||

Refleksja nad przyszłością podatku od czynności cywilnoprawnych

Podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC) stanowi jeden z elementów polskiego systemu podatkowego, który obejmuje wybrane czynności prawne dokonywane pomiędzy podmiotami prywatnymi.

Choć jego znaczenie fiskalne dla budżetu państwa nie jest kluczowe w porównaniu z podatkami dochodowymi czy podatkiem od towarów i usług, pełni on istotną rolę w systemie dochodów jednostek samorządu terytorialnego. Nie zmienia to faktu, iż podatek ten od lat budzi wątpliwości, zarówno podatników, jak i ekspertów prawa podatkowego.

W ostatnich latach coraz częściej pojawiają się głosy wskazujące, że konstrukcja podatku od czynności cywilnoprawnych nie przystaje w pełni do współczesnych realiów społeczno-gospodarczych. Zwraca się uwagę na jego ograniczoną sprawiedliwość ekonomiczną, stosunkowo wysokie koszty administracyjne w stosunku do generowanych wpływów oraz brak mechanizmów dostosowujących jego parametry do zmian gospodarczych, takich jak inflacja.

Istota podatku od czynności cywilnoprawnych

Przybliżając zagadnienie PCC należy w pierwszej kolejności wskazać jego niejednorodną naturę. Po pierwsze, podatek ten ma charakter podatku pośredniego, związanego z gromadzeniem kapitału. Obejmuje on opodatkowanie wkładów kapitałowych, przez co zaliczany jest do tzw. podatków kapitałowych (capital duty), a także dotyczy przesunięć majątkowych dokonywanych poza profesjonalnym obrotem gospodarczym. W praktyce oznacza to, że czynności wykonywane w ramach działalności gospodarczej, które co do zasady podlegają opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, są zazwyczaj wyłączone z opodatkowania podatkiem od czynności cywilnoprawnych.

Po drugie, regulacje dotyczące podatku od czynności cywilnoprawnych pozostają częściowo ujednolicone na poziomie prawa Unii Europejskiej. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których podatek ten pełni funkcję podatku kapitałowego oraz odnosi się do tzw. spółek kapitałowych.

Po trzecie, w doktrynie podatkowej pojawiają się różne stanowiska dotyczące jego klasyfikacji. W zależności od przyjętej perspektywy podatek ten bywa zaliczany zarówno do podatków obrotowych, jak i majątkowych. Jednoznaczne zakwalifikowanie go do określonej kategorii nie jest zatem proste.

Nie zmienia to jednak faktu, iż jedną z najważniejszych cech PCC jest jego korelacja z prawem cywilnym przejawiająca się w samym przedmiocie opodatkowania, którym są określone w ustawie czynności cywilnoprawne.

Do najważniejszych z nich należą przede wszystkim:

• umowy sprzedaży rzeczy i praw majątkowych,

• umowy pożyczki lub rzeczy oznaczonych co do gatunku,

• umowy darowizny w części dotyczącej przejęcia długów i ciężarów,

• umowy dożywocia,

• ustanowienie hipoteki,

• umowy spółki i ich zmiany.

W praktyce, przeciętny uczestnik obrotu cywilnoprawnego ma do czynienia z PCC w takich sytuacjach jak zakup używanego samochodu, zawarcie umowy pożyczki czy przy zakupie nieruchomości na rynku wtórnym (oczywiście w sytuacji, gdy transakcja nie jest objęta podatkiem VAT).

Choć konstrukcja podatku jest stosunkowo prosta, w praktyce jego stosowanie wiąże się z szeregiem obowiązków formalnych. Podatnik musi samodzielnie złożyć deklarację podatkową oraz uiścić należny podatek w określonym terminie. W wielu przypadkach wymaga to ustalenia wartości rynkowej przedmiotu transakcji, co bywa źródłem sporów z organami podatkowymi.

Problemy związane z PCC

Jednym z częściej wskazywanych mankamentów podatku od czynności cywilnoprawnych jest jego stosunkowo niewielka sprawiedliwość ekonomiczna. W odróżnieniu od podatków dochodowych, które pozostają w bezpośrednim związku z wysokością osiąganych przez podatnika dochodów, PCC obliczany jest na podstawie wartości dokonywanej czynności prawnej, bez uwzględnienia sytuacji majątkowej stron.

W konsekwencji wysokość tego podatku nie jest powiązana ani z poziomem dochodów podatnika, ani z faktycznym przyrostem jego majątku wynikającym z danej czynności. W praktyce prowadzi to do sytuacji, w której takie samo obciążenie podatkowe ponosi osoba nabywająca pierwsze mieszkanie przy wsparciu kredytem, jak i podmiot dokonujący wielokrotnych zakupów nieruchomości w celach inwestycyjnych.

Dodatkowym zarzutem może być fakt, iż PCC w żaden sposób nie różnicuje sytuacji osób dokonujących pojedynczych transakcji celem zaspokojenia własnych potrzeb mieszkaniowych od profesjonalnych podmiotów, prowadzących działalność inwestycyjną na szeroką skalę.

Kolejnym problemem, bezpośrednio odnoszącym się do funkcjonowania PCC, jest postępująca dezaktualizacja wynikająca ze zmian gospodarczych oraz występowania zjawiska inflacji – limitów zwolnień podatkowych przewidzianych dla niektórych czynności. Świetnym przykładem takiej czynności może być limit zwolnienia z PCC przy sprzedaży rzeczy ruchomych, jeżeli podstawa opodatkowania nie przekracza 1000 zł. Nonsens tejże kwoty potęguje fakt, iż nie doczekała się ona nigdy znowelizowania, a więc obowiązuje w prawie polskim od momentu uchwalenia obecnie obowiązującej ustawy z dnia 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych! Podkreślmy jeszcze, że minimalne wynagrodzenie w Polsce w 2000 r. wynosiło 700zł brutto, w styczniu 2025 r. wyniosło już 4666 zł brutto (co daje prawie 6-krotny wzrost nominalny), co dodatkowo pokazuje jak próg ten przestał spełniać jakiekolwiek funkcje ochronne. Prowadzi to do refleksji, iż w obecnej praktyce nawet drobne czynności o niewielkim znaczeniu ekonomicznym mogą podlegać opodatkowaniu oraz związanym z nim obowiązkom formalnym. Z punktu widzenia systemowego prowadzi to do sytuacji, w której administracja publiczna oraz podatnicy angażują czas i zasoby w obsługę czynności generujących marginalne wpływy podatkowe.

Warto jest również wskazać, iż PCC powstał w realiach gospodarki, w której znaczna część obrotu między podmiotami prywatnymi pozostawała poza systemem bieżącego raportowania fiskusowi. Ustawodawca zdecydował się więc na prostą konstrukcję – opodatkowanie samego faktu zawarcia określonych umów, zwłaszcza tam, gdzie transakcje nie podlegały podatkowi VAT. W istocie był to mechanizm fiskalny charakterystyczny dla epoki, w której państwo dysponowało ograniczonymi narzędziami analizy przepływów gospodarczych. Dziś sytuacja wygląda jednak inaczej. Rozbudowany system raportowania elektronicznego – od Jednolitego Pliku Kontrolnego po Krajowy System e-Faktur – sprawia, że administracja skarbowa dysponuje bezprecedensową wiedzą o obrocie gospodarczym. W tym kontekście sens utrzymywania części tradycyjnych danin transakcyjnych, takich jak PCC, staje się coraz bardziej dyskusyjny.

W takim razie co powinien zrobić ustawodawca?

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się pogląd, że w dłuższej perspektywie warto rozważyć stopniowe ograniczanie znaczenia podatku od czynności cywilnoprawnych w systemie podatkowym. W obecnym kształcie PCC coraz słabiej realizuje funkcję dochodową, a jednocześnie obejmuje bardzo szeroki i zróżnicowany katalog sytuacji – od zwykłych decyzji życiowych obywateli po profesjonalny obrót kapitałowy. Jednym z możliwych kierunków zmian byłoby przyjęcie założenia, że PCC nie powinien obejmować czynności dokonywanych przez osoby fizyczne w ramach zwykłego obrotu prywatnego, czyli takiego, który nie ma związku z działalnością gospodarczą, inwestycyjną czy spekulacyjną.

Takie podejście oznaczałoby odejście od traktowania PCC jako podatku o charakterze powszechnym. W zamian stałby się on instrumentem bardziej selektywnym, skierowanym do określonych kategorii podmiotów i transakcji, w których istnieje wyraźne uzasadnienie fiskalne lub regulacyjne.

W tym kontekście zasadne wydaje się utrzymanie PCC przede wszystkim w odniesieniu do podmiotów profesjonalnych działających w sposób zorganizowany i powtarzalny – takich jak fundusze inwestycyjne, spółki celowe czy podmioty nabywające aktywa w celach inwestycyjnych lub spekulacyjnych. W takim modelu podatek przestałby być obciążeniem wynikającym wyłącznie z faktu zawarcia umowy. Stałby się raczej narzędziem selektywnym, koncentrującym się na transakcjach o charakterze kapitałowym – tam, gdzie jednorazowy podatek transakcyjny nie wpływa na realizację podstawowych potrzeb życiowych, a jednocześnie może pełnić funkcję stabilizującą dla rynku.

Oczywiście wyłączenie obrotu prywatnego z PCC wymagałoby zabezpieczeń przed potencjalnymi nadużyciami. Można byłoby je oprzeć na bardziej precyzyjnych kryteriach uznania danej aktywności za profesjonalną lub inwestycyjną – takich jak skala transakcji, ich powtarzalność czy krótki okres posiadania aktywów. Pozwoliłoby to objąć podatkiem przypadki, które formalnie mogą wyglądać na prywatne, lecz w rzeczywistości mają charakter zorganizowanego obrotu.

Osobną kwestią pozostaje wpływ ewentualnych zmian na dochody jednostek samorządu terytorialnego. Jeżeli zakres PCC miałby zostać ograniczony lub podatek zostałby częściowo wygaszony, konieczne byłoby równoczesne wprowadzenie mechanizmu rekompensującego utracone wpływy. Z punktu widzenia stabilności finansów lokalnych pożądane byłoby zastąpienie obecnego źródła dochodów rozwiązaniem bardziej przewidywalnym i mniej wrażliwym na cykle rynkowe. W tym kontekście pojawia się pytanie o możliwe warianty takiej kompensacji.

Na poziomie koncepcyjnym można wskazać kilka możliwych kierunków. Pierwszym byłoby zwiększenie udziału samorządów w podatkach dochodowych. Drugim – wprowadzenie mechanizmu przejściowej rekompensaty opartej na historycznych wpływach z PCC. Trzeci wariant, bardziej systemowy, mógłby polegać na przyznaniu jednostkom samorządu terytorialnego udziału w określonej części wpływów z podatków pośrednich.

Dyskusja o przyszłości PCC sprowadza się do pytania, czy podatek o tak szerokim zakresie nadal jest potrzebny w dotychczasowej formule. Coraz więcej argumentów wskazuje, że jego obecna konstrukcja – obejmująca zarówno zwykły obrót prywatny, jak i profesjonalne transakcje kapitałowe – nie do końca odpowiada współczesnym realiom gospodarki. Możliwym kierunkiem zmian byłoby więc odejście od powszechnego charakteru tej daniny i skoncentrowanie jej przede wszystkim na obrocie o charakterze inwestycyjnym lub profesjonalnym.

Taka zmiana musiałaby jednak zostać powiązana z odpowiednim zabezpieczeniem dochodów samorządów, dla których wpływy z PCC stanowią ważny element finansowania. W praktyce oznacza to konieczność równoległego zaprojektowania alternatywnego, bardziej stabilnego źródła dochodów lokalnych. W dłuższej perspektywie dyskusja ta wpisuje się w szerszy proces dostosowywania systemu podatkowego do warunków gospodarki coraz silniej opartej na cyfrowym raportowaniu i większej przejrzystości obrotu gospodarczego.

Podobne wpisy