7.5 C
Warszawa
poniedziałek, 18 października 2021

Fundusz Kompensacyjny czy jałmużna?

Koniecznie przeczytaj

„Minister od pandemii” Adam Niedzielski długo przebierał nogami, aż wreszcie nie wytrzymał i w poniedziałek 13 września przy stanie 269 nowych zakażeń koronawirusem w skali tygodnia ogłosił nadejście „czwartej fali”. 

W momencie wygłoszenia tego wiekopomnego oświadczenia dzienna liczba przyjęć do szpitali wynosiła ok. 20-30 osób, a ogółem hospitalizowanych było ok. 700 pacjentów, z czego 80 podłączono do respiratorów. Podkreślmy – w 38-milionowym kraju przy kilkuset hospitalizacjach (w tym kilkudziesięciu ciężkich przypadkach) ogłasza się pandemiczną „falę”. Jak wyjaśnił nasz „syntezator mowy”, bezpośrednim powodem jest wzrost tygodniowej dynamiki zakażeń o 50 proc. Brzmi groźnie, lecz w liczbach bezwzględnych owa dynamika oznacza wzrost ze 183 do wspomnianych 269 przypadków – co jak raz zbiegło się z załamaniem pogody na przełomie sierpnia i września (pamiętajmy o okresie inkubacji wirusa) i ogólnie rzecz biorąc startem corocznego jesiennego sezonu zachorowań. Jednocześnie ten sam Niedzielski zapowiedział początek akcji sczepień w szkołach, dodając przy tym, że jeżeli wyniki akcji okażą się „niesatysfakcjonujące”, to Ministerstwo Zdrowia wspólnie z MEN uskuteczni proszczepionkową kampanię. Przypomnijmy, że dzieci praktycznie nie zapadają na Covid-19, na zdrowy rozum więc wystarczy, jeżeli zabezpieczą się dorośli. I tu powstaje pytanie – jak tam poziom szczepień u nauczycieli? Czyżby „wyszczepione” ciało pedagogiczne z jakichś powodów bało się swych podopiecznych?

Cóż, zakontraktowane 100 mln dawek nie może się zmarnować i rząd zaczyna je upychać, gdzie się tylko da. Zostanie więc wdrożony masowy eksperyment medyczny na młodym pokoleniu. Ciekawe, ilu z tej grupy wiekowej załapie się na zapowiadany Fundusz Kompensacyjny, mający wypłacać odszkodowania z tytułu NOP-ów. A warunki otrzymania takich rekompensat oraz ich wysokość urągają jakimkolwiek cywilizacyjnym standardom. Otóż wg projektu ustawy ustalone zostaną sztywne „widełki” uzależniające świadczenie od kilku czynników – głównie od okresu hospitalizacji. I tak z tytułu obserwacji na oddziale ratunkowym bądź izbie przyjęć w związku z wystąpieniem wstrząsu anafilaktycznego przysługiwać będzie 3000 zł. W pozostałych przypadkach rekompensata będzie naliczana stosownie do długości pobytu w szpitalu: poniżej 14 dni – 10 tys. zł.; od 14 do 30 dni – od 10 do 20 tys. zł; od 31 do 50 dni – od 21 do 35 tys. zł.; od 51 do 70 dni – od 36 do 50 tys. zł.; od 71 do 90 dni – od 51 do 65 tys. zł.; od 91 do 120 dni – od 66 do 89 tys. zł. i wreszcie powyżej 120 dni – 100 tys. zł. Prócz tej „podstawy” opartej na szpitalnym „stażu” dojdą rozmaite „dodatki” – np. w przypadku konieczności przeprowadzenia zabiegu operacyjnego ze znieczuleniem ogólnym pacjent może liczyć na dodatkowe 15 tys. zł. Wszystko jednak z zastrzeżeniem, że ogólna suma świadczenia kompensacyjnego nie może przekroczyć 100 tys. zł.

Rekompensaty przyznawał będzie Rzecznik Praw Pacjenta – lecz tutaj niezbędne będzie uiszczenie „wpisowego” w postaci 200 zł, które będzie zwracane jedynie w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku. I kolejna rewelacja – objawy NOP-a muszą się pokrywać z działaniami niepożądanymi wyszczególnionymi w charakterystyce produktu. Czyli objawy nietypowe, które nie zostały ujęte w odpowiedniej tabelce, dyskwalifikują z góry chcącego otrzymać odszkodowanie delikwenta. Tu należy przypomnieć, że mamy do czynienia ze specyfikami, o których nawet producenci nie wiedzą, jakie mogą przynieść długofalowe skutki uboczne. Nasuwa się historia ze szczepionką „Pandemrix” przeciw świńskiej grypie. Okazało się, że niekiedy wywołuje ona narkolepsję – nieuleczalną chorobę rujnującą możliwość normalnego funkcjonowania. Dodam, że narkolepsja nie była wyszczególniona w „charakterystyce produktu leczniczego” – ten efekt uboczny wyszedł na jaw dopiero po fakcie. Gdyby przyjąć kryteria naszego Funduszu Kompensacyjnego, pacjent z poszczepienną narkolepsją nie dostałby złamanego grosza. Na szczęście m.in. rząd Szwecji podszedł do sprawy inaczej i wypłacił ofiarom milionowe odszkodowania.

Co do zasady, na świecie długość hospitalizacji ma dla wysokości odszkodowań znaczenie drugorzędne – na pierwszym miejscu stawia się uszczerbek na zdrowiu oraz to, w jaki sposób wpłynął on na jakość życia poszkodowanego. Czy wskutek przyjęcia danego preparatu wystąpiło zagrożenie życia? Czy uszczerbek na zdrowiu jest trwały? Czy skutkiem jest niepełnosprawność? Czy poszkodowany jest w stanie funkcjonować tak, jak do tej pory? Czy utracił możliwość pracy i dotychczasowe zarobki? Od takich kryteriów twórcy Funduszu Kompensacyjnego uciekają jak najdalej, bo tu już w grę wchodzą nie tysiące, a miliony złotych. Można wręcz odnieść wrażenie, że sztywne, biurokratyczne „widełki” (nie mówiąc już o śmiesznie niskich „stawkach”) zastosowano po to, by ułatwić robotę urzędnikom i odbębnić temat, mając za nic dobro pacjenta. Dostałeś swoją „kompensacyjną” jałmużnę? To się ciesz, a teraz spadaj, „wyszczepiony” frajerze!

Autor

Poprzedni artykułCena spokoju
Następny artykułGIF zapowiada zmiany na rynku aptecznym

Najnowsze

Wojna religijna na Pacyfiku

Suwerenność finansowa, głupcze!

Bilans Jakiego