|

Imperium scamu

W skali globalnej Meta odpowiada za 54 proc. zgłaszanych scamów (w Polsce nawet za 58 proc.), a więc za ponad połowę. Istne scamerskie imperium żyjące w pełnej symbiozie z przestępcami. W latach 2023-2025 Polacy stracili w wyniku oszustw internetowych 1,8 mld zł i można domniemywać, iż niebagatelny udział miały w tym toksyczne reklamy wyświetlane w społecznościowym ekosystemie Mety.

Od kilku tygodni znów głośno jest o procederze polegającym na zamieszczaniu na Facebooku i innych platformach z uniwersum Mety scamerskich reklam wykorzystujących wizerunki osób publicznych. Ofiarami oszustów w przeszłości padali już celebryci, politycy czy sportowcy (np. Anna i Robert Lewandowscy), obecnie natomiast można natrafić na reklamy opatrzone zdjęciami Donalda Tuska, Adama Glapińskiego czy – do niedawna – prezesa InPostu Rafała Brzoski oraz jego żony Omeny Mensah. I właśnie ten ostatni postanowił chwycić byka za rogi, wypowiadając wojnę amerykańskiemu gigantowi Big Techu i publicznie wywołując do tablicy zarząd polskiego oddziału Mety. Początkowa reakcja była tyleż kuriozalna, co arogancka, bowiem zablokowano profil Rafała Brzoski na Instagramie, co wiele mówi o mentalności managementu internetowego potentata. Brzoska jednak nie odpuścił, kierując sprawę do sądu, interweniując w Ministerstwie Cyfryzacji, a także uruchamiając inicjatywę „150 proc.”, postulującą obłożenie Mety karami wynoszącymi 150 proc. zysku osiągniętego z publikowania fałszywych reklam. Prócz tego, wspólnie z założycielem Fundacji SpeakLeash Sebastianem Kondrackim, zaprezentował oparte na sztucznej inteligencji narzędzie ScamWatch, mające służyć do identyfikacji reklamowego scamu.

Ruszyło się również Ministerstwo Cyfryzacji – min. Krzysztof Gawkowski wysłał do Komisji Europejskiej wniosek o ukaranie Mety karą w wysokości 250 mln euro (ok. 1 mld zł). Komisja Europejska, mająca z Metą własne porachunki, zareagowała na wniosek przychylnie, a jej rzecznik Thomas Regnier poinformował, iż dostarczone przez Polskę materiały zostaną wzięte pod uwagę w toczącym się przeciwko Mecie postępowaniu. Zarazem jednak wytknął Polsce, iż ta nie wdrożyła jeszcze w pełni unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA). Cóż, tutaj powinien mieć pretensje do ministra Gawkowskiego, który w przygotowanej przez jego resort ustawie usiłował przekształcić Urząd Komunikacji Elektronicznej w internetowego ober-cenzora, co słusznie zawetował prezydent Karol Nawrocki. Niemniej, Rafał Brzoska odnotował w swej batalii pierwszy sukces – sąd podtrzymał decyzję prezesa UODO zakazującą Meta Platforms emisji reklam z wizerunkiem prezesa InPostu i jego żony.


Film historyczny od kuchni. Kostiumy, statyści, budżet i prawdziwe historie


Dobrze się stało, że z problemem toksycznych reklam wreszcie zaczęto coś robić na większą skalę – szkoda tylko, że dopiero wtedy, gdy Meta nadepnęła na odcisk wpływowemu biznesmenowi i jednemu z najbogatszych Polaków, dysponującemu odpowiednią siłą przebicia, któremu chciało się podjąć prywatną krucjatę. Problem dotyczy bowiem nie tylko kradzieży wizerunku osób publicznych, ale przede wszystkim zwykłych użytkowników, którzy padli ofiarą oszustw. Głównym winowajcą pozostaje jednak Meta, która w pełni świadomie toleruje przestępczy proceder, czyniąc sobie z niego istotne źródło dochodu. Jak podaje Reuters, w 2024 r. Meta na scamerskich reklamach zarobiła aż 16 mld dol., co stanowiło 10 proc. jej rocznego przychodu. Z kolei wg wyliczeń Rafała Brzoski, w Polsce Meta na tego typu reklamach zarabia 20 mln zł dziennie. Automatycznie blokowane są jedynie reklamy, co do których prawdopodobieństwo oszustwa przekracza 95 proc. Dla sklasyfikowanych poniżej tego poziomu Meta wdrożyła natomiast system „kar cenowych”, którego perfidia polega na tym, iż reklamy są przepuszczane, tyle że po wyższej cenie, a więc na ich emisji Meta zarabia więcej. Dodatkowo algorytmy skonstruowane są tak, że po jednym kliknięciu w taką reklamę natychmiast podsuwane są użytkownikowi następne, co generuje kolejne wyświetlenia, zwiększając tym samym zyski. Jakby tego było mało, w 2023 r. Meta rozwiązała zespoły ds. bezpieczeństwa reklam, a w 2025 r. nałożyła limity stanowiące, iż blokady scamu nie mogą kosztować firmę więcej niż 135 mln dol. na pół roku.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nie sposób uznać, że Meta nie wie, co dzieje się na jej platformach społecznościowych, bądź nie jest w stanie przeciwdziałać patologii. Doskonale wie i jest w stanie skutecznie blokować oszustów (po sądowym wyroku reklamy z Brzoską zniknęły w jednej chwili). Tutaj nie ma żadnego przypadku – to jest przyjęty z premedytacją model biznesowy i działanie na szkodę użytkowników, generujące konkretne straty społeczne. W skali globalnej Meta odpowiada za 54 proc. zgłaszanych scamów (w Polsce nawet za 58 proc.), a więc za ponad połowę. Istne scamerskie imperium żyjące w pełnej symbiozie z przestępcami. W latach 2023-2025 Polacy stracili w wyniku oszustw internetowych 1,8 mld zł i można domniemywać, iż niebagatelny udział miały w tym toksyczne reklamy wyświetlane w społecznościowym ekosystemie Mety. Do tego dochodzą koszta ponoszone przez państwowe instytucje zaangażowane w zwalczanie oszustw w internecie – przykładowo, UOKiK koszt takich postępowań oszacował na 550 tys. zł rocznie. Mamy zatem z jednej strony uspołecznianie strat, a z drugiej prywatyzację zysków przez stojącego ponad prawem i przyzwyczajonego do bezkarności oligarchę Big Techu. Jak długo jeszcze?

Podobne wpisy