Deadenaueryzacja Niemiec
W oczy rzuca się przede wszystkim gospodarczy rozkład Republiki Federalnej, dla której ostatnie lata są wręcz koszmarne. Symbolem tego procesu jest choćby zapaść koncernu Volkswagen, który nie tyle znajduje się w dołku, lecz wręcz na równi pochyłej.

– Zwyciężając wybory w Saksonii-Anhalt, AfD wykonało kolejny ważny krok przybliżający Niemcy i Europę do jednego z największych przesileń politycznych od dekad. Zdobywając aż 44 proc. głosów, partia, której przewodniczą Alice Weidel i Tino Chrupalla, pobiła swój rekord, który do tej pory wynosił 32,8 proc. i został osiągnięty przy okazji wyborów w Turyngii w 2024 r.
Za szczelnym kordonem
Taki rozwój sytuacji nie powinien dziwić nikogo, kto od lat przygląda się rozwojowi sytuacji politycznej u zachodniego sąsiada. Alternative für Deutschland rośnie w sondażach w zasadzie od momentu zaistnienia w krajowej polityce, czyli od 13 lat, a wzrost ten nie wynika wcale z wielkich talentów liderów partii, lecz z niekończącego się pasma błędów popełnianych przez wiodące ugrupowania tworzące rządzący Niemcami od lat establishment. Weidel, Chrupalla i inni przywódcy ugrupowania osiągającego obecnie najlepsze rezultaty w sondażach opinii publicznej nie mają wcale szczególnego błysku, który czyniłby ich postaciami szczególnie popularnymi poza granicami kraju. Ich największym atutem jest po prostu to, że milionom wyborców przedstawiają się jako jedyna alternatywa dla wielopartyjnej struktury władzy, która całkowicie rozczarowała zwykłych Niemców w kilku fundamentalnych obszarach.
AfD wygrało wybory w Saksonii-Anhalt, ale rządzić najprawdopodobniej nie będzie, ponieważ właściwie wszystkie najważniejsze partie wykluczyły wejście z nią w koalicję. Dla CDU/CSU partia Weidel i Chrupalli to koszmar, odbierający wyborców od lat. SPD, Zieloni i liberałowie z FDP podjęli nawet specjalne uchwały podkreślające brak możliwości współpracy. Skrajnie lewicowe Die Linke jest pod wieloma względami ideowym przeciwieństwem dla AfD, natomiast Sojusz Sary Wagenknecht dopuszcza wprawdzie współpracę z Alternatywą, lecz do tej pory nie zostało to nigdy sprawdzone w praktyce.
Oznacza to, że AfD będzie jeszcze długo izolowane w nadziei na to, że zniechęceni brakiem rezultatów swojego buntu wyborcy powrócą do starych partii lub przynajmniej przestaną w ogóle głosować. Niemiecki establishment liczy po cichu, że AfD osiągnie wkrótce swoje maksimum, które przy obecnym rozkładzie sympatii politycznych i tak nie zapewni mu nigdy możliwości rządzenia – nawet w pojedynczym landzie.
Obrona cywilna leży? Ekspert: państwo powinno nie przeszkadzać
Podrażnione klęskami społeczeństwo
Strategia ta wydaje się bardzo ryzykowna, ponieważ wzrost popularności największej antyimigranckiej partii może dokonać się na zasadzie efektu kuli śnieżnej. Kordon sanitarny, jakim otoczono AfD, działa coraz bardziej niczym płachta na byka, a jeśli ktoś uważa, że w Niemczech nastroje nie są aż tak bojowe, ten najwidoczniej nie do końca pojmuje skalę wyzwań, z jakimi mierzy się to państwo.
W oczy rzuca się przede wszystkim gospodarczy rozkład Republiki Federalnej, dla której ostatnie lata są wręcz koszmarne. Symbolem tego procesu jest choćby zapaść koncernu Volkswagen, który nie tyle znajduje się w dołku, lecz wręcz na równi pochyłej. Niedawno zarząd potentata z Wolfsburga ogłosił konieczność zamknięcia czterech fabryk do 2034 r. O sytuacji pozostałych koncernów motoryzacyjnych oraz z innych gałęzi przemysłu można by pisać wiele, lecz pomimo ostatniego delikatnego odbicia w danych z niemieckiej gospodarki nastroje są wciąż bardzo kiepskie.
Nie licząc Sojuszu Sary Wagenknecht, Alternative für Deutschland jest obecnie jedyną partią w Niemczech, która postuluje całkowite zerwanie paryskiego porozumienia klimatycznego, odejście od polityki Zielonego Ładu oraz powrót do polityki opartej na taniej energii. Częścią tego programu jest oczywiście postulat przywrócenia dostaw gazu z Rosji, choć AfD pragnie także powrotu do energetyki atomowej oraz opartej na węglu.
Ten ostatni postulat tłumaczy dobrze, dlaczego partia Weidel i Chrupalli odniosła tak świetny wynik w Saksonii-Anhalt, gdzie jeszcze do niedawna górnictwo i energetyka oparta na węglu stanowiły ważny komponent lokalnej gospodarki. AfD ma największe poparcie na terenach byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, ponieważ mieszkańcy tych ziem czują się wielkimi przegranymi zjednoczenia Niemiec oraz rządów CDU/CSU-SPD. Polityka klimatyczna okazała się po prostu zbyt destrukcyjna dla gospodarki byłego komunistycznego państwa, które nie zostało nigdy w pełni zintegrowane z bogatszymi zachodnimi regionami.
Postawa zachodnioniemieckich elit, które nie zdobyły się nigdy na autentyczną solidarność z rodakami znad Łaby, mści się dzisiaj politycznym buntem wznieconym przez AfD. Co ciekawe, bunt ten rozlewa się coraz szybciej także poza dawne granice NRD, a Alternative für Deutschland osiąga już niemal 20-procentowe poparcie w Badenii-Wirtembergii oraz Nadrenii-Palatynacie. Tym samym ugrupowanie to coraz bardziej skutecznie zdejmuje z siebie odium partii bazującej wyłącznie na niezadowoleniu tzw. ossich i ich niedostosowaniu do zasad liberalnej demokracji.
Is Poland Now the Frontline of European Security?
Autodestrukcyjny kurs elit
Jedną z głównych przyczyn, dla których Alternative für Deutschland podbija w ostatnich miesiącach także zachodnie landy, jest oczywiście polityka imigracyjna, która uczyniła z życia wielu Niemców zwykły koszmar. Dotychczasowy konsensus polityczny przewidywał w kwestii imigrantów daleko posuniętą cenzurę, która wobec narastających trudności zwykłych obywateli i jednoczesnego nieformalnego zakazu mówienia o nich doprowadziła do ogromnych napięć. Po pamiętnym szerokim otwarciu granic przez Angelę Merkel w 2015 r. kolejne rządy wybrały kontynuację autodestrukcyjnego kursu, co doprowadziło do coraz większego rozdźwięku między elitami a społeczeństwem. AfD zbiera więc dziś poparcie tych, którzy są przerażeni zarówno drastycznym spadkiem bezpieczeństwa, jak i bezmyślnością wiodących partii.
W reakcji na triumf AfD wielu polityków, także w Polsce, przystąpiło do rytualnych oskarżeń o bliskie związki partii Weidel i Chrupalli z Rosją. Faktem pozostaje jednak, że utrzymywały je i utrzymują praktycznie wszystkie najważniejsze niemieckie partie, nawet jeśli na potrzeby wojny z Ukrainą stosują antykremlowską retorykę. AfD jest dość wyraziste w swoich postulatach zniesienia sankcji na Rosję i powrotu do realizacji Nord Stream 2, lecz jednocześnie opowiada się za wyjściem ze strefy euro i powrotem do koncepcji „Europy ojczyzn” w ramach Unii Europejskiej. Jej postulatów nie można więc określić mianem ściśle wymierzonych w Polskę, gdyż odzwierciedlają co najwyżej prymat interesu narodowego w polityce.
Pod tym względem rację miał kanclerz Friedrich Merz, gdy powiedział niedawno, że z jego perspektywy sojusz CDU/CSU z AfD jest wykluczony, ponieważ dojście tej partii do władzy oznaczałoby powrót do czasów sprzed Konrada Adenauera. Szef niemieckiego rządu zasugerował tym samym, jakoby Alternative für Deutschland miała stanowić rodzaj nowej partii nazistowskiej. Zdecydowanie bliższe prawdy wydaje się jednak stwierdzenie, że AfD rzeczywiście stara się przekreślić dziedzictwo Konrada Adenauera, które było oparte na zarządzaniu Niemcami na modłę wyznaczoną w okresie powojennej okupacji. Wyznaczone do rządzenia i odgórnie zaaprobowane elity odgrodziły się od społeczeństwa, dyktując kolejne wielkie zwroty w polityce. Nawet jeśli AfD nie przejmie ostatecznie władzy nawet w jednym landzie, może doprowadzić do wielkiego politycznego przesilenia, którego skutki będą odczuwane w całej Europie.