||

Jak Chiny kupują Amerykę

W sektorze energetycznym dominacja Chin jest również przytłaczająca. W Peru Chiny kontrolują 100 proc. dystrybucji energii elektrycznej w Limie; w Brazylii uczestniczą w 12 proc. łańcucha wartości sektora energetycznego; a w Chile chińskie przedsiębiorstwa państwowe obsługują prawie dwie trzecie krajowego systemu elektroenergetycznego.

Prezydent USA oburzył cały świat, czyli Brukselę i okolice, niecną propozycją „kupienia” Grenlandii. Tymczasem Chiny od kilku dekad „kupują” nie jedną wyspę, niechby nawet największą na świecie, ale cały kontynent. A może nawet na dodatek pół drugiego kontynentu? I wszystko to na Półkuli Zachodniej (PZ), pod nosem USA. Robią to bez ostentacji i w ratach, bardzo dla siebie dogodnych.

Dzień po tym, jak prezydent Wenezueli Nicolas Maduro, dorabiający na boku do skromnej prezydenckiej pensji dilerką narkotykową, został pochwycony w swej sypialni i doprowadzony do amerykańskiego więzienia, Marco Rubio, sekretarz stanu USA, oznajmił wszem wobec i każdemu z osobna: „Prezydent Donald J. Trump przejawia niezachwiane zaangażowanie w zapobieżenie temu, by PZ stała się bezpieczną przystanią dla handlarzy narkotyków, irańskich pełnomocników i wrogich reżimów zagrażających naszemu bezpieczeństwu narodowemu”.

Kim są te „wrogie reżimy” zagrażające władztwu (powiedzmy to otwarcie) USA na PZ? Odpowiedź wydaje się oczywista: są to rządy tych państw w Ameryce Południowej i Środkowej, które albo otwarcie sprzyjają Chinom (np. Wenezuela, Kuba, Kolumbia), albo przejawiają ku temu skłonności – bardzo niezdrowe z punktu widzenia interesów USA. Ostatnio ujawniły je, do tej pory dość ostrożne w tym względzie, Paragwaj i… Kanada (to ta „połowa drugiego kontynentu”, wspomniana na wstępie).


🔴 MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?


16 stycznia premier Mark Carney podjął ważny krok w kierunku ożywienia więzi swojego kraju z Chinami i dywersyfikacji handlu z USA, w obliczu rosnącego zapotrzebowania Pekinu na sojuszników USA „sfrustrowanych amerykańskim protekcjonizmem”, jak piszą mainstreamowe media. Kanada zgodziła się obniżyć cła na chińskie pojazdy elektryczne, mimo stanowczego sprzeciwu USA, a Chiny obniżyły cła na kanadyjski rzepak. Umowa dokonała się w ramach tego, co ich przywódcy nazwali „nowym strategicznym partnerstwem”. Premier Carney, po spotkaniu z Xi Jinpingiem w Pekinie, powiedział, że „Kanada musi działać pragmatycznie w obliczu gwałtownie rozpadającego się globalnego systemu handlowego”.

Pekin stara się pozyskać kraje „zmagające się z amerykańskim protekcjonizmem i niestabilną polityką handlową”. To z kolei opinia mainstreamu, który od pewnego czasu przejawia taki stosunek do USA, jak niegdyś „Trybuna Ludu”, organ KC PZPR, basujący radzieckiej „Prawdzie”, intonującej wielopiętrowe inkantacje pod adresem amerykańskiego imperializmu.

Rada Stosunków Zagranicznych (CFR) już w połowie zeszłego roku zwróciła uwagę na to, że administracja Donalda Trumpa szykuje się do bardziej stanowczych kroków mających na celu „wyczyszczenie” Ameryki Południowej z wpływów chińskich. I w tym kontekście należałoby oceniać „odgrażanie się” Kanadzie uczynieniem z niej „51. stanu”, mówiąc na marginesie.

Magazyn Diálogo Americas alarmował piórem grupy swych analityków we wrześniu 2025 r., że w ciągu zaledwie dwóch dekad obecność Chin w Ameryce Łacińskiej wzrosła w tempie równie przytłaczającym, co strategicznym. „Niczym cierpliwy gracz w długiej grze, Pekinowi udało się zająć pozycję w kluczowych sektorach, przekształcając na swoją korzyść gospodarczy i geopolityczny krajobraz regionu”.

Magazyn przytacza dane raportu Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), z których wynika, że co najmniej 37 portów Ameryki Łacińskiej jest obecnie powiązanych z chińskimi firmami. „Nie są to małe terminale, lecz kluczowe węzły przeładunkowe, takie jak porty Balboa i Cristóbal po obu stronach Kanału Panamskiego, megaport Chancay w Peru oraz terminal Paranaguá w Brazylii”.

W sektorze energetycznym dominacja Chin jest również przytłaczająca. W Peru Chiny kontrolują 100 proc. dystrybucji energii elektrycznej w Limie; w Brazylii uczestniczą w 12 proc. łańcucha wartości sektora energetycznego; a w Chile chińskie przedsiębiorstwa państwowe obsługują prawie dwie trzecie krajowego systemu elektroenergetycznego. Do tego dochodzą tysiące kilometrów dróg, rosnąca obecność firm górniczych, telekomunikacyjnych, logistycznych, a w niektórych przypadkach nawet sektora bezpieczeństwa.

W latach 2000–2020 handel między Chinami a Ameryką Łacińską wzrósł z 12 do 315 mld dol. Jeśli prognozy Światowego Forum Ekonomicznego okażą się trafne, do 2035 r. wartość ta może przekroczyć 700 mld dol.

W Ameryce Łacińskiej cele ChRL obejmują zapewnienie dostępu do towarów, produktów i rynków użytecznych dla chińskiej gospodarki, przy jednoczesnym wykorzystaniu chińskich przedsiębiorstw państwowych i firm do przejęcia jak największej wartości dodanej wytworzonej na tym obszarze. Obejmują one również osiągnięcie dominacji ChRL w strategicznych technologiach oraz dalszą izolację Tajwanu w celu wsparcia celu KPCh, jakim jest „zjednoczenie” tej wyspy z ChRL w nadchodzących latach.

Chiny dążą do tego, aby rządy Ameryki Łacińskiej stanęły po ich stronie w kwestiach kluczowych, takich jak Tajwan, Sinciang, Hongkong, Tybet, roszczenia terytorialne ChRL na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim.


TO JUŻ NIE TEORIA. ŚWIAT WCHODZI W FAZĘ KONFLIKTU


Poza atrakcyjnością rynku Chiny, ich firmy i instytucje komercyjne stanowią również ważne źródło pożyczek i inwestycji dla rządów Ameryki Łacińskiej. Reputacja ChRL jako kraju, który nie stawia warunków dotyczących praktyk politycznych i praw człowieka, poziomu przejrzystości czy innych praktyk fiskalnych państwa, z którym współpracuje, jest atrakcyjna dla lewicowych, autorytarnych rządów dążących do dywersyfikacji w celu uniknięcia zależności od rządów zachodnich.

Na przykład w czerwcu 2021 r. rząd Trynidadu i Tobago ogłosił, że zaciągnie pożyczkę w chińskim banku, a nie w MFW, mimo że chińska stopa procentowa była dwukrotnie wyższa niż stopa MFW, po prostu po to, aby uniknąć warunkowości polityki MFW.

Dla polityków latynoamerykańskich korzyści uboczne mogą być również silnym czynnikiem motywującym. Firmy z ChRL mogą być generalnie bardziej skłonne do oferowania łapówek lub tworzenia kontraktów biznesowych, które przynoszą osobiste korzyści beneficjentom. Na przykład w Ekwadorze dziennikarz śledczy Fernando Villavicencio udokumentował, jak chińskie umowy pożyczek na ropę i inne duże projekty przynosiły korzyści bliskim współpracownikom lewicowego prezydenta Rafaela Correi.

– Aby wesprzeć rozwój krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów, Chiny udzielą kredytu w wysokości 66 mld juanów (9,2 mld dol.) – powiedział Xi podczas ceremonii otwarcia Forum Chiny–CELAC (Wspólnota Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów) w Pekinie w maju 2025 r.

Enrique Millán-Mejía, pracownik naukowy ds. rozwoju gospodarczego w Centrum Ameryki Łacińskiej w Atlantic Council, zauważył, że majowy szczyt Chiny–CELAC w Pekinie „podkreśla rosnące ambicje Chin, by wywierać większy wpływ w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. To, co kiedyś było odosobnionymi kontaktami z wybranymi krajami, przerodziło się w znaczący wysiłek na rzecz kształtowania rozwoju gospodarczego, w niektórych przypadkach tworząc sojusze geopolityczne, a w innych ideologiczne. Ta zmiana jest widoczna w chińskiej deklaracji znacznego wsparcia finansowego – 20 mld dol. na infrastrukturę, 10 mld dol. w postaci pożyczek preferencyjnych i 5 mld dol. w ramach funduszu współpracy – umacniając rosnącą rolę Chin jako partnera wpływającego na rozwój w regionie”.

Czy zatem prawdą jest to, co napisał niedawno The Diplomat, międzynarodowy internetowy magazyn informacyjny: „Stany Zjednoczone nie mogą wypchnąć Chin z Ameryki Łacińskiej. Rola Chin w Ameryce Łacińskiej opiera się na przepływach handlowych, długoterminowych inwestycjach, powiązaniach finansowych i szeroko zakrojonych projektach infrastrukturalnych, które przynoszą korzyści obu stronom”?

Podobne wpisy