29.2 C
Warszawa
sobota, 25 czerwca 2022

Coraz szerszy wachlarz giełdowych możliwości

Koniecznie przeczytaj

Giełda Papierów Wartościowych, dość zasadnie, przeciętnemu obywatelowi kojarzy się głównie z inwestycjami w akcje. Historycznie jest to oczywiście uzasadnione, gdyż początki rynku kapitałowego w Polsce związane były z notowaniem udziałów pięciu emitentów na krajowym parkiecie. Rynek, zarówno polski, jak i zagraniczny, dynamicznie rozwija się, a przeciętny inwestor może handlować pochodnymi na coraz to nowsze instrumenty bazowe czy surowce, a także – stopy procentowe, obligacje czy – najpewniej niedługo również na GPW – krypto waluty.

Popyt generuje podaż, a  operatorzy na całym świecie starają się oferować instrumenty aktualnie „na topie”, cieszące się zainteresowaniem rynków i inwestorów. Generuje to oczy[1]wiście często konieczność uruchomienia pewnej inżynierii finansowej, jednak w  przypadku krajowego rynku pozostaje ciągle w  ramach dość podstawowych ofert inwestycyjnych. Oczywiście każdy z  ww. instrumentów oferowanych na GPW notuje inny profil ryzyka, czasu inwestycji czy też stworzony został w  innym celu (m.in. zabezpieczenia). W  niniejszym artykule postaramy się bliżej przyjrzeć akcjom, kontraktom czy opcjom dostępnym  m.in. dla inwestorów detalicznych.

Akcje, czyli udziały w spółce

Najbardziej podstawowym instrumentem finansowym są oczywiście akcje, historycznie kojarzące się właśnie z  giełda[1]mi papierów wartościowych. U  podstaw jest to zdematerializowany zapis dotyczący akcji w  depozycie, który świadczy o tym, iż dany okaziciel posiada udziały w określonym przedsiębiorstwie. Co do zasady jest to instrument kasowy, a więc opar[1]ty 1:1  na przepływach pieniężnych i  tradycyjnie nieoferujący lewarowania. W  praktyce na rynku są dostępne opcje lewarowania się na akcjach, jednak zwyczajowo dotyczą one rynku OTC (over the counter), a nie regulowanego GPW, natomiast a handel, który tam ma miejsce, nie dotyczy bezpośrednio akcji, ale kontraktów o  nie opartych (o  tym później). Teoretycznie za lewarowanie możemy uznać np. OTP, czyli odroczony termin płatności, w którym 30 bądź 100  proc. kapitału „pożyczane” jest przez Dom Maklerski bądź Biuro Maklerskie na okres D+2, D+3 w  ramach rozliczeń, a  po tym okresie klient musi mieć pokrycie gotówkowe pozycji. W zakresie profilowania zysków i  ryzyka (dwóch zawsze połączonych ze sobą współczynników rynkowych) akcje zwyczajowo uznaje się za instrumenty ryzykowne. Powoduje to, iż w  przypadku globalnego pod[1]bicia awersji do ryzyka główne indeksy światowe zwyczajowo tracą. W  hierarchii zmienności akcje nie należą jednak do kategorii ekstremalnych. Zwyczajowo zmiany dzienne akcji to kilka procent. Owszem zdarzają się dni, gdzie kursy notują po -+40  proc. zmienności, jednak zwyczajowo jest to spowodowane ważnymi wydarzeniami korporacyjnymi czy informacjami. Zwyczajowo sam operator ma system zawieszający handel w  przypadku odchyleń notowań akcji o 10 proc. wobec kursu odniesienia. Po równoważeniu handel jest zwyczajowo kontynuowany, niemniej ma on na celu pewne ustabilizowanie zmian i ograniczenie potencjalnego skoku zmienności. Akcje traktowane są jako instrumenty długo- i  średnioterminowe, chociaż nie brak również inwestorów operujących w  krótszych timeframach czasowych, jak daytraderzy. Akcje zasadniczo nie mają kosztu przetrzymywania ich na rachunku (poza kosztem prowadzania samego rachunku w  danej instytucji). W  konsekwencji doskonale na[1]dają się do inwestycji długoterminowych i tworzenia np. portfeli dywidendowych, w których w skład portfela wchodzą spółki corocznie dzielące się zyskiem z akcjonariuszami (np. za pomocą dywidendy bądź też skupu akcji własnych). Dodatkowo przy większych udziałach zasadnym i właściwym jest wpływanie na politykę przedsiębiorstwa po[1]przez decyzje personalne np. w  ramach mianowania człon[1]ków RN. Same akcje mogą być również elementem zastawu, pozwalając uzyskać pośrednio finansowanie, nie tracąc udziałów w spółkach. Z samymi akcjami oczywiście wiążą się również liczne elementy ryzyka specyficznego, ukrytego w meandrach rynku. Im mniejsza spółka, tym zwyczajowo docelowa płynność na owym walorze może być znacząco niższa. W  konsekwencji w  warunkach lokalnych może się okazać, iż przy wejściu w  dynamiczne ruchy korekcyjne (zwane często krachami), posiadając akcje poza indeksami WIG20, mWIG40 czy sWIG80, będziemy mieli problem ze sprzedażą walorów bez istotnego wpływania na wycenę spółki. Akcje stanowią podwaliny obecnego rynku kapitałowego, a w tej (aktualna dematerializacja) czy innej formie (np. cyfrowe tokeny oparte o blockchain) pozostaną z nami w przyszłości.

Kontrakty, czyli zakład

Drugim z  popularnych instrumentów notowanych na giełdach, w  tym GPW, są kontrakty terminowe. Warto w  tym miejscu wyraźnie zaznaczyć, iż mówimy tu o  kontraktach typu futures z wyraźną standaryzacją warunków, a  nie tzw. forwardach, które obracane często poza rynkiem regulowanym mają specyficzne warunki ustalone przez obydwie strony. Co do zasady kontrakt terminowy to zakład dwóch stron: kupującego (pozycja długa) i sprzedającego (pozycja short). W  określonym terminie następuje rozliczenie, co powoduje zbilansowanie się dwóch stron kasowo, a nie poprzez dostawę instrumentów na określonej cenie. Pierwszy zakłada, iż cena aktywa bazowego wzrośnie w czasie trwania kontraktu, natomiast druga strona dopuszcza spadek. Z  uwagi na prowizje rynkowe nie jest to jednak gra o  „sumie zerowej”. Co do zasady podstawą kontraktu, aktywem bazowym może być cokolwiek. W  obrocie mamy kontrakty na akcje, indeksy giełdowe, surowce, waluty, stopy procentowe czy obligacje. Bazowym celem kontraktów ter[1]minowych było zabezpieczanie pozycji kasowych (np. poprzez kupno kontraktów S przy po[1]siadaniu pozycji w  akcjach). Szybko jednak instrumenty te zyskały zainteresowanie spekulantów. Również na GPW najpopularniejszym kontraktem, również wśród inwestorów detalicznych, są te oparte o WIG20. Częściowo wynika to z lewara na instrumencie, gdzie inwestor pokrywa jedynie de[1]pozyt od pozycji. Dodatkowo same futures wbudowane mają mnożniki, np. w  przypadku opartego na WIG20 zmiana jednego punktu wyceny to 20  zł. W  przypadku futures opartych o akcje „mnożnikiem” jest liczba akcji zawarta w  danym kontr[1]akcie (1-1000), co powoduje, iż często strategia grania na futures kontra zajmowanie pozycji na drogich nominalnie akcjach jest właściwa z  uwagi na opłaty. Futures wykorzystywane są jednak zwyczajowo krótkoterminowo z  powodu wygasania. Dzień wygasania instrumentów pochodnych na rynku określany jest dniem trzech wiedźm i  przypada na trzeci piątek miesiąca kończącego kwartał. Zwyczajowo przynosi wyraźne podbicie aktywności rynku kasowego w  ostatniej godzinie handlu. Wygasanie kontraktów powoduje, iż aby utrzymać pozycje, musimy „zrolować” się na nową serię. Teoretycznie jesteśmy w  stanie zawrzeć pozycje na odległej serii futures, jednak jednakowo tamtejsza płynność czy odwzorowanie rynku może być ograniczona. Powoduje to, iż pozycja futures wiąże się tzw. cost of carry i instrumenty te wykorzystywane są, przez inwestorów detalicznych, jako krótkoterminowo spekulacyjne.

Opcje, czyli niesymetryczne ryzyko/zyski

Kolejnym z popularnych instrumentów pochodnych (a  więc opartych o  aktywo bazowe, jak np. akcje czy indeks) są opcje. Aby zrozumieć, jakie możliwości kryją, należy po[1]znać wpierw systematykę samego instrumentu. Podobnie jak w przypadku futures mamy tutaj stronę grającą na długo (long) i  spadki (short). Dodatkowo jednak mamy tutaj osobę sprzedająca opcje i  osobę na[1]bywająca opcje, co też wiąże się z  kluczowym, pod względem ryzyka, pojęciem. Osoba kupująca opcje, zobowiązana jest za[1]płacić sprzedającemu premię, którą sprzedający dostaje od razu. W zamian sprzedający czę[1]sto bierze na siebie ryzyko, które teoretycznie jest nieograniczone. Pozwala to budować masę strategii opcyjnych (np. stela[1]że, gdzie jakiekolwiek wybicie powyżej określonych zakresów generuje zysk dla kupującego opcje). W praktyce jednak opcje w Polsce nie są zbyt popularne. Częściowo być możne wynika to z  kryzysu opcji walutowych w  Polsce w  latach 2008-2010, kiedy to przedsiębiorstwa wystawiały opcje, zgarniając premie do czasu, aż kursy walutowe nie zanotowały znaczących zmian, co wpędziło spółki w  potężne straty. Wydarzenia te miały jednak miejsce poza rynkiem giełdowym i  oparte były o  instrumenty oferowane przez banki. Aktualnie rynek opcyjny w  Polsce nie jest zbyt popularny  –  aktywność pozo[1]staje niewielka, a  duża część ofert wynika z  działań animatora rynku. Warto dodatkowo pamiętać, iż sam zakres dzienny wycen opcji potrafi być znaczący, a  inwestowanie w  opcje wymaga wcześniejszego do[1]głębnego poznania zasad ich wyceniania. W  ramach wyceny opcji mamy wartość wewnętrzną (OTM, ITM, ATM) i  czasowa. Wartość czasowa oczywiście zmierza ku 0  (rozliczeniu), nie[1]mniej w  samej wycenie opcji z  premią zawarta jest również ostatnia zmienność, co powoduje, iż w  okresach podwyższonej zmienności nabywanie opcji jest zwyczajowo droższe.

Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ

Autor

Najnowsze