|

Polska w kluczowym momencie

Polska stoi dziś wobec poważnych wyzwań geopolitycznych, ale także przed szansą wzmocnienia swojej pozycji w Europie i na świecie.

Andrzej Derlatka

Nasz kraj ma produkt krajowy brutto znacznie niższy niż Niemcy – około siedem razy mniejszy – co wynika z trudnej historii: dwóch wojen światowych oraz dekad gospodarczej eksploatacji przez Związek Sowiecki. Mimo to Polska w ostatnich latach nadrabia dystans i może nie tylko doganiać średnią europejską, ale także zbliżać się do najbardziej rozwiniętych gospodarek kontynentu.

Relacje z Niemcami, choć obciążone trudną historią, są dziś kluczowe. To właśnie Niemcy są naszym najważniejszym partnerem gospodarczym, a Polska należy do czołówki partnerów gospodarczych Berlina. Współpraca jest więc naturalnym wyborem – przedsiębiorcy po obu stronach od dawna wiedzą, że rozwój i rozwiązywanie problemów są możliwe tylko we współdziałaniu. Oczywiście istnieją pola konfliktów interesów, jak np. sprawa portu kontenerowego w Świnoujściu, jednak takie spory nie mogą przesłaniać szerszego obrazu. Port, poza rolą gospodarczą, ma również znaczenie strategiczne – stanowi najkrótszą drogę dla wojsk NATO do Polski, a więc służy także bezpieczeństwu Niemiec.

W razie konfliktu militarnego Polska musiałaby liczyć przede wszystkim na wsparcie ze strony Niemiec – zarówno w zakresie sił zbrojnych, jak i logistyki. Cała pomoc lądowa z Zachodu dotrze do nas właśnie przez terytorium niemieckie. Podobnie Niemcy powinni rozumieć, że Polska jest dla nich tarczą chroniącą przed zagrożeniami ze Wschodu. Z tego powodu budowa i finansowanie infrastruktury obronnej, np. muru na granicy z Białorusią, powinny być także przedmiotem wspólnych rozmów i wspólnych działań. Niemcy jeszcze przed wejściem Polski do NATO jasno deklarowali, że członkostwo naszego kraju leży w ich interesie, bo to Polska jest pierwszą linią obrony przed Rosją.

Nie budujmy sztucznych konfliktów

Dziś nie wolno nam budować sztucznych konfliktów z Niemcami. Pomysł prowadzenia polityki na otwartym sporze z Berlinem to droga donikąd. Polska, pozbawiona niemieckiego wsparcia, nie miałaby szans w razie kryzysu bezpieczeństwa. Owszem, historia relacji polsko-niemieckich jest trudna, ale przyszłość wymaga trzeźwego spojrzenia. Unia Europejska w sytuacjach zagrożenia nie zawsze okazuje się skuteczna, dlatego w pierwszej kolejności musimy liczyć na naszych najbliższych sojuszników, w tym przede wszystkim Niemcy.

Zmienia się też świadomość naszych sąsiadów. W Czechach i krajach bałtyckich, zwłaszcza na Łotwie i Litwie, następuje pewne otrzeźwienie: coraz lepiej rozumieją oni, że to Polska jest dla nich gwarantem bezpieczeństwa. W krajach tych, po dekadach niechęci do Polski, następuje korzystna zmiana nastrojów. Również Słowacja i Węgry, mimo różnic politycznych, pozostają w naszej orbicie interesów.

Na świecie obserwujemy powrót logiki zimnej wojny. Tworzą się dwa bloki polityczno-militarne: zachodni, zdominowany przez USA, oraz wschodni, budowany przez Rosję, Chiny, Indie, Iran czy Koreę Północną. Państwa te otwarcie deklarują chęć zakończenia dominacji Stanów Zjednoczonych i dolara. Powstają alternatywne struktury, jak BRICS, które mają służyć integracji tego bloku. Choć ich próby stworzenia własnej waluty czy przełamania hegemonii Zachodu na razie napotykają trudności, sam fakt istnienia takich inicjatyw pokazuje skalę wyzwania.

Rada Bezpieczeństwa ONZ wciąż oparta jest na układzie z 1945 r., co rodzi presję na zmiany – duże państwa, takie jak Indie, Brazylia czy Indonezja, czują się marginalizowane. Zachód powinien odpowiedzieć na te postulaty reformą instytucji międzynarodowych, aby uniknąć eskalacji konfliktów.

Jednym z największych punktów zapalnych jest Tajwan. Chiny coraz wyraźniej przygotowują się do militarnego, a nie pokojowego przejęcia wyspy – ćwiczą blokady i rozbudowują flotę desantową. Tajwańczycy zdecydowanie nie chcą integracji z Chinami, obawiając się pogorszenia warunków życia i utraty wolności. Ewentualna próba zajęcia Tajwanu mogłaby doprowadzić do otwartego konfliktu z USA.

Istnieje realne ryzyko, że Rosja mogłaby wykorzystać taki kryzys, aby zaatakować w Europie, np. w rejonie Łotwy czy korytarza suwalskiego. Rosja od lat powtarza, że Ukraina, Białoruś czy północny Kazachstan są jej strefą wpływów i muszą wrócić pod kontrolę Moskwy. Wojna na Ukrainie pokazuje determinację Kremla, gotowego do ogromnych kosztów i strat. NATO podniosło wydatki na obronę do 5 proc. PKB, ale czasu na realne przygotowanie do potencjalnej wojny w 2027 r. jest bardzo niewiele.

Polska musi w tym kontekście wzmacniać swoje siły zbrojne i rozwijać przemysł obronny. Zakupy uzbrojenia powinny wiązać się z transferem technologii i inwestycjami w kraju, aby nie uzależniać się całkowicie od dostaw z odległych państw. To szczególnie ważne, bo w czasie wojny linie komunikacyjne mogą zostać przerwane i dostawy części z USA czy Korei będą niemożliwe. Dlatego rozwój polskiego przemysłu obronnego, zdolnego do produkcji i serwisowania sprzętu na miejscu, jest warunkiem naszego bezpieczeństwa.

Brak przejrzystości

Niepokoi jednak brak przejrzystości i chaos decyzyjny w zakresie zakupów dla armii. Często obsadza się stanowiska kierownicze w przemyśle zbrojeniowym po znajomości, a nie na podstawie kompetencji, co prowadzi do opóźnień i nieefektywności. Kontrakty, takie jak zakup F-35 bez offsetu technologicznego, są dowodem na to, że Polska nie wykorzystuje szansy na wzmocnienie własnego przemysłu. Tymczasem siły zbrojne i przemysł obronny powinny być dwoma filarami bezpieczeństwa narodowego.

Na arenie międzynarodowej o pozycji państwa decydują dziś przede wszystkim dwa czynniki: wielkość gospodarki i liczba dywizji. Polska gospodarka rośnie i awansowała do pierwszej dwudziestki świata, ale liczba naszych dywizji wciąż jest niewystarczająca. Podobnie jak kiedyś Turcja, możemy stopniowo rekompensować słabszą gospodarkę rozbudową armii, a z czasem – dzięki rozwojowi gospodarczemu – stawać się regionalnym mocarstwem.

Podsumowując: Polska znajduje się w kluczowym momencie. Musimy rozsądnie współpracować z Niemcami i sąsiadami, wzmacniać armię oraz konsekwentnie rozwijać przemysł obronny. Globalna sytuacja staje się coraz bardziej napięta, a perspektywa konfliktu w ciągu najbliższych lat jest realna. Jedynie silna gospodarka i nowoczesne wojsko dadzą nam możliwość obrony i liczenia się w świecie.

Podobne wpisy