|

Zuckerberg zwalnia na potęgę

Zwolnienia w Meta dotknęły nawet 10 proc. wszystkich pracowników na całym świecie, w tym także w Polsce. Zarząd uspokaja, że to zwykła zmiana strategii, choć wątpliwości nie brakuje.

Zaliczana do grona „siedmiu wspaniałych” spółka trafiła na nagłówki największych portali, choć nie w taki sposób, jaki by sobie wymarzyła. Redukcja etatów jest co prawda zjawiskiem przytrafiającym się okresowo nawet najbardziej dochodowym firmom na świecie, ale w firmie założonej przez Marka Zuckerberga daje się zauważyć pewną nerwowość.

Sukces nie jest dany raz na zawsze

Stan ten najlepiej oddają słowa samego pomysłodawcy Facebooka, który w wewnętrznym piśmie skierowanym do pracowników stwierdził, że „sukces nie jest dany raz na zawsze”. Do tej pory historia firmy Meta przedstawiała się jako nieprzerwane pasmo wzrostu i sukcesu komercyjnego, dlatego zasadne stały się pytania o to, co dokładnie Mark Zuckerberg miał na myśli.

Uwagę zwraca przede wszystkim to, że jest to już trzecia decyzja o zmniejszeniu liczby pracowników w tym roku kalendarzowym i dotycząca największej ich liczby. Najpierw w styczniu spółka przekazała komunikat o zaprzestaniu współpracy z 1 tys. osób zatrudnionych w należących do niej Reality Labs. Następnie w marcu podano do wiadomości, że zredukowanych zostanie kolejnych kilkaset etatów w całej firmie oraz ograniczona współpraca z zewnętrznymi podwykonawcami. Majowa decyzja znacząco przewyższyła jednak dotychczasowe pod względem skali: pracę straciło aż 8 tys. z 78 tys. zatrudnionych na całym świecie. Mark Zuckerberg zaznaczył wyraźnie, że w tym roku nie będzie już dalszych zwolnień, ale pracownicy firmy mają prawo być zaniepokojeni.

W obecnym roku zaledwie kilka amerykańskich firm zdołało przebić Metę, jeśli chodzi o wielkość zwolnień. Udało się to m.in. UPS czy też Citi. W gronie firm zaliczanych do Big Tech redukcje etatów stały się jednak ostatnio czymś szczególnie powszednim. Nie wynika to wcale z pogarszającej się kondycji całej branży, lecz wprost z rewolucji wywołanej przez upowszechnienie się sztucznej inteligencji.


Co zwykły człowiek powinien wynieść z Defence24 Days?


Wszystkie siły na AI

Z Meta docierają informacje, że już wkrótce aż 7 tys. osób zostanie przeniesionych do projektów związanych z AI. Ten obszar działalności spółki ma być również zabezpieczony przed jakimikolwiek redukcjami liczby etatów. Wszystko to należy odczytywać jako sygnał, że firma Marka Zuckerberga rzuca wszystkie możliwe siły na rozwój sztucznej inteligencji. Jeszcze do niedawna wydawało się, że media społecznościowe same w sobie są wystarczająco potężnym zasobem generującym zysk i zabezpieczającym przyszłość, lecz rozpędzająca się wciąż rewolucja technologiczna nie oszczędza nawet takich gigantów jak właściciel Facebooka.

Przyglądając się samym wynikom finansowym Mety, trudno dostrzec przyczyny niepokoju, który ogarnął jej zarząd. W ubiegłym roku firma wypracowała przychody na poziomie 200 mld dol., inkasując zysk netto o wartości 60,4 mld dol. Meta od dłuższego czasu znajduje się wśród ścisłego grona dziesięciu najbardziej dochodowych spółek z listy Fortune 500.

A jednak, pomimo bycia przysłowiową maszynką do robienia pieniędzy, w firmie kontrolującej popularnego Facebooka zapanowało przeświadczenie, że należy rzucić wszystkie dostępne zasoby na udział w technologicznym wyścigu zbrojeń w zakresie sztucznej inteligencji. We wspomnianym już wewnętrznym piśmie do pracowników Mark Zuckerberg napisał, że „sztuczna inteligencja to najważniejsza technologia naszych czasów”, a „firmy, które zdobędą w niej przewagę, zdefiniują kolejne pokolenia”.

Zuckerberg ma świadomość, że jego firma robi wciąż zbyt mało, aby zaznaczyć swoją obecność w przełomowej branży, choć teoretycznie mogłoby się wydawać, że jest zgoła inaczej. Uruchomiona przed trzema laty platforma Meta AI zdobywa coraz większą popularność, przejmując coraz więcej użytkowników od ChatGPT. Meta korzysta z ogromnej bazy klientów swoich flagowych serwisów (Instagram, Facebook, WhatsApp), lecz konkurencja na rynku jest ogromna. Swoje własne narzędzia AI rozwijają przecież nie tylko pozostali liderzy Big Techu, lecz także wschodzące gwiazdy branży, które w tym lub w przyszłym roku zamierzają wejść na giełdę i pozyskać dodatkowe środki na rozwój.

Markowi Zuckerbergowi należy przyznać rację w tym, że branża AI zdefiniuje kolejne pokolenia, gdyż w trwającym wyścigu liczba zwycięzców będzie dość ograniczona. Każdy dotychczasowy etap rewolucji informatycznej wyłaniał ścisłe grono podmiotów, które zdobywały największą liczbę użytkowników i stały się synonimem określonego rodzaju usługi. Obecny wyścig również wyłoni nowe Google, YouTube czy też Facebooka, dlatego zmagania w tym zakresie warte są wszelkich możliwych nakładów inwestycyjnych.

W obecnym roku władze spółki przeznaczają na rozwój sztucznej inteligencji nawet 145 mld dol. Mark Zuckerberg marzy o stworzeniu „osobistej superinteligencji”, która miałaby być spersonalizowanym narzędziem osobistego rozwoju. Zaledwie kilka lat temu biznesmen prorokował, że świat zachwyci się jego Metaversum i przeniesie się do wirtualnej rzeczywistości kreowanej przy pomocy gogli VR. Jego entuzjazm w tym zakresie okazał się zdecydowanie przedwczesny i chybiony.

Nauczony tym doświadczeniem Zuckerberg chce tym razem w większym stopniu bazować na szerokim nurcie zmian niż na autorskiej innowacji. Ogrom środków, jakie przeznacza na rozwój AI, pozwala także na realizację wielu projektów naraz. Oprócz wspomnianego Meta AI przeznaczonego dla szerokiego grona odbiorców Meta rozwija także intensywnie narzędzia skrojone pod biznes, świat nauki oraz twórców.

Wszystkie chwyty dozwolone?

Odczuwając tak wielką presję na rozwój sztucznej inteligencji, Meta, a także wiele innych firm technologicznych, skłonna jest coraz bardziej ograniczać stan liczbowy swoich kadr i inwestować wszelkie dostępne środki w rozwój infrastruktury komputerowej. W trwającym wyścigu zbrojeń pewną rolę mogą odegrać umiejętności czy też szczęście, ale decydującym czynnikiem będą zdolności obliczeniowe pozostające do dyspozycji danego podmiotu.

Z tego właśnie powodu dość sceptycznie należy podchodzić do zapewnień Marka Zuckerberga, który tłumaczy obecne zmiany kadrowe jednorazową reorganizacją. Każda rewolucja ma to do siebie, że pożera własne dzieci, i w sposób szczególny dotyczy to pracowników firm technologicznych, którzy jeszcze do niedawna mieli ogromny wkład w rozwój całej branży i upowszechniali nowe narzędzia.

Wielu pracowników nie zapamięta zapewne rozstania z Metą w szczególnie pozytywnym świetle. Części z nich od dłuższego czasu firma poleciła pracować zdalnie, przedstawiając to jako rozwiązanie tymczasowe. Do pracy w biurze już nie wrócili. Sporo krytyki na firmę Zuckerberga spadło także po tym, gdy okazało się, że zainstalowane bez wiedzy pracowników oprogramowanie śledzi w pracy ich poczynania, m.in. analizując ruchy komputerowej myszy. W tej sprawie powstała nawet wewnętrzna petycja, pod którą podpisało się ponad tysiąc osób.

Jak więc widać wyraźnie, ogromny pęd ku perfekcji oraz chęć uzyskania przewagi nad innymi prowadzą czasami do przekraczania granic moralnych. Szczególnie gdy w grę wchodzi wizja zdobycia pozycji na rynku „najważniejszej technologii naszych czasów”.

Podobne wpisy