9.8 C
Warszawa
wtorek, 4 października 2022

Polska dwóch prędkości

Koniecznie przeczytaj

Od wielu lat są w Polsce regiony, które przodują w gospodarczym rozwoju i są te, które od nich mocno odstają. Nic jednak nie wskazuje na to, by dysproporcje udało się zniwelować.

W Katowicach odbyła się prezentacja „Programu dla Śląska”, w której udział wzięli premier Mateusz Morawiecki oraz minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński. Jest to jeden z dwóch projektów regionalnych realizowanych w ramach Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), wypracowanego w ramach Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego przy zaangażowaniu śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”. W grudniu 2017 r. zaprezentował go po raz pierwszy ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki. Jest zatem realizowany już dziewięć miesięcy.

I chyba dlatego zdecydowano się przedstawić jego dotychczasowe rezultaty. „Program dla Śląska” zakłada realizację 73 projektów o łącznej wartości 42,1 mld złotych. Obok nich przeprowadzanych będzie 671 mniejszych inwestycji. W większości są to przedsięwzięcia związane z tzw. innowacyjną gospodarką, które mają być realizowane przez małe firmy, mające wsparcie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Dodatkowo do programu ma zostać włączonych 14 kolejnych dużych przedsięwzięć inwestycyjnych na kwotę 13,2 mld złotych. Łącznie zatem na realizację całego „Programu dla Śląska” rząd zamierza przeznaczyć minimum 55,3 mld złotych.

Jednym z najważniejszych jego celów jest transformacja województwa śląskiego, budowa czystego środowiska i bezpieczeństwa energetycznego, rozwój infrastruktury transportowej, modernizacja dróg lokalnych oraz systematyczna poprawa jakości życia mieszkańców. Wśród przedsięwzięć jest m.in. budowa nowego, opalanego węglem bloku energetycznego w istniejącej elektrowni Jaworzno (koszt wyniesie 880 mln zł), projekt aktywizacji zawodowej osób do 29. roku życia (ma to pochłonąć 846,6 mln zł), działania zmierzające do ograniczenia niskiej emisji (prawie 1 mld zł) oraz zmodernizowanie śluz na Kanale Gliwickim (prawie 160 mln zł).

W „Programie dla Śląska” zapisanych zostało również wiele inwestycji drogowych. Wśród nich znalazły się m.in. budowa kolejnych odcinków autostrady A1. Przewidziano także rewitalizację i odbudowę nieczynnej linii kolejowej Tarnowskie Góry – Zawiercie – Pyrzowice (wstępny koszt to 548 mln zł). Przewiduje się również wiele inwestycji w sektorze górniczym, m.in. budowę dwóch nowych kopalni: węgla koksowego (1,8 mld zł) i węgla energetycznego (prawie 5 mld zł), oraz realizację projektu gazyfikacji węgla w przemysłowych instalacjach na powierzchni (1,5 mld zł).

W programie znalazły się również inwestycje w branży turystycznej, a także wiele projektów mających na celu poprawę infrastruktury medycznej w regionie. Do tej pory w realizacje przewidzianych inwestycji zaangażowano blisko połowę z założonych pierwotnie 42,1 mld złotych. Obecny na prezentacji dotychczasowych osiągnięć programu premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że jest on absolutnie podstawowy nie tylko dla Śląska, ale i dla całej Polski, ponieważ „województwo śląskie jest częścią nie tylko krwioobiegu, ale nawet głównym układem napędowym polskiej gospodarki” i że ma nadzieję, iż za jakiś czas cała Polska znajdzie się w blasku Śląska.

Ściana Wschodnia

„Program dla Śląska” nie jest jedynym programem rozwoju regionalnego, jaki obecnie jest realizowany w Polsce. Innym przedsięwzięciem jest „Polska Wschodnia”, związany z pięcioma województwami: lubelskim, podkarpackim, podlaskim, świętokrzyskim i warmińsko-mazurskim, które od lat należą do najsłabiej rozwiniętych nie tylko w Polsce, ale i w Unii Europejskiej. Zapewne dlatego Bruksela już w grudniu 2005 r. postanowiła wyasygnować z budżetu Unii środki w wysokości 882 mln euro, które w latach 2007–2013 przeznaczone zostały na współfinansowanie ich modernizacji.

Formalnie Program „Polska Wschodnia” jest realizowany w ramach Narodowej Strategii Spójności. Rolę swoistego koordynatora tego programu pełniło Ministerstwo Rozwoju Regionalnego a od stycznia 2018 r. pełni Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Do tej pory na program wydano łącznie prawie 2,3 mld euro ze środków z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (EFRR) oraz 421 mln euro ze środków krajowych. Obecnie jest realizowana druga transza Programu „Polska Wschodnia” (lata 2014–2020).

Jej najbardziej wymiernym rezultatem będzie znacząca poprawa infrastruktury drogowej. M.in. w 2016 r. Ministerstwo Rozwoju podpisało 14 umów na realizację przedsięwzięć drogowych w województwach wschodniej Polski. Łączna wartość podpisanych wówczas porozumień wyniosła prawie 800 mln złotych. Z perspektywy poprawy infrastruktury transportowej wschodnich województw kluczowe będzie dokończenie budowy trzech dróg ekspresowych: S 16, która połączy Olsztyn z Knyszynem; S 12, która połączy Piotrków Trybunalski z Dorohuskiem na granicy z Ukrainą oraz S 19 łączącej Kuźnice Białostocką na granicy z Białorusią z Barwinkiem na granicy ze Słowacją. Ta ostatnia będzie fragmentem „Via Carpatia”, międzynarodowej trasy mającej w przyszłości połączyć Północ z Południem Europy.

Nie da się więc ukryć, że „Via Carpatia” będzie w przyszłości strategicznym szlakiem europejskim, zwłaszcza w aspekcie rozwoju wymiany handlowej, wśród krajów, które partycypują w jej budowie. Siłą rzeczy skorzystają na niej także województwa ściany wschodniej. W ubiegłym roku rozpoczęły się także modernizacje węzłów kolejowych znajdujących się we wschodniej Polsce. Jak wynika z przyjętych do 2023 r. planów, na rozbudowę kolei we wschodniej części kraju zostanie wydane ponad 16,3 mld zł. Kluczowym projektem w tym zakresie będzie budowa Wschodniej Magistrali Kolejowej, która połączy stolice województw Polski wschodniej i poprawi wewnętrzną spójność sieci transportowej całego makroregionu.

Problem tkwi w kierunkach

Można zatem powiedzieć, że od ponad dziesięciu lat realizujemy w Polsce ambitne programy rozwoju regionalnego. Problem tylko w tym, że nie widać specjalnie ich efektów. Okazuje się bowiem, że nie wyrównują one istniejących od lat dysproporcji rozwoju pomiędzy częściami naszego kraju. Województwa: warmińsko- mazurskie, podlaskie, lubelskie i podkarpackie nadal mocno odstają od reszty Polski. Najlepiej widać to po wskaźnikach PKB, które w województwach położonych na wschodzie należą do najniższych w całym kraju.

Najsłabiej rozwija się województwo lubelskie, które pod tym względem zajmuje ostatnie miejsce w Polsce. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wartość PKB w 2016 r. (danych za 2017 r. GUS nie udostępnił do tej pory) wyniosła w przeliczeniu na jednego mieszkańca 33 349 zł, co daje zaledwie 68,9 proc. przeciętnej dla kraju. Dla porównania w województwie mazowieckim, które jest liderem regionalnego rozwoju, wartość PKB ukształtowała się na poziomie 76 992 zł na jednego mieszkańca, co stanowi 159,2 proc. średniej krajowej.

Na znacznie wyższym poziomie wskaźnik ten ukształtował się również w województwie dolnośląskim (110,8 proc. średniej krajowej) i wielkopolskim (109,2 proc. średniej krajowej). Z kolei w przypadku województwa śląskiego, wartość PKB w 2016 r. wyniosła 103,7 proc. średniej krajowej. Od reszty kraju odstają również pozostałe województwa Polski wschodniej, których PKB niewiele różni się od województwa lubelskiego. I tak w warmińsko-mazurskim wynosi 71,3 proc., w podlaskim 70,9 proc, a w podkarpackim 70,5 proc. średniej krajowej. Pod względem PKB województwa wschodniej Polski to prawdziwy „szary koniec” nie tylko w Polsce, ale i w całej Unii Europejskiej.

Potrzebne są inwestycje przemysłowe

Cały problem tkwi w tym, że Program „Polska Wschodnia” w istocie koncentruje się wokół zadań związanych z poprawą warunków życia mieszkańców i nie dotyczy dziedzin, które są kluczowe dla stymulowania rozwoju gospodarczego. O tym zawsze najbardziej decydują inwestycje przemysłowe, zwłaszcza te duże, których w Polsce wschodniej nadal brak. Jeśli spojrzymy na mapę polskich inwestycji ostatnich lat, łatwo można zauważyć, że tak naprawdę skupiają się w zachodniej i centralnej części kraju, nie przekraczając jednak linii Wisły. Mówimy w tym przypadku wyłącznie o dużych projektach, zwłaszcza tych z udziałem wielkich zagranicznych graczy.

Tymczasem jedynymi tego typu inwestycjami we wschodniej Polsce mają być zbudowana przez brytyjskiego Rolls Royce’a fabryka silników w Ropczycach pod Rzeszowem i kopalnia węgla kamiennego „Jan Karski” koło Lublina (Lubelskie Zagłębie Węglowe), którą zamierza otworzyć australijski koncern wydobywczy Prairie Mining Limited. Tyle że w przypadku fabryki Rolls Royce’a to jak na razie tylko deklaracja intencji i nic więcej. Natomiast jeśli „Jan Karski” rzeczywiście powstanie, bardzo szybko doprowadzi do upadłości istniejącej kopalni „Bogdanka”, „zasysając” m.in. wykwalifikowaną kadrę i konkurując o najbardziej wydajne złoża lubelskiego węgla.

Nasza ściana wschodnia jest dzisiaj prawdziwą dziurą na polskiej mapie inwestycjach przemysłowych, zwłaszcza z tych z udziałem zagranicznego kapitału. Warto byłoby zatem pomyśleć o tym, jak ją zlikwidować, albo przynajmniej zminimalizować, co nie będzie łatwym zadaniem. Głównie dlatego, że wiele zachodnich koncernów uważa wschodnią Polskę za miejsce zbyt niebezpieczne do inwestowania z uwagi na sytuację polityczną na Ukrainie i napięte relacje Zachodu z Rosją. I dlatego teraz wolą w swoich długofalowych działaniach inwestycyjnych nie przekraczać linii Wisły. Traci na tym jednak Polska wschodnia.

 

Autor

Poprzedni artykułRynek call center
Następny artykułPolacy na podsłuchu

Najnowsze