Stany Zjednoczone proszą Chiny o pomoc
Czy Chiny przyjdą Trumpowi z pomocą i pomogą mu gospodarczo zniszczyć Iran? Jak dotąd Chińczycy nie dają się na to nabrać. Nie wydają się ani trochę zainteresowani udziałem w planie Trumpa, mającym na celu zagłodzenie Irańczyków.

Nie mogąc pokonać militarnie drugorzędnego regionalnego mocarstwa, jakim jest Iran, Stany Zjednoczone Ameryki zmieniły teraz strategię, próbując pokonać je gospodarczo. Jednak aby tego dokonać, będą potrzebowały pomocy innych krajów.
To zaskakujący obrót sprawy, ponieważ stanowi on oficjalne przyznanie się Waszyngtonu do przegranej wojny z Iranem. Teraz Stany Zjednoczone błagają Chiny o pomoc w gospodarczym zniszczeniu Iranu.
Ten rodzaj wojny gospodarczej zadziała tylko wtedy, gdy Chiny zechcą współpracować. Bez Chin na pokładzie atak gospodarczy na Iran jest skazany na równie żałosną porażkę, jak niesprowokowana akcja militarna Waszyngtonu przeciwko temu krajowi.
Przewodniczący Chin Xi Jinping ma przybyć do Waszyngtonu we wrześniu i wierzę, że do tego czasu poznamy odpowiedź na pytanie, czy poprze on najnowsze starania Trumpa mające na celu zniszczenie Iranu.
Osobiście nie sądzę, aby dał się na to złapać, a Trump poniesie upokarzającą porażkę w starciu z Iranem. To niebezpieczne, ponieważ biorąc pod uwagę naturę Trumpa, może on uciec się do czegoś szalonego, zamiast pogodzić się z przegraną. Tak, pomyśl o tym, co nie do pomyślenia. O broni jądrowej.
Iran nadal będzie trudnym orzechem do zgryzienia.
W mojej ocenie gospodarka USA jest bardziej zagrożona załamaniem niż gospodarka Iranu. Wystarczy spojrzeć na bałagan, jaki zrobił Trump, windując ceny benzyny, oleju napędowego i nawozów, przygotowując grunt pod globalny głód w 2027 r. Plan Departamentu Skarbu, mający na celu zapobieżenie katastrofie gospodarczej poprzez skup własnego długu, również wygląda na to, że zakończy się fiaskiem. Stopy procentowe rosną, a giełda się załamuje.
Nowo zaproponowane sankcje wobec Iranu to sankcje wtórne. Oznacza to, że każdy kraj, który będzie nadal prowadził interesy z Iranem, zostanie objęty sankcjami i odcięty od współpracy z USA i ich sojusznikami. Na przykład jeśli Chiny lub Indie będą nadal kupować irańską ropę, zostaną dotknięte sankcjami gospodarczymi ze strony USA i ich sojuszników.
Wydaje się, że zaszkodziłoby to bardziej Stanom Zjednoczonym niż Chinom, ponieważ są silnie uzależnione od chińskiego importu, zarówno pod względem militarnym, jak i cywilnym. Chińskie minerały ziem rzadkich są potrzebne do budowy kluczowych amerykańskich pocisków rakietowych i komponentów do dronów.
Jednak głośna próba nakłonienia Chin do pomocy w zniszczeniu Iranu potwierdza również to, co już wiedzieliśmy. Administracja Trumpa ma dosłownie obsesję na punkcie Iranu i nie jest w stanie odpuścić. Dlaczego inaczej ryzykowałaby wszystko na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi, by zniszczyć Iran, kraj, który – jak twierdzi – nie ma już potencjału militarnego po miesiącach bombardowań USA i Izraela? Osłabienie Iranu, ograniczenie jego potencjału militarnego i „unicestwienie” jego programu nuklearnego to za mało. Iran musi zostać całkowicie zniszczony. Podobnie jak Wenezuela, irańska ropa musi zostać skradziona.
Poniżej fragment artykułu z „South China Morning Post” z 21 sierpnia:
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent wezwał w czwartek Chiny do przyłączenia się do najnowszych wysiłków Waszyngtonu, mających na celu wywarcie presji gospodarczej na Iran oraz jego izolację po załamaniu się negocjacji w sprawie ponownego otwarcia cieśniny Ormuz i zakończenie trwającego sześć miesięcy konfliktu.
„Pamiętajmy, że Chińczycy pozyskują 50 proc. energii z Zatoki Perskiej. Dlatego przystąpienie do programu byłoby dla nich wielką przysługą” – powiedział Bessent w rozmowie z CNBC, pytany, czy nowe sankcje gospodarcze obejmą Chiny.
Bessent dodał, że zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy będą zmuszeni opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron w najnowszej kampanii Waszyngtonu, mającej na celu izolację gospodarczą Iranu. Więcej szczegółów ma podać na konferencji prasowej.
„To będzie największa skoordynowana izolacja gospodarcza w historii świata. Idziemy do nich i mówimy: albo jesteście z nami, albo przeciwko nam. To zadziała w Iranie i obalimy ten reżim”.
Brzmi to jak desperackie brednie człowieka zarządzającego finansami upadającego imperium. Sekretarz Skarbu Bessent jest tak samo szalony jak człowiek, dla którego pracuje. I tak samo niebezpieczny. Jeśli ta izolacja ekonomiczna się powiedzie, ci sami ludzie, których rzekomo chcieli „wyzwolić” spod jarzma irańskich mułłów, zostaną pozostawieni na ulicach, by głodować.
Jak dotąd Chińczycy nie dają się na to nabrać. Nie wydają się ani trochę zainteresowani udziałem w planie Trumpa, mającym na celu zagłodzenie Irańczyków.
W odpowiedzi dla „South China Morning Post” rzecznik chińskiej ambasady w Waszyngtonie Liu Chang, powiedział: „Sankcje i naciski nie pomagają rozwiązać problemu. Chiny wzywają odpowiednie strony do podjęcia odpowiedzialnych działań i rozwiązania problemu środkami politycznymi i dyplomatycznymi”.
Oto, co się dzieje, gdy rozpoczyna się wojnę pod fałszywym pretekstem. Całe ich uzasadnienie tej wojny opierało się na kłamstwach, że Iranem rządzi maniakalna grupa religijnych fanatyków, którzy, gdyby tylko uzyskali broń jądrową, natychmiast użyliby jej przeciwko Izraelowi. To nigdy nie miało sensu, ponieważ Irańczycy wiedzą, że zagwarantowaliby sobie całkowitą zagładę w ciągu kilku minut. Irańczycy to przebiegli geopolityczni aktorzy, a nie szaleni fanatycy, jak przedstawiają to zachodnie media.
Jednak w oczach naszych socjopatycznych amerykańskich neokonserwatystów możliwość posiadania przez Iran kilku bomb atomowych stanowiła rzekomo większe zagrożenie niż tysiące bomb w rękach Rosji, Chin, Pakistanu i Korei Północnej. Trump w rzeczywistości przymila się do północnokoreańskiego dyktatora Kim Dzong Una, który już posiada broń nuklearną zdolną do uderzenia w serce Ameryki i który kierował realne groźby jej użycia w naszym kierunku.
Psychicznie chorzy amerykańscy neokonserwatyści uwierzyli również w fałszywe informacje wywiadu izraelskiego, które głosiły, że rząd Iranu upadnie w ciągu kilku dni lub tygodni od ataku powietrznego USA i Izraela, ponieważ naród irański zbuntuje się i odrzuci swój opresyjny islamski rząd.
Te argumenty były i są całkowicie irracjonalne, ale jakimś sposobem miały znaczenie dla milionów zwolenników MAGA Trumpa. Właśnie dlatego MAGA jest sektą, bo nawet po tym, jak wszystkie te uprzedzenia dotyczące Iranu okazały się fałszywe, Trump wciąż utrzymuje nienaruszone około 70 proc. lub więcej swojej republikańskiej bazy wyborczej. Tylko członek sekty wierzy we wszystko, co mówi jego przywódca, nawet jeśli zostanie to zdemaskowane jako udowodnione oszustwo.
Film historyczny od kuchni. Kostiumy, statyści, budżet i prawdziwe historie
Chiny trzymają dziką kartę
Jedyny scenariusz, w którym administracja Trumpa odniosłaby sukces w zmiażdżeniu Iranu, to taki, w którym Chiny działałyby jako podwójny agent. Innymi słowy, Chiny jedynie udają, że są po stronie Rosji i Iranu, a tak naprawdę działają za kulisami, aby pomóc Ameryce pokonać Iran i Rosję. Niektórzy, jak mój przyjaciel Patrick Wood z Technocracy.news, uważają, że Chiny potajemnie współpracują z amerykańskimi technokratami i może mieć rację. Czas pokaże.
Wood pisze w swoim najnowszym artykule:
„Nie ma wyścigu z Chinami. Chiny nie są naszym arcywrogiem. Zapomnij o wielobiegunowości. Komunistyczna Partia Chin nie jest komunistyczna. To technokracja, a ptaki tego samego gatunku trzymają się razem. Trump i arcytechnokraci w Chinach nie są tam po to, by „oddać Amerykę”, ale by wciągnąć Chiny w globalną technokrację. Zamknęli Chiny w pułapce. Każda inna narracja runie, gdy tylko otworzysz oczy na technokrację”.
David Pyne, inny szanowany przeze mnie przyjaciel i analityk wojskowy, twierdzi, że stosunki chińsko-irańskie należy postrzegać podobnie jak stosunki USA–Ukraina. Chiny wysyłają Iranowi broń, dane wywiadowcze, dane satelitarne itp., co pomogło Republice Islamskiej w precyzyjnym ataku na amerykańskie instalacje wojskowe w Zatoce Perskiej.
Jak powiedział Pyne 21 sierpnia w wywiadzie podcastowym udzielonym Pyotrowi Kurzinowi, obecnie Iran dominuje we wschodniej części Bliskiego Wschodu, podczas gdy Izrael dominuje w zachodniej części tego regionu. „Imperium USA okazało się bezsilne” – powiedział Pyne, sugerując, że Trump mógł przegapić okazję do zawarcia pokoju z Iranem, co pozwoliłoby mu zachować twarz.
Można się spodziewać, że dwie regionalne potęgi, Iran i Izrael, ponownie staną naprzeciw siebie, zanim konflikt się zakończy, gdyż III wojna światowa nabiera tempa. W międzyczasie obserwujcie Chiny. Ich rola w tej geopolitycznej transformacji do Nowego Porządku Świata jest nie do przecenienia.