Polska lata do Tel Awiwu, ale tam nie kopie
Polskie Linie Lotnicze LOT lądują w Tel Awiwie dwa razy dziennie. Przed wojną Polska znajdowała się w pierwszej dziesiątce krajów, z których przyjeżdżało najwięcej turystów do Izraela. Jednak, gdy Izrael rozpoczyna największy podziemny projekt budowlany w swojej historii – metro o wartości 43 mld dol. – ani jedna polska firma budowlana nie zgłosiła się do tego projektu.

W grudniu 2025 r. polska agencja handlowa opublikowała na swojej stronie informację, że Izrael rozpoczął proces wstępnej kwalifikacji do projektu metra aglomeracji Tel Awiwu — inwestycji tunelowej i budowlanej o wartości 43 mld dol., największego przedsięwzięcia infrastrukturalnego w historii kraju. Izraelski urząd ds. transportu wysłał delegacje do Seulu i Indii, aby pozyskać zagranicznych wykonawców. Firmy chińskie zostały wykluczone z powodów geopolitycznych, co otworzyło przestrzeń dla innych.
Cztery miesiące później żadna polska firma budowlana nie skontaktowała się z biurem agencji w Tel Awiwie w sprawie tego projektu.
„Do tej pory żadna polska firma budowlana nie zgłosiła się do naszego biura w tej sprawie” – poinformował Mateusz Kamer, szef biura PAIH w Tel Awiwie, w pisemnej odpowiedzi zatwierdzonej w tym tygodniu przez centralę agencji.
Cisza wokół przetargu na metro to tylko jeden przykład, ale dobrze oddający szerszy obraz relacji gospodarczych między Polską a Izraelem w momencie, gdy oba kraje mają powody, by oczekiwać więcej.
Gospodarka Izraela okazała się bardziej odporna, niż wielu przewidywało. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje wzrost na poziomie od 3,9 do 4,8 proc. w 2026 r. Eksport wzrósł o 33 proc. w czwartym kwartale 2025 r. Przyjęta w zeszłym roku kompleksowa reforma podatkowa w sektorze high-tech ma przyciągnąć zagraniczny kapitał. Od czasu wejścia w życie zawieszenia broni w Strefie Gazy w październiku 2025 r. biuro PAIH w Tel Awiwie odnotowuje stały wzrost zapytań – szczególnie ze strony polskich firm z sektorów produkcji przemysłowej, materiałów budowlanych, technologii podwójnego zastosowania oraz surowców dla przemysłu chemicznego.
Polska z kolei właśnie wyprzedziła Szwajcarię i stała się 20. największą gospodarką świata, z PKB zbliżającym się do 850 mld dol. Sprawuje rotacyjną prezydencję w Unii Europejskiej i stała się ważnym ogniwem europejskich łańcuchów dostaw i logistyki. Izrael zajmuje 25. miejsce na tej samej liście, z PKB wynoszącym około 540 mld dol. – pięć pozycji za Polską, ale z sektorem technologicznym generującym ponad połowę eksportu kraju i osiągającym wyniki znacznie przewyższające jego wagę gospodarczą.
Mimo to relacje gospodarcze między tymi dwoma krajami pozostają nierównomierne i to w sposób, który może zaskoczyć polskich przedsiębiorców. Powszechne założenie jest takie, że to Polska jako większa i bardziej nastawiona na eksport gospodarka powinna kierować kapitał i towary do Izraela. Dane pokazują jednak coś innego.
Dwustronna wymiana handlowa między Polską a Izraelem wzrosła z 682 mln dol. w 2016 r. do około 1,7 mld dol. w 2023 r., czyli ponad dwukrotnie w ciągu siedmiu lat. Jednak struktura tego handlu odzwierciedla raczej wcześniejszy etap relacji, a nie profil 20. gospodarki świata. Polska eksportuje do Izraela głównie produkty spożywcze, nabiał, pszenicę, podwozia pojazdów, samochody i autobusy. Produkcja wysokiej wartości, usługi technologiczne i kapitał inwestycyjny są w tym przepływie praktycznie nieobecne.
Porównanie z krajami Europy Zachodniej jest uderzające. Niemcy eksportują do Izraela towary o wartości blisko 7 mld dol. rocznie. Holandia ma inwestycje w Izraelu o wartości 50 mld euro – więcej niż jakikolwiek inny kraj na świecie, w tym Stany Zjednoczone – a holenderskie firmy odpowiadają za dwie trzecie wszystkich inwestycji Unii Europejskiej w Izraelu. Całkowita wymiana handlowa UE–Izrael osiągnęła w 2024 r. 42,6 mld euro. Udział Polski w tym systemie pozostaje marginalny.
„Izraelskie inwestycje w Polsce są znacznie większe niż w drugą stronę” – powiedział Jacob Gurman-Schatz, wiceprezes Izraelsko-Polskiej Izby Handlowej. „Są ku temu oczywiste powody”.
Powody te mają charakter strukturalny. Izraelskie firmy nieruchomościowe już lata temu dostrzegły potencjał polskiego liczącego 37 mln mieszkańców rynku i zdecydowanie na niego weszły. Grupa Globe Trade Centre, założona przez izraelskich inwestorów, buduje biura i centra handlowe w Polsce od lat 90. Dziś zarządza 16 budynkami biurowymi w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu, a także dużymi obiektami handlowymi, takimi jak Galeria Północna w Warszawie czy Galeria Jurajska w Częstochowie. G City, wcześniej Gazit Globe, notowana na giełdzie w Tel Awiwie, prowadzi centra handlowe w Europie Środkowej. Izraelscy deweloperzy parków logistycznych zajęli ważne pozycje w centralnej Polsce, przewidując, że po zakończeniu wojny w Ukrainie kraj stanie się kluczowym hubem dystrybucyjnym na osi wschód–zachód.
Relacje technologiczne pogłębiły się jeszcze bardziej po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w lutym 2022 r. Izraelski sektor technologiczny zatrudniał w Ukrainie od 15 do 17 tys. osób: inżynierów i programistów pracujących dla firm takich jak Wix, AppsFlyer, BigID czy Guesty. Polska stała się dla nich bezpieczną przystanią. Firma Wix, zatrudniająca blisko tysiąc ukraińskich pracowników, przeniosła działalność rozwojową do Krakowa, a izraelscy menedżerowie osobiście przekraczali granicę, aby zarządzać ewakuacją. Polski rząd szybko sformalizował ten proces, uruchamiając program Poland Business Harbor we współpracy z Federacją Izraelskich Izb Handlowych – pakiet wizowy i relokacyjny, który do końca 2022 r. objął 49 tys. pracowników, z czego 35 tys. po wybuchu wojny. Izraelski sektor technologiczny nie tylko przejechał przez Polskę, ale zakorzenił się w niej.
„Wiem na pewno, że istnieją izraelskie fundusze venture capital, które specjalizują się w wyszukiwaniu polskich firm i inwestowaniu w nie” – powiedział Gurman-Schatz, wskazując m.in. fundusz, który był wczesnym inwestorem w ElevenLabs, warszawską firmę AI zajmującą się syntezą głosu.
Kapitał płynie z Tel Awiwu do Warszawy – nie odwrotnie.
Relacje technologiczne odzwierciedlają ten schemat inwestycyjny. Najbardziej konkretnym jego przejawem instytucjonalnym jest fundusz TDJ Pitango Ventures – wspólne przedsięwzięcie polskiej grupy przemysłowej TDJ i izraelskiego funduszu venture capital Pitango. Wspierany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju fundusz wykorzystuje izraelskie know-how i sieci kontaktów, aby rozwijać polskie start-upy technologiczne na rynkach globalnych.
Kto ma surowce, ten ma władzę?
Nie istnieje jednak analogiczny kanał w drugą stronę. Żaden polski fundusz VC nie poszukuje systematycznie izraelskich start-upów. Polska obecność kapitałowa w izraelskim ekosystemie start-upowym, który w 2024 r. zajął piąte miejsce na świecie z finansowaniem na poziomie 10,6 mld dol., jest znikoma. Podobnie wygląda sytuacja w sektorze inżynieryjnym. Polskie firmy IT, mimo że kształcą jednych z najbardziej poszukiwanych inżynierów w Europie, nie zbudowały znaczącej obecności w kluczowych sektorach technologicznych Izraela.
Kompetencje Polski w zakresie dużych projektów infrastrukturalnych nie budzą wątpliwości. Firmy takie jak Budimex, Torpol czy Trakcja realizowały projekty tunelowe i kolejowe w całej Europie. Polska produkuje również przeciwpancerne pociski Spike na licencji izraelskiej firmy Rafael. Kanał współpracy obronnej działa. Kanał komercyjny – niekoniecznie.
Jeszcze niedawno jedna polska firma uczestniczyła w przygotowaniach do dużego projektu kolejowego w Izraelu. Miała partnera i przygotowywała ofertę. Po obniżeniu ratingu kredytowego Izraela przez Moody’s po wybuchu wojny w październiku 2023 r. finansowanie stało się trudniejsze. Firma się wycofała.
Problemem nie jest brak kompetencji. Problemem jest brak impulsu instytucjonalnego i kalkulacja ryzyka. Schemat jest powtarzalny: polskie firmy rozpoczynają proces, napotykają trudności: finansowe, regulacyjne czy związane z sytuacją bezpieczeństwa i się wycofują.
Jednocześnie otworzyło się okno możliwości, którego polscy eksporterzy nie wykorzystali po wyjściu Turcji z rynku izraelskiego. Do 2024 r. Turcja była piątym największym partnerem importowym Izraela. W kwietniu 2024 r. wprowadziła embargo na eksport, a w maju całkowicie wstrzymała handel. Produkty, które wcześniej dominowały w imporcie z Turcji: stal, materiały budowlane, żywność, pokrywają się z profilem eksportowym Polski. Rynek jest otwarty. Polska jeszcze nie weszła na niego na dużą skalę.
Infrastruktura dla pogłębienia relacji już istnieje. LOT obsługuje dwa bezpośrednie loty dziennie między Warszawą a Tel Awiwem. Podróż trwa mniej niż cztery godziny. Przed wojną Polska była jednym z dziesięciu głównych źródeł turystów dla Izraela. Relacje społeczne i kulturowe są silne. Gospodarcze – wciąż niewykorzystane.
Proces kwalifikacji do projektu metra kończy się 29 kwietnia. Przetargi ruszą w 2027 r. Wciąż jest czas, by polska firma do nich dołączyła.
Polska potrafi latać do Izraela. Pytanie brzmi, czy nauczy się tam również kopać.