22.7 C
Warszawa
wtorek, 28 czerwca 2022

Chińczycy trzymają się mocno?

Koniecznie przeczytaj

Oficjalna krytyka USA, strategiczne partnerstwo z Moskwą, wreszcie ofensywa dyplomatyczna w relacjach z Indiami i światem muzułmańskim, to tylko pozory chińskiej siły. W rzeczywistości Pekin stoi przed kolosalnymi wyzwaniami, które stawiają pod znakiem zapytania globalną ekspansję, wewnętrzny dobrobyt i niekwestionowaną pozycję Xi Jinpinga na czele partii komunistycznej.

Wtórna epidemia

– Przywódca Chin obiecuje zminimalizować gospodarcze skutki gwałtownego wzrostu infekcji COVID-19 – poinformowała CNN, powtarzając narrację światowych mediów.

Według słów Xi Jinpinga wygłoszonych na posiedzeniu biura politycznego KPCh, Chiny muszą dążyć do osiągnięcia maksymalnej prewencji, minimalizując jednocześnie wpływ epidemii na rozwój gospodarczy i społeczny. Tym samym Xi potwierdził, że Państwo Środka czeka największe wyzwanie ekonomiczne od czasu wybuchu epidemii w Wuhan. Pekin stoi jednak przed dylematem nierozwiązywalnym z punktu widzenia kontynuacji wzrostu gospodarczego. Z jednej strony władze przywracają rygorystyczne środki epidemiczne, obejmując ponowną blokadą dziesiątki milionów ludzi. Z drugiej strony, walczą rozpaczliwie, aby ponownemu zamknięciu nie uległy fabryki, lotniska i porty. Z miernym skutkiem, ponieważ ustał ruch lotniczy cargo. Zagrożona jest działalność kluczowego z punktu widzenia eksportu szanghajskiego portu. Na ponowny lockdown Chiny nie mogą sobie już pozwolić, a jeśli tak, alternatywą jest utrata kontroli nad COVID-19 w wariancie omikron.

Tymczasem analitycy Goldman Sachs szacują, że miesięczna blokada ponad 30 procent chińskiego terytorium obniży PKB o około 1 punkt procentowy, zagrażając i tak obniżonym prognozom (5,5 proc.) rocznego wzrostu gospodarczego. Sama groźba realizacji takiego scenariusza wywołała gwałtowną wyprzedaż chińskich akcji na światowych giełdach, powodując straty tak wielkie, że do uspokajania inwestorów i zatrzymania spadku wartości aktywów musiał wkroczyć rząd.

Władze centrów produkcji i handlu, takich jak Szanghaj lub Shenzhen, obiecują ulgi podatkowe, aby utrzymać gospodarkę w ruchu. Jednak zachętami fiskalnymi i krokami administracyjnymi nie uda się powstrzymać szoku. Według magazynu „Foreign Policy”, nastroje chińskiej opinii publicznej są znacznie gorsze w porównaniu do 2020 r. Tym razem ograniczenia epidemiczne w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym, kryzysem energetycznym, brakami żywnościowymi: osłabiły cierpliwość społeczeństwa. Ludzie żyjący w zamknięciu skarżą się na głęboką niepewność, co nastąpi dalej.

Według „FP” nadal możliwe jest, że KPCh zapanuje nad wtórnym wybuchem epidemii. Wówczas jednak Chinom zagraża długotrwałe utknięcie w niezwykle kosztownym cyklu blokad sanitarnych i ekonomicznych. Nowy kryzys może być katastrofą dla przywództwa partii komunistycznej i personalnie dla Xi Jinpinga, co będzie miało daleko idące konsekwencje dla całego świata. Obecny prezydent ChRL coraz dalej odchodzi od formuły twórcy cudu gospodarczego Deng Xiaopinga – Pokój i Rozwój.

Sankcje

Xi Jinping jest autorem dwóch strategii. Pierwsza to geopolityczna ekspansja, która w połowie XXI w. ma przynieść Chinom globalną dominację po zwycięstwie nad USA. Nie jest celem samym w sobie, tylko fundamentem narodowego odrodzenia Chin. Ma przynieść obywatelom niespotykany wzrost dobrobytu, który jest drugim strategicznym filarem władzy KPCh. Dlatego Pekin kontynuuje rywalizację ekonomiczną oraz geopolityczną z USA, w której otrzymuje potężne ciosy. Dotychczasowe sankcje zmusiły Chiny do wprowadzenia systemu gospodarki, tzw. podwójnego obiegu. Odpowiedzią na ograniczenia w dostępie do międzynarodowych zasobów finansowych i technologicznych jest centralizacja gospodarki, czyli odwrotność paradygmatu Denga. Skutki już widać w postaci malejącej konkurencyjności Chin. Tymczasem presja USA wzrasta, ograniczając impulsy rozwojowe wynikające z udziału w globalizacji.

Na dniach Senat USA zatwierdził ustawę mającą na celu poprawę efektywności amerykańskiej gospodarki. Akt prawny przewiduje zmniejszenie zależności od dostaw kluczowych komponentów, przyspieszenie konkurencji z chińskim sektorem high-tech, a także dodatkowe środki ochrony krajowego rynku. Tylko na stymulację produkcji chipów (krajową lokalizację) ustawodawcy przeznaczyli 52 mld dolarów. Pekin zareagował oskarżeniem, że ustawa wyolbrzymia chińskie zagrożenie, ustawa (America Competes Act) ma bowiem przede wszystkim na celu zmniejszenie uzależnienia od importu materiałów krytycznych. Zakłada wprowadzenie nowych restrykcji handlowych chroniących bezpieczeństwo narodowe USA. W tym kontekście Senat poświęcił wiele miejsca wyeliminowaniu chińskiego wpływu na kluczowe sektory gospodarki. Dokument przewiduje możliwość wprowadzenia dodatkowych ograniczeń inwestycyjnych oraz podniesienie ceł na dostawy z Chin. Pozwala również zaostrzać instrumenty antydumpingowe wobec chińskich firm, co ma przeciwdziałać stosowaniu praktyk nierynkowych.

Ku zaskoczeniu Pekinu, strategię USA poparła Unia Europejska. W odróżnieniu od Rosji, traktującej Zachód jako wrogi monolit euroatlantycki, Pekin prowadzi własną politykę dywersyfikacji. Nie uznaje kompletnie europejskiej podmiotowości, grając na interesach gospodarczych poszczególnych członków Unii, szczególnie Niemiec. Tymczasem po tym, jak Putin zamienił się w zbrodniarza wojennego, Bruksela ostrzegła Xi Jinpinga, że Chiny mocno zaszkodzą swej pozycji w Europie, jeśli udzielą Rosji jakiegokolwiek wsparcia w wojnie z Ukrainą.

Unia zapowiedziała, że nadszedł decydujący moment w relacjach z Pekinem. Na poparcie ostrzeżenia przytoczyła dane handlowe. Podczas zdalnego szczytu Charles Michel i Ursula von der Leyen przypomnieli Xi, że codzienne obroty europejsko-chińskie osiągają wartość 2mld euro. Rosyjsko-chińskie 330 mln euro. Różnica mówi sama za siebie dlatego reprezentanci Unii wskazali, że Chiny ponoszą szczególną odpowiedzialność za przypominanie Rosji o prawie międzynarodowym i o suwerenności Ukrainy. –Wyraziliśmy się jasno, że jeśli Pekin nie poprze naszych restrykcji, niech przynajmniej nie przeszkadza w ich stosowaniu. Inaczej Chiny doznają uszczerbku – ku zaskoczeniu rozmówcy oznajmiła szefowa KE.

Jak komentuje rozgłośnia Deutsche Welle, jawne podkopywanie sankcyjnej polityki Europy wobec Rosji może prowadzić do poważnego schłodzenia relacji gospodarczych, czego zdecydowanie nie chce Pekin, a do czego byłaby gotowa Unia. Przypomina, że choć Europa nadal nie wyrzeka się współpracy z Chinami, Bruksela pracuje nad kolejnymi narzędziami obrony przed nieuczciwymi praktykami handlowymi Pekinu.

Wobec takiego ostrzeżenia Chiny zadeklarowały, że starają się nie dopuścić, aby spór o wojnę w Ukrainie zepchnął obie strony na różne bieguny.

Dobrobyt pod znakiem zapytania

Okazuje się, że najsilniejszy cios Chinom zadaje Rosja. Napaść na Ukrainę uderzyła w koncepcję Jednego Pasa-Jednej Drogi, zwaną Jedwabnym Szlakiem XXI w. Europejscy kontrahenci chińskich firm unikają transportu kolejowego przez Rosję. Do tego stopnia, że obecnie obie strony poszukują zastępczych szlaków tranzytu dla miliona kontenerów. Oznacza to potężne problemy, zwłaszcza dla chińskiego eksportu. Chodzi o większe koszty i skomplikowanie łańcuchów dostaw.

Jeśli w normalnych warunkach transport kolejowy odpowiadał za ok. 4 proc. całkowitej wymiany handlowej Europa-Chiny, to pod groźbą pandemicznego zamknięcia chińskich portów, dziś przejąłby zwiększoną ilość kontenerów. Jednak nie przejmie, gdyż tranzyt przez Rosję pada. W ten sposób Putin zadaje PKB strategicznego partnera „cios łaski”.

Chwieje się również afrykańska strategia, dzięki której Pekin wpędził w pułapkę zadłużeniową wiele państw kontynentu. Wszystko za sprawą blokady eksportu ukraińskiego zboża i olejów. Afryka już renegocjuje złodziejskie warunki spłaty chińskich kredytów, ponieważ propekińskim reżimom brakuje środków na zastępczy import żywności. Skala problemu wzrasta, grożąc Afryce serią buntów społecznych, które mogą zaprzepaścić dziesiątki miliardów chińskich inwestycji i pożyczek.

Dyplomatyczne wsparcie Rosji będzie Chiny dużo kosztowało także w samej Ukrainie. Na początku 2022 r. Kijów i Pekin świętowały okrągłą rocznicę nawiązania kontaktów gospodarczych. Chiński rząd dał wyraz nadziejom na zwiększenie inwestycji w ukraiński przemysł, rolnictwo, a przede wszystkim w infrastrukturę transportową Jedwabnego Szlaku. Zarówno lądową, jak i morską. Obecnie plany leżą w gruzach. Tymczasem strategiczna współpraca Chin z Rosją przybrała 4 lutego formułę „przyjaźni bez granic”. Podczas spotkania Putin – Xi, Chiny poparły roszczenia Moskwy do Ukrainy oraz skrytykowały NATO za rozszerzenie na wschód. Dziś Rosja zamiast roli strategicznego partnera stała się dla Chin nieobliczalnym sojusznikiem. Choć sporo ekspertów postrzega ugrzęźnięcie w Ukrainie, jako doskonały moment większego uzależnienia Moskwy, to pomoc ekonomiczna lub wojskowa w rosyjskiej agresji będzie miała dla Xi ogromną cenę.

Chińskie środowisko eksperckie toczy burzliwą debatę, jak wybrnąć z sytuacji. Jedno jest pewne. Ścieżka dobrobytu, którą przywódca ChRL obiecał obywatelom, staje się mglista. Pekin musi obecnie wybierać pomiędzy wsparciem Moskwy a ochroną wzrostu gospodarczego.

Główny doradca Xi, wicepremier Liu He, mówi wprost o konieczności nowej polityki „korzystnej dla rynku”, bo Chiny borykają się z ogromnymi problemami wewnętrznymi. Sytuacja w sektorze nieruchomości jest dramatyczna. Ceny nowych domów spadają od sześciu miesięcy, tymczasem boom budowlany stanowił fi lar chińskiej gospodarki w stopniu większym niż amerykańskiej przed kryzysem hipotecznym 2008 r.

Wobec groźby krachu pojawia się pytanie, skąd wziąć środki na niezwykle kosztowną zmianę struktury społecznej. Koncepcja budowy powszechnego dobrobytu miała być puentą nieomylności Xi Jinpinga, zapewniając mu dożywotnią władzę na podobieństwo Mao Zedonga.

Jednak według znanego sinologa prof. Bogdana Góralczyka, plan zmniejszenia rozwarstwienia pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi Chińczykami, zapewnienia emerytur i powszechnej opieki zdrowotnej warunkuje stabilny wzrost gospodarczy. A to oznacza niezakłóconą wymianę handlową z bogatym Zachodem.

Tymczasem dziś oprócz wyzwania pandemicznego i sankcji, niepokój społeczny budzą konieczność podniesienia wieku emerytalnego, ogromne zadłużenie obywateli, kryzys energetyczny i niedobory żywności. Z kolei biznes jest niezadowolony z rosnącej kontroli państwa i wzrastających kosztów wywołanych finansowaniem polityki Xi.

Chiny pod jego przywództwem odchodzą od polityki cichego budowania potęgi na rzecz międzynarodowej asertywności, skutkującej ograniczeniami rynkowymi i powrotem do egalitaryzmu Mao. Tym samym kierunkowskaz Deng Xiapinga chwieje się w posadach.

Jesienią tego roku, najpewniej w listopadzie, odbędzie się zjazd Komunistycznej Partii Chin, na którym Xi ma zostać ponownie wybrany sekretarzem generalnym. Tymczasem przywódca Państwa Środka intensyfikuje spór z USA o Tajwan i zraża do siebie Europę. Xi zainwestował również wiele czasu i energii w relacje z Putinem. Odpowiada za rosnące koszty ekonomiczne obecnego i ewentualnego poparcia Moskwy. Wreszcie jest twórcą nieskutecznej strategii epidemicznej „Zero tolerancji”.

Wobec zbyt wielu wyzwań KPCh przestaje być monolitem. Różnica zdań na temat dalszej polityki zagranicznej i wewnętrznej jest faktem, podobnie jak rozbieżne oceny Xi Jinpinga. Za chińskie porażki ktoś musi zapłacić lub chiński przywódca będzie musiał się pogodzić z partyjną debatą programową i presją władz KPCh. Komuniści wiedzą, że będą rządzić tak długo, jak długo będzie rósł chiński PKB.

Autor

Poprzedni artykułRynek HR
Następny artykułZłota setka

Najnowsze