|

Turcja wraca do korzeni?

Turcja jako hegemon regionalny to gwarancja, że Rosja nie wejdzie na obszar basenu Morza Śródziemnego. I choć nie dorównuje jeszcze światowym potęgom morskim, takim jak USA czy Chiny, kraj ten dysponuje najpotężniejszą flotą w Azji Zachodniej.

Od dawna uważam, że może warto byłoby w naszej polityce zagranicznej łaskawiej spojrzeć na Ankarę i Teheran. Obecnie ta druga stolica wydaje się opcją raczej nieaktualną, ale Ankara nadal jest w grze. Turcja to państwo bardzo żywotne, demograficznie i geopolitycznie. A o tym, jak można „dwie matki ssać”, mimo że nie jest się pokornym cielęciem, nasi politycy mogliby się od Erdogana uczyć. Jednak się nie uczą i nie nauczą. Przynajmniej obecni z obu stron barykady. To osobny temat.

Lucio Caracciolo, redaktor naczelny włoskiego czasopisma geopolitycznego „Limes”, napisał 15 czerwca 2026 r., że po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej Ameryka nie może już zapewnić swobodnej żeglugi w cieśninach łączących Morze Śródziemne z Oceanem Spokojnym. Zachód nie ma już zagwarantowanego swobodnego dostępu nie tylko do Cieśniny Ormuz, ale także do kluczowych punktów newralgicznych Morza Czerwonego – Suezu i Bab al-Mandab: „Na razie jedynym pewnikiem jest Gibraltar. Dlatego możemy tylko spać spokojnie po stronie Atlantyku. Burzowe chmury zbierają się nad obszarem łączącym nas z Indo-Pacyfikiem, czyli z głęboką Azją, na czele z Chinami i Japonią. Dla Waszyngtonu te cieśniny są bardzo ważne, ale nie egzystencjalne. My natomiast ryzykujemy tu wszystko”.

Bliski Wschód nie ma hegemona, ale Turcja przygotowuje się do tej roli i zwraca uwagę na swoje dawne strategiczne posiadłości, takie jak Cieśnina Sycylijska, punkt newralgiczny szczególnie interesujący dla Włoch, w tym ze względu na napływ migrantów. Na północnoafrykańskim wybrzeżu znajdują się pozostałości Libii, o które walczą różne bojówki i grupy interesów. Turcja jest w Trypolitanii, krainie historycznej w zachodniej Libii nad wybrzeżem Morza Śródziemnego. Ma też realne możliwości wpływu na cały region Maghrebu, sięgając aż do Egiptu i dalej na obszar bliskowschodni. Przypomnijmy, że były to niegdyś tereny należące do imperium osmańskiego.

Tutaj w grę wchodzi „zmienna”, jaką jest Izrael. Od 7 października 2023 r. państwo żydowskie toczy wojnę z Hamasem. Wielu geopolityków jest zdania, że Jerozolima nie może wygrać ani przegrać w obecnych licznych otwartych konfliktach. Prędzej czy później może również dojść do starcia z Turcją na Cyprze, kluczowym punkcie wschodniej części Morza Śródziemnego i Lewantu. Prawdopodobieństwo starcia turecko-izraelskiego pozostaje nadal ograniczone, ale z pewnością jest większe niż przed 7 października 2023 r.

Skoro wie o tym, tzn. o potencjalnym konflikcie Turcji z Izraelem, najważniejszym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych (oprócz Polski, rzecz jasna), Lucio Caracciolo, mają też tego świadomość Amerykanie, bo trudno posądzać strategów amerykańskiego imperium o taki brak geopolitycznej wyobraźni. Można powiedzieć, że Ankara gra na bardzo cienkiej strunie, ale wydaje się nie za bardzo tym przejmować. Może ktoś jej powiedział, że nie musi?

Warto dodać, że komentatorzy polityczni niejednokrotnie podnoszą, że obecna wojna na Bliskim Wschodzie może ułatwić Turcji realizację ambicji „powrotu do korzeni”, czyli władania południową częścią basenu Morza Śródziemnego.

W styczniu 2025 r. Erman Çete na stronie The Cradle opublikował sążnisty tekst o tym „Co jest przyczyną agresywnej ekspansji morskiej Turcji?”. Warto zwrócić uwagę na sformułowanie „agresywna ekspansja”. Autor przypomina, że przestrzeń morska jest kluczowym elementem współczesnej doktryny geopolitycznej Turcji. Doktryna ta nosi nazwę „Błękitna Ojczyzna” (Mavi Vatan), a jej celem jest rozszerzenie kontroli morskiej Turcji nad rozległymi obszarami wschodniej części Morza Śródziemnego, Morza Egejskiego i Morza Czarnego. Prezydent Erdogan stał się czołowym propagatorem idei „Błękitnej Ojczyzny”, a koncepcja ta jest uważana za fundament tureckiej proaktywnej polityki regionalnej”. Çete jest zdania, że doktrynę można postrzegać jako szeroką koncepcję geopolityczną, która ostatecznie dąży do kontrolowania wschodnich morskich szlaków tranzytowych do Europy.

Emerytowany kontradmirał Ali Deniz Kutluk, który przez sześć lat pełnił funkcję dyrektora Kwatery Głównej Wojskowo-Politycznej NATO w Brukseli, wyjaśnia portalowi The Cradle, że „Morze Śródziemne jest ważnym poligonem geopolitycznym pod wieloma względami. Aż 7000 statków handlowych dziennie zabezpiecza znaczną część europejskiej logistyki poprzez transport na tym morzu. Jest to szlak tranzytowy dla ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu do Morza Czerwonego, Morza Śródziemnego, Morza Egejskiego, Morza Czarnego, Europy i Atlantyku. Dwukierunkowy transport węglowodorów tą trasą jest ważny dla Turcji i innych krajów”. Turecki kontradmirał przypomniał, że „Morze Śródziemne zawsze było geostrategicznym centrum (sercem) świata na morzu. Dziś to centrum przesunęło się na wschodnią część Morza Śródziemnego”.

Warto nadmienić, że interesujący Turcję obszar, oprócz zasobów węglowodorów, w tym hydratów gazowych, nadaje się również do pozyskiwania energii z mórz za pomocą wiatru, prądów pływowych i montażu paneli słonecznych.

Kutluk zwraca uwagę, że obecność tureckiej marynarki wojennej w Libii, Somalii i w Rogu Afryki, a także w Libanie z siłami ONZ UNIFIL oraz w Katarze z innymi jednostkami tureckich sił zbrojnych, ma swoje własne cele: „Rozsądne byłoby postrzeganie tej obecności jako związanej z rozszerzeniem stref wpływów i interesów Turcji”. Do wątku obecności Turcji w Somalii wypadnie jeszcze powrócić.

The Cradle notuje, że agresywna ekspansja morska Turcji doprowadziła do narastających napięć z Grecją, Egiptem i Izraelem, które mają wspólne roszczenia do wschodniej części Morza Śródziemnego. Grecja w szczególności ostro zareagowała na doktrynę „Błękitnej Ojczyzny”, obawiając się naruszenia swoich wód terytorialnych.

Pomimo napięć z zachodnimi sojusznikami w kwestiach takich jak rosyjski system rakietowy S-400 i spory energetyczne, Turcja pozostaje kluczowym członkiem NATO. Ćwiczenia morskie z USA, takie jak te przeprowadzone we wschodniej części Morza Śródziemnego w sierpniu 2024 roku, świadczą o tym, że Ankara nadal utrzymuje silne więzi wojskowe z Waszyngtonem. Wspomniane ćwiczenia miały na celu zharmonizowanie współdziałania okrętów Turcji, która posiada flotę okrętów desantowych we wschodniej części Morza Śródziemnego, i jednostek pływających USA. Ich celem było „odstraszanie agresorów i zapewnienie stabilności” w regionie.


Influencerka jako firma. Wiktoria Niedźwiedź o zasięgach i pieniądzach


Turcja jako hegemon regionalny to również gwarancja, że Rosja nie wejdzie na obszar basenu Morza Śródziemnego. I choć nie dorównuje jeszcze światowym potęgom morskim, takim jak USA czy Chiny, kraj ten dysponuje najpotężniejszą flotą w Azji Zachodniej i plasuje się w pierwszej dziesiątce sił morskich na świecie.

Ale to nie wszystko. Ambicje Turcji zdają się wychodzić poza tradycyjną strefę działalności dawnego imperium osmańskiego, a kraj usiłuje rozszerzyć swoje wpływy na obszar Oceanu Indyjskiego. Zwraca na to uwagę Aditi Thakur, adiunkt w Narodowej Fundacji Morskiej (NMF), specjalizująca się w geostrategii morskiej. Pani Thakur na portalu NMF pisze: „Zamiar Turcji, aby potwierdzić swoją pozycję w regionie Oceanu Indyjskiego, jest widoczny w słowach prezydenta Erdogana, który opisał interesy kraju jako „znajdujące się w Kanale Sueskim, przyległych morzach i sięgające stamtąd aż do Oceanu Indyjskiego”.

W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat ekspansja Turcji w Afryce znacznie się nasiliła, wzmacniając jej wpływy w regionie i rozszerzając jej zasięg na Ocean Indyjski. W tym kontekście szczególnie ważna jest obecność Turcji w Somalii. Aditi Thakur sądzi, że powinno to niepokoić indyjskich decydentów, ponieważ obecność ta zapewnia Ankarze bezpośredni dostęp do Oceanu Indyjskiego.

Kluczowym momentem na tej drodze było utworzenie w 2017 r. bazy wojskowej TURKSOM, położonej na południowy wschód od Mogadiszu. W momencie powstania TURKSOM była największą turecką bazą wojskową poza granicami kraju, co symbolizowało pogłębiające się zaangażowanie strategiczne. Obecność ta zyskała na znaczeniu na nowo w 2024 r., kiedy Turcja i Somalia podpisały dwa ważne porozumienia: w lutym kompleksowy pakt morski i obronny, a w marcu umowę o współpracy w dziedzinie ropy naftowej i gazu.

Na mocy umowy morskiej Turcja odbuduje, wyposaży i wyszkoli somalijską marynarkę wojenną w zamian za 30 proc. przychodów generowanych z wyłącznej strefy ekonomicznej Somalii. To porozumienie ma szczególne znaczenie, nie tylko dlatego, że wzmacnia więzi obronne Turcji ze strategicznie położonym państwem nadmorskim, ale także dlatego, że ułatwia dostęp do newralgicznych punktów morskich, takich jak Cieśnina Bab el-Mandab i Kanał Mozambicki. Łącznie te wydarzenia przyczyniają się do konsolidacji strategicznej obecności Turcji w zachodniej części Oceanu Indyjskiego i podkreślają jej długoterminowe ambicje jako podmiotu morskiego w regionie.

Podobne wpisy