Grenlandia: złoża, reaktory i centra danych?
Rośnie napięcie wokół Grenlandii. Niemcy wieszczą koniec NATO, USA grozi cłami przeciwnikom aneksji, a znani analitycy i publicyści zastanawiają się, po co właściwie Amerykanom tak naprawdę potrzebna jest Grenlandia.
Przypomnijmy, że prezydent USA Donald Trump, ogłosił, że jego kraj musi zdobyć Grenlandię dla własnego bezpieczeństwa. Zaproponował Duńczykom, że odkupi wyspę, a eksperci oszacowali jej cenę na 700 miliardów dolarów. Prezydent USA, w razie odmowy – nie wykluczył też życia siły militarnej.
A ponieważ jego żądania zostały jednak odrzucone przez Danię – członka NATO – której Grenlandia jest integralną częścią, wywołało to konflikt dyplomatyczny i poważne tąpnięcie na linii Bruksela-Waszyngton. Donald Trump zagroził bowiem, nałożeniem dodatkowych ceł handlowych wobec unijnych państw, które otwarcie sprzeciwią się aneksji Grenlandii.
Dodajmy, że Grenlandia jest największą wyspą świata. Ma ponad 2 mln km kwadratowych. To również najrzadziej zaludniony teren, bo zamieszkuje go niespełna 60 tys. osób. Ale ok. 80 proc. powierzchni tej wysypy jest pokryta lodem, dlatego większość ludności mieszka na południowo-zachodnim wybrzeżu.
TRUMP ZDECYDOWAŁ?! NOWE ZASADY ŚWIATA I ZIEMIEC I DERLATKA I MICHALSKI
Jak informuje stacja BBC – położenie Grenlandii między Ameryką Północną a Arktyką czyni ją dobrze dostosowaną do systemów wczesnego ostrzegania w przypadku ataków rakietowych oraz do monitorowania jednostek w regionie. Gospodarka, opiera się głównie na rybołówstwie.
W szczytowym okresie zimnej wojny USA planowały rozmieszczenie rakiet nuklearnych na wyspie, ale zrezygnowały z projektu z powodu problemów inżynieryjnych i sprzeciwu Danii – zauważają komentatorzy BBC.
Stany Zjednoczone od II wojny światowej prowadzą na Grenlandii Pituffik Space Base (wcześniej znaną jako Thule Air Base) czyli bazę wojskową, którą uważa się za jedną z kluczowych dla bezpieczeństwa USA z uwagi na jej walory obserwacyjne i obronne. Amerykanie monitorują z tej bazy przestrzeń powietrzną, w poszukiwaniu oznak pocisków balistycznych.
BBC przypomina również, że w ostatnich latach wzrosło zainteresowanie surowcami naturalnymi Grenlandii, w tym minerałami ziem rzadkimi, uranem i żelazem. Może ona również posiadać znaczne zasoby ropy i gazu:
-Zasoby te mogą stać się bardziej dostępne, gdy globalne ocieplenie prowadzi do topnienia pokrywy lodowej pokrywy pokrywającej wyspę. Cenne zasoby mineralne były kluczowym tematem działań Trumpa w innych miejscach, także w kontaktach z Ukrainą – zauważa BBC.
Jednak prezydent USA powiedział, że ma inny cel: “Grenlandia jest potrzebna dla bezpieczeństwa narodowego, a nie minerałów” i niejeden raz opisywał zagrożenie, które postrzega ze strony Rosji i Chin w regionie. W poście w mediach społecznościowych napisał również: “NATO od 20 lat mówi Danii, że ‘musicie odciągnąć rosyjskie zagrożenie od Grenlandii.’ Niestety, Dania nie była w stanie nic z tym zrobić. Teraz nadszedł czas i zostanie zrobione!!”.
Nie tylko złoża
Kilku inwestorów technologicznych, miliarderów i analityków geopolitycznych wskazało Grenlandię jako potencjalną, choć trudną, strategiczną lokalizację dla ogromnych, energochłonnych centrów danych AI – czytamy w portalu medium.com, w tekście dra Fawada Raufa, który zajmuje się inżynierią elektryczną i badaniem sztucznej inteligencji.
Naukowiec zauważa, że Grenlandia w kontekście centrów danych ma “niezrównaną przewagę w chłodzeniu” na którą składa się niska temperatura otoczenia, obfitość zimnej wody. Dodatkowo – jak wskazuje dr Raufa – ekstremalnie niska gęstość zaludnienia, naturalny obwód bezpieczeństwa, duże strefy wykluczenia łatwe do ustanowienia powodują, że Grenlandia wydaje się być naturalną przestrzenią dla reaktorów jądrowych.
Odpowiedź Danii
Mette Frederiksen, duńska premier, zaapelowała w krajowej telewizji do Donalda Trumpa, podkreślając, ze USA powinny natychmiast zaprzestać gróźb.
– Nie ma absolutnie żadnego sensu mówić o tym, że USA muszą przejąć Grenlandię. Stany Zjednoczone nie mają prawa anektować jednego z trzech krajów w Królestwie Duńskim – powiedziała duńska premier i podkreśliła, że Grenlandia jest częścią NATO i dlatego objęta jest gwarancją bezpieczeństwa tego sojuszu.
Naciski na UE
Donald Trump oficjalnie ogłosił, że nałoży cła na osiem krajów europejskich, jeśli nie poprą one jego planu zakupu Grenlandii. Zapowiedział, że wprowadzi 10 proc. opłatę na import do USA od 1 lutego, która wzrośnie nawet do 25 proc. od lata, jeśli nie zostanie zawarte porozumienie satysfakcjonujące USA. Nie jest jasne, czy te cła zostaną dodane do istniejących opłat. Bruksela w odpowiedzi przygotowała pakiet własnych ceł.
Przypomnijmy, że Francja i Niemcy – część grupy ośmiu, w skład której wchodzą Wielka Brytania, Dania, Norwegia, Szwecja, Holandia i Finlandia – oświadczyły, że Unia Europejska (UE) powinna być gotowa działać, jeśli Trump zdecyduje się na wprowadzenie podatków. Niemieckie media ogłosił z kolei, że jeśli Donald Trump siłą zajmie Grenalndię, będzie to koniec NATO.
Sondaże w USA
Szereg ostatnich sondaży przeprowadzonych w USA sugeruje, że Grenlandia pozostaje trudna do sprzedania, nawet dla kogoś tak utalentowanego jak Donald Trump. Sondaż Reuters-Ipsos wykazał, że tylko 17 proc. Amerykanów chce działań wobec Grenlandii. W kwestii użycia siły sytuacja była jeszcze bardziej negatywna dla prezydenta USA, bo 71 proc. Amerykanów było temu przeciwne, w tym 60 proc. to wyborcy Republikanów, a 89 proc. – wyborcy Demokratów. Z kolei w kontekście NATO aż 40 proc. Republikanów wyraża obawy, że wysiłki Trumpa na rzecz zdobycia Grenlandii mogą zagrozić sojuszowi. Wśród Demokratów ten strach sięga 91 proc.
Z kolei według sondażu Quinnipiac University 55 proc. Amerykanów sprzeciwia się hipotetycznemu zakupowi Grenlandii. Z kolei, gdy mowa użyciu siły to aż 86 proc. sprzeciwia się temu pomysłowi.
Szukasz nowego domu, inwestycji, stylu życia? Z Agentem HMTV to proste!