10.5 C
Warszawa
niedziela, 2 października 2022

61 proc. Polaków korzysta z płatności odroczonych

Koniecznie przeczytaj

61 proc. Polaków korzysta z płatności odroczonych. Usługa wygrywa z kredytówkami, które znikają w tempie 100 tys. na kwartał. Firma Kearney donosi, że Polska należy do europejskiej czołówki krajów, w których płatności odroczone cieszą się największą popularnością.

Międzynarodowa firma doradcza Kearney opublikowała raport pt. “European Retail Banking Radar”. Dotyczy on m.in. popularności różnych usług finansowych wśród konsumentów. W dokumencie stwierdza się m.in., że już 61 proc. Polaków skorzystało w ubiegłym roku z usług buy now, pay later (z ang. kup teraz, zapłać później). Kearney twierdzi, że Polacy należą do europejskiej czołówki nacji najchętniej korzystających z tej usługi. Pokonują nawet Szwedów, z których 57 proc. przyznaje się do kupowania przy pomocy BNPL.

BNPL, czyli płatności odroczone pozwalają zamówić produkt, najczęściej przez Internet, oraz opłacenie go po kilkudziesięciu dniach, zazwyczaj 30. Sprzedawca od razu jednak otrzymuje należność i może przystąpić do realizacji zamówienia. Koszt finansowania pokrywa najczęściej sprzedawca. Według ekspertów, w sytuacji rosnących stóp procentowych i drożejącego pieniądza ten model funkcjonowania usługi będzie musiał ulec zmianie.

W Polsce najważniejsze z firm, funkcjonujących na rynku płatności odroczonych, to Allegro Pay, PayPo, Twisto czy Klarna. Nad wprowadzeniem BNPL pracują także Blik i PKO BP. Wzrost popularności płatności odroczonych odbywa się przy jednoczesnym spadku zainteresowania kartami kredytowymi. Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że liczba kredytówek na rynku spada o prawie 100 tys. kwartalnie. Na koniec I kw. 2022 r. było ich 5,09 mln, podczas gdy w marcu 2021 r. – ponad 5,4 mln.

Ukształtował się rynkowy standard, wedle którego używając BNPL, dostajemy 30 dni bezpłatnego kredytu. W trakcie tego miesiąca należność powinno się spłacić, a operator regularnie o tym przypomina. Wydawcy kart kredytowych dają nawet i 60 dni darmowego kredytu. Jednak w każdym banku jest inaczej. Poszczególni wydawcy mają nawet karty z różnymi okresami bezodsetkowymi.

Bankowcy przekonują jednak, że wśród ich klientów wciąż jest dużo tradycjonalistów, wybierających karty kredytowe. Mówił o tym na przykład prezes BNP Paribas Przemysław Gdański. Z danych banku wynika, że choć liczba kart kredytowych spada, to ich posiadacze korzystają z nich coraz częściej. Natomiast wzrost wartości transakcji to kilkadziesiąt procent rocznie. Skutkuje to także wzrostem zadłużenia na kredytówkach, które pojawia się, gdy należności nie są spłacane w okresie bezodsetkowym. Z dzisiejszych danych Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że na koniec czerwca zadłużenie na kredytówkach wzrosło do 10,9 mld zł z 10,7 mld zł w maju oraz z 9,7 mld zł w czerwcu ubiegłego roku.

Źródło: Cashless.pl

Autor

Najnowsze