RAPORT O STANIE DEZINFORMACJI PDF Drukuj Email
Autor Aleksander Ścios   
Piątek, 28. 05. 2010 11:02
Zgodnie z przewidywaniami, moskiewska konferencja prasowa, na której przedstawiono wstępny raport dotyczący katastrofy pod Smoleńskiem w niczym nie przybliżyła nas do poznania stanu faktycznego. Wszystko, czego po 40 dniach działań putinowskiej komisji dowiedzieliśmy się od Tatiany Anodiny, szefowej Międzypaństwowego Komitetu Lotnictwa było znane już w kilka godzin po tragedii - co zdaje się doskonale potwierdzać tezę, że władze Rosji nie mają zamiaru prowadzić rzetelnego śledztwa, a jego końcowe wyniki będą wykładnią początkowych dezinformacji.
Usłyszeliśmy zatem, że: nie było awarii, silniki działy aż do zetknięcia samolotu z ziemią, wykluczony jest zamach terrorystyczny, stan smoleńskiego  lotniska był dobry, a załoga podjęła manewr lądowania, ponieważ „zdawała sobie sprawę jak bardzo ważne są uroczystości, na które wybierali się do Katynia przedstawicie państwa polskiego”.
Słowa rosyjskiej urzędniczki dowodzą żelaznej konsekwencji, z jaką płk. Putin dąży do obarczenia załogi samolotu, a w domyśle prezydenta Kaczyńskiego odpowiedzialnością za śmierć 96 osób. Może niewiele osób pamięta, że dwie godzin po smoleńskiej tragedii na stronie internetowej rosyjskiego dziennika „Kommiersant” pojawiła się wypowiedź wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej Rosji, Władimira Żyrinowskiego dla radia "Kommersant-FM", w której
padły słowa, że „pewną rolę w katastrofie mógł odegrać upór prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Według Żirinowskiego, Prezydent Kaczyński „nie raz określał załodze samolotu gdzie ma lądować”.
W tym samym czasie, na stronie internetowej „Nowej Gaziety” opublikowano wypowiedź Wacława Radziwinowicza – dziennikarza „Gazety Wyborczej”, który dzielił się z Rosjanami przeświadczeniem, że kapitan prezydenckiego samolotu odmówił rosyjskim kontrolerom i nie chciał lądować na innym lotnisku, ponieważ bał się konsekwencji ze strony prezydenta Kaczyńskiego. Dziennikarz GW przypomniał, że do takiego samego zdarzenia miało dojść podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej, gdy prezydent poleciał do Tibilisi. Radziwinowicz stwierdził: „Gdy polski pilot odmówił lądowania na lotnisku w Tibilisi, powołując się na ekstremalnie trudne warunki, Kaczyński krzyczał na niego i straszył, a potem był wielki skandal, że pilot nie zastosował się do nakazu prezydenta. Pilot został wyrzucony ze służby i powrócił dopiero za czasów premiera Tuska. Nad Smoleńskiem mogło się zdarzyć właśnie coś takiego”.

Natychmiast też nagłaśniano opinię zastępcy szefa sił powietrznych FR gen. Aleksandra Aloszyna, który kłamał (o czym dowiedzieliśmy się kilka dni później) jakoby: „załoga prezydenckiego samolotu kilkakrotnie nie wypełniła poleceń kontrolera lotu, nie reagowała na ostrzeżenia. Szef lotów polecił załodze ustawienie samolotu w położenie horyzontalne. Gdy załoga nie wykonała dyspozycji, kilkakrotnie wydał komendę, by samolot udał się na lotnisko zapasowe. - Załoga - niestety - nie przerwała zniżania i wszystko skończyło się tragicznie”.
To już wówczas, na skutek zabiegów dezinformacyjnych dokonywanych wspólnie przez rosyjskie i polskie media wyłaniał się przekaz, w którym winę za katastrofę miała ponosić załoga polskiego samolotu, a pośrednio
– prezydent Kaczyński. W ten sam przekaz, już po kilku dniach po tragedii włączył się Andrzej Wajda, formułując w wywiadzie dla rosyjskiego „Newsweeka” bezpodstawne pomówienia pod adresem prezydenta Kaczyńskiego: „Mogę tylko podejrzewać, - informował rosyjskich czytelników Wajda - że ten człowiek, który podjął decyzję o lądowaniu w Smoleńsku, nie bacząc na złe warunki pogodowe, najprawdopodobniej brał pod uwagę ważność symboliki tego miejsca dla Polaków. Było dla niego ważne, by wylądować właśnie tam”.
Nie trzeba było czekać na wstępny raport Rosjan, by wyraźnie dostrzec intencje jego twórców. Równie przejrzyście zostały sformułowane przez absolwentów sowieckich uczelni wojskowych - generałów ludowego wojska, zrzeszonych dziś
w stowarzyszeniu „Pro Milito”, którzy już dawno na swojej stronie internetowej stwierdzili : „Trudno będzie także rozsądzić czy załoga samolotu, lądując we mgle działała pod presją Kancelarii Prezydenta lub samego prezydenta.[...] Niestety tego prawdopodobnie nie wyjaśnimy, chyba, że na podstawie odsłuchu z nagranych rozmów, okazałoby się, że jednak presja była”.

Zgodni byli natomiast w ocenie odpowiedzialności prezydenta Kaczyńskiego: „można z całą pewnością stwierdzić, że za ten tragiczny zbiór tylu polityków i wojskowych najwyższej rangi w jednym samolocie odpowiada bezpośrednio Prezydent i Kancelaria Prezydenta [...]  To Prezydent Kaczyński wraz z doradcami z Kancelarii ustalił skład delegacji i zaprosił na pokład samolotu tylu ważnych oficjeli, w tym najważniejszych dowódców wojsk. Czy generałowie mogli odmówić zwierzchnikowi sił zbrojnych? Rozumiemy Prezydenta, że chciał się otoczyć grupą znanych polityków i wojskowych. Rozumiemy pobudki, dla których wyrazili oni chęć uczestnictwa w tej ważnej delegacji. Ale nie rozumiemy tego, że zgromadzono ich w jednym samolocie, który jest bardzo łatwym celem dla terrorystów”.  

Do dnia dzisiejszego, polskie władze w dobrowolnej przyjętej roli petenta rosyjskich urzędników, nie odpowiedziały na szereg podstawowych pytań dotyczących katastrofy prezydenckiego Tu 154.
Zatajono wszystkie informacje, pochodzącej ze źródeł innych, niż rosyjskie, jak np. obrazy zdjęć satelitarnych, które, według oświadczenia Jacka Cichockiego, szefa rządowego kolegium ds. służb specjalnych, Polska otrzymała od Stanów Zjednoczonych. Nieznane są ekspertyzy amatorskich filmów nakręconych na miejscu katastrofy, ani relacje obecnych tam świadków, jak choćby funkcjonariuszy BOR. Nie wiemy również, co wynikało z monitorowania lotu Tu-154 przez polski kontrwywiad. Wiedzą o tym natomiast Rosjanie. Przekazanie do Rosji trzeciej, bodaj najważniejszej „czarnej skrzynki”, w której znajdowały się właśnie zapisy wojskowego kontrwywiadu, nie da się wytłumaczyć żadną inną racjonalną przesłanką, jak zamiarem zsynchronizowania jej zapisów ze skrzynkami, które są już w posiadaniu Moskwy.
Efekty konferencji szefowej rosyjskiego MKL-u i zaprezentowany „wstępny raport” dowodzą, że współpraca polsko – rosyjska prowadzona ponad głowami polskiego społeczeństwa służy raczej uzgadnianiu tezy dezinformacyjnej, niż wyjaśnieniu przyczyn katastrofy.
Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej