|

Coroczna waloryzacja progów podatkowych powinna stać się obowiązkiem państwa

Polski system podatkowy od lat zmaga się z problemem, który rzadko przebija się do głównego nurtu debaty publicznej, mimo że bezpośrednio wpływa na sytuację finansową milionów podatników. Chodzi o brak regularnej waloryzacji progów podatkowych, kwoty wolnej od podatku oraz innych limitów funkcjonujących w podatku dochodowym od osób fizycznych.

Obecnie system PIT opiera się na dwóch podstawowych progach podatkowych. Dochody do wysokości 120 tys. zł rocznie opodatkowane są stawką 12 proc., natomiast nadwyżka ponad tę kwotę objęta jest stawką 32 proc. Funkcjonuje również kwota wolna od podatku wynosząca 30 tys. zł. Dodatkowo osoby osiągające najwyższe dochody objęte są tzw. daniną solidarnościową, wynoszącą 4 proc. od nadwyżki ponad 1 mln zł rocznie.

Teoretycznie konstrukcja ta ma zapewniać progresywność systemu podatkowego i większe obciążenie osób osiągających wyższe dochody. Problem polega jednak na tym, że większość tych parametrów nie podlega automatycznej waloryzacji. W praktyce oznacza to, że wraz ze wzrostem inflacji oraz wynagrodzeń coraz większa grupa podatników wpada do wyższych przedziałów opodatkowania lub traci część korzyści wynikających z kwoty wolnej od podatku, mimo że realnie nie staje się
bogatsza.

Inflacja i „zimna progresja” coraz mocniej uderzają w podatników

W ostatnich latach inflacja stała się jednym z głównych problemów polskiej gospodarki. Wzrost cen energii, żywności, paliw, usług oraz kosztów kredytów spowodował istotne pogorszenie siły nabywczej gospodarstw domowych. W odpowiedzi przedsiębiorcy byli zmuszeni podnosić wynagrodzenia pracowników. W wielu przypadkach podwyżki te nie oznaczały jednak wzrostu dobrobytu, lecz jedynie próbę utrzymania dotychczasowego poziomu życia.

Brak waloryzacji progów podatkowych sprawia, że nominalny wzrost wynagrodzeń automatycznie zwiększa obciążenia fiskalne. Mechanizm ten określany jest mianem „zimnej progresji”. Polega on na tym, że podatnik zaczyna płacić wyższy podatek nie dlatego, że realnie zarabia więcej, lecz dlatego, że inflacja podnosi nominalną wartość jego dochodów. W praktyce zjawisko to szczególnie dotyka klasy średniej. Osoby, które jeszcze kilka lat temu znajdowały się wyraźnie poniżej granicy drugiego progu podatkowego, dziś coraz częściej przekraczają limit 120 tys. zł rocznie. Tymczasem ich sytuacja ekonomiczna wcale nie musi być lepsza niż wcześniej. W wielu przypadkach wyższe dochody są jedynie efektem dostosowania płac do rosnących kosztów życia.

Podobny problem dotyczy kwoty wolnej od podatku. Jej nominalna wysokość pozostaje niezmienna, podczas gdy inflacja stopniowo obniża jej realną wartość. Oznacza to, że mechanizm mający chronić osoby osiągające niższe i średnie dochody z roku na rok traci swoje znaczenie ekonomiczne. W praktyce podatnicy płacą podatek od coraz większej części realnego dochodu, mimo że formalnie przepisy się nie zmieniają.

W efekcie państwo zwiększa wpływy podatkowe bez konieczności formalnego podnoszenia stawek PIT. Z ekonomicznego punktu widzenia oznacza to stopniowy wzrost fiskalizmu realizowany w sposób pośredni i często mało zauważalny dla obywateli.


Administracja Skarbowa ma dane o wszystkim. Dlaczego nic z nimi nie robi?


Waloryzacja mogłaby stabilizować dochody gospodarstw domowych

Coraz częściej pojawiają się postulaty, aby wprowadzić ustawowy obowiązek corocznej waloryzacji progów podatkowych, kwoty wolnej od podatku oraz innych limitów funkcjonujących w systemie PIT. Najprostszym rozwiązaniem byłoby powiązanie ich wysokości ze wskaźnikiem inflacji publikowanym przez Główny Urząd Statystyczny. Automatyczna indeksacja pozwoliłaby utrzymać realną wartość progów podatkowych i ogranicza zjawisko ukrytego wzrostu opodatkowania.

Wprowadzenie corocznej waloryzacji mogłoby sprzyjać stabilizacji dochodów gospodarstw domowych oraz ograniczeniu negatywnych skutków inflacji. W okresach wzrostu cen jednym z największych problemów staje się bowiem spadek realnej siły nabywczej wynagrodzeń. Jeżeli jednocześnie rosną efektywne obciążenia podatkowe, sytuacja finansowa rodzin pogarsza się jeszcze szybciej.

Regularna aktualizacja progów podatkowych i kwoty wolnej mogłaby ograniczyć ten efekt. Dzięki temu podatnicy zachowywaliby większą część swoich dochodów, co pozwalałoby łatwiej finansować codzienne wydatki i utrzymywać dotychczasowy poziom konsumpcji. Ma to istotne znaczenie także z punktu widzenia całej gospodarki. Konsumpcja prywatna pozostaje jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego w Polsce. Jeżeli gospodarstwa domowe dysponują wyższymi dochodami rozporządzalnymi, są bardziej skłonne do wydatków na towary i usługi. To z kolei wspiera przedsiębiorstwa, rynek pracy oraz wpływa na utrzymanie aktywności gospodarczej.

Waloryzacja mogłaby również poprawić przewidywalność systemu podatkowego. Obecnie każda zmiana progów podatkowych ma charakter polityczny i uzależniona jest od bieżących decyzji rządu oraz parlamentu. Automatyczny mechanizm indeksacji ograniczałby uznaniowość i wzmacniał poczucie stabilności po stronie podatników.

Mniejsze wpływy z PIT nie muszą oznaczać strat dla budżetu

Przeciwnicy automatycznej waloryzacji najczęściej wskazują na potencjalne ograniczenie dochodów budżetowych. W krótkim okresie rzeczywiście można oczekiwać wolniejszego wzrostu wpływów z podatku dochodowego, ponieważ część podatników pozostałaby w niższych przedziałach opodatkowania.

Ocena skutków fiskalnych nie powinna jednak ograniczać się wyłącznie do PIT. Zwiększenie dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych w wyniku waloryzacji progów podatkowych może częściowo kompensować spadek dochodów budżetowych poprzez wzrost konsumpcji, a tym samym wzrost wpływów z podatków pośrednich, przede wszystkim podatku od towarów i usług.

Jeżeli podatnicy zachowują większą część swoich dochodów, część tych środków wraca do gospodarki w postaci wydatków konsumpcyjnych. Wyższa sprzedaż towarów i usług oznacza natomiast większe wpływy z VAT oraz akcyzy. W gospodarce o wysokim udziale konsumpcji prywatnej mechanizm ten może odgrywać istotną rolę stabilizującą.

Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt społeczny. Coraz więcej podatników zwraca uwagę na brak przejrzystości systemu podatkowego oraz rosnące obciążenia fiskalne wynikające nie z podwyższania stawek podatkowych, lecz z utrzymywania niezmienionych progów i limitów mimo wysokiej inflacji. Automatyczna waloryzacja mogłaby zostać odebrana jako element budowy bardziej uczciwego i przewidywalnego systemu podatkowego.

Długoterminowo brak indeksacji może prowadzić do coraz większego oderwania systemu podatkowego od realiów gospodarczych. Progi ustalane kilka lat wcześniej przestają odpowiadać aktualnym wynagrodzeniom i kosztom życia. W efekcie coraz większa grupa podatników objęta zostaje wyższymi stawkami podatkowymi, mimo że ich realna sytuacja finansowa nie zmienia się w podobnym stopniu.

Dlatego dyskusja o corocznej waloryzacji progów podatkowych, kwoty wolnej od podatku oraz limitu daniny solidarnościowej będzie prawdopodobnie coraz częściej powracać w debacie publicznej. W rzeczywistości nie chodzi wyłącznie o techniczne zmiany w systemie PIT, lecz o fundamentalne pytanie czy system podatkowy powinien chronić obywateli przed skutkami wzrostu cen, czy też wykorzystywać inflację jako źródło dodatkowych dochodów budżetowych.

Podobne wpisy