9.4 C
Warszawa
niedziela, 20 września 2020

Suwerenność cyfrowa!

Koniecznie przeczytaj

Opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT)

Jedna z większych zmian w prawie podatkowych w ostatnich latach

Żabka rozwija dział ekspansji

Sieć convenience w Polsce liczy już ponad 6400 sklepów

Letnia zbiórka

Ponad 15 tys. kg produktów trafi do najbardziej potrzebujących

Władze Tokio rozważają zakup zmiennowirnikowca AW609 od Leonardo

Władze prefektury Tokio sprawdzają możliwości maszyny AW609

Polska Chmura Krajowa pochwaliła się niedawno kontraktem inwestycyjnym z Microsoftem opiewającym w sumie na miliard dolarów.

W 2019 r. z kolei Chmura Krajowa zawarła podobną umowę z innym światowym gigantem – Google. Cieszymy się? I tak, i nie.

Na początek jednak wyjaśnijmy dla porządku, czym jest chmura cyfrowa i dlaczego jest taka ważna. Z punktu widzenia użytkownika, chmura stanowi wirtualną przestrzeń do przechowywania danych i użyczania mocy obliczeniowej do ich przetwarzania. Zamiast trzymać wszystko np. na firmowych komputerach czy inwestować w potężną serwerownię, często prościej i taniej jest wynająć miejsce w chmurze. Ma to dodatkowy walor bezpieczeństwa – gdy „wysypie” się nam komputer, nie utracimy swoich danych. Jeżeli korzystacie Państwo z usług typu Google Drive lub OneDrive Microsoftu – to jesteście użytkownikami chmury. Fizycznie taka chmura to po prostu serwery wraz z towarzyszącą infrastrukturą stojące w odpowiednio zabezpieczonej lokalizacji i dostarczające zewnętrznym użytkownikom swych zasobów, włącznie z oprogramowaniem niezbędnym do korzystania z usługi.

I właśnie taką platformę tworzy Operator Chmury Krajowej sp. z o.o. powołany w 2018 r. przez bank PKO BP oraz Polski Fundusz Rozwoju. Do tej pory polskie podmioty zmuszone były do korzystania z usług zagranicznych, natomiast w niedalekiej przyszłości będą miały do dyspozycji rodzimego dostawcę rozwiązań chmurowych. Oprócz przyśpieszenia cyfrowej transformacji gospodarki w ramach „IV rewolucji przemysłowej”, polska chmura ma ten walor, że serwery będą fizycznie zlokalizowane w naszym kraju, co wpłynie m.in. na szybkość i wydajność usług oraz cyberbezpieczeństwo. Państwo polskie poprzez swą spółkę będzie niejako gwarantem właściwego zabezpieczenia danych zarówno przed cyberprzestępcami (co ma znaczenie w dobie wojen hybrydowych), jak i „fizycznym” wyłączeniem chmurowej infrastruktury. Dodajmy, że Chmura Krajowa to jedyne tego typu przedsięwzięcie w naszej części Europy, dzięki czemu mamy szansę stać się informatycznym hubem dla całego regionu. W tym kontekście premier Mateusz Morawiecki mawia o stworzeniu „polskiej Doliny Krzemowej”, mającej zapewnić nam status lidera nowych technologii.

Zatem do tego momentu wypada się tylko cieszyć. W czym zatem problem? Właśnie w tych wielkich kontraktach podpisanych ze światowymi (w praktyce amerykańskimi) gigantami. W tej chwili globalny rynek usług chmurowych opanowany jest przez kilku potentatów, na czele z wielką trójką: Amazon (Amazon Web Services – AWS), Microsoft (Azure) i Google (Google Cloud). Do tego doliczyć można jeszcze IBM, Oracle czy chińskiego Alibabę. Z tej wielkiej trójki mamy już u siebie Microsoft i Google. Z organizacyjnego punktu widzenia Polska stanie się zatem centrum jednego z kilkudziesięciu „regionów chmurowych” zawiadywanych przez gigantów IT. Przykładowo, Google ma takich regionów 23 (plus 6 regionów projektowanych, w tym Warszawa), a Microsoft – 59, obejmujących łącznie 140 krajów.


Przeczytaj też:

Amerykanie nie chcą płacić!

GAFA …

Czy Facebook i Google są za darmo?


Co to oznacza w praktyce? Cyfrową kolonizację. W przypadku Chmury Krajowej możemy mówić o suwerenności cyfrowej jedynie w aspekcie lokalizacji serwerów – jeśli chodzi o całą resztę (technologie, zawiadywanie danymi) będziemy uzależnieni od podmiotów zewnętrznych. To trochę tak, jak z działającymi u nas fabrykami międzynarodowych koncernów – niby są w Polsce, ale kluczowe decyzje dotyczące ich funkcjonowania zapadają gdzie indziej. Podobnie będzie z „naszą” chmurą. Kolejne kryzysy nauczyły nas, że wbrew liberalnej mitologii kapitał ma narodowość – i tę lekcję akurat staramy się odrobić. Rzecz w tym, że narodowość mają również technologie, w tym cyfrowe – a to akurat najwyraźniej jeszcze nie przebiło się do świadomości naszych decydentów. Z perspektywy Google czy Microsoftu zatem, polska Chmura Krajowa będzie jedynie „hubem” pośredniczącym, za pomocą którego światowi giganci będą mogli sprawniej sprzedawać swe usługi na perspektywicznym rynku Europy Środkowo-Wschodniej. „Polska Dolina Krzemowa” stanie się więc kolonią koncernów technologicznych – filią, a nie samodzielnym podmiotem. Zamiast inwestować w rozwój, własne rozwiązania, technologie (bo dopiero to czyniłoby z nas suwerennych cyfrowo graczy), poszliśmy po linii najmniejszego oporu – niech zrobią to za nas inni.

 Ta droga na skróty ma swoją cenę. Otóż docelowo na „naszej” chmurze wisieć ma cała administracja państwowa i wielka część krajowego biznesu. To zaś powoduje, że Google i Microsoft (a więc i amerykański rząd) będą nas miały na widelcu, z dostępem (i kontrolą) do wszystkich możliwych danych na nasz temat na czele. Innymi słowy, nasze państwo będzie można w każdej chwili rzucić na kolana i „wyłączyć” jednym pstryknięciem, a decyzja o użyciu owego „pstryczka” będzie mogła zostać potencjalnie podjęta w korporacyjnych lub rządowych gabinetach za Atlantykiem. No i wreszcie – przy tej skali inwestycji (a więc i uzależnienia) o szumnie zapowiadanym „podatku cyfrowym” będziemy mogli zapomnieć.

Poprzedni artykułKłótnia w rodzinie z Huawei w tle
Następny artykułBezpieczny biznes

Najnowsze

Jak finansować polityków?

Od początku istnienia III RP mamy systemowy problem z wynagradzaniem polityków i finansowaniem działalności politycznej. Wszystkie dotychczasowe próby uregulowania tej sfery funkcjonowania...

Postkolonializm zachodnich elit

"Każde państwo, które nie ma charakteru kolonialnego i nie chce takim zostać, musi kształcić własne kadry, dać im szanse zdobycia doświadczenia i...

Białoruska „Solidarność”?

Ciekawe, czy strajkujący robotnicy zdają sobie sprawę, że ich zakłady pracy bez reżimu Baćki nie przetrwają nawet kilku lat, a demokratyzacja oznacza...

Czy inwestować w Białoruś?

Przeglądając doniesienia prasowe z ostatnich dni można odnieść wrażenie, że dla Polski nie ma obecnie ważniejszej sprawy niż obalenie Łukaszenki i zamontowanie na Białorusi...

Bruksela – żandarm rewolucji

Helena Dalli, unijna komisarz ds. równości, poinformowała o odrzuceniu sześciu polskich wniosków o dofinansowanie w ramach projektu Partnerstwo miast. Odrzucone wnioski dotyczą...