-1.5 C
Warszawa
poniedziałek, 8 marca 2021

Zły przepis o rajach podatkowych

Koniecznie przeczytaj

Nowe przepisy dotyczące sporządzania dokumentacji cen transferowych to pułapka na uczciwych przedsiębiorców.

Od 1 stycznia obowiązują znowelizowane przepisy w zakresie obowiązków dokumentacyjnych cen transferowych. Resort finansów planował, że dzięki nim, łatwiej będzie monitorować przepływ środków do rajów podatkowych oraz kontrolować rzeczywistych beneficjentów transferów, a także ewentualnie karać za transakcje, które będą miały charakter sztuczny. To tylko teoria, bowiem w rzeczywistości nowe przepisy zostały sformułowane na tyle nieprecyzyjnie, że nagle może się okazać, iż zwykła lokalna firma, niemająca żadnych powiązań z rajami podatkowymi, będzie obowiązania do sporządzenia skomplikowanej dokumentacji cen transferowych pod groźbą poważnych sankcji.
Istotna zmiana
W minionym roku funkcjonowały zasady, zgodnie z którymi obowiązek sporządzania zawiłej dokumentacji obejmował m.in. podmioty dokonujące bezpośrednich transakcji z firmami z siedzibą w rajach podatkowych, czyli krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową (np. Andora, Wyspy Owcze i wiele innych). Zasady były jasne i nie sprawiały większych problemów. Ten, kto handlował np. z cypryjskimi spółkami, wiedział, że musi przygotować stosowną dokumentację. Jednak od nowego roku funkcjonują przepisy, które rodzą więcej pytań niż odpowiedzi. Okazuje się bowiem, że obowiązkiem dokumentacyjnym zostały objęte również firmy, których kontrahenci dokonują transakcji z rajami podatkowymi. Załóżmy zatem, że polska spółka nabywa od krajowego kontrahenta określony towar. Ten ostatni zaś handluje również ze firmami z rajów. Nieważne czy robi to okazjonalnie (np. nabywa tam usługi marketingowe lub inwestuje w portfel nieruchomości) czy też regularnie. Wystarczy jedynie, że kwota transakcji pomiędzy podatnikiem, a jego kontrahentem przekroczy w skali roku wartość 500 tys. zł, a wówczas obowiązkiem dokumentacyjnym zostanie objęta firma, która o żadnych rajach nigdy nie słyszała i nie miała z nimi do czynienia.
Jak to sprawdzić?
Zgodnie z nowelą podatnik musi we własnym zakresie zweryfikować, czy jego kontrahent dokonuje transakcji z firmami zarejestrowanymi w krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową. Powinien zachować przy tym tzw. należytą staranność. Szkoda, że resort finansów nie wyjaśnił, jak niby taka weryfikacja miałaby wyglądać w rzeczywistości. To, z kim handluje nasz kontrahent, stanowi jego tajemnicę handlową i nic nam do tego. Nie wiadomo, czy wystarczy uzyskanie od kontrahenta pisemnego oświadczenia, iż nie ma on nic wspólnego z rajami, czy też będzie to za mało dla fiskusa.
Jedno jest pewne, nowe przepisy będą martwe dopóty, dopóki resort finansów nie wskaże, jak należy się do nich właściwie stosować. Sprawa jest poważna, bowiem za brak sporządzenia dokumentacji cen transferowych grożą wysokie sankcje. Z drugiej strony fiskus ma wystarczające narzędzia do tego, by szybko namierzyć podmioty, które nie wywiązały się z absurdalnych obowiązków. Wystarczy, że skarbówka zidentyfikuje firmę, która wykazuje w plikach JPK_VAT import usług z rajów podatkowych na kwotę powyżej 500 tys. zł, a później wytropi jego krajowych kontrahentów.
Należy zakładać, że w najbliższym czasie ministerstwo pochyli się nad tym problemem i opublikuje tzw. objaśnienia podatkowe. Jeżeli to nie nastąpi, to podatnicy, w ewentualnym sporze z fiskusem, będą musieli szukać wsparcia w sądach administracyjnych.

Najnowsze