18.7 C
Warszawa
czwartek, 6 października 2022

Czas gorączki złota

Koniecznie przeczytaj

Wiele krajów inwestuje dzisiaj w złoto. Wierzą, że dzięki temu kupują swoje bezpieczeństwo na czas możliwego kryzysu.

Kilka tygodni temu pojawiły się informacje, że Narodowy Bank Polski zwiększył znacząco swoje rezerwy złota. Mają one obecnie wynosić 115,8 ton. NBP najpierw w lipcu i sierpniu br. zakupił 9 ton, a potem we wrześniu kolejne 3,8 tony złotego kruszcu. Medialne spekulacje nie zostały potwierdzone przez bank centralny, zachowujący w tej sprawie milczenie. Tajemniczo wypowiadał się również szef NBP, prof. Adam Glapiński. Indagowany przez media, enigmatycznie odpowiedział, że jakieś działania w tym zakresie „się realizują”, ale nic więcej na ten temat nie może powiedzieć. Dociskany przez dziennikarzy o aktualną strukturę naszych rezerw stwierdził jedynie, że „trochę ją zmieniamy”. Tak prezes NBP odniósł się do sprawy zakupu przez nasz kraj w sumie 12,8 ton złota, co o 13 proc. zwiększyło ilość posiadanego kruszcu.

Bank centralny tymczasem planuje kolejne zakupy, bo złoto jest zawsze dobrą inwestycją. Śledzący światowy rynek złota eksperci zaczęli nawet twierdzić, że najprawdopodobniej zaliczamy się już do grona największych „buyerów” złota na świecie. Prawdziwymi liderami w tym zakresie są jednak od lat Rosja i Chiny. Za nimi plasuje się Turcja, która pod rządami prezydenta Recypa Erdogana zaczęła nabywać spore ilości złota. W tym gronie jest również Kazachstan, który w ostatnich latach zwiększył swoje rezerwy złota. W tym roku do kręgu największych „buyerów” dołączyły także Węgry, które przebiły Polskę w ilości zakupionego żółtego metalu. Jeśli wierzyć pewnej plotce, to premierzy Polski i Węgier już wiosną tego roku mieli rozmawiać na temat zakupu złota przez banki centralne, uzgadniając, że znacząco zwiększą swoje rezerwy. Postanowili także, że nie będą informować o tym opinii publicznej.

Węgry również kupują złoto

Wygląda na to, że zobowiązanie do zachowania sprawy zakupu złota w tajemnicy, może być prawdziwe. Prezes Narodowego Banku Węgier György Matolcsy, nie chciał komentować całej sprawy. Ograniczył się do lakonicznego stwierdzenia, że zakup złota zawsze jest sposobem na poprawę bezpieczeństwa narodowego. Ile zatem Węgrzy kupili złota w tym roku? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Nie mamy bowiem żadnych oficjalnych informacji ani ze strony węgierskiego rządu, ani Narodowego Banku Węgier. Jeśli jednak przyjrzymy się dotychczasowej wysokości rezerwy złota Węgier, to okazuje się, że Węgrzy jeszcze do niedawna mieli 3,1 ton złota, a obecnie już 31,5 ton. Mogli więc kupić 28,4 tony złota, zwiększając tym samym swoje rezerwy złota aż dziesięciokrotnie! Pomimo tych zakupów, złoto wciąż stanowi niewielki udział w rezerwach i to zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech. Dla Polski jest to zaledwie 3,8 proc. całej wartości rezerw, a dla Węgier 4,4 proc. Madziarzy jednak dokonali w tym roku jeszcze jednego istotnego posunięcia. Postanowili, że ich złoto znajdzie się w Budapeszcie, a nie w skarbcu Banku Anglii w Londynie. W ten sposób w marcu do Budapesztu przyjechało trzy tony szlachetnego kruszcu warte 139 mln dolarów. Węgierski bank centralny tłumacząc tę decyzję, stwierdził, że posiadanie rezerw złota w kraju jest jak najbardziej zgodne z międzynarodowymi trendami (takie decyzje podjęły banki centralne Niemiec i Austrii) i może wzmacniać zaufanie światowych rynków. Polska jak na razie takiej decyzji nie podjęła i nadal lwią część swojego złota (około 98 ton) nadal trzyma w Londynie.

Światowa czołówka kupujących

Jeśli chodzi o zakupy, to od lat prawdziwymi liderami są Rosja i Chiny. Szczególnie skrupulatnie robi to Rosja. Ocenia się, że każdego miesiąca nabywa złoto o wartości średnio 500 mln dolarów. Jak łatwo policzyć daje to ponad pół miliarda dolarów rocznie! Bank centralny Rosji ma dziś aż 2001 ton złotego kruszcu. Jego rynkową wartość szacuje się na 80 miliardów dolarów. Udział złota w rosyjskich rezerwach walutowych zwiększył się w ostatnich latach dziesięciokrotnie i wynosi 18 proc. Równie intensywnie od wielu lat kupują złoto Chińczycy. Ludowy Bank Chin oficjalnie podaje, że ma dzisiaj w swoich rezerwach 1843 tony złota, a więc niewiele mniej niż Rosjanie. W przypadku Państwa Środka udział złota w rezerwach walutowych oficjalnie wynosi zaledwie 2,4 proc. Jednak do informacji, jakie podają Chińczycy, należy podchodzić z dużą ostrożnością, ponieważ nie raportują oni swoich zakupów złotego kruszcu na bieżąco, ale co parę lat. Poza tym Chińczycy mogą mieć tego złota znacznie więcej, niż oficjalnie wykazują. Zdaniem wielu ekspertów może to być nawet 2500 ton złota.

Od kilkunastu lat złoto systematycznie kupuje także Turcja. W 2003 r. wartość tureckich rezerw wynosiła 28 miliardów 285 milionów dolarów, a w dniu 25 stycznia 2013 roku dokładnie 123 miliardy 344 miliony dolarów. Jak łatwo obliczyć, jest to wzrost aż o prawie 337 proc. Jeszcze szybciej tureckie rezerwy złota rosły w ostatnich pięciu latach (m.in. w 2017 r. Turcja zakupiła 30 ton złota), i dziś są oceniane na 526 ton złotego kruszcu. Ankara również zaczęła ściągać do kraju trzymane za granicą złoto. M.in. w 2017 r. Bank Centralny Turcji wycofał 220 ton złota ze skarbca amerykańskiego Systemu Rezerwy Federalnej (FED). Do grona największych nabywców zalicza się także Kazachstan, który nie tylko kupuje złoto, ale też jest jego producentem. W 2012 roku powstała rafineria Tau-Ken Altyn, mająca za zadanie przetwarzać produkowane w tym kraju złoto. Czy jest tego dużo? W samym 2016 roku Kazachstan wyprodukował ponad 52 tony złota. Nie jest to może wynik imponujący w porównaniu z innymi producentami, ale w ujęciu procentowym daje prawie 2 proc. światowego wydobycia. Jak na kraj, który liczy zaledwie 18 milionów ludzi, taki rezultat można uznać za znakomity. Dziś Kazachstan posiada samych rezerw na poziomie 301 ton. To prawie trzy razy tyle, co Polska.

Kto zgromadził najwięcej złota?

Jednakże to nie Kazachstan, Turcja, Chiny i Rosja mają dzisiaj najwięcej złota. Czołówka posiadaczy tego strategicznego kruszcu pozostaje niezmienna. Na pierwszym miejscu są Amerykanie. Rezerwy złota Stanów Zjednoczonych mają wynosić aż 8 133,5 tony. Tak przynajmniej wynika z ostatniego audytu rezerw amerykańskiego złota, jaki został przeprowadzony w 1953 r. W znacznej części spoczywa ono w Forcie Knox, bazie armii amerykańskiej w stanie Kentucky, w której stacjonują prawie 32 tysiące żołnierzy. Część Fortu Knox zajmuje United States Bullion Depository – amerykański skarbiec, w którym ma znajdować się 4570 ton amerykańskiego złota o łącznej wartości 133,2 miliardów dolarów. Pozostała część amerykańskiego złota jest zdeponowana m.in. w Federal Reserve Bank of New York, którego siedziba mieści się na Manhattanie w dzielnicy finansowej Wall Street. To największy, ale i najważniejszy z dwunastu amerykańskich banków Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych, czyli amerykańskiego banku centralnego.

Nie brak jednak opinii, że te oficjalne dane nie odpowiadają już rzeczywistości, bo USA miały zwiększyć w ostatnich latach swoje rezerwy. Sporo złota mają także Niemcy, których rezerwy mają obecnie wynosić 3373, 6 ton. W wypadku Niemiec nie należy wykluczać tego, że część ich zasobów pochodzi z kradzieży, jakich dokonywali w czasie II wojny światowej. W efekcie tych rabunków, rezerwy niemieckiego złota już na początku 1943 r. stały się kilkadziesiąt razy większe, niż na początku wojny i były warte prawie 772 mln dolarów (według obecnej wartości około 7 mld dolarów). Skradzione złoto Niemcy deponowali w takich krajach jak Szwajcaria, Hiszpania, Portugalia. Zaczęły z niego korzystać dopiero w latach 60., kiedy w Republice Federalnej Niemiec (RFN) zaczął się boom gospodarczy. Jeszcze do niedawna prawie 70 proc. niemieckich rezerw złota znajdowało się za granicą. W latach 2013–2017 miała jednak miejsce jego repatriacja z banków w Londynie i Paryżu. Niemcy ściągają również złoto, jakie przed laty zostało zdeponowane w Nowym Jorku. Do końca 2020 r. większość rezerw złota ma znajdować się już w Berlinie. Więcej złota niż Chiny i Rosja posiadają także Włochy i Francja, dysponujące odpowiednio 2451,8 i 2436 ton.

Do grona największych posiadaczy złotego kruszcu zalicza się również Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Rezerwy złota, jakimi dysponuje MFW, wynoszą dzisiaj 2814 ton, a więc niewiele ustępują zapasom Włoch i Francji. Może trochę dziwić, że w tym gronie nie ma Wielkiej Brytanii, bądź co bądź kraju bardzo zamożnego i odgrywającego dużą rolę w światowej polityce i gospodarce. Wielka Brytania oficjalnie deklaruje, że dysponuje rezerwami złota w wysokości 310 ton. W branży znaczy jednak znacznie więcej, niż mogłoby to wynikać z wielkości jej rezerw. Od dziesiątek lat w tym kraju wszyscy chcą deponować swoje złoto. W marcu 2017 r. Londyńskie Stowarzyszenie Rynku Kruszców (London Bullion Market Association) ujawniło, że rezerwy złota liczą obecnie 7 449 ton, a ich wartość wynosi ok. 298 mld funtów. W gronie największych posiadaczy złota nie ma również bardzo zamożnej Szwajcarii. Szwajcarzy oficjalnie deklarują, że ich rezerwy złota wynoszą obecnie tylko 1 040,1 ton i stanowią 10,2 proc. rezerw walutowych tego kraju. W ostatnich latach miały zostać nawet zmniejszone o 1 300 ton i sprzedane Rosjanom i Chińczykom. Jednak Szwajcaria to kraj, który ma w swoich skarbcach ogromne ilości złota, w większości zdeponowane przez inne państwa. Znajduje się tam nie tylko złoto z banków centralnych, lecz także kruszec należący do najzamożniejszych obywateli świata.

Po co kupuje się złoto?

Michael Maloney założyciel platformy GoldSilver.com oraz autor bestsellerowej książki o tym, jak inwestować w złoto, wylicza kilka powodów, dla których dzisiaj powinniśmy dokonywać takich lokat. Kilka z nich zasługuje na szczególną uwagę. Po pierwsze złoto należy kupować, bo wartość walut, które nie mają wystarczającego oparcia w dobrach materialnych, zawsze spada, natomiast złoto ma wartość samą w sobie. Po drugie globalne zadłużenie, krajowe deficyty budżetowe, mnogość instrumentów pochodnych i nierównowaga w bilansach handlowych są dzisiaj na rekordowo wysokich poziomach. Jeśli ta olbrzymia bańka pęknie, światowej gospodarce grozi upadek, który może zniszczyć majątki państw i fortuny milionów ludzi na całym świecie. Na takim kryzysie zyskają jednak ceny metali szlachetnych, a w szczególności złota. I to jest również ważny powód do tego, aby kupować złoto. Po trzecie żadna waluta nie jest wieczna. Dotyczy to również amerykańskiego dolara, który dzisiaj rządzi światową ekonomią. Ponieważ amerykańska gospodarka pogrążona jest w gigantycznych długach, prawdopodobieństwo jej upadku jest znaczące. Załamanie amerykańskiej waluty miałoby katastrofalny wpływ na sytuację bardzo wielu krajów, bo połowa pieniędzy znajdujących się obecnie w światowym obiegu to właśnie dolary. Tak więc złoto zapewnić może w miarę spokojny sen tym, którzy je zdecydują się na jego nabycie.

 

Autor

Najnowsze