Czy rząd chce rozszczelnić system podatkowy?
W Sejmie procedowany jest niewinny, niewielki rządowy projekt zmian w ustawach o PIT i CIT, druk nr 2837. Jest to projekt przedstawiany jako pakiet deregulacji prawa podatkowego. Większość proponowanych zmian rzeczywiście ma taki charakter i dotyczy niuansów związanych z cenami transferowymi i informacjami TPR.
Zbigniew Makowski
Prezes i ekspert Instytutu Podatków i Finansów Publicznych
Zmiany w stosowaniu wykazu podatników VAT
Pierwszą z tych zmian Ministerstwo Finansów opisuje tak:
„Przedsiębiorcy nie będą już tracić prawa do zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodu, jeśli zapłacą kontrahentowi na rachunek spoza tzw. białej listy podatników VAT lub z pominięciem mechanizmu podzielonej płatności.”
Zmiana ma obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. i – według MF – stanowi element działań deregulacyjnych. Ministerstwo Finansów twierdzi, że sankcja ta nie jest potrzebna i można ją zlikwidować.
Problem polega na tym, że te przepisy nie znalazły się w ustawach o PIT i CIT przypadkowo. Zostały wprowadzone jako element znacznie szerszego systemu uszczelniania VAT.
Po co wykaz podatników VAT?
Żeby właściwie ocenić propozycję rządową, warto przypomnieć, dlaczego państwo kilka lat temu wprowadziło te rozwiązania i co samo Ministerstwo Finansów mówiło wówczas o ich znaczeniu.
Wykaz działa od 1 września 2019 r. i zawiera m.in. informacje o statusie podatnika VAT oraz jego rachunkach rozliczeniowych. Od 1 stycznia 2020 r. z wykazem powiązano określone konsekwencje podatkowe.
Jedną z nich przewidują art. 22p ustawy o PIT oraz odpowiednio art. 15d ustawy o CIT.
Zgodnie z obecnym art. 15d ust. 1 ustawy o CIT podatnik nie zalicza do kosztów uzyskania przychodów kosztu w tej części, w jakiej płatność dotycząca transakcji o wartości powyżej 15 000 zł „została dokonana przelewem na rachunek inny niż zawarty na dzień zlecenia przelewu w wykazie podmiotów, o którym mowa w art. 96b ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług”.
Analogiczna regulacja znajduje się w art. 22p ustawy o PIT.
Nie oznacza to przy tym, że każde omyłkowe dokonanie przelewu musi definitywnie pozbawić podatnika kosztu podatkowego. System przewiduje mechanizmy pozwalające uniknąć negatywnych konsekwencji. Podatnik może przede wszystkim zawiadomić urząd skarbowy o zapłacie na rachunek spoza wykazu. Ochronę daje również zastosowanie mechanizmu podzielonej płatności.
I właśnie tutaj dochodzimy do tego, jaka była pierwotna funkcja tego rozwiązania.
Co Ministerstwo Finansów mówiło w 2019 r.?
W objaśnieniach podatkowych z 20 grudnia 2019 r. dotyczących wykazu podatników VAT Ministerstwo Finansów bardzo wyraźnie opisywało jego funkcję. Według MF zadaniem wykazu było umożliwienie uczciwym przedsiębiorcom ograniczenia „ryzyka wplątania w oszukańczy proceder zmierzający do wyłudzenia VAT”.
Ministerstwo dodawało, że korzystanie z wykazu będzie miało „pozytywny wpływ na zwiększenie bezpieczeństwa i pewności obrotu gospodarczego”.
Co więcej, MF wskazywało wprost na związek tego rozwiązania z należytą starannością: „Wykaz umożliwi w prostszy sposób zachowanie należytej staranności”.
Nie były to więc przepisy tworzone wyłącznie po to, aby przedsiębiorca wiedział, na jaki rachunek dokonać przelewu. Wykaz miał być częścią systemu weryfikacji kontrahentów i ograniczania ryzyka uczestnictwa w oszustwach VAT.
Co więcej, Ministerstwo Finansów w tych samych objaśnieniach bardzo dokładnie wyjaśniało konsekwencje podatkowe dokonania płatności poza systemem. Wskazywało, że zapłata na rachunek spoza wykazu może prowadzić do dwóch zasadniczych konsekwencji: wyłączenia wydatku z kosztów uzyskania przychodów oraz odpowiedzialności solidarnej w VAT.
A więc sankcja w PIT i CIT nie była przypadkowym dodatkiem do białej listy. Była jednym z instrumentów, które miały skłonić przedsiębiorców do rzeczywistego korzystania z tego rozwiązania.
Po co państwu wiedza, na jaki rachunek trafiają pieniądze?
Sens tego rozwiązania jest dość prosty. Jeżeli przedsiębiorca dokonuje istotnej płatności na rzecz kontrahenta, państwo chce, aby pieniądze trafiły na rachunek powiązany z tym konkretnym podatnikiem i znany administracji skarbowej.
Ogranicza to możliwość wykorzystywania rachunków należących do innych podmiotów, utrudnia ukrywanie przepływów pieniężnych i ułatwia powiązanie płatności z konkretnym uczestnikiem obrotu.
Szczególnie istotne jest to w VAT. Jednym z podstawowych modeli oszustwa w tym podatku jest przecież działalność tzw. znikającego podatnika: podmiot wystawia fakturę z VAT, otrzymuje od nabywcy kwotę brutto, a następnie nie rozlicza podatku i znika wraz z pieniędzmi.
Wykaz podatników VAT nie eliminuje oczywiście takiego ryzyka. Jest jednak jednym z elementów systemu, który utrudnia anonimowe przekierowywanie środków na rachunki niezwiązane formalnie z dostawcą. Prościej mówiąc, obecne rozwiązanie utrudnia tzw. firmanctwo, czyli działanie poprzez słupy.
I dlatego właśnie ustawodawca powiązał sposób dokonania płatności z konsekwencjami w podatku dochodowym. Konsekwencje te faktycznie są dość brutalne: utrata prawa do zaliczenia kosztu do kosztu podatkowego.
Od tej sankcji podatnik może się w tej chwili uwolnić na dwa sposoby. Pierwszy sposób to zawiadomienie urzędu skarbowego o płatności na rachunek spoza wykazu. Zawiadomienie składa się elektronicznie, przy użyciu bardzo prostego formularza.
Drugi sposób jest jeszcze prostszy: to dokonanie zapłaty w mechanizmie podzielonej płatności na rzecz kontrahenta, bez znaczenia, na jaki rachunek. Jeśli nabywca zakupi towar i zapłaci w podzielonej płatności, to w ogóle nie musi sprawdzać rachunku kontrahenta na wykazie podatników VAT. Zapłata przy użyciu podzielonej płatności zabezpiecza więc przed negatywnymi konsekwencjami związanymi z płatnością na rachunek spoza wykazu.
Co więcej, podatnicy bardzo szybko przystosowali się do tej regulacji. Powstały rozwiązania, np. w systemach bankowych, które pozwalają jednym kliknięciem dokonywanym przed finalizacją płatności na dany rachunek sprawdzić, czy ten rachunek znajduje się na wykazie podatników VAT. Bardzo często system bankowy sam przypomina: hej, nie sprawdziłeś, czy to jest rachunek z wykazu podatników VAT, czy chcesz mimo to puszczać przelew?
Z jednej więc strony mamy dość dotkliwą sankcję. Ale sankcja ta ma głęboki sens, stanowi element szerszego systemu uszczelniającego VAT, zachęca do korzystania z mechanizmu podzielonej płatności lub do ujawniania organom rachunków nieujawnionych im przez sprzedawców. No i uniknięcie tej sankcji jest bardzo proste, wystarczy odrobina staranności przy płaceniu kontrahentom.
Z drugiej strony, dzięki tej sankcji mamy zazębiające się i spójne rozwiązania, tworzące cały system, który pozwolił na drastyczne uszczelnienie systemu podatkowego. System działał, działa i przynosi efekty cały czas, zniechęcając oszustów podatkowych do działania na terytorium Polski.
Druk sejmowy nr 2837 zmienia tę konstrukcję. Z przepisów ma zniknąć sankcja za zapłatę na rachunek spoza wykazu podatników VAT. Po zmianie przedsiębiorca dokonujący zapłaty na rachunek spoza białej listy nie straci z tego powodu prawa do rozpoznania kosztu podatkowego.
No i w tym miejscu trzeba zadać pytanie, na które każdy może sam sobie odpowiedzieć: czy po usunięciu konsekwencji podatkowej przedsiębiorcy będą równie mocno zainteresowani sprawdzaniem rachunków swoich kontrahentów w wykazie? Czemu Rząd przyszykował deregulację akurat w takim zakresie, w którym rozwiązanie uszczelniające było sprawne i przyniosło bardzo wymierne efekty?
To jeszcze nie koniec „deregulacji”
Projekt „dereguluje” również obowiązkowy mechanizm podzielonej płatności w zakresie sankcji w podatku dochodowym.
Obecny art. 15d ust. 1 pkt 3 ustawy o CIT przewiduje, że podatnik nie zalicza wydatku do kosztów w części, w której – mimo obowiązku – płatność została dokonana z pominięciem mechanizmu podzielonej płatności. Odpowiednikiem tej regulacji w PIT jest art. 22p ust. 1 pkt 3. Projekt przewiduje usunięcie również tej regulacji. A przecież w tym przypadku funkcja obecnej regulacji jest jeszcze bardziej czytelna.
Przypomnijmy, jak to działa. W mechanizmie podzielonej płatności to nabywca inicjuje płatność, to nabywca wybiera odpowiedni komunikat przelewu. I to jego działanie powoduje, że kwota odpowiadająca kwocie VAT nie trafia na zwykły rachunek rozliczeniowy sprzedawcy, lecz na jego rachunek VAT. Rachunek VAT ma to do siebie, że jest rachunkiem bezpiecznym z punktu widzenia Skarbu Państwa. Innymi słowy, nieuczciwy sprzedawca nie ucieknie z nierozliczoną kwotą VAT, bo ta jest zabezpieczona na rachunku VAT.
Ministerstwo Finansów w objaśnieniach podatkowych z 23 grudnia 2019 r. podkreślało: „Zapłata w MPP zapewni otrzymanie przez dostawcę/usługodawcę kwoty odpowiadającej kwocie VAT wykazanej na fakturze na specjalny rachunek VAT”.
Jeżeli nabywca zapłaci zwykłym przelewem, cała kwota brutto trafia do swobodnej dyspozycji sprzedawcy. Jeżeli natomiast zastosuje MPP, kwota odpowiadająca VAT zostaje skierowana na rachunek VAT, którego wykorzystanie podlega szczególnym regułom.
Dla przeciwdziałania zjawisku znikającego podatnika jest to fundamentalna regulacja. Znikający podatnik to początek i sens wszelkich karuzel VAT. Jeśli nie ma znikającego podatnika, to karuzela VAT po prostu nie działa. I to, że karuzele przestały działać, widać było wyraźnie zarówno w dramatycznym wzroście wpływów z VAT, jak i w komunikatach KAS dotyczących karuzel VAT. Od 2018 r. te komunikaty po prostu przestały się ukazywać lub były sporadyczne.
„Kluczowy element nowego systemu”
Szczególnie interesujące z perspektywy dzisiejszego projektu „deregulującego” jest inne stwierdzenie Ministerstwa Finansów z objaśnień z 2019 r. MF pisało wtedy:
„Dokonanie przez nabywcę zapłaty w MPP to kluczowy element nowego systemu, stąd jego funkcjonowanie zostało zabezpieczone regulacją o charakterze sankcyjnym.”
Trudno o bardziej jednoznaczne wyjaśnienie filozofii tych przepisów.
Ministerstwo nie twierdziło wówczas, że sankcja jest dodatkiem do mechanizmu podzielonej płatności. Przeciwnie, skoro zachowanie nabywcy jest kluczowym elementem systemu, wykonanie tego obowiązku zostało zabezpieczone odpowiednimi sankcjami. Znowu, to brutalne, ale zwyczajnie skuteczne. Nie jesteśmy Finlandią, gdzie oszukiwać po prostu nie wypada i to wystarczy za mechanizm uszczelniający.
Innymi słowy, od 2019 r. konstrukcja była spójna: państwo tworzy mechanizm zabezpieczający VAT, nakłada na nabywcę obowiązek jego zastosowania, a następnie wprowadza konsekwencje, które mają zapewnić rzeczywiste wykonywanie tego obowiązku.
Ministerstwo Finansów w objaśnieniach zwracało uwagę na jeszcze jedną istotną kwestię:
„Nabywca musi weryfikować przedmiot i wartość transakcji, bowiem to on inicjuje płatność i odpowiada za wybór formy płatności.”
To bardzo istotne. W obowiązkowym MPP ustawodawca świadomie przeniósł odpowiedzialność za wykonanie bezpiecznej płatności na nabywcę, ponieważ to właśnie on ma kontrolę nad sposobem wykonania przelewu. Jeżeli transakcja dotyczy towarów lub usług objętych obowiązkowym MPP i spełnione są pozostałe ustawowe warunki, nabywca powinien użyć komunikatu podzielonej płatności.
Zapłata w podzielonej płatności nie jest niczym trudnym
Dokonanie zapłaty w podzielonej płatności dla nabywcy nie różni się praktycznie niczym od dokonania zwykłego przelewu. Jedyne, co musi zrobić płacący, to wybrać odpowiedni komunikat przelewu. Analogicznie jak przy dokonywaniu płatności np. podatku VAT, gdzie musi wybrać komunikat przelewu podatkowego.
Nabywca nie musi dysponować środkami na rachunku VAT. Nie musi spełniać żadnych warunków, żeby zapłacić w podzielonej płatności.
Co więcej, jeśli ma jakieś środki na swoim rachunku VAT, to zapłata w podzielonej płatności pozwoli na wykorzystanie tych środków z rachunku VAT. Dodatkowo, płacąc w podzielonej płatności, nabywca zyskuje bardzo daleko idącą ochronę przed zarzutem działania bez należytej staranności. Sam mechanizm został przecież skonstruowany jako bezpieczna forma płatności, ograniczająca ryzyko związane z nierozliczeniem VAT przez kontrahenta.
Ponadto, w przypadku wątpliwości podatnika, czy dana płatność jest objęta obowiązkowym mechanizmem podzielonej płatności, czy też nie, nabywca ma zawsze możliwość dobrowolnej zapłaty w podzielonej płatności. Jeśli to zrobi, to nie grozi mu żadna sankcja, a ma praktycznie gwarancję bezpieczeństwa podatkowego swojego zakupu.
Jeśli zatem podatnik obawia się sankcji za zapłatę bez wymaganej podzielonej płatności, to może przyjąć najprostsze na świecie rozwiązanie: każdą płatność reguluje w podzielonej płatności. Taki podatnik ma wtedy zarówno spokój od sankcji, jak i spokój od wykazu podatników VAT, i jeszcze ma gwarancję zachowania należytej staranności.
Co więc jest tutaj do deregulacji?
Zmiany w VAT, CIT i PIT!? Co naprawdę czeka polskich przedsiębiorców?
Sankcja w VAT pozostanie. Czy to wystarczy?
Można oczywiście odpowiedzieć, że po zmianie obowiązek stosowania MPP nie zniknie. To prawda.
Pozostanie również regulacja przewidująca dodatkowe zobowiązanie podatkowe w VAT w przypadku niezastosowania obowiązkowego MPP. Ministerstwo Finansów już w 2019 r. wyjaśniało, że jeżeli nabywca, mimo obowiązku zapłaty w MPP, zapłaci w inny sposób, organ może ustalić dodatkowe zobowiązanie podatkowe odpowiadające 30% kwoty VAT przypadającej na towary lub usługi objęte obowiązkiem.
Jednocześnie jednak sankcja ta nie jest stosowana, jeżeli dostawca lub usługodawca rozliczył całą kwotę podatku wynikającą z faktury.
Sam MF tłumaczył wówczas: „Brak zagrożenia dla interesu Skarbu Państwa stanowi zatem podstawę do odstąpienia od nałożenia sankcji na nabywcę.”
Zachowaniem sankcji w VAT projektodawca tłumaczy usunięcie sankcji w PIT i CIT. I odpowiednio, zachowaniem odpowiedzialności solidarnej z Ordynacji podatkowej projektodawca tłumaczy usunięcie sankcji w PIT i CIT za zapłatę na rachunek spoza wykazu.
Świetnie, tylko że to są zupełnie różne mechanizmy zabezpieczające.
Dodatkowe zobowiązanie w VAT czy odpowiedzialność solidarna jest instrumentem stosowanym przez organ podatkowy, zależnym od spełnienia ustawowych przesłanek i oceny konkretnej sytuacji. Sankcje te to kwestia przyszłości, konieczne jest postępowanie podatkowe i wydanie decyzji organu podatkowego. No i nie zapominajmy o znikającym podatniku. Co, jeśli urząd będzie chciał ukarać sankcją lub odpowiedzialnością solidarną nabywcę po 4 latach, ponieważ wyjdzie mu wtedy, że transakcja była oszustwem, że sprzedawca nie rozliczył VAT i zniknął, bo nabywca nie zapłacił mu w podzielonej płatności? No i urząd idzie po nabywcę, tylko że nabywcy też już nie ma. Albo jest, ale jest to wydmuszka, bez żadnego majątku.
Tymczasem sankcja w postaci braku możliwości zaliczenia wydatku do KUP ma oddziaływać w natychmiastowy i bezwarunkowy sposób na dokonującego płatność.
To właśnie dlatego konsekwencja w PIT i CIT pełni podstawową funkcję dyscyplinującą podatników do odpowiedniego dokonania zapłaty.
Co mówi Ministerstwo Finansów dzisiaj?
Projekt jest przedstawiany jako rozwiązanie deregulacyjne, które ma ograniczyć obowiązki administracyjne i koszty prowadzenia działalności. W oficjalnym komunikacie MF obie zmiany zostały umieszczone pod hasłem:
„Mniej sankcji za płatności na niewłaściwy rachunek”.
Rząd podkreśla, że przedsiębiorcy zachowają możliwość zaliczenia wydatku do kosztów także wtedy, gdy zapłacą na rachunek spoza białej listy lub z pominięciem MPP. Wspaniała wiadomość!
W materiałach dotyczących projektu jako jeden z argumentów za rezygnacją z dotychczasowych sankcji wskazywane jest również sukcesywne wdrażanie Krajowego Systemu e-Faktur. KSeF ma istotnie zwiększać możliwości analityczne administracji i przyczyniać się do dalszego uszczelnienia systemu podatkowego. Z tym wiąże się również proponowany termin wejścia zmian w życie, 1 stycznia 2027 r.
I właśnie tutaj warto zatrzymać się na chwilę.
Czy KSeF zastępuje białą listę i MPP?
KSeF niewątpliwie jest bardzo silnym narzędziem analitycznym. Administracja podatkowa otrzymuje dostęp do ustrukturyzowanych danych o fakturach i może znacznie szybciej identyfikować nieprawidłowości.
Tyle że KSeF, wykaz podatników VAT i mechanizm podzielonej płatności wykonują różne zadania.
KSeF przede wszystkim dostarcza administracji informacji o fakturze, o przedmiocie transakcji.
Biała lista wpływa na to, na jaki rachunek trafia płatność.
Mechanizm podzielonej płatności wpływa natomiast na to, co dzieje się z pieniędzmi odpowiadającymi kwocie VAT.
To spójny, domknięty system.
Możemy dzięki KSeF bardzo szybko wiedzieć, że znikający podatnik wystawił fakturę na milion złotych. Ale sama wiedza o wystawieniu faktury nie powoduje jeszcze, że VAT z tej faktury znajduje się na rachunku VAT sprzedawcy albo że znajduje się na rachunku w polskim banku, a nie w banku na Kajmanach.
Te rozwiązania się uzupełniają. Nie sposób uznać, że jedno z nich zastępuje drugie. Widzę twoją fakturę, więc możesz płacić za nią na jakiekolwiek konto i nie musisz stosować podzielonej płatności. No raczej tak to nie powinno wyglądać.
From the British Army to Defence Industry Leader: Peter Rafferty on Poland and NATO
Deregulacja powinna uwzględniać funkcję likwidowanego przepisu
Nie kwestionuję potrzeby deregulacji prawa podatkowego.
Wręcz przeciwnie. Polski system podatkowy zawiera wiele obowiązków informacyjnych, formularzy, zawiadomień i procedur, których koszt dla przedsiębiorców jest niewspółmierny do korzyści uzyskiwanych przez administrację.
Przygotowuję projekt przepisów nowej ustawy VAT, gdzie zawarłem ponad 50 bardzo dużych zmian merytorycznych, ułatwiających życie przedsiębiorcom. Ale jednego nie zrobiłem: nie usunąłem żadnego rozwiązania uszczelniającego system VAT.
Przy każdej deregulacji warto zadać dwa pytania.
Pierwsze: jaki rzeczywisty koszt dla uczciwego przedsiębiorcy generuje likwidowany obowiązek?
Drugie: jaką funkcję dla systemu podatkowego ten obowiązek pełni?
W przypadku obowiązkowego MPP czy wykazu podatników VAT odpowiedź na pierwsze pytanie jest taka, że ten koszt czy to obciążenie jest minimalne. Podatnik musi dokonać płatności, musi wybrać komunikat przelewu i zamiast tradycyjnego przelewu może wybrać komunikat podzielonej płatności. Koniec. Deregulacja ma więc znikomy ciężar gatunkowy.
Aha, ale czy samo zagrożenie sankcją nie jest tym, co należy zderegulować? Akurat w tym przypadku, gdzie sankcje pełnią bardzo istotne funkcje w całym systemie uszczelnienia VAT, nie. Nie są to sankcje nadmiarowe. Ich istnienie niestety gwarantuje w pewien sposób działanie systemu uszczelniającego podatki.
Odpowiedź na drugie pytanie, a więc odpowiedź na pytanie: co właściwie ryzykujemy, likwidując te sankcje, jest również prosta. I mówiło o tym samo Ministerstwo Finansów.
O wykazie podatników VAT Ministerstwo pisało, że ma ograniczać ryzyko wplątania uczciwych przedsiębiorców w proceder wyłudzania VAT, zwiększać bezpieczeństwo obrotu i ułatwiać zachowanie należytej staranności.
O obowiązkowym MPP pisało natomiast, że dokonanie przez nabywcę zapłaty w tym mechanizmie jest: „kluczowym elementem nowego systemu”. I właśnie dlatego jego funkcjonowanie „zostało zabezpieczone regulacją o charakterze sankcyjnym”.
Siedem lat później część tych zabezpieczeń ma zostać usunięta jako element deregulacji.
Nie oznacza to oczywiście automatycznie, że każde rozwiązanie wprowadzone w ramach uszczelniania systemu VAT powinno obowiązywać wiecznie. System podatkowy musi ewoluować, a instrumenty, które przestały być potrzebne, powinny być eliminowane.
Ale jeżeli państwo rezygnuje z rozwiązania, które wcześniej samo przedstawiało jako zabezpieczenie „kluczowego elementu” systemu, powinno bardzo dokładnie wykazać, dlaczego to zabezpieczenie nie jest już potrzebne. Samo pojawienie się KSeF nie rozstrzyga tej kwestii.
Nie chodzi o zachowanie sankcji dla samych sankcji
Problem z projektem nie polega więc na tym, że podatnicy powinni być karani za każdy błąd w przelewie.
Nie chodzi również o obronę sankcji podatkowych jako takich.
Pytanie jest inne: czy likwidowana konsekwencja jest wyłącznie karą za błąd, czy także mechanizmem ekonomicznym, który skłania uczestników obrotu do korzystania z bezpieczniejszych sposobów dokonywania płatności?
W przypadku białej listy odpowiedź wydaje się oczywista. Ryzyko utraty kosztu powoduje, że przedsiębiorca ma bardzo konkretny powód, aby sprawdzić, czy kilkadziesiąt albo kilkaset tysięcy złotych rzeczywiście przelewa na rachunek swojego kontrahenta.
W przypadku obowiązkowego MPP związek jest jeszcze bardziej bezpośredni. Nabywca ma obowiązek wykonać bezpieczny przelew, a konsekwencja w podatku dochodowym zwiększa prawdopodobieństwo, że rzeczywiście go wykona.
Po zmianie oba te bodźce ekonomiczne zostaną wyeliminowane. Mechanizmom uszczelniającym zostaną wyrwane kluczowe zęby.
Najpierw budowaliśmy system. Teraz wyjmujemy z niego elementy
W latach 2017-2020 powstał w Polsce cały zestaw wzajemnie uzupełniających się rozwiązań: JPK, STIR, SENT, wykaz podatników VAT, mechanizm podzielonej płatności, nowe zasady odpowiedzialności solidarnej czy kasy online.
Siłą tego systemu nie było jedno cudowne rozwiązanie. Jego siłą było właśnie połączenie wielu instrumentów: danych, kontroli, identyfikacji kontrahentów, monitorowania przepływów i odpowiednich bodźców ekonomicznych dla uczestników rynku. Dzisiaj dokładamy do tego systemu KSeF, kolejne bardzo silne źródło danych. System się cały czas uszczelnia.
Ale dobra deregulacja powinna usuwać obowiązki, które kosztują podatników dużo, a państwu dają niewiele.
Tutaj istnieje ryzyko sytuacji odwrotnej: oszczędność dla uczciwego podatnika może być stosunkowo niewielka, natomiast system rezygnuje z części mechanizmów, które mają skłaniać nabywcę do sprawdzenia kontrahenta, skierowania pieniędzy na właściwy rachunek i zabezpieczenia kwoty VAT na rachunku VAT sprzedawcy.
Aha, na koniec pochylmy się nad uzasadnieniem projektu. Z ok. 879 słów uzasadnienia szczegółowego około 700 słów służy przede wszystkim opisaniu przepisów. Tylko około 170 słów można potraktować jako próbę uzasadnienia zmiany. Ale rzeczywista argumentacja sprowadza się w zasadzie do dwóch twierdzeń: „sankcja VAT wystarczy” oraz „KSeF uszczelni system”. Żadne z tych stwierdzeń nie zostało jednak poddane głębszej analizie.
Zdanie, że pozostawienie sankcji VAT „jest wystarczające”, nie pokazuje, dlaczego jest wystarczające. Nie ma analizy, dlaczego obecne rozwiązanie jest nadmiarowe. Czyli w zasadzie nie jest to uzasadnienie zmiany, tylko sama teza, która ma uzasadniać zmianę.