Nie kupimy broni z USA i Izraela
Marek Budzisz, analityk Strategy&Future. był gościem Marcina Lustiga w studiu „Gazety Finansowej” na kanale GF24 Online. Ekspert ocenił, że każda strona sporu politycznego na pierwszym miejscu powinna stawiać bezpieczeństwo Polski. W jego opinii, największym niebezpieczeństwem programu SAFE jest uzależnienie modernizacji sprzętu od jednego źródła finansowania.
– Trzeba to mocno podkreślić, wszystkie strony sporu politycznego, a w demokracji spór polityczny jest naturalny, powinny dążyć, zwłaszcza jeśli mówimy o bezpieczeństwie, do szukania pewnego obszaru wspólnego, a nie konfrontacji. W tym miejscu warto podnieść kilka kwestii związanych z programem SAFE. Po pierwsze, skala wykorzystania środków – niektóre państwa europejski w ogóle nie korzystają z programu SAFE. I nie są to państwa położone w pewnym oddaleniu od Federacji Rosyjskiej, w związku z tym mające inną ocenę sytuacji bezpieczeństwa, jak np. Hiszpania, tylko państwa znajdujące się w gruncie rzeczy w podobny położeniu geostrategicznym jak Polska, czyli np. Szwecja. W związku z tym należałoby się zastanowić, dlaczego tak się dzieje, a nie oskarżać o najcięższe przestępstwa tych, którzy mają pewne wątpliwości – zauważył Marek Budzisz.
MAREK BUDZISZ: SAFE TO PUŁAPKA! Nie kupimy broni z USA i Izraela
Ekspert dodał, że inne państwa ze wschodniej flanki NATO korzystają z programu SAFE w bardzo ograniczony sposób. Podał przykład Finlandii, która zamierza zaciągnąć pożyczkę na poziomie 1 mld euro, a nie 40 mld. Inne kraje, jak np. Francja, finansują z SAFE ok. 10 proc. swoich potrzeb w zakresie modernizacji sprzętowej i rozbudowy sił zbrojnych, ponieważ przywódcy tego kraju uznali, że trzeba mieć zróżnicowane instrumenty finansowania potrzeb z sektora zbrojeniowego.
Zdaniem Marka Budzisza problem polega na uzależnieniu finansowania modernizacji sprzętowej tak, aby nie było oparte wyłącznie na jednym źródle.
– Rząd powinien dążyć do dywersyfikacji, bo w ten sposób będzie mógł elastycznie reagować na zmieniające się warunki rynkowe tych pożyczek – powiedział Marek Budzisz.
Zdaniem eksperta Polska, w porównaniu do niektórych państw, wydaje znacznie więcej środków na bezpieczeństwo, a mimo to ma niższe zdolności obronne. Ocenił również, że SAFE to pułapka, bo Polska nie będzie mogła z tych środków kupować sprzętu z Izraela i USA.
– Polska wydaje obecnie więcej na bezpieczeństwo niż Turcja i więcej niż Izrael uwikłany w szereg wojen na Bliskim Wschodzie, a nie ma zdolności porównywalnych z obydwoma tymi państwami. Oczywiście możemy powiedzieć, że odrabiamy zaległości i to jest uzasadniona argumentacja, ale to nie zmienia faktu, że powinniśmy zacząć się zastanawiać, czy niektóre nasze zakupy nie są przeskalowane. Na przykład, czy nie kupujemy zbyt dużo sprzętu określanego mianem legacy, czyli starych modeli, bo może się okazać, że one nie będą nam potrzebne – zaznaczył Marek Budzisz. – Odwołuję się do ocen Marka Rutte, sekretarza generalnego NATO, który powiedział, że według ocen specjalistów z kwatery głównej NATO, Europa potrzebować będzie co najmniej dziesięciu lat do nadgonienia różnicy technologicznej w zakresie wysoko zaawansowanych zdolności, które dzisiaj Europejczykom udostępniają Amerykanie. To oznacza, że potrzebujemy jako Europa, a tym bardziej jako Polska, uzgodnionego ze Stanami Zjednoczonymi programu dochodzenia do własnych zdolności. Amerykanie zresztą na wiele różnych sposobów mówią, że są gotowi do rozpoczęcia takiej drogi – podkreślił ekspert w rozmowie na kanale GF24.