25.2 C
Warszawa
piątek, 20 maja 2022

Forex – nie taki diabeł straszny, jak go malują

Koniecznie przeczytaj

Z rynkiem forex mamy wiele skojarzeń, które nie zawsze są słuszne. W dużej mierze to mity, które narosły poprzez niezrozumienie specyfiki tego rynku.

Na początek usystematyzujmy –  forex to nie tylko waluty, to też indeksy giełdowe, surowce, czy wręcz akcje największych zagranicznych spółek. Chociaż teoria zacieśnia temat rzeczywiście tylko do walut, to w praktyce broker poprzez platformę foreksową może oferować wiele instrumentów w  formule CFD (kontraktów na różnicę). I  coraz częściej klienci inwestują, wykorzystując indeks S&P500, czy  złoto, zamiast EURUSD, czy USDJPY. Wróćmy jednak do wspomnianych mitów.

Mit nr 1: nadmierne ryzyko

Pierwszy wiąże się z nadmiernym ryzykiem. Tymczasem z  punktu widzenia profesjonalnego zarządzania kapitałem forex może być bezpieczniejszy, niż niektóre akcje, czy też kryptowaluty. Dlaczego? To kwestia płynności, która w dużej mierze wiąże się ze zmiennością. Akcje spółek, gdzie transakcji jest niewiele, są bardziej podatne na zmiany spowodowane wejściem, lub wyjściem większego inwestora. Podobnie niektóre kryptowaluty. Jedną z  podstawowych zasad wyboru instrumentów do portfela powinno być kryterium płynności. Tak robią to profesjonalne fundusze inwestycyjne –  jeżeli podejmowana jest decyzja o  zaangażowaniu w  „egzotyczny” instrument, to najczęściej ma on marginalny udział w  portfelu. Wynika to z konieczności zabezpieczenia się przed potencjalną stratą, której wysokość nieraz trudno jest oszacować, jeżeli rynek jest mało płynny. Tymczasem płynność na rynku walut jest gigantyczna, wystarczy spojrzeć na statystyki sporządzane okresowo przez BIS dla walut (Bank Rozliczeń Międzynarodowych) – dzienna wartość transakcji nie idzie w  setki milionów dolarów, czy też w dziesiątki miliardów, ale w biliony. Równie płynne są największe giełdy w USA, Azji, czy Europie. Oczywiście tu też należy zrobić pewną selekcję –  większe ryzyko będzie dotyczyć małych rynków giełdowych, czy też walut rynków wschodzących.

Mit nr 2: kwestia lewara

Drugi, który w  dużej mierze wiąże się z  pierwszym, to kwestia lewara. Wielokrotnie podnoszony argument to nadmierna dźwignia, która rujnuje inwestorów. Z  tego też powodu kilka lat temu decyzją europejskiego nadzoru została ona ograniczona. Jednak zastanówmy się nad tym, czy rynek rzeczywiście zastawia tu na nas pułapkę, czy może sami nie rozumiemy po co jest lewar. Normą nie jest gra z  maksymalną dźwignią, tutaj zasady matematyki i  statystyki są nieubłagane. Dźwignia pozwala jednak zoptymalizować ponoszone ryzyko, a  także ułatwić aktywne zarządzanie portfelem. Jak to możliwe? Jeżeli mamy dość płynny rynek, to niskie jest prawdopodobieństwo, że nasza strata może być wyższa od tej, którą założyliśmy na początku. To podejście pozwala też skutecznie połączyć analizę techniczną z  zarządzaniem ryzykiem, jeżeli potrafi my przeliczyć wartość minimalnego kroku na wykresie na wartość zajmowanej pozycji, oraz uwzględnimy istotne wsparcia i  opory na wykresie.

Mit nr 3: nadmierna liczba informacji

Trzeci, to przeciążenie nadmierną liczbą informacji. Niektórzy inwestorzy wskazują, że aby poruszać się na rynku forex trzeba mieć dobry i  szybki dostęp do informacji, oraz wykazać się odpornością na stres związaną z  koniecznością podejmowania szybkich decyzji. Tylko, czy analizy danego tematu nie należy przeprowadzić przy każdej inwestycji finansowej, którą dokonujemy –  zakupu mieszkania, udziałów w biznesie prowadzonym przez znajomego, czy chociażby akcji giełdowych spółek? To jak szybko musimy podejmować decyzje zależy od stylu inwestowania, jaki przyjmiemy. Nikt nikogo nie zmusza do bycia day-traderem i  podejmowania kilkunastu (czy nawet więcej) transakcji dziennie. Być może bardziej odpowiedni będzie dla nas tzw. swing-trading, który zakłada kilku, bądź kilkunastodniowy horyzont inwestycji i pozwala skorzystać z dedykowanych zleceń oczekujących, dzięki którym nie musimy na bieżąco śledzić rynku. Każdy z  przedstawionych powyżej wątków można rozwinąć i podać wiele praktycznych przykładów, które mogą być cenne zwłaszcza dla początkujących inwestorów. Warto zerknąć na ofertę szkoleń proponowanych przez naszego brokera i dokładnie się z nią zaznajomić. Nieraz wydaje nam się, że wiele już wiemy na dany temat, ale jest to wiedza teoretyczna, mało poparta praktyką. Tymczasem tak zwane mity narastają głównie wtedy, kiedy mamy za mało informacji, aby móc samemu podjąć decyzję w w oparciu o merytoryczne przesłanki.

Autor

Poprzedni artykułCzas nowego pieniądza
Następny artykułImperium kontratakuje

Najnowsze