Skąd wziąć energię? Zieloną energię!
Dla urzędników unijnych oraz ich pomagierów to prawdziwe urwanie głowy. Okazuje się, że latem jest ciepło, a bywa, że gorąco – stąd też trzeba mocy, aby w domach było chłodniej. A skąd wziąć na to energię? Zieloną energię!

„Noce takie są upalne / I słowiki spać nie dają / A przez okno do mej izby / Jakieś strachy zaglądają”. Latem jest ciepło, a bywa, że bardzo ciepło. Zarówno w dzień, jak i w nocy. Wiemy to z własnego doświadczenia. A kto takiemu doświadczeniu nie dowierza, bo dostał się, z własnej nieprzymuszonej woli, pod kosiarkę mass mediów, zarówno tradycyjnych, jak i cyfrowych, tego może przekonają słowa pięknego przedwojennego szlagieru śpiewanego przez legendarną i kultową, niewątpliwie, Hankę Ordonównę, z którego zwrotka posłużyła jako incipit do niniejszego tekstu. Chodzi o „Piosenkę o zagubionym sercu”, znaną też pod inną nazwą – „Święty Antoni”, zwrotem pojawiającym się w tekście. Utwór pochodzi z komedii muzycznej „Pan minister i dessous” (1930 r.). Było to na długo przed „ociepleniem klimatu” i pojawieniem się widma „płonącej planety”.
Wówczas, tak jak dziś, noce bywały upalne, z czego nikt nie robił oznak zbliżającego się Armagedonu. Wówczas, tak jak dziś, przez okno do izby zaglądały „strachy”. Z tym że dziś nie „jakieś”, tylko jasno określone przez dyrektywy europejskie. A te mówią wyraźnie – ocieplenie trwa i trwa mać.
Dotychczas z powodu upałów zmarło w Europie 1300 osób. Są to dane oficjalne. Skoro tak, to znaczy, że nie są wiarygodne. Bo skoro ocieplenie trwa mać… tzn. ma trwać, to i jego ofiar musi być dużo, a nawet coraz więcej. Buchalterzy księgujący liczbę nieboszczyków potrafią wykazać się kreatywnością, o czym przekonaliśmy się podczas słynnego „kowida”. Przewidział to przed laty Wojciech Młynarski, który w „Balladzie o przeszkoleniu kamerzystów” poruszył ten temat, choć oczywiście w innym kontekście. Ale choć konteksty się zmieniają, to problem pozostaje zawsze ten sam: „przyjdzie mało, a pokazać trzeba dużo!”.
Jednak bez wątpienia ludzie latem też umierają, bywa, że z powodu przegrzania. Ludzkości udało się przetrwać liczne czyhające na nią kryzysy, niebezpieczeństwa i kolejne apokalipsy dzięki zmyślności. Bo człowiek jest istotą rozumną. Tak bardzo, że wśród ludzi nawet „każdy głupi ma swój rozum”. W swej rozumności człowiek wymyślił różne urządzenia ułatwiające życie i przetrwanie, nawet w czasie „ekstremalnych zjawisk pogodowych”. Jednym z takich urządzeń jest klimatyzator. Człowiek podczas upałów włącza to urządzenie, ewentualnie „wiatraczki”. A jak jest „wielki gorąc”, to włącza i jedno, i drugie. A do tego telewizor, żeby dowiedzieć się, jak ów „gorąc” długo potrwa, a do tego komputer – są wakacje, więc czemóż młodzież nasza nie mogłaby sobie pograć w gry od rana do rana? A do tego pralkę, aby odświeżyć przepocone rzeczy. A do tego lodówka chodzi pełną parą…
Barbara Socha: Polska prowadzi politykę antydemograficzną? Mocna diagnoza
Euronews poinformował ostatniego dnia czerwca, że zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrosło we wszystkich czterech największych gospodarkach UE wraz z nasileniem się fali upałów. Według Eurelectric w Niemczech dzienne zużycie wzrosło z 1267 GWh w dniu 11 czerwca do 1396 GWh w dniu 25 czerwca. Francja odnotowała jeszcze większy wzrost – z 1048 GWh do 1255 GWh w tym samym okresie, a popyt wzrósł również we Włoszech i Hiszpanii. Chociaż wzrosty różniły się w zależności od kraju, ogólny trend był jednoznaczny: cieplejsza pogoda przełożyła się na wyższe zużycie energii elektrycznej.
Dla urzędników unijnych oraz ich pomagierów w każdym z dotkniętych „kataklizmem” pogodnego lata państw członkowskich to prawdziwe urwanie głowy. Bo nie dość, że zimą jest zimno i ciemno, stąd trzeba więcej mocy, aby w domach było cieplej i jaśniej, to jeszcze teraz, jak na złość, okazuje się, że latem jest ciepło, a bywa, że gorąco – stąd też trzeba mocy, aby w domach było chłodniej. A skąd wziąć na to energię? Zieloną energię! Bo ta niezielona, nieodnawialna, nie wchodzi w grę, choćby nie wiadomo co. Dlaczego? Głupie pytanie, na które odpowiem tylko z dziennikarskiego, jak się to mówi, obowiązku – Europa musi ograniczać na nią popyt, by zmniejszyć emisje dwutlenku węgla.
Wróćmy do klimatyzatorów. Użycie ich na szerszą skalę rozwiązałoby problem wysokich temperatur w budynkach mieszkalnych, sklepach i urzędach, ale przyczyniłoby się, według doktryny zielonego diamatu (czym jest diamat, starsi wiedzą, młodsi niech sobie wyguglają), do dalszego „ocieplania” planety. W „nowym” socjalizmie pojawił się problem, który, niczym w „starym”, zaistniał z powodów doktrynalnych, a nie rzeczywistych.
W poszczególnych krajach, na szczeblach „partyjno-rządowych”, rozstrzyga się właśnie ten zawiły problem. Iście hamletowski: „To use air con or not” (użyć czy nie użyć klimatyzatorów), ironizuje (?) Euronews w tytule tekstu omawiającego te wewnątrzrządowe, „potępieńcze” spory. „Upalne temperatury w Europie Zachodniej spowodowane kopułami cieplnymi (sic!) sprawiły, że kwestia klimatyzacji stała się przedmiotem coraz bardziej aktualnej – i kontrowersyjnej – debaty” – czytamy.
Tymczasem KE, tak zazwyczaj wymowna i pełna zbawiennych rad i pouczeń oraz skora do wtykania nosa w każdą, nawet śmierdzącą, sprawę, milczy skromnie. „Ponieważ klimatyzacja stała się przedmiotem debat politycznych, Komisja Europejska stara się zachować neutralne stanowisko. W obliczu rekordowo wysokich temperatur Komisja Europejska nie zabrała głosu w coraz bardziej kontrowersyjnej debacie na temat klimatyzacji, twierdząc, że rolą organów wykonawczych UE nie jest dyktowanie konsumentom, co mają robić”. To ciekawe, nieprawdaż?
Jest jeszcze jedna smutna i przytłaczająca prawda, która, podobnie jak „wraże” upały latem, zadaje wredny, reakcyjny cios zielonemu postępowi i takiemuż ładowi. Oto okazuje się, że im więcej słońca, tym mniej „słonecznej energii”.
– Powszechnym błędnym przekonaniem jest to, że więcej słońca zawsze oznacza więcej energii – mówi Ioanna Vergini, założycielka wfy24.com, platformy analizującej dane pogodowe i trendy zmienności klimatu, w rozmowie z Euronews Earth. – Ogniwa fotowoltaiczne (PV) są półprzewodnikami i, podobnie jak wszystkie urządzenia elektroniczne, tracą wydajność wraz ze wzrostem temperatury. Z każdym stopniem powyżej 25°C wydajność paneli słonecznych spada o około 0,4–0,5 proc. Podczas ekstremalnych fal upałów, które latem ubiegłego roku nawiedziły znaczną część Hiszpanii i Grecji, lokalne farmy słoneczne odnotowały znaczne spadki wydajności dokładnie w czasie, gdy zapotrzebowanie na klimatyzację osiągało szczyt – dodaje.
To nie wszystko, bo okazuje się też, że im więcej wiatru, tym mniej „energii wiatrowej”. Gdy prędkość wiatru staje się zbyt duża, sieć energetyczna często zostaje zapełniona większą ilością „zielonej energii”, niż faktycznie potrzebuje. Jak twierdzi brytyjska firma energetyczna Octopus Energy, cytowana przez Euronews, powoduje to „korki w sieci w godzinach szczytu”, co oznacza, że energia nie może dotrzeć tam, gdzie jest potrzebna. W rezultacie turbiny wiatrowe są często wyłączane (proces znany jako „ograniczenie”), co skutkuje koniecznością płacenia elektrowniom gazowym za ponowne uruchomienie. Kosztowało to Wielką Brytanię oszałamiające 1,47 mld funtów (około 1,78 mld euro) w zeszłym roku.
Poland through an expat’s eyes: safety, family and opportunity
W Niemczech koszty rekompensat za ograniczenie energii odnawialnej osiągną 435 mln euro w 2025 r., podczas gdy w kilku krajach UE, takich jak Hiszpania i Francja, wskaźniki ograniczeń wzrosły do rekordowych poziomów w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy ubiegłego roku. Silne wiatry mogą również spowodować wyłączenie turbin niezależnie od decyzji rządu. – Turbiny wiatrowe mają swój «optymalny punkt» – gdy prędkość wiatru przekracza około 90 km/h, turbiny przechodzą w „tryb przetrwania” i rozkładają łopaty aż do zatrzymania, aby zapobiec uszkodzeniu konstrukcji – wyjaśnia Vergini.
Podczas upałów zamarza piekło, można by rzec, czytając opinię brukselskiego biura badawczego Carnegie Europe, w której mowa jest o tym, że takie „ekologiczne” sposoby walki z upałami latem, jak sadzenie drzew, krzewów i innej roślinności, lepsza izolacja budynków i większa szczelność okiennic, nie wystarczą. „Po tygodniu utrzymujących się wysokich temperatur, nawet w nocy, te metody nie są w stanie wystarczająco schłodzić pomieszczeń, aby były zdatne do życia, zwłaszcza dla osób starszych, chorych i dzieci. Klimatyzacja staje się koniecznością, która ratuje życie w okresach największych upałów. Nie jest ona również bardziej zanieczyszczająca niż lodówki i nie wytwarza więcej ciepła miejskiego niż samochody. Wszystkie te metody muszą zostać połączone, a także uwzględnione w szerszym kontekście społecznym i geograficznym”.
Informacja brzmi jak komunikat oficjalnych czynników partyjno-rządowych z okresu realnego socjalizmu po kolejnym kryzysie: obrana droga jest jedynie słuszna, ale wymaga korekt. Oznaczało to chwilową polityczną „odwilż”. Dobre i to.