Nie wszystko złoto, co się świeci
Według prognoz Bank of America złoto nadal będzie odgrywać rolę „balastu”, podczas gdy srebro, „pod wpływem połączonych czynników historycznych, dynamiki wskaźników, podwójnego popytu i rotacji kapitału, może zanotować bardziej zmienną i potencjalnie zadziwiającą hossę”.
„Wszystko, co się świeci… jest w tym roku srebrem”, tak rozpoczął swą opowieść o sukcesie „księżycowego metalu” na rynku Dhiraj Nayyar, główny ekonomista firmy Vedanta, indyjskiej korporacji z branży surowcowej. W sanskrycie słowo to oznacza zwieńczenie wiedzy i określa też jeden z nurtów klasycznej filozofii indyjskiej. Nas jednak nie „Upaniszady” będą interesować, ale bardziej przyciemne sprawy, a może i podziemne? Wszak temat „rozprawki”, którą Czytelnik ma przed oczami, dotyczy metalu skrywającego się zwyczajowo we wnętrznościach matki Ziemi. „I tak oto złoty medal w 2025 r. trafi do srebra – za to, że było surowcem, który przyniósł największe zyski. Srebro wyszło z cienia złota, zyskując w tym roku na wartości około 135 proc., co stanowi dwukrotność zysku ze złota, którego wartość wzrosła o 67 proc., i prawie czterokrotność zysku z metalu przyszłości – miedzi, która przyniosła 36 proc. zysku”.
Pan Nayyar wygłaszał swoje opinie u progu 2026 r. Natomiast amerykański „Forbes” dziesięć dni później informował o 150 proc. zwyżce wartości srebra i 83 dol. za uncję. W czasie, gdy piszę te słowa (11 stycznia), cena za uncję spadła i wynosi niecałe 80 dol. (Tavex). Wahania nie zaprzeczają ogólnemu trendowi, który według analityków jest oczywisty – cena srebra będzie rosła. I to dynamicznie. Portal The Economic Collapse prognozuje, że w najbliższym czasie uncja fizycznego srebra w Stanach Zjednoczonych będzie kosztowała około 90 dol. A w niektórych krajach Azji za uncję trzeba będzie zapłacić ponad 100 dol.
Caroline Kong z NAI500, wiodącej platformy mediów finansowych i relacji inwestorskich (IR) w Ameryce Północnej, cytuje raport Michaela Widmera, dyrektora ds. badań nad metalami w Bank of America, z którego wynika, że potencjał wzrostu cen srebra znacznie przewyższa potencjał złota. „Widmer zwrócił uwagę, że obecny stosunek cen złota do srebra wynosi około 59:1, podczas gdy historyczne minima wynosiły 32:1 w 2011 r. i 14:1 w 1980 r. Powrót tego stosunku do tych historycznych minimów oznacza, że cena srebra mogłaby wzrosnąć do przedziału od 135 do 309 dol. za uncję! Ten znaczny potencjał wzrostu cen sprawia, że srebro jest bardzo atrakcyjne dla inwestorów gotowych podjąć wyższe ryzyko w zamian za dodatkowy wzrost”. Kong pisze też, że według prognoz Bank of America złoto nadal będzie odgrywać rolę „balastu”, podczas gdy srebro, „pod wpływem połączonych czynników historycznych, dynamiki wskaźników, podwójnego popytu i rotacji kapitału, może zanotować bardziej zmienną i potencjalnie zadziwiającą hossę, stając się przedmiotem zainteresowania inwestorów poszukujących dodatkowych zysków”.
Srebro ma duży i rosnący popyt przemysłowy. W rzeczywistości prawie 60 proc. światowego popytu na srebro pochodzi z przemysłu – w porównaniu z 46 proc. w 2022 r. Jest to napędzane przede wszystkim przez sektory transformacji energetycznej, takie jak ogniwa fotowoltaiczne i pojazdy elektryczne, ale także przez nowe zastosowania w centrach danych i sztucznej inteligencji. To sektory wschodzące.
Po stronie podaży występuje deficyt strukturalny. Według World Silver Survey 2025 globalny popyt przewyższał podaż piąty rok z rzędu, a skumulowany niedobór do końca 2025 r. wyniósł około 800 mln uncji. W naturze srebro występuje równolegle z innymi minerałami, takimi jak miedź, ołów i cynk czy złoto. Następnie jest oddzielane i wydobywane. W przypadku większości tych minerałów (a zatem i srebra) produkcja nie nadąża za popytem, a nowych projektów jest zbyt mało. Recykling również nie zdołał wypełnić tej luki i utrzymuje się praktycznie na stałym poziomie od pięciu lat.
Nawrocki, Tusk i doza tajemnic?! Ziemiec I Jasina I Bartoszewicz
Dhiraj Nayyar zwraca uwagę na jeszcze inny aspekt wzrostu cen srebra. Jest nim stopniowa remonetyzacja srebra. Historycznie srebro odgrywało ważną rolę w globalnym systemie finansowym. Złoto zyskało na znaczeniu w XIX i XX w., a srebro było stopniowo demonetyzowane. To jednak może się zmienić. W październiku 2024 r. Rosyjski Bank Centralny ogłosił plan gromadzenia srebra jako części swoich rezerw strategicznych.
Podobne zjawisko wzrostu popytu przy małej elastyczności podaży związanej z problemami strukturalnymi odnotowujemy przy zwyżce cen miedzi. Frank Holmes, prezes zarządu i dyrektor ds. inwestycji w US Global Investors, pisał w grudniu 2025 r., że w ostatnich miesiącach ceny miedzi również gwałtownie wzrosły. W 2025 r. jej cena wzrosła o około 50 proc. Dlaczego tak się dzieje? Powód jest analogiczny do tego, który nakręca wartość srebra – potrzeby sektorów wschodzących.
Holmes wyjaśnia: konwencjonalne centrum danych zużywa od 5 000 do 15 000 ton miedzi. Z kolei hiperskalowalne centrum danych – takie, które jest budowane z myślą o sztucznej inteligencji (AI) – może wymagać nawet 50 000 ton miedzi na obiekt, według Copper Development Association.
Ceny miedzi wzrosły o ponad 20 proc. w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, przekraczając 6 stycznia po raz pierwszy 13 000 dol. za tonę na London Metal Exchange, informuje Barron’s.
Tylko w Stanach Zjednoczonych planuje się lub już buduje blisko 3 000 nowych centrów danych. Szacuje się, że do końca tej dekady na całym świecie do budowy centrów danych będzie zużywane ponad pół miliona ton miedzi rocznie. „Infrastruktura potrzebna do zasilania tej nowej gospodarki cyfrowej – czy to wydobywanie bitcoinów, szkolenie sztucznej inteligencji, czy przetwarzanie w chmurze – jest oszałamiająca. I wszystko działa w oparciu o miedź. Myślę, że właśnie na to inwestorzy powinni zwrócić szczególną uwagę”.
Tymczasem, gdy popyt rośnie w zawrotnym tempie, podaż zmaga się z ograniczeniami strukturalnymi, których nie da się rozwiązać prostym odkręceniem kurka, to znów opinia Franka Holmesa.
PREMIUM NA WŁOCHACH – DLACZEGO TO MIESZKANIE SPRZEDA SIĘ BŁYSKAWICZNIE?
Podczas niedawnej konferencji poświęconej minerałom krytycznym, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ostrzegła uczestników, że miedź zmierza w kierunku deficytu podaży, który może sięgnąć nawet 30 proc. do 2035 r., co czyni ją jednym z najbardziej wrażliwych metali w globalnych łańcuchach dostaw.
WoodMac prognozuje, że globalny popyt na miedź wzrośnie o 24 proc. do 2035 r., osiągając prawie 43 mln ton rocznie. Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, branża będzie potrzebowała 8 mln ton nowych mocy wydobywczych, co będzie wymagało inwestycji przekraczających 210 mld dol. Dla porównania, całkowite inwestycje kapitałowe w górnictwo miedzi w ciągu ostatnich sześciu lat wyniosły zaledwie około 76 mld dol. – mówi WoodMac.
Boom na srebro i miedź to winna być bardzo dobra wiadomość dla Polski, wszak mamy największą kopalnię srebra na świecie, a i miedzi u nas dostatek. Polska zyskuje coraz większe uznanie na arenie międzynarodowej jako lider w dziedzinie zasobów srebra. Mówi o tym raport „Mineral Commodity Summaries 2024” przygotowany przez Amerykańską Służbę Geologiczną (USGS) – Polska wyprzedza Chiny, Australię i Peru, zajmując pierwsze miejsce pod względem liczby złóż. Odkrycie gigantycznych rezerw srebra stawia Polskę na pozycji lidera na światowym rynku tego cennego surowca. Przed Polską otwierają się nowe możliwości gospodarcze, a inwestorzy mają szansę na zysk i dywersyfikację portfela.
No tak, ale my od wielu lat mamy takich gospodarzy, jakich mamy. I tu jest problem. Wystarczy, że przypomnimy sobie, że Wenezuela „leży” na ropie i dopóki gospodarzył w niej pan Maduro, niewiele z tego wynikało dla dobrobytu obywateli. Ale to już materiał na inną narrację…