|

Bez przełomu w New Delhi

Na zakończonym niedawno szczycie grupy BRICS zaprezentowano nowy mechanizm płatności międzynarodowych. O unii monetarnej między państwami kwestionującymi dominację USA nikt już nie mówi.

Pełniący obowiązki gospodarza spotkania premier Indii Narendra Modi przypomniał zebranym, że grupa BRICS osiągnie niedługo pełnoletniość. I rzeczywiście, od momentu pierwszego spotkania w czerwcu 2009 r. minie niedługo osiemnaście lat. Przez ten czas grupa BRICS bardzo się zmieniła i zamiast buńczucznych deklaracji staje się coraz bardziej stonowana w swoich deklaracjach.

Powściągliwa deklaracja

Świadczy o tym niewątpliwie charakter podpisanej na samym wstępie obrad „Deklaracji z New Delhi”, która w kilku najważniejszych dla obecnego stanu polityki międzynarodowej jest co najmniej zachowawcza. Dotyczy to w szczególności trwającego wciąż ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Dokument podpisany w stolicy Indii zawiera potępienia ataków na cele cywilne oraz wzywa do zachowania powściągliwości, lecz tylko z trudem można go uznać za akt reprymendy pod adresem amerykańsko-izraelskiego adwersarza.

Równie powściągliwa „Deklaracja z New Delhi” jest względem wojny na Ukrainie, co jak podkreślają analitycy uważnie studiujący wcześniejsze tego typu dokumenty ze szczytów BRICS stanowi wyraźne odejście od wcześniejszej praktyki. Uprzednio zaczepne i konfrontacyjne sformułowania były w zasadzie normą, a przedstawiciele poszczególnych państw wyrażali wielką radość, że mogą w tak dużym gronie uwspólnić swoje wrogie względem Zachodu stanowisko.

Tym razem liderzy BRICS skupiali się na potępianiu bez konkretnego wskazywania kogo uważają za winowajcę. Fakt ten można uznać za czystą symbolikę pozbawioną głębszego znaczenia, jednakże wiadomo dobrze, że głównym czynnikiem, który doprowadził do osłabienia przekazu wspomnianej deklaracji były Indie. Modi dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie życzy sobie, aby szczyt przyjmował zbyt jednostronne stanowisko i stanowił wyraz jednomyślnej wrogości wobec USA.

Siłą grupy BRICS jest niewątpliwie wielki potencjał demograficzny, terytorialny i gospodarczy tworzących ją państw, lecz ewidentną słabością rozbieżne interesy poszczególnych członków, które są częstokroć silniejsze niż wspólna potrzeba przeciwstawienia się Zachodowi. Na przykładzie Indii widać najlepiej, że mając nienajłatwiejszą historię relacji z Chinami wolą nie opowiadać się jednoznacznie przeciwko USA. Tym bardziej, iż od kilkunastu miesięcy prowadzą z administracją Trumpa bardzo trudne negocjacje handlowe, których finał jest wciąż trudny do przewidzenia. Amerykański prezydent nałożył w marcu 2025 r. na wiele produktów cła w wysokości 25 proc. (a na niektóre nawet 50 proc.), co wymusiło na rządzie z New Delhi podjęcie żmudnych rokowań, które skomplikowały się w następstwie nieuczciwych praktyk podejmowanych przez hinduskich eksporterów.

Grupa BRICS ma wielki potencjał, ale tu i teraz nie daje swoim członkom zbyt wiele w kontekście wielkiej wojny handlowej, którą Trump wytoczył całemu światu. Narendra Modi jest właściwie sam przeciwko amerykańskiemu mocarstwu, a będąc dodatkowo mocno nieufnym względem Pekinu wolał więc studzić nastroje w czasie szczytu.

Decentralizacja wg BRICS

Przejawem studzenia nastrojów jest niewątpliwie także uruchomiony oficjalnie nowy system regulowania płatności międzynarodowych BRICS Pay. Pierwotnie państwa przynależące do bloku odgrażały się przecież, że wkrótce wprowadzą nową walutę, która wreszcie zdetronizuje dolara. W tym duchu w 2022 r. wypowiadał się choćby Władimir Putin, a rok później także brazylijski premier. W ostateczności udało się jedynie stworzyć system wzajemnych rozliczeń, który jest już po wstępnych pilotażach i już wkrótce ma zacząć być używany na dużą skalę.

Wzorując się na rozwiązaniach spotykanych choćby w dziedzinie kryptowalut, twórcy BRICS Pay przekonują, że stworzony przez nich system ma być zdecentralizowany i oparty na współdziałaniu poszczególnych krajów członkowskich. Ma to zapewnić krajom dotkniętym amerykańskimi sankcjami, że nie utracą dostępu do swoich środków finansowych tak jak do tej pory gdy odcinano je od systemu SWIFT. BRICS Pay ma łączyć istniejące już systemy płatnościowe, które do tej pory tworzyły poszczególne państwa (m.in. rosyjski Mir czy hinduski RuPay) i stworzyć nowy standard przekazu środków atrakcyjny zarówno dla instytucji, biznesu, jak i osób prywatnych. Co szczególnie istotne, płatności miałyby być regulowane bezpośrednio w lokalnych walutach i z pominięciem dolara.

Przygotowanie całej infrastruktury niezbędnej do uruchomienia BRICS Pay trwało od niemal ośmiu lat i jest to z pewnością przedsięwzięcie godne uwagi. Synchronizacja poszczególnych systemów płatnościowych i tworzenie zachęt do wymiany w obrębie bloku są niewątpliwie czynnościami przybliżającymi grupę BRICS do wymarzonego celu. W nowym systemie trudno jednak dostrzec właściwy element, który miałby przesądzać o tym, że dolar miałby się już żegnać ze swoim dotychczasowym statusem.

Jeśli nawet bowiem BRICS Pay przyspieszy płatności i ułatwi wymianę środków między państwami z niego korzystającymi, to nie zmienia to wciąż faktu, że wszystkie państwa BRICS nadal potrzebują dolara w znacznych ilościach. Nawet jeśli nowy system ułatwi relacje handlowe między poszczególnymi krajami to i tak nie rozwiąże to problemu z gromadzonymi przez poszczególne kraje zupełnie zbędnymi nadwyżkami walut swoich partnerów. Jeśli Rosja nadal będzie sprzedawać Indiom dużo ropy i gazu to jej zapas rupii będzie rósł, lecz nie przyniesie jej to żadnej większej korzyści. BRICS Pay nie zmieni faktu, że Indie to wciąż raczej kiepski kraj do lokowania funduszy.


China, Robotics and E-Commerce: Poland’s Logistics Opportunity| Peter MacLeod


Test spoistości

BRICS Pay z pewnością najbardziej ucieszy Iran, który od kilku tygodni stał się przedmiotem zakrojonej na szeroką skalę operacji „Ekonomiczny wyrzutek”. W jej ramach administracja grozi nałożeniem sankcji wszystkim, którzy podejmą próbę utrzymywania kontaktów handlowych i finansowych z rządem w Teheranie. Donald Trump zapowiedział, że nie oprze się przed ukaraniem nikogo. Logicznie rzecz biorąc, Stany Zjednoczone powinny więc także surowo karać wszystkie państwa, które zechcą przy pomocy BRICS Pay umożliwić Iranowi obejście wprowadzonych zakazów. Taki scenariusz wydaje się na ten moment niemożliwy, choć niepożądany przebieg ataku na Iran i związana z tym frustracja na najwyższych szczeblach amerykańskiej władzy może doprowadzić do zupełnie niecodziennego rozwoju sytuacji.

Na właściwą ocenę BRICS Pay trzeba będzie poczekać do czasu planowanego pełnego wdrożenia zaplanowanego na 2030 r. Nowy system miałby wówczas obsługiwać nawet do 20 proc. rozliczeń handlowych na całym świecie. Prawdziwym testem nowego rozwiązania będzie jednak to, czy zyska ono odpowiednie zaufanie: zarówno poszczególnych państw członkowskich, jak i setek milionów użytkowników. Reklamujące nowe przedsięwzięcie materiały wspominają niezmiennie o tym, że BRICS Pay ma zapewnić wolność i swobodę, choć firmujące go państwa nie mają w tym obszarze największych sukcesów.

BRICS Pay przedstawia się na dziś jako narzędzie, którego powodzenie wymagałoby pełnej współpracy i zaufania między członkami. Pod tym względem będzie tak naprawdę ważnym testem spoistości grupy, którą dotąd łączyły najmocniej głównie polityczne deklaracje.

Podobne wpisy