Światowa rozgrywka Donalda Trumpa
Spektakularne zatrzymanie prezydenta Wenezueli, operacje wojskowe w Nigerii, cła na państwa współpracujące z Iranem – bezkompromisowa i brutalna polityka Donalda Trumpa uczy, jak skutecznie eliminować wrogów i dbać o własną gospodarkę.
Przypomnijmy, że na początku stycznia interwencja USA w Wenezueli zakończyła się pojmaniem prezydenta tego kraju – Nicolása Maduro oraz jego żony. Oboje usłyszeli zarzuty kryminalne związane m.in. z uderzającym w USA narkoterroryzmem.
I choć Nicolás Maduro był szczególnie wspierany przez Chiny i Rosję, to jego upadek ma szczególne znaczenie dla Iranu – bliskiego partnera Wenezueli, a także dla libańskiego Hezbollahu (uważanego przez wiele państw za organizację terrorystyczną, a mającego szerokie kontakty w wenezuelskim reżimie).
Historia współpracy
Przypomnijmy, że relacje na linii Iran–Wenezuela zostały zacieśnione jeszcze przez poprzednika Nicolása Maduro, czyli słynnego Hugo Cháveza.
Na stronie amerykańskiego think tanku Atlantic Council opublikowano pogłębioną analizę dotyczącą stosunków między Wenezuelą a Iranem:
– Między 2001 r. a śmiercią Cháveza na raka w 2013 r. Chávez i jego irańscy odpowiednicy odbyli dziesiątki wizyt dyplomatycznych, a „oba kraje podpisały szacunkowo trzysta umów o różnym znaczeniu i wartości, obejmujących prace nad inwestycjami mieszkaniowymi dla osób o niskich dochodach po cementownie i fabryki samochodów”, według analizy Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS). Pod rządami Cháveza projekty rozwojowe Teheranu w Wenezueli „wzmocniły wizerunek Cháveza i rozwijały jego antyimperialistyczną agendę w całym regionie”. Poprzez Wenezuelę Teheran wykorzystał partnerstwo, by wzmocnić swoją pozycję w Ameryce Południowej, w tym w Boliwii i Nikaragui. Pod koniec rządów Cháveza w 2012 r. inwestycje i pożyczki Iranu w Wenezueli wyceniono na 15 miliardów dolarów. Poza ropą i umowami dyplomatycznymi także przemyt złota ukształtował model relacji między Teheranem a Caracas. Wenezuela posiada największe rezerwy złota w Ameryce Łacińskiej (licząc tylko rezerwy Banku Centralnego i bez uwzględniania zasobów złota geologicznego, co plasowałoby kraj na piątym miejscu pod względem rezerw złota na świecie). Dodatkowo doniesienia wskazują, że złoto od lat jest przemycane do Iranu jako forma płatności za irańską pomoc w ożywieniu sektora naftowego Wenezueli – zauważyli analitycy Atlantic Council, którzy zwracają uwagę, że Wenezuela służyła również wspieranemu przez Iran Hezbollahowi „jako azyl w unikaniu sankcji, centrum operacji i prania pieniędzy oraz baza dla jego transnarodowej sieci przestępczej i handlu narkotykami”.
„Hezbollah rozkwitł w kluczowych miejscach Wenezueli — ugruntował swoją pozycję w sieciach biznesowych takich jak Wyspa Margarita i Półwysep Paraguaná, oba z dostępem do wybrzeża oraz znaczącą społecznością libańskiej diaspory” – napisano w analizie Atlantic Council.
Iran, według opinii think tanku, wykorzystywał także rynek złota w Wenezueli do finansowania działalności Hezbollahu.
Porwanie w Wenezueli. Zapłacimy za to na stacji?! I Prof. Modzelewski WYJAŚNIA
Otwarte fronty
Przypomnijmy, że w styczniu br. Donald Trump ogłosił nałożenie 25 proc. ceł na kraje, które współpracują z Iranem. Jak poinformował, to jego odpowiedź na śmiertelne tłumienie antyrządowych protestów, które trwały od 28 grudnia i były wywołane kryzysem ekonomicznym w Iranie. W ostatnich dniach ostrzegał również o możliwości przeprowadzenia interwencji wojskowej, jeśli reżim będzie zabijał osoby protestujące. Zdaniem międzynarodowych analityków kryzys w Iranie jest obecnie tak głęboki, że właśnie rozpoczął się proces upadku reżimu w tym kraju.
– Ogłoszenie Donalda Trumpa o 25 proc. podatku na każdy kraj prowadzący interesy z Iranem otwiera perspektywę kolejnej rundy eskalacji ceł między USA a Chinami, jednym z największych nabywców już sankcjonowanej irańskiej ropy – napisał Tom Bateman, korespondent Departamentu Stanu USA, cytowany przez BBC.
Z kolei dziennikarze portalu euronews.com zwracają uwagę, że interwencja w Wenezueli i sytuacja w Iranie zbiegły się również w czasie z operacjami wojskowymi USA przeciwko pozycjom grupy tzw. Państwa Islamskiego w północnej Nigerii. I choć interwencja USA miała być przeprowadzona na prośbę Nigerii, to portal zwraca uwagę, że to państwo także jest bogate w surowce naturalne, szczególnie złoża ropy i gazu ziemnego.
MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?
Perspektywa reżimu
Pogłębioną analizę na temat relacji Wenezueli z zagranicznymi partnerami przeprowadził portal venezuelanalysis.com, który ostatnie wydarzenia w Wenezueli określa jako „imperialistyczny atak USA”. Dodajmy, że treści umieszczane na portalu są tubą propagandową wenezuelskiej lewicy. Autorzy podkreślają, że ich celem jest „przeciwdziałanie korporacyjnej propagandzie medialnej przeciwko Rewolucji Boliwariańskiej”, ale rzekomo nie utrzymują się ze środków rządowych. Nie ukrywają również sympatii do innych reżimów.
„Pod koniec XX w. Boliwariańska Republika Wenezueli wyłoniła się jako rewolucyjne wyzwanie dla fundamentów amerykańskiego imperializmu. Pogłębiła i utrzymała wenezuelską suwerenno-ludową własność nad własnymi zasobami, odzyskując kontrolę nad bogactwem naftowym od amerykańskich korporacji, takich jak ExxonMobil i ConocoPhillips. Następnie skierowała swoje bogactwo naftowe w suwerenne projekty rozwoju narodowego oraz regionalne i międzynarodowe ramy, które zasadniczo kwestionują zależne relacje, trzymające państwa Globalnego Południa na łasce imperialistycznego porządku kierowanego przez USA” – napisano w analizie venezuelanalysis.com. – Po rewolucji boliwariańskiej państwo wenezuelskie uznało pogłębianie relacji z mocarstwami spoza Zachodu za kluczowy element zmniejszenia zależności od amerykańskich rynków inwestycyjnych i eksportowych. Ta strategia stała się szczególnie pilna i wyraźna po pogłębieniu nacjonalizacji sektora naftowego przez Wenezuelę w 2007 roku. Zachodni kapitał odmówił zaakceptowania nacjonalizacji i zamiast tego próbował ją zakwestionować, domagając się „odszkodowania” i skutecznie przeprowadzając „strajk kapitałowy” poprzez wycofywanie inwestycji z kraju. Chociaż historycznie takie środki były wykorzystywane przez mocarstwa imperialistyczne do wymuszania ustępstw od państw peryferyjnych po uzyskaniu niepodległości – czyli uderzenie kapitałowe zostanie zakończone dopiero po wycofaniu się z programu nacjonalizacji przez państwo – Wenezuela zdołała przeciwstawić się temu finansowemu imperializmowi, korzystając z wsparcia Chin, Rosji i Iranu. Chiny i Wenezuela utworzyły w 2007 r. „Chińsko-Wenezuelski Wspólny Fundusz”, który otrzymał znaczące zastrzyki kapitału od chińskich państwowych banków rozwojowych, co okazało się kluczowe dla utrzymania państwowych dochodów z ropy naftowej na rzecz rozwoju infrastruktury i wydatków społecznych. Rosyjska państwowa spółka naftowa Rosnieft również wniosła znaczące inwestycje, które podtrzymały wenezuelski państwowy sektor naftowy i zapewniły środki na wydatki społeczne. Iran i Wenezuela pogłębiły relacje w wielu sektorach, takich jak opieka zdrowotna i produkcja żywności, oraz nawiązały współpracę gospodarczą, dzięki której wspierają się nawzajem w obchodzeniu sankcji USA. Iran w szczególności przekazał kluczową wiedzę techniczną, części rafineryjne i katalizatory, aby pomóc utrzymać zablokowany przemysł naftowy Wenezueli – oceniono w antyamerykańskim raporcie.
Konflikt o Gujanę
W kontekście wszystkich ostatnich wydarzeń warto przypomnieć, że Wenezuela – wspierana przez przeciwników USA – od kilku lat coraz silniej próbowała przejąć strategiczne tereny w Gujanie. Chodzi konkretnie o wyjątkowo bogaty w surowce teren Essequibo, który ma ok. 160 tys. km² i jest kontrolowany przez Gujanę jeszcze od czasów kolonialnych (kiedyś był częścią Brytyjskiej Gujany i stanowi ponad połowę terytorium tego państwa). Gujana znajduje się w ścisłej strefie wpływów USA.
Nicolás Maduro zarządził nawet przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum, w którym rzekomo 10 milionów Wenezuelczyków poparło utworzenie nowego państwa na terenie Gujany, które miałoby być w strefie wenezuelskich wpływów. Gujana nazwała to posunięcie „krokiem w kierunku aneksji i egzystencjalnym zagrożeniem”, a sprawa wenezuelskich „zapędów imperialistycznych” trafiła pod lupę międzynarodowych instytucji.
Bez wątpienia straszenie „najazdem” na Gujanę, rozstawienie wojsk przy jej granicy i próba wybrania gubernatora spornego terenu nie pomogły Nicolásowi Maduro w relacjach z administracją Donalda Trumpa. Atak na Gujanę byłby uderzeniem w istotne interesy USA, szczególnie że w Gujanie działają najważniejsze amerykańskie koncerny.