|

Trump kupuje diesla od Putina

Próbując zawalczyć na ostatniej prostej o zwycięstwo w nadchodzących tzw. wyborach połówkowych prezydent Donald Trump dokonał w kwestii zakupu rosyjskich surowców zwrotu o 180 stopni. Po trwającej aż 90 minut rozmowie z prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem Donald Trump ogłosił na swoim portalu Truth Social, że udało mu się osiągnąć porozumienie w sprawie rosyjskiego oleju napędowego.

Rosja ma w trybie natychmiastowym sprzedać Amerykanom oraz całemu światu 300 tys. ton paliwa, w listopadzie 500 tys. ton, a łącznie w ciągu kilku najbliższych miesięcy 4,8 mln ton.

Śladowy wpływ na ceny

Jak zauważa większość światowych serwisów informacyjnych wprowadzenie na rynek takiej ilości diesla nie jest w stanie doprowadzić do żadnego przełomu, gdyż jak skrupulatnie wyliczono 4,8 mln ton paliwa odpowiada zaledwie 11 godzinom jego światowego zużycia. Światowe giełdy błyskawicznie wyceniły porozumienie Trump-Putin jako nieposiadające niemal żadnego większego znaczenia dla notowań surowca, ponieważ ceny diesla spadły tylko symbolicznie (o ok. 5 proc.). W praktyce oznacza to, że ogłoszona przez Trumpa umowa ma znaczenie raczej symboliczne, a Rosja musiałaby sprzedać światu wielokrotnie więcej niż zaplanowano aby przynieść amerykańskim kierowcom jakąkolwiek zauważalną ulgę.

Donald Trump już 3 listopada może otrzymać bardzo silny cios w postaci spektakularnej porażki w wyborach do Kongresu. W znacznej mierze zapracował na to sam, podejmując się niewytłumaczalnego z perspektywy interesów amerykańskiego państwa ataku na Iran oraz wspierając bezwarunkowo Izrael pomimo dramatu dziejącego się w Gazie. Przez ostatnie miesiące poczynania Trumpa stały się niezwykle chaotyczne, a świeżo zawarte porozumienie z Putinem stanowi kolejną odsłonę tego samego braku konsekwencji oraz braku orientacji w nastrojach społecznych.

Nagła zmiana narracji

Zaledwie kilka tygodni temu Trump podpisał nową ustawę o sankcjach pozwalającą nakładać bardzo wysokie cła na towary z państw kupujących rosyjską ropę i gaz. Kilka dni temu ten sam człowiek wprowadził specjalne zwolnienie z sankcji na dostarczanie rosyjskiego diesla do 7 kwietnia 2027 r.

We wrześniu ubiegłego roku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ Trump w bardzo ostrych słowach krytykował wybrane państwa europejskie za to, że wciąż korzystają z gazociągów i ropociągów przesyłających surowce z Rosji, oskarżając je o finansowanie agresji przeciwko sobie samym. Nieco ponad rok później ten sam polityk postanowił umożliwić Federacji Rosyjskiej sprzedaż surowca po bardzo wysokich cenach, zapewniając jej tym samym znaczny dopływ środków finansowych.

Donald Trump wyraził przekonanie, że dzięki jego inicjatywie ceny paliwa spadną w błyskawicznym tempie. Jego otoczenie być może spodziewa się, że przyniesie to finansową ulgę wyborcom w szczególności w tych stanach, w których wyraźnie wzrosło poparcie dla Partii Demokratycznej. Wydaje się jednak, że tego rodzaju obniżka cen nie będzie już w stanie dokonać cudu i odbudować zaufania do Trumpa i Partii Republikańskiej. Ceny na stacjach benzynowych utrzymywały się na wyższym poziomie już od wielu tygodni, a mimo to rządząca administracja pozostawała całkowicie bierna licząc najwyraźniej na to, że zdoła wkrótce zakończyć agresję przeciwko Iranowi.

W reakcji na umowę Trump-Putin Ukraina zintensyfikowała ataki na rosyjskie rafinerie oraz sieci przesyłowe. Miały one wprawdzie miejsce już wcześniej, lecz Kijów chce wyraźnie dać do zrozumienia, że jest w stanie pokrzyżować plany mocarstw. W trwającej wojnie na wyniszczenie Rosjanie skupili się w ostatnim czasie na ukraińskiej infrastrukturze energetycznej, a Ukraińcy biorą za cel obiekty zlokalizowane nawet kilka tysięcy kilometrów od swoich granic. O ich sukcesach w zakresie niszczenia rosyjskiej infrastruktury paliwowej świadczy najlepiej fakt, że Federacja Rosyjska wprowadziła niedawno całkowity zakaz eksportu diesla, czyniąc wyjątek dopiero dla Donalda Trumpa.

W związku z tym pojawiają się nawet głosy, że Rosja nie jest faktycznie w stanie zrealizować dostaw obiecanych Trumpowi. Tego rodzaju blef nie byłby niczym zaskakującym, ponieważ Władimir Putin już nieraz pokazywał, że potrafi nie dotrzymywać danego amerykańskiemu prezydentowi słowa oraz zwodzić go wolą współpracy. Ponadto, otwarte przyznanie się do braku możliwości sprzedaży nawet tak niewielkiej ilości oleju napędowego stanowiłoby przyznanie się do wielkiej słabości, a na to Rosja zwyczajnie nie może sobie pozwolić.


From Dubai to Warsaw: Why This International Student Chose Poland


Czyja korzyść?

Porozumienie Trump-Putin zamiast przynieść poprawę notowań pierwszego z nich może jedynie wzmocnić wrogą mu narrację. Przez kilka lat wiodące światowe media snuły opowieść o rzekomych bliskich związkach obu prezydentów, a nawet sugerowały ingerencję samego Putina w amerykańskie wybory. Trump swoją postawą udowadniał wielokrotnie, że były to bezpodstawne zarzuty, choć tym razem rzeczywiście mogło dojść do zawarcia pewnego niejawnego porozumienia.

Wskazuje na to choćby fakt, że zaledwie kilka dni temu ogłoszona została informacja, że prezydencki zięć Jared Kushner miałby zaangażować się kapitałowo we wznowienie działalności Nord Stream lub nabyć zagraniczne aktywa rosyjskiego Łukoilu. Druga kadencja Donalda Trumpa przebiega pod znakiem skandalicznego wręcz wykorzystywania sprawowanego urzędu do odnoszenia korzyści prywatnych oraz wyświadczania majątkowych przysług członkom swojej rodziny. Ewentualne interesy Kushnera dokonywane w ramach transakcji wiązanej z Federacją Rosyjską nie byłyby niczym dziwnym lub szokującym, lecz w znacznej mierze wyjaśniałyby przyczyny tak nieoczekiwanej zmiany polityki względem rosyjskich surowców.

Porozumienie Trump-Putin może napotkać jeszcze jedną przeszkodę w postaci zakwestionowania jego legalności. Wspomniane już wrześniowe sankcje przeciwko rosyjskim surowcom zostały przegłosowane w Kongresie jako wspólna inicjatywa obu wiodących partii i dlatego próba ich uchylenia wywołała duże niezadowolenie zarówno po stronie Partii Demokratycznej, jak i Republikańskiej. Trump napotkał wcześniej znaczne problemy przy realizacji swojej polityki celnej i niewykluczone, że i tym razem będzie musiał ugiąć się przed wyrokami sądów. Ilość rosyjskiej ropy mającej zostać sprzedaną w USA nie jest wprawdzie wielka, ale przeciwnicy Trumpa nie omieszkają zapewne wykorzystać całej sytuacji do tego, aby odnieść nad nim kolejne symboliczne zwycięstwo.

Decyzja Donalda Trumpa to niewątpliwie jeden z bardziej jaskrawych w ostatnim czasie dowodów na to, że w wielkiej polityce nie ma żadnych sentymentów ani wierności zasadom, a mocarstwa są w stanie poświęcić los mniejszych państw, o ile tylko im się to odpowiednio kalkuluje. Do zakończenia wojny na Ukrainie zbyt szybko zapewne nie dojdzie, ale gdy rozmowy między Stanami Zjednoczonymi a Rosją wejdą w decydującą fazę należy się spodziewać jeszcze bardziej zaskakujących rozstrzygnięć niż te, które przyniosło porozumienie Trump-Putin. Polska powinna się na to przygotować przynajmniej mentalnie, ponieważ jej wpływ na ostateczne decyzje będzie znikomy.

Podobne wpisy