Sztuczna inteligencja idzie na giełdę
Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju gorączki spekulacyjnej. Oczekiwania wobec segmentu AI są jednak tak ogromne, że inwestorzy i tak są skłonni przymknąć oko na wiele niedomagań, byle tylko nie przegapić kluczowego momentu tworzenia się przyszłych potęg.

Debiuty giełdowe spółek działających w obszarze AI mogą pobić finansowe rekordy wszech czasów. Dotychczasowy rekord należy wciąż do Saudi Aramco, które w 2019 r. zaoferowało klientom z całego świata zaledwie 1,5 proc. swoich akcji. Odzew był gigantyczny, ponieważ w krótkim czasie saudyjska spółka pozyskała od inwestorów ponad 29 mld dol. Pomimo tak ogromnego zainteresowania władze Saudi Aramco nie zdecydowały się na sprzedaż kolejnej transzy akcji, choć mogłyby z pewnością zarobić na tym krocie. Pomimo tego, że w światowej gospodarce kładzie się rzekomo wielki nacisk na odchodzenie od paliw kopalnych, inwestorzy są w stanie zapłacić każdą kwotę za udziały w największej naftowej spółce świata.
Paliwa kopalne będą także niewątpliwie kluczowe w dalszym rozwoju branży sztucznej inteligencji. Centra danych pochłaniają ogromne ilości energii, których nie są w stanie zapewnić nawet największe farmy wiatrowe czy fotowoltaiczne. Z tego właśnie powodu tak wielkie nadzieje pokłada się w rozwoju amerykańskiej branży AI, która w ostatnim czasie czerpie pełnymi garściami z odrzucenia przez administrację Donalda Trumpa polityki klimatycznej.
Stany Zjednoczone stały się w ostatnich latach największym producentem ropy naftowej i gazu na świecie, dzięki czemu nie muszą drżeć o dostawy z innych regionów świata tak, jak choćby Chiny. Branże Data Center i AI pochłaniają obecnie zaledwie ok. 4,5 proc. całej wyprodukowanej elektryczności w USA, lecz już w 2030 r. udział ten wzrośnie do co najmniej 12 proc. Amerykanie nie muszą się jednak obawiać o przyszłość, ponieważ będą w stanie zaspokoić każdy wzrost swojej najbardziej przyszłościowej branży.
Ukoronowanie boomu
Pierwsze firmy działające w obszarze AI powstawały już od kilkudziesięciu lat, choć początkowo były to zaledwie przedbiegi przed fazą prawdziwego boomu. Nierzadko uznaje się, że symbolicznym początkiem wielkiego marszu ku potędze całej branży było założenie OpenAI w 2015 r., które po 2020 r. stało się niekwestionowanym liderem i najbardziej rozpoznawaną marką. Już niedługo to właśnie ta spółka ma zostać zaoferowana inwestorom w publicznej sprzedaży. Szacuje się, że to właśnie OpenAI jest w stanie pobić nie tylko rekord należący do Saudi Aramco, ale także znacząco przewyższyć swoim wynikiem konkurentów z branży.
Operator ChatGPT jest wyceniany na nawet 1 bln dol., gdyż stworzył najbardziej popularne narzędzie, z którego korzysta nie tylko biznes, ale i zwykli użytkownicy na całym świecie. Choć nie zachodzi tu ścisła analogia, ChatGPT stał się odpowiednikiem Microsoft Windows w dziedzinie AI, wyznaczając standardy dla całej branży.
W ostatnim czasie wiodące media, w tym Wall Street Journal, donoszą jednak o narastającym napięciu związanym z debiutem OpenAI. Raporty finansowe pokazują, że firma nie zwiększa przychodów w spodziewanym tempie i ma trudności z finansowaniem swoich kolejnych inwestycji. Na dodatek w kierownictwie dał o sobie znać konflikt między prezesem Samem Altmanem a dyrektorem finansowym Sarą Friar. Wedle ostatnich informacji władze miałyby nawet rozważać przesunięcie giełdowego debiutu na przyszły rok, gdy finanse spółki zostaną już podreperowane.
Blackout czy stabilność? Jak magazyny energii zmieniają system
Konkurencja nie śpi
Informacje na temat opóźnień w debiucie giełdowym OpenAI ucieszą być może pozostałych pretendentów do rekordów wszech czasów, w tym przede wszystkim Anthropic. Wyceniana na nawet 900 mld dol. firma z Kalifornii powstała zaledwie w 2021 r. i jest znana głównie klientom biznesowym. W przeciwieństwie do OpenAI Anthropic imponuje dochodowością, co znacząco zwiększa jego szanse na udany debiut już na jesieni tego roku.
Flagowy czat „Claude” jest ceniony za to, że nie stara się na siłę udzielać odpowiedzi, lecz dopytuje użytkownika i jest bardziej ostrożny. Tego rodzaju rzetelność przekłada się na rosnącą liczbę użytkowników oraz jest szczególnie ceniona przez programistów. Nie powinno więc dziwić to, że jeszcze tej jesieni Anthropic dosłownie wyważy drzwi światowych giełd, przyciągając miliardy inwestorów.
Trzeci najbardziej wyczekiwany debiut giełdowy może zaliczyć Databricks. Twórcami tej powstałej w 2013 r. firmy było sześciu naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Stopniowo doskonaląc swoją ofertę, zdołali stworzyć jedne z najchętniej wybieranych przez wielki biznes narzędzi służących do analizy baz danych. Obecnie nie wiadomo wciąż, czy Databricks zdoła zadebiutować na giełdzie jeszcze w tym roku, choć jest to dość prawdopodobne. Firma zaczęła przynosić regularne zyski i przedstawia się jako bardzo stabilna i dysponująca pokaźną bazą klientów.
Wymienione tu trzy największe spółki to oczywiście tylko część dużo większego rynku. Wolę wejścia na parkiet wyraziło w ostatnim czasie dużo więcej spółek, spośród których znaczna część powstała zaledwie w ciągu ostatnich kilku lat.
Gorączka spekulacji
Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś w rodzaju gorączki spekulacyjnej. Biorąc pod uwagę twarde dane, wciąż tylko skromny wycinek branży przynosi regularne dochody. Oczekiwania wobec segmentu AI są jednak tak ogromne, że inwestorzy i tak są skłonni przymknąć oko na wiele niedomagań, byle tylko nie przegapić kluczowego momentu tworzenia się przyszłych potęg.
Ostrzeżeniem dla wszystkich powinien być los Yahoo, które jeszcze przed dwiema dekadami uchodziło powszechnie za najbardziej rozpoznawalną markę w całej branży technologicznej. Yahoo było prawdziwą „gwiazdą” wśród inwestorów, a swoimi rozmiarami znacząco przewyższało konkurencję. W opinii wielu ekspertów miało do dyspozycji wszelkie narzędzia niezbędne do tego, aby dominować przez lata. Stopniowo gwiazda Yahoo coraz bardziej jednak blakła, aż w końcu spółka stała się niewiele znacząca na tle współczesnych gigantów Big Techu.
Tego rodzaju historia nie powtórzy się zapewne w identyczny sposób, lecz dla kierownictwa OpenAI powinna stanowić swego rodzaju ostrzeżenie. Analizujący przyczyny upadku Yahoo wskazywali nieodmiennie na to, że spółka zbyt wcześnie uznała swoją pozycję za niezagrożoną i dlatego nie doceniła konkurencji, a także wdała się w niepotrzebne spory wewnętrzne. Pod pewnymi względami OpenAI zdaje się podążać tą samą drogą, choć mając wśród udziałowców tak potężne podmioty jak Microsoft czy też SoftBank, z pewnością zażegna obecny kryzys.
Spodziewane rekordy spółek z branży sztucznej inteligencji będą z pewnością stanowiły silny akcent w rywalizacji chińsko-amerykańskiej. W Państwie Środka branża AI również rozwija się w oszałamiającym tempie, lecz tamtejsi decydenci wykazują większą dbałość w zakresie zachowywania kontroli nad przedsiębiorstwami. Na miejscowych giełdach mają miejsce imponujące debiuty, lecz Pekin ogranicza finansowanie z zagranicy. W Stanach Zjednoczonych dominuje z kolei przekonanie, że poprzez giełdę liderzy branży będą w stanie zyskać ogromne środki na rozwój niemal z całego świata. Który model okaże się bardziej skuteczny? Tego oczywiście jeszcze nie wiadomo, ale chętnych do postawienia na amerykańskich wschodzących liderów z pewnością nie zabraknie.