|

Nietypowe wydatki przedsiębiorców jako koszt podatkowy, czyli mit „wrzucania w koszty”

Organy podatkowe analizowały wydatki blogerów na rejsy jachtami, nurkowanie czy wspinaczkę. W kosztach pojawiały się konsole do gier i telewizory, klocki LEGO, stoły bilardowe, paralotnie, hulajnogi i motocykle, walizki podróżne a nawet konie wyścigowe. Historie o „garniturze” czy „psie w kosztach” dobrze klikają się w mediach.

„Wrzucę to w koszty” – to chyba jedno z najczęściej powtarzanych zdań wśród przedsiębiorców. Wokół kosztów uzyskania przychodów narosło wiele mitów. Największy z nich polega na przekonaniu, że każdy wydatek zaliczony do kosztów oznacza identyczną kwotę oszczędności podatkowej. Tak nie jest, ponieważ jeżeli przedsiębiorca zaliczy do kosztów wydatek w wysokości 500 zł, nie oznacza to, że jego podatek zmniejszy się o 500 zł. Korzyść odpowiada jedynie stawce podatku. Przy podatku liniowym wynoszącym 19 proc. oszczędność wyniesie zaledwie 95 zł. Pozostałe 405 zł pozostaje realnym uszczupleniem majątku przedsiębiorcy. Analogiczny mechanizm obowiązuje również w podatku dochodowym od osób prawnych. Z tego powodu sztuczne „produkowanie” kosztów wyłącznie po to, aby zapłacić niższy podatek, jest wątpliwe. Ekonomicznie, takie działanie zwykle nie ma uzasadnienia, a dodatkowo może narazić przedsiębiorcę na czynności sprawdzające, kontrolę podatkową lub kontrolę celno-skarbową, a nawet odpowiedzialność karną. Koszt podatkowy powinien być przede wszystkim racjonalnym wydatkiem związanym z prowadzoną działalnością gospodarczą, a nie sposobem na pozorne oszczędności. Nie ma zamkniętego katalogu wydatków mogących stanowić koszty uzyskania przychodów. Najciekawsze przykłady znajdujemy w interpretacjach indywidualnych wydawanych przez organy podatkowe. To właśnie w nich przedsiębiorcy pytają, czy konkretny – często nietypowy – wydatek może zostać zaliczony do kosztów. Trzeba jednak pamiętać, że interpretacja indywidualna chroni wyłącznie tego podatnika, który ją uzyskał i wyłącznie w opisanym przez niego stanie faktycznym. Nagłówki prasowe o kolejnych „kosztach podatkowych” warto traktować z ostrożnością. Interesującym przykładem jest zakup zegarka przez adwokata lub radcę prawnego. W uzasadnionych przypadkach podnoszono, że korzystanie z klasycznego zegarka zamiast smartfona podczas spotkań z klientami ogranicza ryzyko ujawnienia informacji objętych tajemnicą zawodową. Nie oznacza to jednak, że każdy luksusowy zegarek automatycznie stanie się kosztem podatkowym, ale że taki zegarek może być kosztem np. dla lekarza lub informatyka. W interpretacjach pojawiały się wydatki na usługi fryzjerskie, kosmetyczne czy masaże – ale wyłącznie w przypadku zawodowych sportowców, dla których wygląd i kondycja fizyczna stanowią element wykonywanego zawodu. Podobnie modelki publikujące treści komercyjne mogły zaliczać do kosztów podróże, noclegi czy bilety lotnicze związane z realizacją materiałów na potrzeby działalności.


VAT na wodę to absurd? Ekspert tłumaczy, dlaczego Polacy płacą więcej


Organy podatkowe analizowały wydatki blogerów na rejsy jachtami, nurkowanie czy wspinaczkę, uznając, że atrakcje te stanowią materiał do tworzenia treści będących źródłem przychodów. W podobnym duchu oceniano zakup przyczepy kempingowej przez przedsiębiorcę wykonującego pracę zdalną czy samochodu wyścigowego pełniącego funkcję marketingową. W interpretacjach pojawiały się konsole do gier i telewizory wykorzystywane do integracji pracowników, klocki LEGO, stoły bilardowe, paralotnie, hulajnogi i motocykle ułatwiające poruszanie się po zatłoczonych miastach, smartwatche usprawniające komunikację biznesową, walizki podróżne, a nawet konie wyścigowe, jeśli miały przynosić przychody. Historie o „garniturze” czy „psie w kosztach” dobrze klikają się w mediach. W rzeczywistości są jednak wyjątkami wynikającymi z bardzo konkretnych stanów faktycznych. Nie tworzą one powszechnego prawa i o tym trzeba pamiętać. Każdy wydatek należy oceniać indywidualnie, przez pryzmat jego rzeczywistego związku z prowadzoną działalnością gospodarczą. Dopiero wtedy można bezpiecznie odpowiedzieć na pytanie, czy dany zakup rzeczywiście stanowi koszt podatkowy, czy jedynie kosztowną podatkową ciekawostkę.

Podobne wpisy