|

Nieprawidłowości na 120 mld zł – czy w tym kraju naprawdę wszyscy „kradną”?

Krajowa Administracja Skarbowa w natarciu. 177 audytów, 250 zawiadomień do prokuratury i nieprawidłowości w wydatkowaniu środków publicznych na 120 mld zł.

Skala robi wrażenie

Liczby, które padły na konferencji w Ministerstwie Finansów, robią wrażenie. Zaprezentowano tam dotychczasowe wyniki audytów KAS. Badano wydatki w latach 2020–2023.

– Nieprawidłowości, jakie stwierdziliśmy w toku wielu audytów, noszą znamiona zamierzonego działania w złej wierze. Trudno nazwać je pomyłką czy złą interpretacją przepisów – zaznaczył wiceminister finansów, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki. Z kolei minister Andrzej Domański wskazał, że nieprawidłowości dotyczą wydatkowania 120 mld zł, co odpowiada 3 proc. naszego PKB. Zdaniem ministra to więcej niż połowa tego, co Polska każdego roku wydaje na bezpieczeństwo.

Czy naprawdę „wystarczy nie kraść”?

Uderzanie w niegospodarność poprzedników nie jest w polskiej polityce niczym nowym. Nic dziwnego. Na dochody państwa musimy zrzucać się wszyscy, płacąc podatki, składki, opłaty i inne daniny. To szczególnie boli, kiedy dowiadujemy się o kolejnych aferach, których przedmiotem była defraudacja publicznych, a więc naszych pieniędzy. Im sprawniej państwo będzie zarządzać finansami publicznymi, tym mniej nam zabierze, a więcej nam za to da. I wyborcy takiego państwa oczekują.

Pierwszy rząd PiS-u szedł do władzy w 2005 r. pod hasłem walki z „układem”. Rząd Kazimierza Marcinkiewicza utworzył zespół do realizacji programu „Tanie Państwo”. Zapowiadano docelowo ok. 5 mld zł oszczędności rocznie. W 2008 r. rząd Donalda Tuska uruchomił „Tarczę Antykorupcyjną” – służby miały chronić przed korupcją duże prywatyzacje, realizację strategicznych projektów i zamówień publicznych.

Prawica, wracając do władzy w 2015 r., na sztandarach miała hasło walki z mafiami paliwowymi i redukcji luki VAT. Mateusz Morawiecki mówił, że w ciągu ośmiu lat rządów PO–PSL budżet został okradziony na ponad 200 mld zł. Zresztą pierwsze sukcesy gospodarcze drugiego rządu PiS-u Beata Szydło podsumowała krótko: „wystarczy nie kraść”.

„Rozkradanie” buduje kapitał polityczny

Lipcowa konferencja KAS to w istocie kolejny odcinek tej samej telenoweli. Znowu politycy wykorzystują emocje wokół „rozkradania” państwa na rzecz walki o stołki. Zamknięcie okresu badania akurat na 2023 r. zapewne nie jest przypadkowe…

To nie jest dobry kierunek. Świat nie kończy się i nie zaczyna wraz z datami kolejnych wyborów parlamentarnych. Politycy z jednej, drugiej czy trzeciej opcji stoją za sterami jednego i tego samego państwa.

Jeśli naprawdę zależy nam na tym, żeby ten ociężały system działał sprawniej, to skupmy się na nim, a nie na personaliach. W przeciwnym razie będziemy tylko polewać wodę na młyn wszelkich antysystemowców, którzy wykorzystują brak zaufania obywateli do państwa.


Czy AI ogłupia uczniów? 18-latek stworzył poradnik, który powinny poznać szkoły


Im większa kwota, tym mocniejsza narracja

Zgodnie z utartym powiedzeniem: jest kłamstwo, większe kłamstwo i statystyka. A im większe liczby, tym łatwiej dokleić do nich mocniejszą narrację. Bo jak inaczej uzasadnić zestawienie kwoty 120 mld zł, sumy zebranej z czterech lat, z jednorocznym PKB? Ta sprytna żonglerka liczbami zawyża w oczach odbiorców rozmiar nieprawidłowości.

Zresztą kto powiedział, że wyniki audytów KAS przesądzają o tym, czy cokolwiek zostało wydane nieprawidłowo? Podawane są liczby zawiadomień i wszczętych postępowań. To ważne informacje, ale zawiadomienie, wszczęcie śledztwa, akt oskarżenia i prawomocne skazanie to cztery różne etapy. MF miesza wyniki audytu z sugestią, że odpowiedzialność w tej sprawie została przesądzona.

A nawet jeśli w przyszłości prokuratura, a potem sąd przyznałyby KAS rację, to stwierdzenie nieprawidłowości przy wydatkowaniu 120 mld zł nie oznacza, że te pieniądze zostały przywłaszczone czy kompletnie wyrzucone w błoto. Nieprawidłowości mogą dotyczyć wielu różnych rzeczy, takich jak niegospodarność, naruszenie procedur czy brak odpowiedniego nadzoru. Kwotę może podbijać sumowanie wartości projektów, w których wykryto nieprawidłowości – nie oznacza to automatycznie, że cały projekt i wszystkie wydatki były kompletnym marnotrawstwem.

Między złodziejami a mafią

Ale kto by zwracał uwagę na szczegóły. Grunt, że w ten sposób niezaznajomiony z meandrami polskich finansów publicznych odbiorca takiego komunikatu może uznać, że „nakradli” 3 proc. PKB.

Tylko jeśli z jednej strony mamy złodziei, a z drugiej mafie, to komu obywatel może zaufać? Polska kiepsko wypada we wszystkich wskaźnikach zaufania do państwa. Uchylanie się od opodatkowania uznawane jest za przejaw zaradności, a nie brak patriotyzmu. I nic się nie zmieni, dopóki nie skończymy z narracją o „rozkradaniu” państwa. A rzeczywiste przypadki nadużyć zaczniemy eliminować systemowo – mozolną, urzędniczą i legislacyjną robotą. Projektując szczelny system dotacji i zamówień publicznych. Tworząc wreszcie ramy do systematycznych przeglądów wydatków publicznych, z których rekomendacje byłyby wdrażane w życie.

Bez polityki, bez fajerwerków, bez obwiniania „my–oni”.

Podobne wpisy