|

Amerykańskie bazy w Somalii? Róg Afryki w nowej grze mocarstw

Amerykanie wzmacniają swoją obecność w Rogu Afryki. Czy chodzi o stabilizację regionu w związku z działalnością na tym terenie terrorystycznych islamskich bojówek? Może Amerykanom zależy na afrykańskich surowcach i przejęciu geopolitycznej kontroli nad kolejnym strategicznym terenem? Jedno jest pewne: Somalia zwróciła uwagę administracji Donalda Trumpa.

Informacje o amerykańskiej obecności wojskowej w północnej Somalii mogą oznaczać nowy etap rywalizacji o kontrolę nad Rogiem Afryki i szlakami Morza Czerwonego. Według zagranicznych mediów USA mają wzmacniać punkt w Boosaaso w Puntlandzie i infrastrukturę w Berberze, w Somalilandzie. Ta druga baza ma być budowana we współpracy z ZEA i przeznaczona także dla sojuszników Abu Zabi. Oficjalnie chodzi o walkę z terroryzmem i bezpieczeństwo morskie, bo przypomnijmy, że w Somalii oprócz słynnych piratów działa także Al-Shabaab, czyli bojówka terrorystyczna powiązana z Al-Kaidą, dążąca do utworzenia struktur tzw. Państwa Islamskiego w Rogu Afryki.

Czy nowe punkty wojskowe mają służyć bieżącym operacjom antyterrorystycznym, czy przygotowaniu USA do długotrwałej obecności w regionie, który ponownie staje się obszarem rywalizacji światowych mocarstw? W praktyce gra toczy się o wpływy nad Zatoką Adeńską, presję na Iran i Jemen oraz obecność Zachodu w regionie, gdzie coraz śmielej działają Chiny, Turcja i państwa Zatoki.

Zmiany w Afryce

Przypomnijmy, że Somalia położona jest w północno-wschodniej części Afryki, na Półwyspie Somalijskim, znanym pod nazwą Róg Afryki. Przylega do Oceanu Indyjskiego i Zatoki Adeńskiej. Na północnym zachodzie graniczy z Dżibuti, na zachodzie z Etiopią, zaś na południowym zachodzie z Kenią. Ma ok. 20 mln mieszkańców, a dominującą religią jest tam islam. Kraj ma bogate zasoby surowców naturalnych, w tym ropę naftową, gaz ziemny oraz cenne minerały.

Położone na północy Somalii Boosaaso, w którym powstaje amerykańska baza wojskowa, pełni rolę najważniejszego portu w Somalii. Znajduje się jednak w regionie Puntland, który w 1998 r. ogłosił się autonomicznym terytorium. Władze Puntlandu nie zabiegają o uznanie międzynarodowe i uważają się za autonomiczną część Somalii. Region ma własnego prezydenta i armię. Dodajmy, że w przeszłości wybrzeża Puntlandu były również jednym z głównych obszarów aktywności somalijskich piratów.

Na początku sierpnia br. szef Dowództwa Operacji Specjalnych USA w Afryce gen. mjr Claude Tudor podpisał umowę z prezydentem północno-wschodniego, półautonomicznego stanu Puntland w Somalii, Saidem Abdullahim Denim. Obaj zgodzili się rozbudować amerykańską bazę wojskową w Boosaaso, portowym mieście nad Zatoką Adeńską. Według krótkiego oświadczenia rozpowszechnianego przez rząd Puntlandu w Somalii, rozszerzenie jest niezbędne do „poprawy operacji przeciwdziałania terroryzmowi i ochrony bezpieczeństwa morskiego” – napisał portal middleeasteye.net.

„Państwo Puntland pozostaje zaangażowane w walkę z terroryzmem i wszelkimi zagrożeniami, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu, stabilności i rozwojowi Puntlandu, Somalii oraz Rogu Afryki” – napisali w oficjalnym oświadczeniu urzędnicy Puntlandu.

Z kolei Somaliland jako autonomiczny region Somalii zabiega o uznanie międzynarodowej społeczności i kilka miesięcy temu został oficjalnie uznany przez Izrael.

Jak poinformował miesiąc temu Le Monde, ZEA dyskretnie budują bazę wojskową w Berberze w Somalilandzie dla USA i Izraela.

„Berbera przyciąga zainteresowanie ze względu na strategiczne położenie przy południowym wejściu do Morza Czerwonego” – napisali miesiąc temu dziennikarze „Le Monde”, którzy przeanalizowali zdjęcia satelitarne. Zwracają uwagę, że od października 2025 r. trwa również rozbudowa lotniska w tym regionie.


Is Poland Now the Frontline of European Security?


„Budowa zbiega się z uznaniem przez Izrael niepodległości Somalilandu, ogłoszonym 26 grudnia 2025 r. Ten zaskakujący ruch dyplomatyczny, jedyny tego typu do tej pory, dokonany przez premiera Benjamina Netanjahu, ostatecznie ma na celu utworzenie izraelskiego posterunku w Zatoce Adeńskiej, blisko wybrzeża Jemenu, gdzie działają rebelianci Huti. Milicja szyicka, wspierana przez Iran, wypowiedziała wojnę Tel Awiwowi 28 marca i grozi zablokowaniem ruchu morskiego przez cieśninę Bab al-Mandab, będącą czerwoną linią zarówno dla Izraela, jak i USA” – czytamy w „Le Monde”.

Warto również zwrócić uwagę, że w ostatnim czasie Somalia zabiega o medialne wsparcie sojuszników m.in. z Ligi Państw Arabskich.

Kilka dni temu egipski minister spraw zagranicznych Badr Abdelatty pochwalił znaczący rozwój relacji jego kraju z Somalią i ostrzegł przed wszelkimi działaniami, które mogłyby zagrozić lub osłabić suwerenność Somalii. Badr Abdelatty spotkał się w Kairze ze swoim somalijskim odpowiednikiem Abdisalamem Abdi Alim.

„Podczas spotkania z somalijskim ministrem spraw zagranicznych Abdisalamem Abdi Alim w Kairze Abdelatty ponownie potwierdził pełne poparcie Egiptu dla jedności, suwerenności i integralności terytorialnej Federalnej Republiki Somalii, a także dla zachowania jej instytucji narodowych. Dyskusje odbywały się na marginesie 166. sesji Rady Ligi Arabskiej na szczeblu ministerialnym. Podczas spotkania Abdelatty podkreślił wspólne zaangażowanie w rozwój relacji dwustronnych w sektorze gospodarczym, rozwojowym i inwestycyjnym. Egipski minister podkreślił również znaczenie współpracy z partnerami międzynarodowymi w celu zapewnienia trwałego finansowania dla Misji Wsparcia i Stabilizacji Unii Afrykańskiej w Somalii, podkreślając udział Egiptu w tych siłach. Potwierdził stałe zaangażowanie Kairu we wspieranie budowania potencjału somalijskich instytucji państwowych” – napisał portal dailynewsegypt.com.

O co chodzi Amerykanom? Dlaczego Donald Trump coraz ostrzej krytykuje Somalię? Kto kontroluje Boosaaso i Berberę, ten zyskuje wpływ na Róg Afryki, porty, surowce i jedne z najważniejszych szlaków morskich świata. Dla Waszyngtonu może to być operacja pod hasłem bezpieczeństwa, ale w praktyce chodzi o znacznie więcej: o trwałą obecność w miejscu, gdzie krzyżują się interesy Chin, państw Zatoki, Iranu i Europy. Zaś Donald Trump może uznać Somalię za kolejny front swojej polityki siły.

Podobne wpisy