11.8 C
Warszawa
niedziela, 2 października 2022

Audytor widmo

Koniecznie przeczytaj

KNF bada, za co szef komitetu audytu GetBack dostał 3 mln złotych. Nowe fakty odsłaniają skalę afery.

Aż 3 mln złotych dostał od stojącej na skraju bankructwa firmy GetBack Kenneth Maynard, niezależny członek rady nadzorczej i szef komitetu audytu. To kwota znacznie przekraczająca jego dotychczasowe wynagrodzenie. Sprawę bada Komisja Nadzoru Finansowego.

Czarnecki przerywa milczenie

GetBack stworzył w 2012 roku Leszek Czarnecki. Miliarder sprzedał fi rmę w 2016 roku (miała wówczas w portfelu wierzytelności warte prawie 20 mld złotych). Kontrolę nad spółką przejął fundusz Abris Capital. W 2017 roku GetBack trafi ło na giełdę. Na początku 2018 roku w jej obligacje inwestowało już ponad 9 tys. inwestorów indywidualnych oraz ok. 178 instytucji finansowych. Po długim okresie unikania komentarzy (od czasu wybuchu afery) w trakcie konferencji WallStreet w Karpaczu Czarnecki stwierdził, że gdy kontrolował GetBack „model biznesowy był zupełnie inny” (spółka była mniej zadłużona, wielkość portfela wierzytelności była adekwatna do sytuacji biznesowej), a po jej sprzedaży w firmie „postępuje demoralizacja”. Jako błędy nowych właścicieli wskazał m.in. dopuszczenie do sześciokrotnego wzrostu zadłużenia (a portfela wierzytelności dwukrotnie) przy EBITDA na „porównywalnym poziomie” jak za jego czasów.

– Po zmianie właścicielskiej postanowiono zrobić klasyczny błąd finansowania długich aktywów krótkimi pasywami (…) nie rozumiem, jak firma mogła budować taki model i nie informować rynku – wyjaśniał Czarnecki. Dziś KNF podejrzewa GetBack o wyrządzenie szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenie ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Firmy miliardera – Idea Bank i Getin Bank oraz jego prywatna fundacja mają status poszkodowanych w aferze.

Audyt audytora

Na celowniku resortu finansów trafi ł natomiast audytor, którego biegli rewidenci nie dostrzegli problemów GetBack. A może nie chcieli dostrzec? Jak bowiem ujawnili dziennikarze „Pulsu Biznesu”, kluczową postacią w aferze ma być niezależny członek rady nadzorczej, jej przewodniczący oraz szef komitetu audytu – Kenneth Maynard, który „mógł nie być zainteresowany” dostrzeżeniem niebezpieczeństw. To, co zwróciło uwagę dziennikarzy, a następnie KNF to gigantyczna kwota, jaką Maynard otrzymał od spółki – aż 3 mln złotych. To kwota wielokrotnie wyższa od przysługującego mu wynagrodzenia.

– Za co ją otrzymał? Tego nie wie nawet spółka, która – według naszych ustaleń – wezwała go kilka dni temu do zwrotu nienależnego wynagrodzenia. Kenneth Maynard nie odpowiedział na nasze pytania. […] Ewentualny zwrot kilku milionów złotych to nie najgorsze, co może czekać menedżera. O sprawie poinformowana została Komisja Nadzoru Finansowego, bo są poważne wątpliwości, czy nie doszło do naruszania zasad. Kenneth Maynard złożył oświadczenie, że zgodnie z przepisami prawa spełnia kryteria „niezależnego członka rady nadzorczej”, a te nie pozwalają pobierać od spółki wynagrodzenia za coś innego niż zasiadanie w komitecie audytu – wyjaśnia Grzegorz Nawacki z „Pulsu Biznesu”.

Rzecznik KNF Jacek Barszczewski w wypowiedzi dla dziennika stwierdził

– Niezależny członek komitetu audytu nie może być obecnie i nie mógł być w ciągu ostatnich pięciu lat członkiem zarządu ani kadry wysokiego szczebla jednostki zainteresowania publicznego lub jednostki powiązanej, a w ciągu ostatnich trzech lat – pracownikiem JZP lub jednostki powiązanej. Nie może sprawować lub reprezentować osób sprawujących kontrolę nad JZP, utrzymywać z JZP lub jednostką powiązaną istotnych stosunków gospodarczych ani pobierać wynagrodzenia w znacznej wysokości z innych tytułów niż członkostwo w komitecie audytu. Przez ostatnie dwa lata nie mógł mieć powiązań z firmą audytorską badającą JZP, nie może mieć powiązań rodzinnych z osobami zarządzającymi JZP, ani zasiadać w radzie nadzorczej JZP dłużej niż 12 lat. […] KNF, na podstawie przedstawionych przez JZP ankiet dotyczących komitetów audytu, analizuje jego skład.

Również GetBack był przedmiotem tej analizy. Gdy niezależność lub kompetencje członków komitetu budzą wątpliwości, wnioskujemy o dostosowanie składu do wymogu przepisów. Dotyczy to dość znacznej liczby spółek. KNF może zastosować sankcje administracyjne – kara pieniężna może być nałożona na JZP, członków zarządu lub rady nadzorczej i komitetu audytu. Informacje w tym zakresie objęte są tajemnicą zawodową. Jak ujawnił „Puls Biznesu”, sprawa przelania milionów na konto szefa komitetu audytu wyszła na jaw podczas… audytu przeprowadzonego po odwołaniu prezesa Konrada Kąkolewskiego. Maynard odszedł z Get- Back trzy tygodnie od przejęcia po Kąkolewskim (17 kwietnia został odwołany ze stanowiska prezesa) władzy w firmie. Po wyjściu na jaw tych informacji GetBack zażądał od Maynarda zwrotu wynagrodzenia.

Chaos audytorski

Pod koniec maja GetBack wypłacił pensje pracownikom, jednak publikacja raportu finansowego za I kwartał 2018 roku została kolejny raz przesunięta (tym razem na 29 czerwca), co wywołało jeszcze większą panikę wśród inwestorów. Panikę tym większą, iż publikacja raportu za rok 2017 wciąż nie ma wyznaczonego terminu. GetBack próbował studzić nastroje, publikując wstępne sprawozdanie finansowe za rok 2017, jednak od standardowego raportu rocznego różni się ono kluczowym elementem – brakiem opinii audytora. Wcześniej sprawozdania GetBack akceptował Deloitte.

– Uznaliśmy, że dla wszystkich interesariuszy ważniejsze jest przedstawienie naszej sytuacji finansowej niż czekanie na opinię audytora. Chcieliśmy dać wyraźny sygnał, że jako nowy zarząd i nowa rada nadzorcza zamierzamy jasno i klarownie komunikować wszystkie, nawet trudne informacje, bo odbudowa zaufania jest dziś dla nas najważniejszym zadaniem. (…) Spółka współpracuje z audytorem. Dostarcza wszystkich danych, o które poprosi – wyjaśniał decyzję o publikacji wstępnego raportu Przemysław Dąbrowski, były członek zarządu PZU, który pod koniec maja został prezesem GetBack.

Z kolei Ewa Rzeczkowska – rzecznik Deloitte Polska – pytana przez dziennikarzy „Pulsu Biznesu” stwierdziła, że „wydanie opinii z badania zostało przełożone z powodu znaczących opóźnień w dostarczeniu przez spółkę dokumentacji niezbędnej do zakończenia rewizji finansowej”, a prowadzone przez Deloitte procedury „są skomplikowane i mają istotne znaczenie dla zakończenia prac audytowych”. Jak poinformował red. Kamil Kosiński, Deloitte zmienił procedury i dziś sprawę GetBack nadzorują zagraniczni pracownicy Deloitte. Deloitte działa w Polsce od początku lat 90 ub. wieku. W 2006 roku nastąpiła fuzja ramienia konsultingowego Deloitte z Andersen Business Consulting, która to powstała z byłego departamentu przedsiębiorstwa doradczego Arthur Andersen, firmy audytorskiej, która upadła w 2002 roku po wyjściu na jaw afery Enronu (Andersen oskarżano o pomoc w ukrywaniu długów firmy i fałszowanie sprawozdań finansowych w Enronie).

Autor

Poprzedni artykułKTO NAPRAWDĘ STOI ZA AFERĄ GETBACK?
Następny artykułIdiotokracja

Najnowsze