10.5 C
Warszawa
niedziela, 2 października 2022

Kanał Sportowy odcina się od Hardkorowego Koksa

Koniecznie przeczytaj

Kanał Sportowy usunął materiały z udziałem Roberta Burneiki. Według użytkowników Twittera kulturysta, znany na YouTube jako Hardkorowy Koksu, promował i sprzedawał niedozwolone środki dopingujące.

Temat ten pojawił się już w czerwcu po emisji 360. odcinka programu Kanału Sportowego “Hejt Park”, w którym zdaniem niektórych internautów Burneika promował tzw. SARMY-y. Są to niedozwolone w Polsce substancje, figurujące również na liście środków zakazanych przez Światową Agencję Antydopingową. Kulturyście zarzucono sprzedaż tego rodzaju substancji w swoim sklepie internetowym z suplementami.

Mimo to Burneika dostał w sierpniu do współprowadzenia program “Hardkorowy Koksu FM”. Jednak jego emisję zawieszono już po dwóch odcinkach. Ostatni wzbudził kontrowersje za sprawą wymiany zdań, do jakiej doszło pomiędzy Burneiką a dzwoniącym na antenę kulturystą Patrykiem Barańskim. Gdy pojawił się temat substancji dopingujących, Burneika zagroził rozmówcy pozwem sądowym.

Decyzję o zawieszeniu programu i innych materiałów z udziałem Burneiki zapowiedział na swoim koncie twitterowym 23 sierpnia jeden ze współwłaścicieli Kanału Sportowego – Krzysztof Stanowski. 24 sierpnia filmy z udziałem Burneiki zostały usunięte, a on sam stracił program.

Kilka godzin później przedstawiciele Kanału Sportowego zamieścili oświadczenie na Twitterze, w którym wyjaśniali sprawę współpracy z Robertem Burneiką. Stwierdzili, że nie posiadali informacji na temat działalności Burneiki i nie utożsamiają się z jego prywatnymi przedsięwzięciami czy poglądami. Potwierdzili również, że filmy z udziałem kulturysty zostały usunięte, a współpraca – zakończona.

Według medioznawcy Macieja Myśliwca, przedstawiciele Kanału Sportowego postąpili zgodnie z zasadami zarządzania kryzysowego. Myśliwiec podkreślił z drugiej strony, że dziwi go decyzja o zaproszeniu Burneiki do prowadzenia programu. Zwłaszcza, że już w czerwcu zdążył wzbudzić kontrowersje.

Jak ocenił Myśliwiec, cała komunikacja jego współwłaściciela Krzysztofa Stanowskiego w tym kontekście jest na granicy skandalu i niemainstreamowego stylu, który podoba się niektórym odbiorcom.

Źródło: Press.pl

Autor

Najnowsze