||

Problemy Chin i nasze problemy

Przekaz rządowy to jedno, a przekaz ze strony stacji paliw – drugie. Dobrze byłoby, gdyby oba przekazy się pokrywały, jeśli nie całkiem, to przynajmniej w dużym stopniu. Tymczasem 69,4 proc. ankietowanych Polaków chce ingerencji rządu w ceny paliw.

Chiny są największym partnerem handlowym Iranu i głównym odbiorcą irańskiej ropy naftowej. Chińskie zakupy stanowią około 90 proc. irańskiego eksportu ropy. W 2025 r. Państwo Środka importowało prawie 1,4 mln baryłek irańskiej ropy dziennie, co stanowiło około 12 proc. całkowitego importu ropy naftowej. Gospodarka tego kraju jest w dużym stopniu uzależniona od importu ropy drogą morską – ponad 63 proc. zapotrzebowania na ropę jest zaspokajane za pomocą tankowców. Prawie połowa z nich przepływa przez Cieśninę Ormuz.

Dwie strony lustra

Według Henry’ego Tugendhata z Waszyngtońskiego Instytutu Polityki Bliskowschodniej „Ormuz pozostaje głównym zmartwieniem Chin, ponieważ około 45 proc. importowanej ropy przechodzi przez tę Cieśninę”. I to jest jedna strona medalu, mówiąca, że Pekin wpadł w poważne tarapaty i może się stać pośrednią – co niekoniecznie oznacza, że przypadkową – ofiarą konfliktu na Bliskim Wschodzie. Podobnie jak gospodarki państw leżących w innych częściach świata.

Komisja ds. przeglądu sytuacji gospodarczej i bezpieczeństwa USA–Chiny w „Rocznym sprawozdaniu dla Kongresu za rok 2024” (listopad 2024) stwierdziła: „Chiny znacznie zwiększyły swoje zdolności magazynowania i składowania ropy naftowej. Jeden z szacunków wskazuje, że mogłyby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby przez dwa do czterech lat, gdyby całkowicie odcięły się od importu drogą morską, dzięki agresywnemu racjonowaniu i zwiększonemu wykorzystaniu rurociągów lądowych”. I to jest druga strona medalu – wielu ekspertów uważa, że Chiny są odporne na ciosy wymierzane im w postaci przerw w dostawach ropy i gazu ziemnego z powodu wojny Ameryki i Izraela z Iranem.

Atlantic Council prognozuje nawet, że Chiny mogłyby skorzystać na masowych perturbacjach dostaw ropy z Bliskiego Wschodu. Dzięki większej niż u ich konkurentów w regionie – Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie – krajowej produkcji ropy i zgromadzonym zapasom ChRL mogłaby bowiem osiągnąć silniejszą pozycję gospodarczą, wyprzedzając w wielu sektorach wspomniane kraje.

Która strona odzwierciedla rzeczywistość?

Jednak sprawa nie jest tak oczywista. CHRL może liczyć na dostawy ropy z trzech rurociągów: z Kazachstanu (najpoważniejszy), Rosji oraz z Myanmaru, oddanego do użytku w 2017 r. Czy trzy transnarodowe rurociągi naftowe wystarczą? Nawet jeśli będą działać z pełną przepustowością, ich łączny wolumen przesyłu ropy naftowej wyniesie nieco ponad 70 mln ton. To raptem ok. 10 proc. zapotrzebowania chińskiej gospodarki. Investing podał, że w 2025 r. popyt w Państwie Środka na ropę wyniósł 760 mln ton. Oczekuje się, że popyt ustabilizuje się w 2026 r. i utrzyma na poziomie powyżej 700 mln ton do 2030 r. Chiny importowały w 2025 r. co najmniej 500 mln ton tego surowca.

Jakimi rezerwami ropy naftowej dysponują Chiny i jak długo mogą one przetrwać w ekstremalnych okolicznościach? Już na początku fazy planowania strategicznego władze komunistyczne zaproponowały, aby do 2020 r. całkowite rezerwy ropy naftowej, łącznie z rezerwami krajowymi i komercyjnymi, osiągnęły równowartość około 100 dni importu. Jednak dokładne określenie aktualnych rezerw ropy naftowej w Chinach oraz tego, czy osiągnęły one założony cel, czy je przekroczyły, jest trudne do ustalenia dla świata zewnętrznego, ponieważ urzędnicy nie opublikowali żadnych danych od 2017 r.

Cytowany przez „The Guardian” Michal Meidan, szef badań nad energią w Chinach w niezależnym instytucie badawczym Oxford Institute for Energy Studies, powiedział, że chiński system energetyczny dysponuje „znacznymi buforami” – od ogromnych rezerw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego (LNG) po solidne krajowe zasoby, w tym alternatywne źródła energii, takie jak energia wiatrowa i słoneczna. Meidan stwierdził jednocześnie, że im dłużej trwa obecny kryzys bliskowschodni, tym bardziej skomplikowany – i bolesny – się staje. Żaden kraj nie jest na niego odporny. Według Meidana uwolnienie zapasów energii nie jest zabiegiem prostym – „łatwiej o tym procesie mówić, trudniej jest go przeprowadzić”, a mechanizm chińskich strategicznych rezerw ropy naftowej (SPR) został przetestowany tylko raz. „Chociaż kolejne, większe uwolnienie SPR nie jest niemożliwe, prawdopodobnie wymagałoby to przedłużającego się niedoboru podaży i znacznego wzrostu cen”.

„The Guardian” zwraca uwagę, że niezależne rafinerie w Chinach – najwięksi importerzy irańskiej ropy naftowej – są najbardziej narażone, nawet jeśli zwrócą się ku Rosji. Sektory przemysłowy i chemiczny, zależne od LNG, również stoją w obliczu wyższych cen i niedoborów podaży. „Chociaż krótkotrwałe zakłócenia mogłyby być do opanowania, perspektywa dłuższych zakłóceń i związanych z nimi podwyżek cen wzbudza w Pekinie niepokój” – powiedział Meidan.

Cytowana gazeta, w oparciu o opinie szefa badań nad energią w Chinach, podsumowała, że Chiny są lepiej niż ktokolwiek inny przygotowane do radzenia sobie z zagrożeniami gospodarczymi, jakie niesie ze sobą wojna USA i Izraela z Iranem. Jednak ich zaopatrzenie w energię – wbrew wizji Xi, przywódcy Chin, który miał powiedzieć, że „Chiny trzymają miskę ropy w swoich dłoniach” – nie leży całkowicie w rękach Chińczyków. Jeśli tygodnie zamienią się w miesiące, a światowy rynek energii będzie nadal szwankował, odporność gospodarki Państwa Środka zostanie wystawiona na próbę, tak jak w przypadku reszty świata.

Świat ma poważny kłopot

A propos reszty świata. Oil Price przypomniał, że każdego dnia przez Cieśninę Ormuz przepływa około 20 milionów baryłek ropy naftowej i kolejne 2 miliony baryłek ekwiwalentu ropy naftowej w postaci skroplonego gazu ziemnego – i pyta: jeśli te przepływy ustaną na dłuższy czas, w jaki sposób świat je zastąpi?

„Brutalna prawda jest taka, że nie da się tego zrobić – przynajmniej nie w krótkiej perspektywie. Jedyną realistyczną strategią jest załatanie jak największej liczby dziur, dodanie wszelkich możliwych rezerw i zyskanie na czasie, w którym trwać będą prace nad ponownym otwarciem Cieśniny”.

Oil Price informuje, że nawet przy optymistycznych założeniach liczby są zatrważające. Skoordynowane uwolnienia z globalnych rezerw strategicznych mogłyby tymczasowo zwiększyć zapasy o około 6–7 mln baryłek dziennie. Alternatywne trasy rurociągów z Zatoki Perskiej mogłyby potencjalnie zwiększyć zapasy o kolejne 3–4 mln baryłek dziennie. Ale to i tak może być za mało jak na potrzeby światowych gospodarek. „Nawet jeśli wszystkie dostępne dźwignie zostaną pociągnięte jednocześnie, świat nadal będzie musiał stawić czoła niedoborom podaży wynoszącym ponad 10 mln baryłek dziennie. Ta luka odzwierciedla skalę wyzwań, przed którymi stoją obecnie światowe rynki energii”.

A my siedzimy spokojnie na ropie

Tymczasem nasz rząd zachowuje zimną krew i wykazuje – by tak rzec – trudny optymizm. Minister energii Miłosz Motyka, cytowany przez e-Magazyny, ocenił, że sytuacja pozostaje pod kontrolą, a ryzyko fizycznych braków paliwa nie występuje. Portal stwierdza również: „Gdy pojawiają się obawy o dostępność paliwa, wzrost zakupów może sam w sobie destabilizować rynek detaliczny. Dlatego rządowy przekaz został zbudowany wokół uspokojenia nastrojów i podkreślenia, że logistyka działa, magazyny są pełne, a infrastruktura jest przygotowana na obecne warunki”. My jednak wiemy, że przekaz rządowy to jedno, a przekaz ze strony stacji paliw – drugie. Dobrze byłoby, gdyby oba przekazy się pokrywały, jeśli nie całkiem, to przynajmniej w dużym stopniu. Tymczasem 69,4 proc. ankietowanych Polaków chce ingerencji rządu w ceny paliw – wynika z najnowszego sondażu United Surveys.

Premier pytany, czy zamierza obniżyć VAT na paliwa, odpowiedział w TVN24, że ewentualną obniżkę polski rząd „trzyma w rezerwie” na wypadek realizacji najczarniejszego scenariusza w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Nie poinformował, co rozumie pod określeniem „najczarniejszy scenariusz”. Za to zwrócił uwagę, że „sytuacja jest dynamiczna”. Co miał na myśli? Miejmy nadzieję, że nie to, iż siedzimy na baryłce ropy z podłożonym pod nią ładunkiem dynamitu.

Podobne wpisy