12.5 C
Warszawa
poniedziałek, 26 września 2022

Podatnik nie może odpowiadać za grzechy innych

Koniecznie przeczytaj

Skarbówka nie chce oddać firmie pieniędzy, bo ma zastrzeżenia do jej kontrahentów. Sąd stwierdził, że urzędnicy się mylą.

Przedsiębiorca zawnioskował do fiskusa o przelanie środków z rachunku VAT na konto rozliczeniowe. Urzędnicy odmówili, wskazując, że istnieje uzasadniona obawa, że podatnik nie zapłaci podatku. Dlaczego? Bo mieli zastrzeżenia do jego kontrahentów. Sąd administracyjny pouczył fiskusa, że nie można tak postępować. Podatnicy nie mogą odpowiadać za grzechy innych – to konkluzja z orzeczenia z 16 grudnia 2021 r. WSA w Łodzi (sygn. akt I SA/ Łd 771/21), którego uzasadnienie zostało niedawno opublikowane.

Idea rachunku VAT

Idea tzw. rachunku VAT wiąże się z mechanizmem podzielnej płatności (MPP, z ang. split payment), wprowadzonym do ustawy o VAT kilka lat temu w celu uszczelnienia systemu podatkowego. Mechanizm ten polega na zapłacie kontrahentowi kwoty netto na jego rachunek rozliczeniowy, natomiast podatek VAT wędruje na specjalne konto techniczne. Dysponowanie środkami na tym ostatnim rachunku jest ograniczone i ewentualne uwolnienie pieniędzy z konta VAT zależy od decyzji fiskusa.

Początkowo stosowanie MPP było dobrowolne, natomiast od listopada 2019 r. stało się obowiązkowe w odniesieniu od „wrażliwych” towarów i usług wymienionych w załączniku nr 15 do ustawy o podatku VAT. Chodzi zasadniczo o elektronikę, samochody (oraz części samochodowe), pręty, węgiel (brunatny i kamienny), usługi remontowo-budowlane (w tym podwykonawstwo). Firmy, które handlują tymi towarami (usługami), są obowiązane do wystawienia faktury zawierającej informację o obowiązkowym split payment o ile wartość transakcji przekracza kwotę 15 tys. zł brutto. Istotna jest tutaj nie tyle kwota zawarta na fakturze, ile łączna wartość należności. Przykładowo, jeżeli jedna usługa budowlana została wyceniona na 30 tys. zł, natomiast firmy umówiły się na trzy faktury po 10 tys. zł, to każda z tych faktur powinna zostać wystawiona w ramach MPP. Nabywca towarów (usługi), który otrzymał taką fakturę, jest obowiązany do podzielenia przelewu na kwotę netto oraz VAT. Co istotne, rachunków VAT nie trzeba samemu zakładać, ponieważ są one automatycznie „przypisywane” do kont rozliczeniowych.

Kary za brak MPP

Nabywca, który pomimo otrzymania faktury informującej o obowiązku zastosowania podzielnej płatności, nie wykona prawidłowego przelewu, naraża się na odpowiedzialność karno- -skarbową w postaci grzywny do wysokości 720 stawek dziennych (art. 57c kodeksu karnego skarbowego). Ponadto ustawa o VAT przewiduje dodatkowe (sanacyjne) zobowiązanie w wysokości 30 proc. podatku wykazanego na fakturze, za którą płatność nie została podzielona na kwoty netto oraz VAT. Co jednak istotne, sankcja ta obejmuje wyłącznie osoby prawne (np. spółki prawa handlowego), ponieważ nałożenie jej na osobę fizyczną skutkowałoby podwójnym ukaraniem tego samego podatnika (z kodeksu karno skarbowego oraz z ustawy o VAT). W wypadku spółek karą grzywny może zostać ukarana osoba ustawowo lub statutowo ją reprezentująca (np. prezes zarządu) lub osoba odpowiedzialna za sprawy finansowe (np. dyrektor działu księgowego).

60 dni na uwolnienie środków

Teoretycznie dysponentem środków zgromadzonych na rachunku VAT jest podatnik. Jednak swoboda w dysponowaniu tym kontem jest ograniczona wolą fiskusa. Przedsiębiorca musi bowiem zawnioskować do skarbówki o przelanie pieniędzy z rachunku VAT na zwykłe konto rozliczeniowe. Urzędnicy mają aż 60 dni na wydanie postanowienia o uwolnieniu środków. Najczęściej rozstrzygnięcia zapadają tuż przed upływem tego terminu, na czym cierpi płynność finansowa firm. Skarbówka może również odmówić podatnikowi przelania środków z rachunku VAT. W tym wypadku rozstrzygnięcie zapada w formie decyzji, od której można się odwołać do organu drugiej instancji (czyli właściwego dyrektora izby administracji skarbowej).

Fiskus nie odda 20 tys. zł…

Z taką odmową spotkała się w ubiegłym roku pewna firma. Chodziło o 20 tys. zł. Skarbówka twierdziła, że nie może oddać podatnikowi jego pieniędzy, ponieważ istnieje uzasadniona obawa wystąpienia zaległości w podatku VAT oraz PIT wraz z odsetkami, która przewyższy kwotę 20 tys. zł. Urząd skarbowy powołał się zatem na jedną z ustawowych przesłanek do odmowy (art. 108b ust. 5 pkt. 2 lit. b ustawy o VAT). Eksperci podatkowi od dawno podkreślają, że przesłanka ta jest niejednoznaczna, a przez to pozostawia zbyt dużo swobody fiskusowi w ocenie zachowania podatnika. Chodzi o nieprecyzyjne określenie „uzasadnionej obawy”, które nie zostało przez ustawodawcę w żaden sposób zdefiniowane.

Jakimi zatem obawami kierował się fiskus? Otóż urzędnikom nie spodobał się jeden z kontrahentów przedsiębiorcy, który – w ocenie fiskusa – mógł wystawiać nierzetelnie faktury. Skarbówka nie miała jednak żadnych dowodów na poparcie swojej tezy.

… ale sąd twierdzi, że musi to zrobić

Przedsiębiorca odwołał się do organu wyższego stopnia, ten jednak podtrzymał rozstrzygnięcie pierwszej instancji. Wobec tego podatnik zaskarżył decyzję fiskusa do WSA w Łodzi, zarzucając urzędnikom błędną wykładnię przepisów oraz naruszenie zasady prawdy obiektywnej oraz oficjalności postępowania podatkowego. W wyroku z 16 grudnia 2021 r. sąd administracyjny przyznał rację przedsiębiorcy, zgadzając się w tym, że fiskus nie może pod byle pretekstem blokować środków zgromadzonych na rachunku VAT. Sędziowie – podobnie jak podatnik – nie zgodzili się z urzędnikami, jakoby „wątpliwości” co do kontrahenta były wystarczającą przesłanką do odmowy wydania pozytywnego rozstrzygnięcia. Sąd uznał ponadto, że fiskus w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy nie uzasadnił, iż mogą powstać zaległości podatkowe. „Obawę taką mogą uzasadniać takie okoliczności, jak poważna, uzasadniona konkretnymi okolicznościami sprawy sytuacja ekonomiczna podatnika, sytuacja, gdy podatnik wyzbywa się majątku, porównanie wysokości zobowiązania podatkowego z dochodami podatnika, fakt, że dotychczasowe zobowiązania były nieterminowo opłacane przez podatnika” – argumentował WSA, dodając przy tym, że nie chodzi tutaj o sytuację jednego z kontrahentów, lecz przedsiębiorcy, który zawnioskował o uwolnienie środków.

Autor

Najnowsze