Zerowy VAT na bilety? Ministerstwo liczy koszt na 1,9 mld zł rocznie
Obniżenie VAT na bilety komunikacji publicznej z 8 do 0 proc. jest rozwiązaniem, które Ministerstwo Finansów bierze pod uwagę. Na razie jednak nie należy spodziewać się szybkich zmian. Resort wskazuje na stan finansów publicznych, rosnące wydatki na obronność i procedurę nadmiernego deficytu. Według jego szacunków zerowa stawka oznaczałaby dla budżetu ubytek dochodów rzędu 1,9 mld zł rocznie.

Dyskusja o podatkach nakładanych na transport wróciła wraz z preferencjami zastosowanymi wobec paliw. Skoro państwo zdecydowało się ograniczyć obciążenia podatkowe związane z benzyną i olejem napędowym, pojawił się argument, że podobnego wsparcia można oczekiwać także w przypadku osób korzystających z autobusów, tramwajów czy kolei.
Z punktu widzenia pasażera problem jest prosty. Wzrost cen paliw i energii przekłada się nie tylko na koszt podróży własnym samochodem. Uderza również w przewoźników, samorządy i organizatorów komunikacji publicznej. Wyższe ceny energii, paliwa, części, usług serwisowych czy wynagrodzeń zwiększają koszt wykonania każdego kilometra przewozu. Rachunek ostatecznie płaci albo pasażer w cenie biletu, albo samorząd poprzez wyższą dotację, a najczęściej w pewnej części obie strony.
Stąd pomysł, by sięgnąć po VAT. Obecnie usługi transportu pasażerskiego objęte są preferencyjną stawką 8 proc. Teoretycznie możliwe byłoby jej dalsze obniżenie, nawet do zera. Takie rozwiązanie oznaczałoby, że przewoźnicy nie doliczaliby VAT do ceny usługi, zachowując jednocześnie prawo do odliczenia podatku zapłaconego przy zakupach związanych z działalnością.
Ministerstwo nie wyklucza stawki zero
Najważniejszym elementem stanowiska Ministerstwa Finansów jest to, że resort nie odrzuca samej koncepcji. Przeciwnie – analizuje możliwość bardziej preferencyjnego niż obecnie opodatkowania części usług transportu pasażerskiego, w tym obniżenia stawki VAT z 8 do 0 proc.
Nie oznacza to jednak, że projekt znajduje się już na etapie przygotowywania zmian legislacyjnych. Ministerstwo wyraźnie studzi oczekiwania. Zwraca uwagę przede wszystkim na sytuację budżetu państwa.
Według szacunków resortu zastosowanie zerowej stawki wobec określonych usług transportu pasażerskiego oznaczałoby ujemny skutek dla finansów publicznych wynoszący około 1,9 mld zł rocznie, licząc w warunkach 2026 r. To kwota wystarczająco wysoka, aby decyzja podatkowa przestała być jedynie elementem polityki transportowej, a stała się także kwestią wyboru priorytetów budżetowych.
Ministerstwo wskazuje przy tym na dwa zasadnicze ograniczenia: zwiększone wydatki państwa, w szczególności na obronność, oraz objęcie Polski procedurą nadmiernego deficytu. W takich warunkach każda nowa preferencja podatkowa oznaczająca trwałe zmniejszenie dochodów wymaga – zdaniem resortu – szczegółowej oceny zarówno po stronie wpływów budżetowych, jak i potencjalnych wydatków.
Nie chodzi więc tylko o odpowiedź na pytanie, ile państwo straci na samym VAT. Analiza powinna również pokazać, kto faktycznie skorzysta na obniżce: pasażerowie, przewoźnicy czy organizatorzy transportu. W systemie, w którym część cen biletów jest regulowana, a komunikacja publiczna w znacznym stopniu finansowana jest przez samorządy, przełożenie zmiany podatku na ostateczną cenę przejazdu nie musi być automatyczne.
1,9 mld zł za tańsze przejazdy
Z perspektywy polityki transportowej argumenty za niższym VAT są łatwe do wskazania. Największe znaczenie rozwiązanie miałoby dla osób regularnie dojeżdżających do pracy lub szkoły oraz mieszkańców miejscowości, w których komunikacja publiczna nie jest alternatywą dla samochodu, lecz podstawowym sposobem przemieszczania się.
Niższa cena biletu mogłaby również poprawić konkurencyjność transportu zbiorowego wobec samochodu. W teorii oznaczałoby to nie tylko korzyści społeczne, lecz także mniejsze zatłoczenie miast, niższe zapotrzebowanie na miejsca parkingowe i ograniczenie emisji.
Problem polega na tym, że z punktu widzenia budżetu preferencja podatkowa miałaby charakter trwały. A to właśnie odróżnia propozycję zerowego VAT na bilety od zastosowanych wcześniej rozwiązań dotyczących paliw.
Resort odrzuca proste porównanie z paliwami
W ocenie MF zestawianie obu przypadków nie jest do końca uzasadnione. Preferencje wprowadzone w ramach programu Ceny Paliw Niżej polegają na czasowym obniżeniu VAT na określone paliwa silnikowe do 8 proc. i nie są skierowane wyłącznie do prywatnych kierowców.
Z niższej stawki korzystają wszyscy nabywcy objętych nią paliw, a więc również przedsiębiorstwa działające w sektorze transportu publicznego. Jeżeli autobusowy przewoźnik kupuje paliwo objęte preferencją, także on korzysta z jej skutków.
Resort zwraca ponadto uwagę, że ulga dotycząca paliw ma charakter czasowy i wyjątkowy, podczas gdy transport pasażerski już dziś korzysta ze stałej, obniżonej 8-proc. stawki VAT. Preferencja ta obowiązuje od ponad 20 lat.
To ważny element, bo zmienia punkt ciężkości całej dyskusji. Z perspektywy resortu nie mamy bowiem do czynienia z sytuacją, w której państwo wspiera podatkowo kierowców, a transport publiczny pozostawia bez żadnej preferencji. Oba sektory korzystają z rozwiązań podatkowych, tyle że skonstruowanych w inny sposób i na innych zasadach.
Dlatego Ministerstwo uznaje postulat wprowadzenia dla transportu pasażerskiego rozwiązania „analogicznego” do preferencji dotyczących paliw za nietrafiony. Nie oznacza to jednak zamknięcia dyskusji o zerowym VAT.
China, Robotics and E-Commerce: Poland’s Logistics Opportunity| Peter MacLeod
Zmiana możliwa, gdy znajdą się pieniądze
Na dziś nie są prowadzone – także wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury – działania wykorzystujące instrumenty podatkowe do zwiększenia atrakcyjności transportu publicznego. Nie ma więc sygnału, że obniżka VAT na bilety miałaby zostać wprowadzona w najbliższym czasie.
Jednocześnie resort pozostawia sobie otwartą furtkę. Wskazuje, że działania w tym zakresie mogą zostać podjęte, gdy w budżecie pojawi się przestrzeń pozwalająca na ich sfinansowanie.
I właśnie w tym miejscu znajduje się sedno sporu. Problem nie dotyczy już tego, czy zerowy VAT na część przewozów pasażerskich jest możliwy. Ministerstwo potwierdza, że taki wariant jest analizowany. Pytanie brzmi raczej, czy państwo jest gotowe przeznaczyć na tę preferencję około 1,9 mld zł rocznie i czy uzna ją za skuteczniejszy sposób wspierania transportu publicznego niż bezpośrednie dotacje, dopłaty do przewozów lub inwestycje w ofertę komunikacyjną.
Sama redukcja podatku nie rozwiąże bowiem problemów transportu zbiorowego. Dla pasażera równie istotne jak cena biletu są częstotliwość połączeń, punktualność i dostępność komunikacji. Zerowy VAT mógłby jednak stać się jednym z elementów szerszej polityki transportowej – pod warunkiem, że korzyść podatkowa rzeczywiście przełożyłaby się na niższe koszty podróżowania.
Na razie całą dyskusję można sprowadzić do jednego wniosku: zerowy VAT na bilety jest możliwy i pozostaje przedmiotem analiz, ale przy obecnej sytuacji finansów państwa nie jest budżetowym priorytetem.