|
Jak artystom przysłużyli się współpracownicy SB |
|
|
|
|
Autor Marek Mądrzak
|
|
Piątek, 28. 05. 2010 10:59 |
Ostatnimi czasy natrafiłem na artykuły prasowe dotyczące działań SB wobec aktorów, w których udowadniano tezę o chęci sprawowania „rządu dusz” przez SB. Nic bardziej mylnego. Funkcjonariusze SB podchodzili do sprawy bardzo pragmatycznie i planowo. Jeśli werbowali aktora to dla konkretnych informacji i działań w środowisku, a nie dla zwycięstwa socrealizmu w teatrze.
Wykorzystać kontakty Z tych pragmatycznych powodów esbecja zainteresowała się Janem Englertem - miał być pozyskany do informowania o osobach uważanych za zagrożenie dla ustroju: „posiada bardzo dobre dotarcie do figurantów rozpracowań operac. /Z.Mrozowskiej, H.Mikołajskiej, W.Młynarskiego i in., oraz szerokie możliwości uzyskiwania interesujących nas informacji ze środowiska aktorskiego.” W marcu 1976 r. teczkę kandydata na tajnego współpracownika założył aktorowi por. Jerzy Filipowski, który od dwóch miesięcy zajmował się już Wojciechem Młynarskim. Polegało to m.in. na załatwieniu Młynarskiemu „zakazu estradowego”. Filipowski zaczął „opracowywać” Jana Englerta i zlecił: „1.) Zebrać opinię o kandydacie i jego rodzinie, 2) Ustalić kontakty krajowe i zagraniczne, 3.) Dokonać sprawdzeń w kartotekach Biura „C”, 4.) Zebrać charakterystyki kandydata od źródeł informacji.”
Entuzjastka donosi Nawet esbecka biurokracja działała opornie. Po miesiącu Filipowski miał tylko dane Englerta z akt paszportowych. Potem dotarł do niego pierwszy donos- tajnego współpracownika „Maria”, która zasługuje na miano entuzjastki Englerta: „Wśród aktorów znajdujących się na pograniczu młodego i średniego pokolenia uznawany za jednego z najlepszych i najzdolniejszych. Poza teatrem często angażowany przez Telewizję. Charakter działacza- społecznika. Swoich poglądów politycznych publicznie nie wypowiada, chociaż sądząc z jego działalności i postawy, jednostka, b. pozytywna. Bardzo pracowity. Poza pracą zajęty obowiązkami domowymi /troje małych dzieci, które bardzo kocha i którym poświęca każdą wolną chwilę/, tak że na życie towarzyskie praktycznie nie ma wolnego czasu. Jego kontaktów spoza teatru nie znam i wątpię by były one liczne. W teatrze właściwie kontaktuje się z całym zespołem i cieszy się sympatią wszystkich z uwagi na swój miły, zrównoważony charakter.”
Sprzeczne oceny Od maja 1976 r. następuje ponad roczna przerwa w działalności esbecji w tej sprawie. Przypuszczam, że Filipowski znalazł na Zofię Mrozowską i Halinę Mikołajską innych donosicieli. W przypadku Wojciecha Młynarskiego jestem tego pewien. Jego teczka zawiera 25 donosów od kilkunastu osób wysługujących się esbecji. Jednak sprawa Englerta nie została zakończona i jej prowadzenie podjął inny esbek- ppor. Zbigniew Grabowski. W październiku 1977 r. w sprawie pojawił się drugi donos tajnego współpracownika „Radkowska”, która ujawnia poparcie Englerta dla Komitetu Obrony Robotników (fragment): „W teatrze „Współczesnym” na KOR płacą, popierają go i propagują: Barbara Wrzesińska, Z.Mrożewski, przychylna jest Z.Mrozowska, B.Sołtysik, i J.Englert oraz Maciej Englert. Według relacji B. Kraftówny, zdecydowanie na „nie” opowiedział się Cz. Wołłejko.” W następnym miesiącu dołożono kolejny donos, bez nazwy źródła: „Uzyskano wiarygodne informacje, że figurant sprawy operacyjnego rozpracowania – Maciej Rayzacher w dniach 11 i 12 października br. skontaktował się Barbarą Sołtysik-Englert i Janem Englertem. Powód nawiązania kontaktu przez M.Rayzachera z w/wymienionymi na razie jest nieustalony. Prawdopodobnie chodzi o zaangażowanie wyżej wymienionych w „prywatnym teatrze” organizowanym przez Rayzachera.” Również w listopadzie doszedł donos kontaktu operacyjnego pseudonim „Agnieszka”, z opinią krańcowo odmienną od tw „Maria”: „W środowisku aktorów posiada opinię osoby zarozumiałej i bezwzględnej. W drodze do osiągnięcia szczytowej kariery artystycznej zdecydowany na wszystko. Reprezentuje typ człowieka który „po trupach” dochodzi do stanowiska. Jest bardzo popierany przez dyr. Axera, pierwszy artysta tego teatru. Postawy politycznej Englerta nie znam, ponieważ pracujemy w różnych teatrach, ponadto nie utrzymuję z nim żadnych kontaktów”. Kolejny entuzjasta Englerta to tajny współpracownik pseudonim „Rubin”: „jeden z najzdolniejszych aktorów teatru [Englert], bezpośredni w swoich kontaktach, bardzo lubiany przez zespół aktorski. Aktualnie ma zamiar wstąpić w szeregi członków partii, ma nadzieje, że pomoże mu to w jego dalszej karierze zawodowej, marzy mu się stanowisko dyrektora teatru. W najbliższych dniach ma się odbyć wznowienie sztuki „Kordian”, gdzie Englert gra jedną z głównych ról. W sztuce tej gra również R.Peryt, który ostatnio nie jest widziany w teatrze, prawdopodobnie przebywa w Słupsku, lecz nie znam aktualnie bliższych szczegółów na jego temat.”
Straciła entuzjazm W grudniu 1977 r. „Maria” nie jest już entuzjastką Englerta: „osoba zamknięta w sobie, z dystansem do szerszego grona osób. „Maria” określiła go jako „asekuranta politycznego”. Swoich poglądów politycznych nie ujawnia, ostrożny w wypowiedziach, „Maria” nie słyszała aby kiedykolwiek brał udział w dyskusjach na tematy polityczne. Englert bywa w Krzyżach, gdzie kontaktuje się z Barbarą Wrzesińską i jej towarzystwem. Czy utrzymuje bliższe kontakty z Maciejem Rayzacherem „Maria” nie jest poinformowana, wie że na pewno zna go dość dobrze.” Do teczki włączono także donos tajnego współpracownika „Stanisława”, który nic nowego do sprawy nie wniósł: „Jest dobrym aktorem, uczciwym i solidnym człowiekiem, zrównoważony, pod względem politycznym można określić go jako pozytywnego. Człowiek wartościowy. Nie pójdzie na żadne polityczne awanturnictwa. Ma troje dzieci. Jest przykładnym ojcem i mężem.” Odnośnie identyfikacji osób spod pseudonimów, trzeba polegać na ich nieostrożności: „Wyciąg z informacji operacyjnej od tw. „Rubin” z dnia 8.02.1978 r. Jan ENGLERT – znam jego i żonę od czasu podjęcia pracy w teatrze „Współczesnym” w Warszawie. Jest Przewodniczącym Związku Zawodowego przy teatrze „Współczesnym”. Mnie udało się dotrzeć do informacji, że pod pseudonimem „Agnieszka” mogła ukrywać się Krystyna B., pod „Maria” Ludmiła Ł.-D., a pod „Rubin” może Wiesław Z.- osoby znające Englerta osobiście. Imię i nazwisko tw „Stanisława” też nie są trudne do odnalezienia, ale przed podaniem publicznie zapoznam się z teczką artysty.
Potrafiła donosić Odnośnie „Radkowskiej” przypuszczam, że może chodzić o Henrykę S. Osoba ze świetnym dojściem do środowiska artystycznego, z tego względu prowadzona przez Chlebickiego- funkcjonariusza esbeckiej centrali- Wydziału IV Departamentu III. W aktach Englerta i Olbrychskiego „Radkowska” występowała „gościnnie”- tylko ze względu na to, że tajni współpracownicy Komendy Stołecznej nie potrafili wskazać powiązań artystów i KOR-u. Dla zobrazowania, jak działała najlepsza agentura, zacytuję tylko jeden donos „Radkowskiej”, już bez fragmentów poświęconych Englertowi i Olbrychskiemu: „/.../ Wiele sytuacji relacjonowała mi Barbara Kraftówna, z którą Mikołajska w ubiegłym sezonie grała razem w spektaklu i z którą dzieliła garderobę. Z relacji Kraftówny wiem, że każdy spektakl był potwornie nerwowy, taką Mikołajska wprowadzała atmosferę, mimo zakazu wpuszczania obcych osób do garderoby, nie było dnia, żeby w trakcie spektaklu, czy finale, nie zjawiały się „jakieś typy” wpadające i opadające Mikołajską z wyrazami wdzięczności, demonstrując swoje poglądy na sprawę. Mikołajska bez przerwy opowiada o tym, jak to jest w naszym kraju szykanowana wręcz gnębiona, opowiada o tym, jak jednego dnia ma powybijane szyby innego dnia drzwi jej obrzucane są różnymi nieczystościami, że bez przerwy w niektóre dni i noce telefon z pogróżkami, czy zjawiają się coraz to inni ludzie tłumacząc, że w prasie ukazała się notatka, że chce wynająć mieszkanie. Opowiada dużo i barwnie, bardzo przekonująco a słuchacze roznoszą to i przekazują po całym niemal świecie. Oprócz Mikołajskiej niechlubne i nieprawdziwe rzeczy przekazują inni koledzy i opowiadane jest to np. w Anglii, gdzie przebywa już drugi rok młoda piosenkarka Elżbieta Lubicz, która przyjeżdżała do kraju w ciągu ostatniego roku i mówiła mi, że tam przywożone są najprzeróżniejsze rzeczy dotyczące spraw w naszym kraju, szczególnie rozrabiana jest sprawa KOR-u. Podczas ostatniego swojego pobytu w Stanach wypowiadała się też Irena Santorowa, w tym czasie była tam moja teściowa, która była na jej koncercie i była świadkiem rozmowy swoich znajomych, którzy relacjonowali sytuację w kraju na podstawie opowieści I. Santor. /.../ Niebezpieczną osobą jest Jadwiga Marso, aktorka żydówka, która prowadziła studia aktorskie w Teatrze Żydowskim, ma bardzo dużo kontaktów w środowisku i poza środowiskiem, często wyjeżdża za granicę, najczęściej do Anglii, gdzie ma wielu przyjaciół Żydów i oprócz handlowych interesów szkaluje nasz kraj np. u p. Cybulskich, on jest krytykiem filmowym, ona lekarką, a kontakt z nimi miała Elżbieta Lubicz, o której wspominałam, która opowiadała mi co J. Marso za wieściami karmi przyjaciół londyńskich. Antonina Gordon-Górecka też jest zaprzyjaźniona z J. Marso /według jej relacji/ i reprezentuje tę samą postawę.Inną osobą jest Ewa Jastrzębowska, b. żona Lecha Zahorskiego, która szuka za wszelką cenę wrażeń, bywa w obcych ambasadach i opowiada bardzo niemiłe rzeczy o naszych stosunkach. O Jastrzębowskiej dużo mówi się w środowisku, szczególnie w „Komedii”, gdzie jest na etacie, mówi się właśnie o jej stosunkach z cudzoziemcami, przyjaźni się z L. Winnicką, która prawdopodobnie umożliwia jej te kontakty. W „Komedii” i w całym środowisku mówi się bardzo dużo i często o Alinie Janowskiej, która obraźliwie i zdecydowanie wrogo wypowiada się o stosunkach w naszym kraju, nie tylko wśród swoich, a jej poglądy są na „wynos”. Po wakacjach, podczas kolacji u Janowskiej, gdzie byli cudzoziemcy z zachodu, poznani przez nią na wakacjach, długo, barwnie i obrzydliwie naświetlała im sytuację w naszym kraju, potrafi to zabarwiać jeszcze humorek i zawsze ma wdzięcznych słuchaczy.Osobą mało znaną jest Ludmiła Krawcówna-Barbaro, śpiewaczka, której się nie powiodło w WTM-ie. Śpiewa na estradzie, przed dwoma laty wyszła za mąż za Marka Barbaro, który ma przyjaciół w Austrii, RFN, tam wyjeżdżali. Krawcówna ma siostrę za granicą na placówce. Stosunek Krawcówny i jej męża jest zdecydowanie wrogi do naszego kraju, jest osobą która wiele złego wynosi o sytuacji w środowisku i w kraju.Wiem też o tym, że ona właśnie ma dostęp do paryskiej „Kultury”, a o stosunkach w teatrze „Współczesnym” i o KOR-ze ma wiadomości z pierwszej ręki, bowiem pracuje z Damianem Damięckim.”
Policzę za Czytelników: na półtorej strony A4 „Radkowska” doniosła o 21 osobach. Donosy zniechęciły SB do werbunku i nękania Jana Englerta. We wniosku o zaniechanie dalszego opracowania kandydata na tajnego współpracownika Grabowski wyliczył powody: zarozumiały i bezwzględny (to chyba od „Agnieszki”), asekurant polityczny („Maria”) i dopiero na trzecim miejscu wstąpienie do PZPR („Rubin”).
 |
|
Dodatek Specjalny
|