|

Prof. Witold Modzelewski: Nadciąga katastrofa podatkowa

Przymusowe przekształcanie umów cywilnoprawnych w stosunek pracy może stać się poważnym zagrożeniem dla polskich przedsiębiorców i osób samozatrudnionych. Planowane zmiany, wynikające z zobowiązań państwa wobec Unii Europejskiej, grożą nie tylko wyższymi podatkami, ale także powstaniem skomplikowanych zaległości fiskalnych i administracyjnych, których skutki mogą ciągnąć się przez lata – uważa prof. Witold Modzelewski.

Tematem, którym chciałbym się dzisiaj zająć, jest zagrożenie, które w przypadku realizacji zapowiadanych zmian może dotknąć zarówno zleceniodawców, jak i zleceniobiorców. Chodzi o plany przymusowego przekształcania umów cywilnoprawnych w stosunek pracy, które – jak wynika z medialnych doniesień – mają być konsekwencją zobowiązań, jakie państwo polskie podjęło wobec instytucji Unii Europejskiej. Pomimo że projekt został w pewnym momencie wycofany przez szefa rządu z posiedzenia Rady Ministrów, jego potencjalne wprowadzenie rodzi poważne ryzyko, którego skala wciąż nie została w pełni oszacowana. Problem jest złożony, a jego skutki mogą w praktyce przybrać charakter katastrofalny.


Podstawy prawne zatrudnienia

Warto przy tym przypomnieć podstawy prawne zatrudnienia w Polsce, które mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia skali zagrożenia. W sensie prawnym – niekoniecznie ekonomicznym – istnieją trzy główne tytuły zatrudnienia. Pierwszym i historycznie dominującym jest stosunek pracy, najczęściej w formie umowy o pracę, który chroni pracownika przepisami prawa pracy i w praktyce stanowi większość zatrudnienia w Polsce. Drugim są formy działalności wykonywanej osobiście, czyli umowy cywilnoprawne takie jak umowa zlecenia czy umowa o dzieło, a także inne podobne umowy regulowane w art. 13 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Zasadniczo obejmują one osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej i niebędące podatnikami VAT. Trzecim tytułem jest samozatrudnienie, czyli prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej na rzecz innego podmiotu, w tym przypadku rozliczane w oparciu o VAT, w modelu „100 plus 23”, gdzie kwota netto stanowi rzeczywisty przychód, a VAT jest podatkiem należnym odprowadzanym do urzędu skarbowego. W tym ostatnim przypadku podatnik może odliczać rzeczywiste koszty uzyskania przychodów, co odróżnia tę formę zatrudnienia od pozostałych dwóch.


Trzy formy zatrudnienia
Podział na trzy formy zatrudnienia funkcjonuje od ponad trzydziestu lat i w praktyce odzwierciedla stopniowanie obciążeń fiskalnych. Najbardziej dyskryminowane są przychody ze stosunku pracy, korzystniej traktowane są przychody z działalności wykonywanej osobiście, a najlepiej – przychody z działalności gospodarczej. To oznacza, że identyczna kwota wynagrodzenia może zostać opodatkowana w sposób zupełnie odmienny w zależności od formy prawnej, z której wynika. Najważniejsze jest to, że większość zatrudnionych wciąż stanowią osoby w stosunku pracy, zarówno w sensie szerokim, jak i ścisłym, natomiast osoby wykonujące działalność gospodarczą lub pracujące w ramach umów cywilnoprawnych stanowią mniejszość, ale wciąż liczoną w milionach. To ogromna grupa, a w przypadku wprowadzenia przymusowych przekształceń skala konsekwencji byłaby równie olbrzymia.


Konsekwencje podatkowe i daninowe
Pomysł przymusowego przekształcania umów przewidywał, że Państwowa Inspekcja Pracy miałaby uprawnienia do jednostronnego przekształcania relacji gospodarczych w stosunek pracy. Nie jest jasne, czy miałoby to obejmować wyłącznie samozatrudnionych, czy również umowy zlecenia i o dzieło. Brak pełnego rozpoznania skutków tej operacji rodzi poważne ryzyko i wymaga szczególnej uwagi, zwłaszcza w kontekście konsekwencji podatkowych i daninowych, które mogą dotknąć wszystkie strony procesu.
Wyobraźmy sobie skutki dla osoby samozatrudnionej, która dotychczas prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą i wystawiała faktury VAT. W typowym scenariuszu przychodem dla niej jest kwota netto faktury, np. 100 zł, podczas gdy 23 zł stanowi należny VAT odprowadzany do urzędu skarbowego. Podatek dochodowy liczony jest wyłącznie od kwoty netto, a podatnik może odliczać rzeczywiste koszty uzyskania przychodów. Po przekształceniu w stosunek pracy całe wynagrodzenie brutto, czyli 123 zł, zostałoby uznane za przychód w rozumieniu podatku dochodowego. Oznacza to, że podatek dochodowy naliczany byłby również od kwoty VAT, co w praktyce podnosi obciążenia podatkowe o kilkadziesiąt procent w stosunku do sytuacji sprzed przekształcenia. Dodatkowo podatnik przestaje być podatnikiem VAT w odniesieniu do tej czynności, a faktura wystawiona wcześniej staje się tzw. pustą fakturą w rozumieniu art. 108 ustawy o VAT, dokumentującą czynność, która po przekształceniu już nie podlega opodatkowaniu. Takie rozwiązanie tworzy paradoksalną sytuację, w której z jednej strony trzeba zapłacić VAT wynikający z faktury, a z drugiej – podatek dochodowy liczony od pełnej kwoty brutto, bez prawa do rzeczywistych kosztów uzyskania przychodów.
Sytuacja jest równie dramatyczna po stronie zleceniodawcy, który wcześniej korzystał z usług samozatrudnionego. Zleceniodawca staje się płatnikiem podatku dochodowego i odpowiada za niepobrane zaliczki. Jednocześnie faktura, która wcześniej stanowiła podstawę do odliczenia VAT, staje się pustą fakturą, powodując powstanie zaległości podatkowej w związku z korektą odliczonego VAT. W praktyce oznacza to podwójne obciążenie finansowe – zarówno obowiązek zapłaty podatku dochodowego od wynagrodzenia, które wcześniej było rozliczane w ramach działalności gospodarczej, jak i konieczność skorygowania VAT. Efekt jest oczywisty: były zleceniodawca przez wiele lat będzie musiał zmagać się z konsekwencjami przekształcenia, a osoba, która wcześniej prowadziła działalność gospodarczą, zostaje „uszczęśliwiona” stosunkiem pracy i ponosi znacznie wyższe obciążenia podatkowe oraz sankcje wynikające z art. 108 ustawy o VAT.


To koniec umów B2B?



Początek problemów
Warto przy tym przypomnieć, że podobne zjawiska pojawiały się już w polskiej praktyce, choć dotychczas miały charakter marginalny. W wyniku postępowań sądowych dochodziło do przekształcania niektórych umów cywilnoprawnych w stosunek pracy, co dla uczestników relacji często stanowiło początek wieloletnich problemów podatkowych i prawnych. Problem w przypadku planowanych przekształceń byłby jednak masowy, obejmując miliony osób, a skutki mogłyby utrzymywać się przez lata, tworząc system wysoce nieprzyjazny dla zatrudnienia i przedsiębiorczości.
Polski system podatku dochodowego od osób fizycznych opiera się na ponad trzydziestoletnim podziale dochodów związanych z zatrudnieniem na trzy kategorie: stosunek pracy, działalność wykonywaną osobiście oraz działalność gospodarczą. W tym kontekście przymusowe przekształcenia oznaczałyby narzucenie osobom samozatrudnionym lub wykonującym pracę na podstawie umów cywilnoprawnych warunków najbardziej dyskryminujących. Osoby te traciłyby prawo do odliczania rzeczywistych kosztów uzyskania przychodów i stałyby się podatnikami opodatkowanymi w sposób przychodowy, czyli znacznie mniej korzystny niż dotychczas.
Dodatkowo skutki podatkowe byłyby potęgowane przez obowiązek składkowy w zakresie ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych. Nakładające się na siebie obciążenia fiskalne i daninowe w praktyce mogą prowadzić do sytuacji, w której ani zleceniobiorca, ani zleceniodawca nie są w stanie w pełni poradzić sobie z konsekwencjami zmian. Nawet krótkoterminowe przekształcenia mogą w długiej perspektywie czasowej generować olbrzymie problemy finansowe i administracyjne.
Doświadczenia związane z wprowadzaniem Krajowego Systemu e-Faktur pokazują, że skutki zmian systemowych bywają często nieprzewidywalne. Już po kilku tygodniach funkcjonowania systemu okazało się, że liczba wystawianych faktur znacząco wzrosła, ponieważ wcześniej możliwe było łączenie wielu transakcji w jedną fakturę zbiorczą. Obecny system wymusza wystawienie znacznie większej liczby dokumentów, a jednocześnie wielu kontrahentów nie ma dostępu do systemu lub nie chce go posiadać, co dodatkowo komplikuje sytuację przedsiębiorców.
Zanim wprowadzony zostanie kolejny eksperyment legislacyjny, jakim jest przymusowe przekształcanie działalności gospodarczej w stosunek pracy wbrew woli stron, niezbędne jest pełne przedstawienie konsekwencji podatkowych i daninowych dla obu stron. Dopiero rzetelna analiza pozwoli ocenić, czy taki krok jest racjonalny i czy nie przekształci się w katastrofę dla rynku pracy i przedsiębiorczości w Polsce. Bez takiej analizy ryzyko jest ogromne, a skutki mogą być trudne lub niemożliwe do odwrócenia. Zarówno były zleceniodawca, jak i były samozatrudniony, stają się wówczas uczestnikami systemu, który zamiast wspierać współpracę i rozwój gospodarczy, generuje dodatkowe, niepotrzebne obciążenia fiskalne i administracyjne.

Podobne wpisy