Słabnie moralność płatnicza
Data publikacji: 27 stycznia 2012
Dane płynące z programu o przeterminowanych płatnościach wywiadowni gospodarczej D&B Poland wskazują, że w listopadzie 2011 r. pod względem opóźnień w płatnościach najgorzej było w szeroko pojętej branży budowlanej, a także spożywczej, kosmetycznej oraz RTV i AGD. O nieznacznej poprawie możemy mówić w branży metalurgicznej. W ciągu roku wartość rachunków nieuregulowanych na czas przez firmy wzrosła aż o jedną trzecią i niebawem przekroczy miliard złotych. Skutkować to będzie zwiększoną liczbą bankructw w roku 2012.
Wzrost sumy niezapłaconych faktur
Pod koniec listopada 2011 r. sześć ważnych dla gospodarki branż: budowlana, spożywcza, spedycyjna, kosmetyczna, metalowa i RTV / AGD zalegało łącznie na 822 mln zł. Takie dane płyną z raportu o przeterminowanych płatnościach wywiadowni gospodarczej D&B Poland na podstawie programu DunTrade. Oznacza to, że w stosunku do 2010 r. suma niezapłaconych faktur zwiększyła się o 34 proc., a w porównaniu z kryzysowym dla firm rokiem 2009 – aż o 48 proc. Na tak wielki wzrost bez wątpienia miała wpływ pogarszająca się sytuacja w branży budowlanej.
Skutki pogarszającej się koniunktury
Polska branża budowlana od lat pogrążona jest w kryzysie. Wydaje się, że sytuacji nie poprawiły liczne inwestycje budowlane związane z organizacją Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie. Pogarszająca się koniunktura i znacznie mniejsza niż oczekiwano liczba zleceń ze strony sektora publicznego zmusza firmy budowlane do konkurowania ceną w postępowaniach przetargowych. Taka polityka znajduje swoje odbicie w rosnącej liczbie upadłości w sektorze budowlanym, jak również w rosnącej liczbie firm nie płacących swoich zobowiązań finansowych kontrahentom. W samym tylko listopadzie na przestrzeni ostatnich trzech lat ogólna kwota z tytułu niezapłaconych na czas faktur wzrosła o 126 mln zł i blisko 2,5 tys. dłużników. Przyczyn, rosnących z miesiąca na miesiąc, kwot, jak również liczby zgłoszonych dłużników do programu, należy upatrywać w trwającej i narastającej wojnie cenowej pomiędzy przedsiębiorcami. Poza tym wydaje się, że przedsiębiorcy w ten sposób finansują swoją bieżącą działalność. Traktując opóźnione płatności jako darmowy sposób na kredytowanie działalności. Siłą rzeczy wiele z nich ma problemy z rentownością. W kłopotach znalazła się również branża spożywcza, uchodząca dotychczas za najbardziej stabilną, bo oferująca produkty pierwszej potrzeby. W ubiegłym roku jej wartość wzrosła o 9 mld zł, do 250 mld zł, do czego w dużym stopniu przyczynił się wzrost cen. Mimo to, tylko w ciągu roku wartość niezapłaconych przez tę branżę faktur urosła o 50 mln i przekracza już 230 mln zł Jednocześnie rośnie średnie zadłużenie firm spożywczych. W 2009 r. wynosiło przeciętnie 61 tys. zł, obecnie zbliża się do 90 tys.
Grozi na kolejny rekord
Kiepskie wieści płyną również z sektora sprzedaży i produkcji sprzętu RTV/AGD. Dawniej świecił on przykładem i szybko spłacał długi. I to nawet w kryzysie. Na koniec listopada 2009 r. zatory płatnicze w tej branży były o 10 mln zł niższe niż na koniec 2008 r., co na tle innych gałęzi biznesu było ewenementem. Tymczasem w ubiegłym roku zatory urosły o niemal 30 mln zł. Niestety ten rok może przynieść kolejne niechlubne rekordy. Spodziewać się można, że już w drugim kwartale łączna wartość niezapłaconych faktur przekroczy okrągły miliard złotych. Ma to związek ze spowolnieniem gospodarczym, które w końcu zaczęło dawać się we znaki polskim przedsiębiorcom. Prawdą jest jednak, że wiele firm nie płaci faktur świadomie. W ten sposób kredytują swoją działalność. Dostają po prostu darmową, nieoprocentowaną, pożyczkę od swoich kontrahentów. Na koniec października ubiegłego roku polskie firmy miały rekordowe 183 mld zł oszczędności. Wiele z nich zgromadziło tak sute zapasy kosztem swoich mniejszych i słabszych kontrahentów.
Brak powodów do optymizmu
Ten rok będzie kolejnym, w którym zatory płatnicze będą się zwiększać. Prognozy nie napawają optymizmem, bowiem spodziewać się można, że utrzyma się wysokie tempo wzrostu tego zjawiska. Wpływ na to będzie miało pogorszenie sytuacji makroekonomicznej w kraju. Według wszelkich prognoz PKB kraju zmaleje z 4,2 proc. w 2011 r. do 2,8 w tym roku. Spadnie też popyt krajowy z 3,8 do 1,9 proc. roku. Na to wszystko nakładają się problemy w eurolandzie, wahania kursu złotego i wysoka inflacja. To wszystko odbijać się będzie na rentowności przedsiębiorstw i na ich moralności płatniczej.
Barometr kondycji polskiej gospodarki
Firmy mają środki finansowe na kontach, a przestały regulować zobowiązania, próbując zwiększyć marżę zysku lub w inny sposób wykorzystać pieniądze. A zatory płatnicze są początkiem bankructw. W 2011 r. sądy ogłosiły upadłość 723 polskich firm, czyli o 10,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Wiele wskazuje na to, że zmierzamy w kierunku sytuacji z 2002 r., kiedy zbankrutowało 1,8 tys. firm. Najgorsze prognozy dotyczą branży budowlanej. Kończą się inwestycje związane z EURO 2012 i dofinansowanie na projekty infrastrukturalne z UE. Dodatkowo rosnące zadłużenie samorządów nie pozwoli na kolejne duże inwestycje. Liczba stymulatorów wzrostu będzie mniejsza, co przekłada się na problemy z płynnością. Przyczyną rosnących zaległości będzie też wojna cenowa, która zachęca do kredytowania działalności z faktur. Nie wiele lepiej jest w branży transportowej. W listopadzie 2011 r. 2,3 tys. firm z tego sektora zalegało z płatnością na kwotę ponad 40,5 mln zł. W porównaniu z 2009 r. stanowi to wzrost o 26 mln zł i o ponad 1200 firm. Branża transportowa, podobnie jak budowlana, stanowi barometr kondycji polskiej gospodarki Nie od dziś wiadomo, że kłopoty w transporcie i spedycji mają przełożenie na pozostałe sektory gospodarki.
Autor jest analitykiem ekonomicznym, ekspertem D&B Poland. Współpracuje również z HBI Polska, wiodącym dostawcą baz danych.
Tagi: kredyty, spłacanie, zadłużenie
































