20.2 C
Warszawa
sobota, 2 lipca 2022

Nie kupuj w Polsce?

Koniecznie przeczytaj

Ceny elektroniki, ubrań i chemii w Polsce są nawet dwukrotnie wyższe niż w bogatych krajach Europy, Ameryki czy Azji.

Ceny takich samych produktów użytku codziennego są wyższe o kilkanaście, a czasem i kilkadziesiąt procent w Polsce niż kilka kilometrów od jej granic. Elektronika w Polsce jest nawet dwukrotnie droższe niż w bogatych krajach Azji czy Ameryki.

Konsumenci mają dość i sporządzają listy identycznych produktów, które m.in. w popularnych na krajowym rynku niemieckich sieciówkach są w Polsce sprzedawane znacznie droższej niż zza Odrą.

Życie w kolonii

O tym, że ceny w Polsce są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do zarobków media i ekonomiści alarmowali już wielokrotnie. Trzy lata temu spore zainteresowanie wzbudził raport firmy PayPal, z którego wynikało, że elektronika w Polsce kosztuje średnio 35 proc. więcej niż w Stanach Zjednoczonych, a dobre markowe ubrania nawet 55 proc. więcej. W Wielkiej Brytanii ceny są średnio o 65 proc. niższe od tych w Polsce.

Ostatnio w centrum uwagi trafiły popularne niemieckie markety, które sprzedają w Polsce te same lub gorsze produkty znacznie drożej niż w Niemczech. Na portalach społecznościowych zaczęły powstawać listy takich samych produktów oferowanych w niemieckich Media Markt, Saturn czy Rossmann, które można kupić o wiele taniej, przekraczając polsko-niemiecką granicę.

Portal INNPoland.pl zwrócił uwagę na pismo skierowane przeciwko Rossmannowi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Konsumenci zauważyli bowiem, że ceny w polskich salonach tej niemieckiej drogerii są o wiele wyższe niż w Niemczech.

– Znalazło się wiele przykładów, które pokazuję, że Polacy – mimo niższych zarobków – płacą więcej. Dla przykładu, mydło w płynie Isana (500 ml) kosztuje w Niemczech 2,35 zł, podczas gdy w Polsce 3,49 zł. Co więcej, ma tylko 16 składników, niemieckie zaś 19. Za wyższą ceną nie idzie więc wyższa, tylko niższa jakość – opisywał sprawę portal Tomasza Lisa.

Rzeczniczka Rossmana, Agata Nowakowska, próbowała bronić się tym, że w „polskim” Rossmanie jest więcej promocji oraz że „niemiecka marka ma połowę udziałów w polskiej spółce, dlatego też mamy odmienną politykę na naszym rynku”.

Elektronika

Jeszcze innych przykładów dopatrzyli się użytkownicy portalu Wykop.pl, którzy porównywali ceny elektroniki w polskich i niemieckich salonach sprzedaży sieci Media Markt i Saturn. Wśród nich np. ekspres do kawy. Modele mają te same funkcje, a różnią się tylko kolorem i materiałem zewnętrznym. W Polsce kosztuje 5798 złotych, w Niemczech Media Markt sprzedaje go już za 4169,28 złotych, a podobnie jest w Saturnie.

Większy szok można przeżyć, porównując ceny elektroniki w Polsce i USA czy bogatych krajach Azji. Np. w Japonii najnowszy laptop Microsoft Surface w rozbudowanej wersji kosztuje ok. 4,3 tys. złotych. W Polsce cena tego komputera, w oficjalnym sklepie Microsoft, to 6499 złotych.

Największe różnice w cenach widać na przykładzie sprzętu Apple w jego oficjalnych sklepach. iPhone 7 Plus w podstawowej wersji w Japonii kosztuje 2745,6 złotych. W Polsce ceny tego modelu zaczynają się, według strony Apple, od 3949 złotych. Podstawowy MacBook Air kosztuje niecałe 3200 złotych. W Polsce prawie 4800 złotych. Najbardziej rozbudowany 15-calowy MacBook Pro kosztuje w Japonii ok. 9689 złotych. W Polsce 14 tys. złotych. 27-calowy rozbudowany iMac to koszt 8121,6 złotych. W Polsce taki model kosztuje 11,5 tys. złotych.

Niewielkie różnice w cenach w Polsce i na Zachodzie mogą zauważyć również wszyscy odwiedzający popularne amerykańskie sieci gastronomiczne.

Cenowe absurdy

Kilka lat temu szczegółowe porównanie cen sporządził tygodnik „Wprost”. Okazało się wówczas, że nawet za towary produkowane w Polsce płacimy więcej niż inni mieszkańcy Unii Europejskiej. Producenci zrzucali winę na wysokie podatki i koszty produkcji.

W przypadku zagranicznych sieci handlowych, odzieżowych czy drogerii często pojawiającym się wytłumaczeniem jest konieczność „odrobienia” pieniędzy, zainwestowanych w otworzenie placówek sieci, wejścia na rynek.

– Wciąż mamy za wysokie podatki i zbyt wiele różnych koncesji, zezwoleń. Konsekwencje ponosimy wszyscy, a jedną z nich są zawyżone ceny – mówił „Rzeczpospolitej” Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha.
Nie bez znaczenia jest też „kolonizacja” rodzimego rynku przez zagraniczne sieci, które mogą później windować ceny, niekoniecznie decydując się na dostarczanie wszystkich dostępnych produktów (np. sprowadzając tylko uboższe modele, których cena – z braku alternatywy, może być podnoszona). Niemiecki koncern handlowy Metro Group, którego sieć Media Markt zasłynęła reklamami z Polakami-złodziejami, po latach działalności w Polsce ma aż 85 salonów z elektroniką (61 Media Markt i 24 Saturn). Dla porównania działająca od 1990 roku najpopularniejsza polska sieć z elektroniką RTV Euro AGD ma ok. 250 salonów.

– Polska nie powinna naśladować bogatych krajów zachodnich, bo nie jest bogatym krajem zachodnim. Polska powinna naśladować rozwiązania, które kraje zachodnie stosowały, gdy były tak biedne, jak Polska – powiedział w 1989 roku Milton Friedman. Łatwość, z jaką zagraniczne koncerny weszły na polski rynek, by go zdominować, a następnie kreować ceny pokazuje, że rządzący nie wzięli sobie słów guru ekonomii do serca.

Autor

Poprzedni artykułWymieranie plus
Następny artykułWrobieni w kredyt

Najnowsze