||

Nowa architektura portfela: cyber jako decyzja strategiczna

Cyber to dziś jedno z trzech największych ryzyk bilansowych w Europie. Jeszcze kilka lat temu cyberbezpieczeństwo było w wielu firmach tematem zarezerwowanym wyłącznie dla działu IT. Dziś to jedno z kluczowych zagadnień omawianych na posiedzeniach zarządów. Powód jest prosty – obecnie incydent cyfrowy potrafi zatrzymać produkcję szybciej niż awaria linii technologicznej, zablokować sprzedaż skuteczniej niż zerwany łańcuch dostaw i wygenerować koszty, które trudno przewidzieć w tradycyjnych modelach finansowych.

Wojciech Bednarek
wiceprezes zarządu, Polska Kancelaria Brokerska

Media, od „Forbes” po „Business Insider”, coraz częściej opisują cyberzagrożenia jako czynnik wpływający na wycenę spółek, dostęp do finansowania i decyzje inwestorów. W sektorze produkcyjnym kluczowe bywa zabezpieczenie przed skutkami ataku na systemy sterowania i planowania produkcji, w firmach handlowych – ochrona przed utratą danych klientów i przerwą w działaniu platform sprzedażowych, a w usługach – ciągłość systemów operacyjnych i odpowiedzialność regulacyjna. Zatem uniwersalne rozwiązania ubezpieczeniowe przestają mieć rację bytu. Dlatego w PKB proces zaczyna się od diagnozy. Analizujemy, gdzie w organizacji znajdują się dane krytyczne, jakie są zależności od dostawców IT, jak długo firma może funkcjonować bez dostępu do kluczowych systemów i jakie są potencjalne skutki finansowe przestoju. Następnie konstruujemy program, który łączy elementy prewencyjne z transferem ryzyka na rynek ubezpieczeniowy.

– Ubezpieczenie cyber ma sens tylko wtedy, gdy jest zsynchronizowane z realnymi procedurami reagowania – mówi Szymon Zieliński, specjalista ds. ryzyk cyber w Polskiej Kancelarii Brokerskiej. – W momencie incydentu liczą się pierwsze godziny. Klient musi wiedzieć, do kogo zadzwonić i jakie kroki podjąć. Nasza rola nie kończy się na zawarciu umowy, jesteśmy z nim w trakcie całego procesu.

Zmiana natury ryzyka

Zmieniła się nie tylko skala, ale przede wszystkim natura ryzyka. Dziś atak nie musi już być wymierzony w jedną organizację – wystarczy luka w oprogramowaniu używanym przez tysiące firm lub skuteczna kampania phishingowa wspierana przez algorytmy sztucznej inteligencji. W świecie powiązanych systemów i zintegrowanych łańcuchów dostaw jeden incydent potrafi wywołać efekt domina.

W tym kontekście wdrażana w Europie dyrektywa NIS2 dodatkowo zwiększa odpowiedzialność kadry zarządzającej za poziom zabezpieczeń i procedury reagowania. Cyberincydent przestaje być wyłącznie problemem technologicznym, a staje się zdarzeniem o bezpośrednim wpływie na płynność i rentowność. Właśnie w tym miejscu zaczyna się zmiana w myśleniu o ubezpieczeniach. Nie dlatego, że rynek tego oczekuje, lecz dlatego, że model biznesowy współczesnych firm jest nierozerwalnie związany z infrastrukturą cyfrową.

W Polskiej Kancelarii Brokerskiej przyjęliśmy perspektywę, że cyberubezpieczenie nie jest polisą, lecz elementem architektury finansowej odporności przedsiębiorstwa. To podejście ma szczególne znaczenie dla kadry zarządzającej odpowiedzialnej za optymalizację ryzyka finansowego. Odpowiednio zaprojektowany program cyber nie jest kosztem, lecz narzędziem stabilizującym bilans. Chroni płynność, zabezpiecza cash flow i minimalizuje ryzyko nagłych, nieplanowanych obciążeń.

– Zarządy firm produkcyjnych coraz częściej pytają nie o wysokość składki, lecz o to, jak długo będą w stanie funkcjonować bez systemów IT i ile kosztuje dzień przestoju – dodaje Szymon Zieliński. –Naszym zadaniem jest przeliczyć to ryzyko na konkretne parametry ochrony i zbudować rozwiązanie, które realnie zabezpieczy wynik finansowy – podkreśla ekspert.

Cyberryzyko ma charakter systemowy

Cyberryzyko ma charakter systemowy – nie jest ograniczone geograficznie, nie daje się w pełni przewidzieć na podstawie danych historycznych i potrafi dotknąć wielu podmiotów jednocześnie. Jego skutki wykraczają daleko poza koszt naprawy systemu, gdyż obejmują informatykę śledczą, odtworzenie danych, obsługę prawną, komunikację kryzysową, a przede wszystkim utracone przychody w wyniku przestoju. Rynek ubezpieczeń cyber rozwija się dynamicznie, ale jego złożoność rośnie równie szybko. Warunki umów różnią się zakresem definicji incydentu, sposobem liczenia przerwy w działalności czy wyłączeniami odpowiedzialności. W praktyce oznacza to, że pozornie podobne polisy mogą w krytycznym momencie działać zupełnie inaczej.

– Największym błędem jest traktowanie cyber jak standardowego rozszerzenia do majątku lub OC – podkreśla Ewelina Kozłowska, ekspert Polskiej Kancelarii Brokerskiej. – To ryzyko systemowe, które wymaga analizy procesów, mapowania zależności i zrozumienia modelu biznesowego klienta. Dopiero na tej podstawie konstruujemy program ochrony – podkreśla.

W dynamicznym otoczeniu geopolitycznym i regulacyjnym odporność cyfrowa staje się jednym z warunków stabilnego rozwoju. Banki, partnerzy handlowi i inwestorzy coraz częściej pytają nie tylko o wyniki finansowe, lecz także o model zarządzania ryzykiem cyber. W związku z tym firmy, które potrafią wykazać systemowe podejście i adekwatne zabezpieczenie finansowe, budują przewagę opartą na wiarygodności. Cyberzagrożenia nie znikną – będą ewoluować wraz z technologią i napięciami globalnymi. W świecie, w którym jeden e-mail może zatrzymać wielomilionowy biznes, doświadczenie, znajomość rynku i umiejętność przekładania zagrożeń na konkretne rozwiązania finansowe stają się warunkiem bezpieczeństwa, a co za tym idzie – decyzją strategiczną.

materiał partnera

Podobne wpisy