|

Kopanie kryptowalut a podatki. Problem, którego wciąż nie rozwiązano

Podatkami, finansami oraz zagadnieniami styku prawa i biznesu zajmuję się w praktyce zawodowej od wielu lat, wspierając kadrę zarządzającą w podejmowaniu kluczowych decyzji o charakterze finansowym, inwestycyjnym i organizacyjnym.

Rynek walut wirtualnych od kilku lat przestał być niszowym zjawiskiem technologicznym. Kryptowaluty stały się pełnoprawnym elementem współczesnego obrotu gospodarczego, a działalność związana z ich wydobywaniem, handlem czy przechowywaniem stanowi dla wielu podmiotów realne źródło przychodów. Polski system podatkowy częściowo dostosował się do tej rzeczywistości, jednak wciąż istnieją obszary, w których regulacje pozostają niepełne i prowadzą do istotnych niespójności. Jednym z najbardziej widocznych problemów jest sposób rozliczania kosztów uzyskania przychodów związanych z wydobywaniem walut wirtualnych.

Obowiązujące przepisy koncentrują się przede wszystkim na sytuacji klasycznego nabycia kryptowaluty – czyli jej zakupu na giełdzie lub od innego podmiotu. W takim przypadku podatnik może rozliczyć wydatek poniesiony na nabycie waluty wirtualnej jako koszt uzyskania przychodu przy jej późniejszym zbyciu. Konstrukcja ta wydaje się logiczna i odpowiada podstawowym zasadom podatku dochodowego. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy podatnik nie kupuje kryptowaluty, lecz uzyskuje ją poprzez własną działalność polegającą na jej wydobywaniu.

W praktyce oznacza to sytuację, w której osoba lub przedsiębiorca angażuje własny kapitał, ponosi wysokie koszty infrastruktury technicznej oraz energii elektrycznej, a mimo to nie ma pewności, czy wydatki te będą mogły zostać skutecznie uwzględnione podatkowo. W konsekwencji dochodzi do zjawiska szczególnie niebezpiecznego z punktu widzenia konstrukcji systemu podatkowego – opodatkowania przychodu zamiast rzeczywiście osiągniętego dochodu.

To właśnie tutaj ujawnia się jedna z największych słabości obecnych regulacji. Wydobywanie kryptowalut nie jest działalnością „wirtualną” w ekonomicznym znaczeniu tego słowa. Wręcz przeciwnie – jest działalnością wyjątkowo energochłonną i kapitałochłonną. Wymaga zakupu wyspecjalizowanego sprzętu (np. wydajnych kart graficznych), a następnie ponoszenia stałych kosztów energii elektrycznej niezbędnej do jego funkcjonowania. W wielu przypadkach właśnie energia stanowi największą pozycję kosztową całego przedsięwzięcia.


Pokolenie X kontra młodzi: kto naprawdę trzyma firmy?


Tymczasem obecna praktyka interpretacyjna i konstrukcja przepisów powodują, że podatnicy zajmujący się wydobyciem walut wirtualnych znajdują się w znacznie gorszej sytuacji niż osoby, które kryptowaluty po prostu nabywają. Powstaje więc nierówność systemowa oparta wyłącznie na sposobie wejścia w posiadanie aktywa. Z perspektywy ekonomicznej oba podmioty osiągają ten sam rezultat – stają się właścicielami waluty wirtualnej – jednak tylko jeden z nich posiada jasną i przewidywalną możliwość rozliczenia kosztów.

Taka sytuacja pozostaje trudna do pogodzenia z podstawowymi zasadami podatku dochodowego. Istotą tego podatku jest bowiem opodatkowanie realnego przyrostu majątkowego, a więc dochodu netto, a nie samego przepływu przychodów. Jeżeli podatnik musi najpierw ponieść określone, bezpośrednie i niezbędne wydatki, aby osiągnąć przychód, to pomijanie tych kosztów prowadzi do wypaczenia całej konstrukcji podatku.

W przypadku wydobywania walut wirtualnych problem jest szczególnie widoczny, ponieważ działalność ta nie może istnieć bez dwóch fundamentalnych elementów: sprzętu oraz energii elektrycznej. Bez infrastruktury technicznej proces wydobycia jest niemożliwy, a bez energii urządzenia pozostają całkowicie bezużyteczne. Są to więc koszty nie tylko bezpośrednio związane z uzyskaniem przychodu, ale wręcz warunkujące możliwość jego osiągnięcia.

Nie można również pomijać szerszego kontekstu gospodarczego. W ostatnich latach wiele państw zaczęło traktować sektor aktywów cyfrowych jako obszar strategiczny dla rozwoju nowych technologii, usług finansowych oraz infrastruktury cyfrowej. Polska, mimo stosunkowo dużego potencjału technologicznego i rosnącej liczby specjalistów związanych z branżą blockchain, nadal pozostaje krajem o wysokim poziomie niepewności regulacyjnej w tym obszarze.

Brak przejrzystych zasad podatkowych wpływa bezpośrednio na decyzje inwestycyjne przedsiębiorców. Podmioty działające w branży kryptowalut coraz częściej analizują możliwość prowadzenia działalności w jurysdykcjach oferujących większą przewidywalność i stabilność systemu podatkowego. Problem nie dotyczy wyłącznie dużych przedsiębiorstw. Dotyka również mniejszych podmiotów oraz osób fizycznych, które inwestują własne środki w działalność wydobywczą i oczekują jedynie możliwości uczciwego rozliczenia realnie poniesionych kosztów.

Warto podkreślić, że problem nie sprowadza się do próby rozszerzania katalogu kosztów o wydatki trudne do zweryfikowania czy mające charakter pośredni. W przypadku wydobywania kryptowalut mowa o kosztach wyjątkowo łatwych do udokumentowania. Zakup urządzeń pozostawia jednoznaczny ślad księgowy, podobnie jak rachunki za energię elektryczną. Nie są to koszty uznaniowe ani hipotetyczne. To konkretne, mierzalne wydatki bezpośrednio związane z procesem uzyskiwania waluty wirtualnej.

Jednocześnie należy zachować ostrożność przed nadmiernym rozszerzaniem możliwości rozliczania kosztów w tym obszarze. Rozwiązania podatkowe powinny być precyzyjne i odporne na nadużycia. Dlatego rozsądne podejście zakłada ograniczenie katalogu kosztów wyłącznie do tych wydatków, które mają charakter podstawowy, bezpośredni i możliwy do jednoznacznego udokumentowania. Takie podejście pozwala zachować równowagę pomiędzy interesem fiskalnym państwa a prawem podatnika do rozliczenia rzeczywiście poniesionych nakładów.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia neutralności technologicznej państwa. System podatkowy nie powinien premiować jednego sposobu uzyskiwania aktywów kosztem innego, jeżeli oba prowadzą do osiągnięcia tego samego ekonomicznego rezultatu. Tymczasem obecne regulacje de facto uprzywilejowują nabywanie kryptowalut względem ich wydobywania. Trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiego zróżnicowania.


From Lebanon to Poland: Her Unexpected Business Journey


W praktyce prowadzi to do paradoksalnych sytuacji. Podmiot, który kupuje kryptowalutę za określoną kwotę, może uwzględnić ten wydatek podatkowo. Natomiast podmiot, który poniósł równie realne wydatki na stworzenie infrastruktury wydobywczej oraz zużycie energii potrzebnej do uzyskania tej samej kryptowaluty, funkcjonuje w obszarze niepewności interpretacyjnej. Efektem jest zaburzenie konkurencyjności i brak spójności całego systemu.

Dyskusja wokół opodatkowania walut wirtualnych coraz częściej pokazuje, że problemem nie jest już samo istnienie kryptowalut, lecz jakość regulacji dotyczących ich funkcjonowania. Rynek aktywów cyfrowych stał się trwałym elementem gospodarki i trudno zakładać, że zniknie lub utraci znaczenie w najbliższych latach. Tym bardziej konieczne wydaje się stworzenie rozwiązań podatkowych odpowiadających realiom gospodarczym, a nie wyłącznie literalnemu podejściu do historycznie tworzonych przepisów.

Podstawową rolą prawa podatkowego powinno być bowiem odzwierciedlanie rzeczywistego przebiegu procesów gospodarczych. W przypadku wydobywania walut wirtualnych rzeczywistość ekonomiczna jest prosta: podatnik ponosi konkretne koszty, aby osiągnąć przychód. Pomijanie tych kosztów prowadzi do opodatkowania fikcyjnego dochodu, który w praktyce nigdy nie został osiągnięty.

Jeżeli polski system podatkowy ma być nowoczesny, konkurencyjny i przewidywalny, powinien uwzględniać tę podstawową zależność. Nie chodzi o tworzenie szczególnych preferencji dla branży kryptowalutowej, lecz o przywrócenie elementarnej logiki podatku dochodowego – opodatkowania dochodu, a nie samego faktu uzyskania przychodu.

Podobne wpisy