11.8 C
Warszawa
niedziela, 2 października 2022

Niemcy zaciskają pas

Koniecznie przeczytaj

Czy projekt Scholza wystarczy?

Rząd Angeli Merkel chce ukrócić wyłudzanie świadczeń socjalnych oraz nielegalną imigrację. Czy projekt Scholza wystarczy?

Bundestag przyjął projekt ustawy ministra finansów Olafa Scholza (SPD), która ma ukrócić nielegalne zatrudnienie i pracę na czarno. Na celowniku znalazło się również wyłudzanie świadczeń socjalnych (Kindergeld). W myśl ustawy Scholza Finanzkontrolle Schwarzarbeit der Bundeszollverwaltung (Kontrola Finansowa Pracy na Czarno) ma otrzymać zwiększone uprawnienia oraz ok. 6 tys. nowych funkcjonariuszy. Ponadto resort finansów chce wyższych kar za fałszywe umowy o pracę oraz trudniejszego dostępu do świadczeń socjalnych nawet dla obywateli pozostałych państw Unii Europejskiej. Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców również zaostrzył politykę i tylko w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2019 roku odrzucił aż 98,6 proc. wniosków o azyl kościelny.

Walka o zasiłki
Szóstego czerwca Bundestag przyjął projekt ustawy ministra finansów Olafa Scholza. Ustawę, oprócz rządzącej koalicji, poparła prawica w postaci Alternatywy dla Niemiec (AfD). To właśnie rosnące poparcie dla tej formacji było, według części obserwatorów, jednym z motywów dla takiego ruchu rządu Angeli Merkel. Od głosu wstrzymali się Zieloni, a lewica skrytykowała projekt (szczególnie ostrą debatę wywołała kwestia zasiłków dla dzieci). – Obywatele państw unijnych w ciągu pierwszych trzech miesięcy pobytu w Niemczech nie będą otrzymywać zasiłku na dziecko, jeśli nie mają w tym okresie żadnych dochodów z pracy. Przedstawianie fałszywych umów o pracę, służących wyłudzaniu świadczeń socjalnych, będzie surowiej karane niż do tej pory – wyjaśniła redakcja „Deutsche Welle”. Tego, że Niemcy zdecydują się na zaostrzenie polityki w kwestii zasiłków dla dzieci, można było się spodziewać po poparciu dla Austrii z początku roku. Przypomnijmy, to właśnie Niemcy wstawiły się za Austrią, gdy Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Wiedniowi, gdy tamtejsze władze zadecydowały o tzw. indeksacji zasiłków na dzieci obcokrajowców. Ówczesna prawicowa koalicja przegłosowała ustawę, w myśl której zasiłki na dzieci miały być zależne od tego, czy dzieci przebywają z rodzicami w Austrii, czy pozostają w kraju pochodzenia (w tym drugim wariancie świadczenie ma być obniżane). Walka o wysokość i prawo do świadczeń w Niemczech jest zrozumiała. Od tego roku na pierwsze i drugie dziecko przysługuje po 204 euro miesięcznie. Dla rodziców, którzy posiadają troje dzieci, świadczenie wzrasta do 210 euro. Dla rodziców czwórki dzieci świadczenie wynosi aż 235 euro miesięcznie (to daje rodzicom łącznie ponad 4 tys. złotych miesięcznie).

Kontrola pracy
Według planów ministra Scholza Kontrola Finansowa Pracy na Czarno, w której szeregach jest ok. 7900 funkcjonariuszy, w ciągu najbliższych 6 lat będzie dysponować ponad 10 tys. funkcjonariuszy, a ponadto zostanie w niej utworzonych dodatkowych 3500 etatów. Służby celne zyskają nowe kompetencje. Jak zaznacza „Deutsche Welle”, funkcjonariusze będą mogli przystąpić do czynności już na podstawie samego podejrzenia o wyzyskiwanie pracowników, pracę przymusową oraz handel ludźmi. Co więcej, pracodawcy nie będą mogli kwaterować swoich pracowników w lokalach „o standardzie urągającym ludzkiej godności”. – Służby celne już teraz kontrolują, czy pracodawca ubezpieczył swoich pracowników, czy płaci należne podatki i dotrzymuje warunków umowy o pracę. Do tej pory warunki mieszkaniowe nie mieściły się w ramach minimalnych warunków pracy, ten stan rzeczy ma się teraz zmienić. (…) Celnicy będą także dokładniej kontrolować giełdy pracowników dniówkowych oraz inne formy wynajmowania się do pracy za wynagrodzenie godzinowe, względnie dniówkę. Jest to potrzebne, ponieważ do Niemiec zwabia się pracowników z państw niebędących członkami UE na takich właśnie warunkach. Są często wykorzystywani i umieszczani w ruderach w karygodnych warunkach mieszkaniowych – wyjaśnia redakcja DW.

Zatrzymanie migracji
Równie duże wyzwania jak przed funkcjonariuszami Kontroli Finansowej Pracy na Czarno i celnikami stanęły przed Federalnym Urzędem ds. Migracji i Uchodźców. Jego urzędnicy już w pierwszych czterech miesiącach 2019 roku pokazali, jak spore zmiany nadchodzą w kwestii polityki wobec migrantów i uchodźców. Wówczas to zaledwie 2 ze 147. wniosków o przeprowadzenie postępowania azylowego, złożonych przez parafie katolickie i ewangelickie, zostało rozpatrzonych pozytywnie. Sytuacja wywołała oburzenie i sprzeciwy lewicy oraz Kościoła. Ekspertka Lewicy ds. polityki wewnętrznej Ulla Jelpke nazwała działania urzędników „wydaleniowym szaleństwem rządu”. – Taka zatwardziałość jest nie do zniesienia. Wzywam BAMF do powrotu do praktyki starannego rozpatrywania wniosków azylowych, opartej na zrozumieniu sytuacji wnioskodawców. Nie może być tak, że podstawowe zasady humanitarne padają ofiarą coraz bardziej dającego o sobie znać wydaleniowego szaleństwa rządu – przekonywała Jelpke. Kwestia tzw. azylu kościelnego wzbudzała spore kontrowersje od początku kryzysu migracyjnego. W jego przypadku „uchodźcy”, którzy nie mieli statusu pozwalającego im na legalny pobyt, zwracali się o pomoc do parafii katolickich i protestanckich. Te mają bowiem prawo udzielać ograniczonej czasowo ochrony przed wydaleniem. Co ważne, azyl taki zapobiega wydaleniu do innego państwa Unii Europejskiej, w którym „uchodźcy” groziłaby np. bezdomność, brak środków do życia czy wydalenie do kraju pochodzenia. W obliczu krytyki polityków Lewicy urzędnicy bronili się przepisami obowiązującymi w Unii Europejskiej, a dokładniej umową dublińską, zgodnie z którą postępowanie azylowe powinno nastąpić w tym kraju unijnym, w którym występujący o azyl uchodźcy znaleźli się na samym początku.

Na tym jednak nie koniec. Niemiecki parlament przyjął bowiem nowy pakiet legislacyjny, który zakłada zaostrzenie kwestii związanych z migrantami. Jest to m.in. przyspieszenie procesu deportacji imigrantów z nakazem wydalenia. Jego orędownikiem był szef MSW Horst Seehofer. Broniąc się przed atakami Lewicy i Zielonych, rząd stwierdził, że zaostrzenie prawa jest konieczne. Najlepiej mówią o tym liczby. Tylko w 2018 roku ponad połowa z zasądzonych 31 tys. deportacji nie została zrealizowana. MSW argumentowało zaostrzenie prawa kwestiami bezpieczeństwa. O tym, że resort Seehofera ma powody do obaw, najlepiej świadczą kwestie rosnącego zagrożenia np. ze strony mafii czeczeńskiej i klanów arabskich. Jak wynika z raportu Federalnego Urzędu Kryminalnego, czeczeńscy przestępcy zaczynają dominować we wszystkich rodzajach zorganizowanej przestępczości w Niemczech (od handlu narkotykami, przez napady rabunkowe, po szantaże i wymuszenia). Ponadto wydalenie łamiących prawo sprawia niemałe problemy. Według danych Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców w Niemczech przebywa ok. 50 tys. przybyszów z Północnego Kaukazu (z tego 80 proc. stanowią Czeczeni). Część posiada rosyjskie obywatelstwo. Zmiany, jakie wprowadza pakiet Seehofera, zakładają m.in. ukrywanie przed objętym przymusem opuszczenia Niemiec daty deportacji. Urzędnikom, którzy ujawniliby takie informacje, grozić mają surowe konsekwencje.

Autor

Poprzedni artykułRosją w Chiny
Następny artykułKrólewscy na zakupach

Najnowsze