||

Pełnoskalowa wojna z Iranem czy hybrydowa z Chinami?

Czyż pomysł odcięcia chińskiego przemysłu od tlenu w postaci 25 proc. zapotrzebowania na ropę nie jest dobrym pomysłem na kupienie sobie tak cennego czasu, potrzebnego do chociażby częściowego naprawienia zaniedbań w branży metali ziem rzadkich?

Wojsko Stanów Zjednoczonych przeprowadziło w sobotę 28 lutego ukierunkowane ataki na Islamską Republikę Iranu w odpowiedzi na eskalację napięć między obydwoma mocarstwami i widoczne załamanie się negocjacji dyplomatycznych. Prezydent Donald Trump opublikował w serwisie Truth Social ośmiominutowy film, w którym zapowiada „masowe i ciągłe” ataki, określane mianem operacji Epic Fury, wymierzone w irańską armię i irański program nuklearny, a także mające na celu ułatwienie zmiany rządu, informowały media całego świata.

Uderzenie w Iran to pośrednie uderzenie w Chiny, zdawał się twierdzić w „Gazecie Finansowej” Leo Hohmann. Dlaczego? Iran stanowi dla Chin główne źródło ropy naftowej. Prawie 20 proc. Biorąc pod uwagę, że dostawa z Wenezueli wynosiła 5 proc., uderzenie amerykańsko-izraelskie na Persów pozbawia Państwo Środka 25 proc. całkowitego zaopatrzenia w to paliwo. „Chiny mają największą bazę przemysłową na świecie, co sprawia, że potrzebują ogromnych ilości energii do zasilania tego przemysłu. Tracąc 25 proc., chińska gospodarka przemysłowa znajdzie się nagle w realnym niebezpieczeństwie” – pisze Hohmann. I o to zapewne Ameryce chodzi. Tam, gdzie nie może konceptem, tam działa mieczem, aby dać sobie czas do „podciągnięcie” intelektualnego zaplecza. W tym wypadku obsługującego newralgiczny sektor pierwiastków ziem rzadkich, w którym Pekin zaczął, niebezpiecznie dla interesów Stanów Zjednoczonych, przodować.

Ogłoszony pod koniec ubiegłego roku dokument „Strategia Bezpieczeństwa Narodowego” jednoznacznie wskazuje na Chiny jako głównego wroga USA. Rzecz w tym, że, jak wskazuje Hohmann, Pekin ma w szykującej się rozgrywce nie byle jaką kartę przetargową „i prawdopodobnie zagrają tą kartą, zanim (USA – red.) podejmie jakiekolwiek działania militarne. Chiny mogłyby odciąć dostawy pierwiastków ziem rzadkich do USA”. I tu jest problem.

Przypomnijmy tylko pokrótce, że pierwiastki ziem rzadkich mają kluczowe znaczenie dla różnych technologii obronnych, w tym myśliwców F-35, okrętów podwodnych klasy Virginia i Columbia, pocisków rakietowych Tomahawk, systemów radarowych, bezzałogowych statków powietrznych Predator oraz serii tzw. inteligentnych bomb Joint Direct Attack Munition. I nie tylko technologii obronnych. Każdy, kto chce przodować w rozwoju technologicznym, musi mieć stały i szeroki dostęp do metali wytwarzanych z pierwiastków ziem rzadkich.

Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) jesienią ubiegłego roku zwracało uwagę, że Stany Zjednoczone już teraz mają trudności z nadążaniem za produkcją systemów obronnych opartych na np. magnesach neodymowych. Tymczasem Chiny szybko zwiększają swoje moce produkcyjne w zakresie amunicji i pozyskują zaawansowane platformy i sprzęt uzbrojenia w tempie szacowanym na pięć do sześciu razy szybszym niż Stany Zjednoczone.

Nowo ogłoszone ograniczenia ze strony Pekinu, dotyczące dostaw pierwiastków ziem rzadkich, stanowią jak dotąd najpoważniejsze środki Chin wymierzone w sektor obronny USA. Zgodnie z nowymi przepisami od 1 grudnia 2025 r. firmy powiązane z armiami zagranicznymi – w tym armiami Stanów Zjednoczonych – będą w dużej mierze pozbawione licencji eksportowych. Ministerstwo Handlu CHRL jasno zaznaczyło również, że wszelkie wnioski o wykorzystanie pierwiastków ziem rzadkich do celów wojskowych będą automatycznie odrzucane. W efekcie polityka ta ma na celu zapobieganie bezpośredniemu lub pośredniemu dostarczaniu pierwiastków ziem rzadkich pochodzenia chińskiego lub powiązanych z nimi technologii do zagranicznych łańcuchów dostaw obronnych.

Jeszcze przed wprowadzeniem tych najnowszych restrykcji amerykańska baza przemysłowa sektora obronnego borykała się z poważnymi wyzwaniami i miała ograniczone moce produkcyjne oraz ograniczone możliwości szybkiego skalowania, aby sprostać rosnącym potrzebom w zakresie technologii obronnych. Nowe ograniczenia jedynie pogłębią te słabości, pogłębiając lukę w potencjale i umożliwiając Chinom przyspieszenie rozbudowy sił zbrojnych w szybszym tempie niż Stany Zjednoczone w czasie narastającego napięcia w regionie Indo-Pacyfiku, informowało CSIS.

Biorąc pod uwagę dominującą pozycję Chin w tym sektorze, gdzie przypada około 70 proc. wydobycia pierwiastków ziem rzadkich, 90 proc. separacji i przetwarzania oraz 93 proc. produkcji magnesów, odcięcie USA od szerokiego strumienia dostaw surowców powstałych na bazie pierwiastków ziem rzadkich będzie miało poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa narodowego Ameryki.


Trump wchodzi do gry. Media w Polsce zmienią właściciela?


Dzień przed atakiem na Iran Josh Owens, dyrektor ds. treści w Oil Price, specjalista od Bliskiego Wschodu w tekście: „Wojny magnetyczne: Jak USA planują przełamać chińską dominację na rynku pierwiastków ziem rzadkich” zaznaczył, że po raz pierwszy od dziesięcioleci Stany Zjednoczone odbudowują łańcuch dostaw pierwiastków ziem rzadkich pod presją ze strony Chin. Dzieje się tak pod wpływem celowej presji wywieranej przez Chiny na przetworzone materiały, dzięki którym działają programy zbrojeniowe i fabryki. „Poza Chinami prawie nikt nie potrafi w sposób niezawodny przetwarzać tlenków metali ziem rzadkich na gotowy metal na skalę przemysłową” – zaznacza Owens. Dlaczego? Ponieważ większość zachodnich łańcuchów dostaw po cichu zrezygnowała dziesiątki lat temu z kroku, który miał przekształcić tlenki metali ziem rzadkich w użyteczne metale.

Odbudowa systemu metalurgicznego, potrafiącego przetwarzać surowiec w gotowy metal, który mógłby zostać użyty do budowy konkretnych urządzeń, to proces czasochłonny. CSIS stwierdza, że metalizacja i wytwarzanie stopów metali ziem rzadkich to najmniej rozwinięta i najtrudniejsza do odbudowania poza Chinami zdolność. „W swoich pracach nad odpornością łańcucha dostaw CSIS opisuje produkcję metali i stopów jako wąskie gardło, którego nie da się szybko odtworzyć, nawet przy zapewnionym finansowaniu” – podkreśla specjalista Oil Price. Metalizacja pierwiastków ziem rzadkich jest procesem uczenia się przez długie okresy eksploatacji, a nie budowana według harmonogramu. Osiągnięcie stabilnej produkcji na poziomie przemysłowym może zająć wiele lat, a w niektórych przypadkach dekady. Kopalnie można budować, ale metalizacji nie da się przyspieszyć.

Ameryka nie jest całkowicie pozbawiona tego rodzaju produkcji. Zajmuje się nią firma Realloys. Jej zakład w Euclid w stanie Ohio został zaprojektowany do separacji tlenków pierwiastków ziem rzadkich, które są redukowane do postaci metalu w kontrolowanej atmosferze i stopowane w kompozycje o jakości magnetycznej. Jednak zakład w Euclid to wyjątek, w dodatku uzależniony od niepewnych łańcuchów dostaw. Stany Zjednoczone porzuciły pomysł rozbudowy na szeroką skalę „przemysłu ziem rzadkich” dekady temu i nie da się tego szybko odbudować. Możliwość ta wyznacza granice potencjału przemysłowego i obronnego USA. Przypomnijmy – granice, których Chiny nie mają.

W utworze Janusza Szpotańskiego „Caryca i zwierciadło” mizdrząca się przed lustrem caryca, czyli Leonid Breżniew, zastanawiając się nad tym, jak ukarać „Kowarnyj i mierzawyj Zapad!”, dopuściła do siebie i taką myśl: „A gdyby tak, kak radzi Greczko, zbombardirowat’ ich troszeczko?”

Czasy się zmieniają, ale pomysły tych, którzy posiadają realną władzę nad światem niekoniecznie. Bombardować Chin i ich instalacji wytwarzających „komponenty” Ameryka nie może, nawet „troszeczko”. Ale już głównego „dostawcę tlenu” dla przemysłu chińskiego – czemu nie? Tym bardziej, że naród irański o niczym innym nie marzy, jak tylko o tym, aby pozbyć się krwawego reżimu. Co innego naród chiński, który marzeń chyba dość dawno się oduczył.
Czyż pomysł odcięcia chińskiego przemysłu od tlenu w postaci 25 proc. zapotrzebowania na ropę nie jest dobrym pomysłem na kupienie sobie tak cennego czasu potrzebnego do, chociażby, częściowego naprawienia zaniedbań w branży metali ziem rzadkich?

Podobne wpisy