SAFE – obronność w trybie warunkowym
W funduszu SAFE obronność ma marginalne znaczenie. Najważniejszym jego celem od samego początku jest stworzenie kolejnego fundamentu dla unijnego państwa federalnego.
Program pożyczkowy o nazwie Security Action for Europe spełnia wszelkie kwalifikacje politycznej farsy. Ta, wydawałoby się zbyt ostra ocena, oddaje niestety istotę tego, czym jest ów rekordowy, opiewający na aż 150 mld euro instrument finansowy uruchomiony z inicjatywy Ursuli von der Leyen.
W poszukiwaniu momentów hamiltonowskich
Dlaczego farsa? Dlatego, że SAFE mógłby się równie dobrze nazywać zupełnie inaczej i być przeznaczony na zupełnie inne cele, a jednocześnie spełniać przeznaczoną mu rolę. Komisja Europejska mogłaby równie dobrze uruchomić program wspólnotowej produkcji wózków widłowych lub program pożyczkowy na rzecz budowy parków rozrywki, lecz o ile całość byłaby finansowana z długu zaciąganego przez całą wspólnotę, i tak byłaby usatysfakcjonowana.
Program SAFE nie powstał po to, żeby przyczynić się do wzmocnienia obronności krajów członkowskich, lecz cele obronne zostały wykorzystane jako pretekst do emisji wspólnego długu. Od momentu, gdy w maju 2020 r. Komisja Europejska zaproponowała fundusz NextGeneration EU o wartości 750 mld euro, którego uruchomienie okrzyknięto z entuzjazmem jako „moment hamiltonowski” państwa Europa, poczynania Brukseli sprowadzają się głównie do szukania pretekstów do emisji kolejnych długów. Drugim „momentem hamiltonowskim” był Fundusz SURE na rzecz przeciwdziałania bezrobociu w pandemii, a ostatnio wspólny dług zaciągnięto także na potrzeby Ukrainy (tzw. Ukraine Facility).
Program pożyczkowy SAFE został uruchomiony w momencie, gdy miał miejsce pewnego rodzaju impas, a sprzeciw części bardziej konserwatywnych finansowo państw członkowskich uniemożliwiał zwiększenie rozmiarów unijnego długu. Idealnego pretekstu dostarczyła zbiorowa niechęć europejskich liderów do Donalda Trumpa, który, objąwszy w styczniu 2025 r. władzę, podjął zdecydowane kroki na rzecz zakończenia wojny na Ukrainie.
Niemcy mówią NIE, Polska mówi TAK! Tak zadłuża się państwo? I GAC I ZIEMKIEWICZ
Farsa z Zełenskim
W pamiętny sposób podburzony przez europejskich liderów prezydent Ukrainy publicznie obraził Trumpa 28 lutego w czasie wizyty w Białym Domu, a już kilka dni później, na „spontanicznym” spotkaniu w Londynie, przywódcy europejscy ogłosili wszem i wobec intencję wzięcia na swoje barki zapewnienia bezpieczeństwa w Europie przy pomocy funduszu SAFE.
Związana z tym wydarzeniem farsa polegała właśnie na tym, że europejskie państwa jeszcze przez wiele lat nie będą w stanie zapewnić Staremu Kontynentowi bezpieczeństwa bez pomocy Stanów Zjednoczonych, lecz pomimo tego wystąpiły w roli jedynego prawdziwego opiekuna i protektora Ukrainy. Prawdziwe nastawienie do Ukrainy niemieckie elity zademonstrowały w lutym i marcu 2022 r., gdy odmówiły Kijowowi pomocy, oczekując jego szybkiej klęski, lecz tym razem odegrane zostało przedstawienie, które było zamierzone tylko i wyłącznie pod efekt w postaci emisji kolejnej transzy wspólnotowego długu.
Zjednoczona w swojej niechęci do Trumpa Europa przystała więc na mechanizm SAFE, którego kształt został zarysowany w ekspresowym tempie. Wszystko po to, aby jak najszybciej zatwierdzić kolejny fundament europaństwa. Nie ulega bowiem wątpliwości, że podstawowym dążeniem eurokratów jest chęć utworzenia ze wspólnotowych obligacji instrumentu finansowego będącego w stanie stworzyć konkurencję dla amerykańskiego długu. Pod względem walutowym Unia Europejska już od lat stara się konkurować z amerykańskim liderem, lecz jej dług nie ma jeszcze charakteru trwałego. Gorączkowe szukanie pretekstów do kolejnych emisji ma ostatecznie doprowadzić do tego, że euroobligacje zyskają na atrakcyjności wśród inwestorów jako fundament światowych finansów.
Krajowy bój
W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął ustawę o SAFE, której zadaniem jest doprecyzowanie warunków, na których Polska zaciągnie na siebie europejski dług. Poprawki opozycji, przewidujące, że pieniądze z programu mogłyby być także wydawane na kontrakty u dostawców spoza Europy oraz odrzucające zasadę warunkowości, zostały odrzucone. Tym samym obóz rządzący zaakceptował rozwiązanie, które przyczyni się do jeszcze większego ograniczania suwerenności polskiego państwa. Ustawę może jeszcze wprawdzie zawetować Karol Nawrocki, ale nawet w takim wypadku rząd będzie próbował znaleźć sposób na pominięcie jego woli.
Zasługą prezydenta jest niewątpliwie to, że poświęcił SAFE znaczną część ostatniego posiedzenia Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nawrocki stwierdził, że Polacy muszą wiedzieć, na co dokładnie przeznaczone zostaną ich pieniądze. Rząd nie raczył bowiem udostępnić pełnej listy proponowanych zamówień.
Rząd chciałby jak najszybciej przepchnąć ustawę o SAFE, ponieważ już w marcu muszą być zawarte wszystkie umowy pożyczkowe. Z tego właśnie powodu przedstawiciele obozu rządzącego uciekają się do emocjonalnego szantażu, przekonując, że tylko wrogowie polskiej armii mogą sprzeciwiać się nowemu mechanizmowi. W istocie sprawy mają się jednak wprost przeciwnie: to SAFE stwarza egzystencjalne zagrożenie dla polskiej armii, gdyż ogranicza realną władzę Polaków nad swoim państwem.
🔴 MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?
Znamienny pośpiech
O tym, że SAFE nie jest wcale autentycznym programem mającym poprawić naszą obronność, lecz narzędziem służącym realizacji zupełnie innych celów, świadczą najlepiej okoliczności, w jakich zatwierdzano projekty wchodzące w jego skład. Polski wniosek, obejmujący aż 139 projektów, został złożony w pośpiechu pod koniec listopada ubiegłego roku. Według doniesień medialnych na przygotowanie dokumentacji poszczególne instytucje miały zaledwie kilka dni.
Pisanie wniosków pod presją czasu nie stanowi dobrej rekomendacji dla programu, który zamiast wzmocnienia obronności może co najwyżej jeszcze bardziej rozbroić Polskę wobec Komisji Europejskiej. Zapisany w Funduszu Odbudowy mechanizm warunkowości ma działać także w SAFE, co tylko jeszcze bardziej utrudni sterowanie państwem.
Kolejną niepokojącą kwestią jest pośpiech, jaki towarzyszy programowi SAFE na niemal każdym kroku. Zakłada się, że pożyczone środki miałyby zostać wydane już przed 2030 r., co w kontekście zamówień wojskowych stanowi niemałe ograniczenie. Tego rodzaju wymóg może co najwyżej usatysfakcjonować niemieckich czy francuskich kontraktorów, pod których skonstruowano całe SAFE.
Wspomniany pośpiech wynika także z tego, że eurokraci chcą jak najszybciej przejść do realizacji programu SAFE 2.0. Wszystkie umowy pożyczkowe mają być zatwierdzone do majowego szczytu UE, na którym być może będą już omawiane plany kolejnych emisji wspólnego długu.
Szczególnie zatrważające jest jednak to, że przy całym politycznym zamieszaniu, jakie towarzyszyło w ostatnich dniach funduszowi SAFE, opinia publiczna po raz kolejny całkowicie straciła z oczu kwestię kreatywnej księgowości, jakiej dopuszcza się Komisja Europejska. Tak jak w przypadku NextGenerationEU czy SURE, fundusz przeznaczony na kwestie obronne nie będzie w ogóle wliczany do bilansu zadłużenia poszczególnych państw członkowskich. Ów dług jest już traktowany jako zobowiązanie nowego państwa europejskiego.