|

Metale ziem rzadkich z polskiej hałdy. O opłacalności może zdecydować zwykły gips

Na hałdzie po Zakładach Chemicznych Wizów pod Bolesławcem są metale ziem rzadkich, a badania pokazują, że można je odzyskiwać chemicznie. Inwestor, który chciałby na tym zarobić, musiałby jednak rozmawiać także z odbiorcami znacznie pospolitszego produktu: gipsu. Koszty ponosi się bowiem przy przerobie całego materiału, choć poszukiwane pierwiastki stanowią niewielką jego część. Fosfogips trafiał tu przez lata jako pozostałość po produkcji kwasu fosforowego z importowanych apatytów, surowców zasobnych w fosfor.

W badaniu opublikowanym w sierpniu 2026 r. w „Resources Policy” uzyskano 85-proc. odzysk pierwiastków ziem rzadkich z próbki fosfogipsu z Wizowa. Zastosowano ługowanie, czyli wymywanie składników ze stałego materiału do roztworu, wykorzystując kwas siarkowy. Materiał z marokańskiego Jorf Lasfar dał w tych samych warunkach 34 proc. Autorzy powiązali różnicę z postacią, w jakiej występują poszukiwane pierwiastki: w polskiej próbce były łatwiej dostępne dla kwasu, w marokańskiej mocniej związane ze strukturą gipsu. Od przeprowadzenia ich do roztworu do uzyskania produktu handlowego pozostają jednak kolejne operacje. Pierwiastki trzeba oddzielić od innych składników i doprowadzić do postaci akceptowanej przez odbiorcę, ponosząc przy tym dalsze koszty i straty materiału.

Większe zużycie kwasu, podwyższenie temperatury lub wydłużenie czasu ługowania może zwiększyć odzysk. Wartość dodatkowej produkcji musi jednak pokryć związane z tym koszty i uzasadnić nakłady potrzebne do jej uzyskania. Rachunek zależy przy tym od składu odzyskiwanej mieszaniny. Pod nazwą metali ziem rzadkich kryją się pierwiastki o odmiennych zastosowaniach: neodym i prazeodym są ważne dla produkcji silnych magnesów trwałych, podczas gdy cer i lantan mają inne zastosowania i ceny. Łączna zawartość tych pierwiastków niewiele mówi o wartości handlowej materiału, jeżeli nie wiadomo, ile każdego z nich można odzyskać i w jakiej czystości. Mnożenie masy całej mieszaniny przez cenę najdroższego składnika prowadziłoby do fikcyjnej wyceny hałdy. Przedsiębiorca musi również zdecydować, gdzie zakończyć własny przerób. Sprzedając mieszaninę zewnętrznemu zakładowi, ogranicza zakres inwestycji, ale odbiorca uwzględni w swojej ofercie koszt rozdzielenia pierwiastków i własną marżę. Własna separacja pozwala sięgnąć po wyższą cenę produktu, wymaga za to większego kapitału i opanowania kolejnych operacji technologicznych. Przy niewielkiej skali różnica między ceną mieszaniny a cenami oczyszczonych związków może nie wystarczyć, by utrzymać dodatkową instalację. Przy takim samym procencie odzysku niższa zawartość poszukiwanych pierwiastków oznacza konieczność przerobienia większej masy fosfogipsu, aby uzyskać tę samą ilość metali, oraz więcej pozostałości do zagospodarowania.

Gips musi znaleźć odbiorcę

W przypadku Wizowa podobnie uważnie trzeba policzyć zagospodarowanie pozostałego gipsu. Piotr Wyszomirski w opracowaniu poświęconym tej hałdzie wskazuje, że wdrożenie metod odzysku pierwiastków ziem rzadkich wymaga wykorzystania pozostałości, zwłaszcza przez przemysł materiałów wiążących stosowanych w budownictwie. To oznacza konieczność pogodzenia wymagań dwóch grup odbiorców już przy projektowaniu procesu. Technologia, która sprawnie wymywa metale, powinna pozostawiać materiał nadający się do dalszego przygotowania i sprzedaży po akceptowalnym koszcie. Samo usunięcie części pierwiastków ziem rzadkich nie przesądza jeszcze o jego przydatności budowlanej. Fosfogips może zawierać związki fosforu i fluoru, metale ciężkie oraz naturalnie występujące pierwiastki promieniotwórcze, przy czym ich zawartość zależy od pochodzenia surowca. O możliwości zastosowania konkretnego materiału rozstrzygną badania jego składu i właściwości oraz wymagania odbiorcy. Dla producenta spoiw ważne będą również wilgotność i powtarzalność parametrów: zakład musi wiedzieć, co otrzyma w kolejnych dostawach, a nie tylko co pokazała próbka przedstawiona na początku rozmów. Jeżeli pozostałość wymaga doczyszczania lub odwadniania, koszty tych operacji obciążają wspólny rachunek przedsięwzięcia.

Załóżmy sprzedaż 500 tys. ton gipsu rocznie. Wzrost ceny uzyskiwanej przez producenta o 20 zł na tonie daje wówczas 10 mln zł dodatkowych przychodów. Wolumen jest przykładowy, a wynik pokazuje wpływ zmiany jednej ceny przy stałej ilości, nie prognozę zysku ani sprzedaży z Wizowa. Z przychodów trzeba pokryć przygotowanie materiału i przypadające na sprzedawcę koszty dostaw. W przypadku gipsu odległość od klienta ma znacznie większe znaczenie niż przy oczyszczonych związkach metali ziem rzadkich, bo przewozi się duże ilości produktu o stosunkowo niewielkiej wartości jednostkowej. Fabryka porówna jego jakość oraz łączny koszt po przygotowaniu i dostarczeniu do zakładu z kosztem dostępnych zamienników. Dla sprzedającego liczy się z kolei kwota, która zostanie po wykonaniu tych prac: dodatnia cena gipsu może współistnieć z ujemnym wynikiem jego sprzedaży.


Niższy PIT, wyższy CIT? Makowski o tym, kto zapłaci za reformę podatkową


Energetyka zmienia warunki

Warunki na tym rynku zmienia odchodzenie od węgla. W Polsce gips powstaje również przy odsiarczaniu spalin w elektrowniach, toteż ograniczanie ich pracy odbiera część dostaw zakładom wykorzystującym ten surowiec. W opublikowanej w 2026 r. analizie Sławomir Mazurek i Wojciech Naworyta szacują krajową produkcję gipsu syntetycznego w 2024 r. na około 2,5–2,6 mln ton, a w przyjętym scenariuszu przewidują jej spadek do około 1,9 mln ton w 2030 r. Potrzebę szukania nowych źródeł gipsu w związku ze zmianami w energetyce wskazuje również Państwowy Instytut Geologiczny. Ubytek dostaw z elektrowni może ułatwić znalezienie odbiorców dla pozostałości z odzysku metali w Wizowie. Fabryka tracąca dotychczasowe źródło zaopatrzenia może być skłonna zapłacić więcej za odpowiednio przygotowany materiał z innego miejsca, o ile jego jakość i koszt dostawy będą konkurencyjne. Decydujące znaczenie ma jednak lokalizacja: ubytek podaży w skali kraju nie mówi jeszcze, ile gipsu zabraknie odbiorcom w zasięgu opłacalnego transportu z Dolnego Śląska. Ważny będzie również termin. Jeżeli bloki węglowe pozostaną w ruchu dłużej, niż zakłada prognoza, przemysł będzie mógł dłużej korzystać z dotychczasowych dostaw, a oczekiwany wzrost zainteresowania alternatywnym surowcem przesunie się w czasie.

Odbiorcy mają zresztą wybór. Mogą kupić więcej gipsu naturalnego, zwiększyć import albo sięgnąć po materiał z recyklingu; słabsza koniunktura budowlana ograniczyłaby natomiast ich zapotrzebowanie niezależnie od zmian w energetyce. Wizów musiałby konkurować z tymi źródłami na warunkach konkretnej fabryki, a wielkość instalacji powinna uwzględniać to, ile gipsu mogą regularnie kupować pobliskie fabryki. Większy przerób może obniżyć część jednostkowych kosztów odzysku metali, ale oznacza także więcej pozostałości do zagospodarowania. Gdy najbliżsi klienci odbiorą tyle gipsu, ile potrzebują, następne tony trzeba będzie wysłać dalej, zaoferować na mniej korzystnych warunkach albo składować. Oszczędności wynikające z przerabiania większej ilości fosfogipsu mogą więc zostać pomniejszone przez koszty zagospodarowania coraz większej masy produktu. Z tego powodu założenie jednej ceny dla całej ilości gipsu łatwo zawyży rentowność przedsięwzięcia. Wariant, w którym część pozostałości trzeba składować, pokaże, czy inwestycja może się opłacać także przy słabszym odbiorze gipsu.

Próby obejmujące cały proces oraz uzgodnienia z odbiorcami będą potrzebne również do wyboru wielkości zakładu. Mniejsza instalacja, której produkcję gipsu można regularnie sprzedawać pobliskim fabrykom, może dawać lepszą stopę zwrotu niż większy zakład, nawet jeśli koszt chemicznego przerobu jednej tony będzie w niej wyższy. Porównanie wymaga uwzględnienia nakładów, późniejszych wpływów i wydatków oraz czasu potrzebnego do odzyskania kapitału. Dotacja może ułatwić budowę, ale zakład nadal będzie zależał od dwóch rynków: ceny metali mogą rosnąć w okresie słabszych zamówień budownictwa na gips. Przed zwiększeniem skali przerobu trzeba będzie więc sprawdzić, czy dodatkowe wpływy pokryją koszty zagospodarowania większej ilości pozostałości i uzasadnią kapitał potrzebny do rozbudowy.

Podobne wpisy