Energia dla sztucznej inteligencji. Wielki powrót gazu?
Rozwój AI zmienia strukturę popytu na energię: liczy się nie tylko wolumen produkcji, ale przede wszystkim dostępność mocy, czas przyłączenia i niezawodność dostaw. Centra danych stają się odbiorcą przemysłowym o skali setek megawatów, a to wzmacnia pozycję aktywów gazowych, producentów turbin oraz infrastruktury zdolnej skrócić czas uruchomienia nowych projektów.

W wyścigu o sztuczną inteligencję przez długi czas liczyły się przede wszystkim procesory. Kto miał do nich dostęp, mógł szybciej trenować modele i zwiększać moce obliczeniowe. Ten problem nie zniknął, ale obok niego pojawił się drugi, znacznie mniej cyfrowy: skąd wziąć energię dla nowych centrów danych. Nie chodzi przy tym wyłącznie o liczbę wyprodukowanych megawatogodzin. Energia musi być dostępna w określonym miejscu, przez całą dobę i od dnia uruchomienia obiektu. Serwerownia nie może wstrzymać pracy do czasu, aż poprawią się warunki pogodowe albo operator rozbuduje sieć. Z punktu widzenia jej właściciela liczy się więc nie tylko cena energii, lecz również pewność dostawy. To właśnie ta różnica może sprawić, że jednym z największych beneficjentów rozwoju AI stanie się gaz. Skala zapotrzebowania jest już na tyle duża, że nie można traktować jej jako odległej prognozy. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że w 2025 r. centra danych zużyły na świecie około 485 TWh energii elektrycznej, o 17 proc. więcej niż rok wcześniej. W przypadku obiektów skoncentrowanych na AI wzrost wyniósł około 50 proc. Do końca dekady całkowite zużycie może zbliżyć się do 950 TWh. Ważniejsza od globalnej sumy jest jednak koncentracja popytu. Centra danych nie powstają równomiernie na całym świecie, lecz skupiają się w miejscach oferujących światłowody, wodę, grunty oraz dostęp do odpowiedniej infrastruktury. Pojedynczy kompleks może potrzebować setek megawatów, czyli mocy porównywalnej z zapotrzebowaniem dużego zakładu przemysłowego. Jeżeli lokalna sieć nie jest na to przygotowana, niska średnia cena energii w kraju niewiele pomaga. O uruchomieniu projektu zaczyna decydować termin uzyskania przyłącza, a ten coraz częściej liczy się w latach.
Nie oznacza to, że boom na AI ominie energetykę odnawialną. Według obecnych prognoz źródła odnawialne mogą pokryć niemal połowę dodatkowego zapotrzebowania centrów danych na energię do 2030 r. Koncerny technologiczne nadal będą zawierały wieloletnie umowy na zakup energii z farm wiatrowych i fotowoltaicznych, ponieważ pozwala im to realizować cele klimatyczne i częściowo zabezpieczać koszty. Problem pojawia się wtedy, gdy deklaracje i rozliczenia trzeba przełożyć na fizyczną pracę systemu. W przypadku części umów PPA energia może być bilansowana w ujęciu rocznym, mimo że została wyprodukowana w innym miejscu lub o innej godzinie niż ta, w której zużywało ją centrum danych. Rachunek może się zgadzać, a serwerownia nadal potrzebuje zasilania po zachodzie słońca, podczas okresów bezwietrznych i w godzinach największego obciążenia sieci. Magazyny pomagają łagodzić krótkotrwałe wahania oraz przesuwać produkcję w ciągu doby. Nie są jednak jeszcze powszechnym i ekonomicznym sposobem zabezpieczania wielodniowych niedoborów dla odbiorcy potrzebującego kilkuset megawatów bez przerwy.
Gaz odpowiada właśnie na problem dostępności mocy, dlatego że jednostkę gazową można zazwyczaj uruchomić szybciej niż elektrownię jądrową, a jej produkcja nie zależy bezpośrednio od pogody. Może pracować stabilnie albo zwiększać i zmniejszać obciążenie wraz ze zmianami produkcji z wiatru i słońca, a najbardziej sprzyjające warunki występują w Stanach Zjednoczonych, gdzie duża krajowa produkcja surowca łączy się z rozbudowaną siecią gazociągów. Dlatego część inwestorów rozważa więc budowę źródeł bezpośrednio przy centrach danych, aby uniezależnić harmonogram projektu od kolejki do publicznej sieci. Do 2030 r. łączna moc takich źródeł zasilających centra danych może wynieść od 15 do 27 GW, choć przedział ten jest obarczony dużą niepewnością. Nie jest to również rozwiązanie tak proste, jak mogłoby się wydawać. Aby utrzymać niezawodne zasilanie przy zmiennym obciążeniu serwerów, własne moce gazowe mogą wymagać przewymiarowania o 30–70 proc. Dochodzą do tego ograniczona dostępność turbin, koszty infrastruktury oraz konieczność zapewnienia rezerwy na czas przeglądów i awarii.
To prowadzi do ważnego wniosku, że największa część wartości nie musi trafić do producentów gazu. Rynek surowca jest rozległy, natomiast liczba dostawców urządzeń zdolnych do szybkiego uruchomienia nowych mocy pozostaje ograniczona. Globalne zamówienia na turbiny gazowe wzrosły w 2025 r. o 70 proc. i jest to lepszy sygnał napięcia niż sam wzrost zużycia gazu. Korzystać mogą także dostawcy agregatów, sprężarek, transformatorów, aparatury elektrycznej i infrastruktury sieciowej. Wartość zyskują istniejące elektrownie oraz tereny przemysłowe z przyłączem, dostępem do paliwa, wodą i decyzjami administracyjnymi. Grunt położony dalej od dużego miasta może być więcej wart dla operatora centrum danych niż atrakcyjniejsza lokalizacja, na której na energię trzeba czekać pięć lat. W tym przypadku o wartości aktywa nie decyduje wyłącznie jego sprawność, ale także czas, jaki można dzięki niemu zaoszczędzić.
VAT na wodę to absurd? Ekspert tłumaczy, dlaczego Polacy płacą więcej
Europejski rachunek jest bardziej skomplikowany. Koszt gazu i uprawnień do emisji obciąża rentowność elektrowni, proces wydawania pozwoleń trwa długo, a polityka energetyczna nie zachęca do budowy aktywów opartych na paliwach kopalnych. Jednocześnie Europa chce rozwijać własne zaplecze dla sztucznej inteligencji i ograniczać technologiczną zależność od innych regionów. Nie da się tego zrobić wyłącznie za pomocą dotacji, regulacji i strategii przemysłowych. Potrzebne są fizyczne przyłącza, nowe moce wytwórcze oraz sieci zdolne obsłużyć odbiorców o zapotrzebowaniu liczonym w setkach megawatów. Inwestor musi przy tym odróżnić trwały wzrost popytu od przejściowego niedoboru urządzeń. Wysokie portfele zamówień i większa siła cenowa producentów turbin nie będą rosły bez końca, a rentowność elektrowni gazowych pozostanie zależna od cen paliwa, spreadów energetycznych, regulacji i kosztów emisji.
Pozostaje też ryzyko, że część nowych bloków gazowych stanie się za kilkanaście lat zbyt droga albo niezgodna z zaostrzoną polityką klimatyczną. Dlatego znaczenie będą miały sprawność jednostek, konstrukcja kontraktów oraz możliwość elastycznej pracy przy rosnącym udziale OZE. Energetyka jądrowa zacznie odgrywać większą rolę w zasilaniu centrów danych pod koniec dekady i po 2030 r., a rozwój magazynów stopniowo ograniczy zapotrzebowanie na część mocy rezerwowych. Nie rozwiązuje to jednak problemu projektów planowanych obecnie. Rewolucja AI wygląda cyfrowo jedynie od strony użytkownika. Jej zaplecze składa się z hal, układów chłodzenia, transformatorów, sieci i elektrowni. OZE prawdopodobnie dostarczą największą część dodatkowej energii, ale najwyższa premia ekonomiczna może przypaść temu, kto zapewni moc dokładnie wtedy, gdy będzie potrzebna. W najbliższych latach takim rozwiązaniem w wielu regionach może być gaz.