|

Kiedy wojna gospodarcza osiąga wyższy poziom rozwoju

Niegdyś siła gospodarcza, a co za tym idzie, militarna i polityczna, zależała od węgla i stali. Niedługo potem do szeregu dołączyła ropa naftowa. Jej wpływ na wypadki dziejowe był tak wielki, iż niektórzy historycy uważają, że hitlerowcy poradziliby sobie z Rosją bolszewicką, gdyby udało się im dotrzeć do roponośnych złóż na Kaukazie, jednak się nie udało.

Rola ropy naftowej nadal jest bardzo ważna. Przy jej braku lub wysokich cenach za baryłkę „czarnego złota” światowa ekonomia zaczyna się dusić i nic na to nie poradzą coraz większe „zielone płuca”, gdy gospodarce zaczyna brakować tlenu. „Czarne złoto” zaczyna z wolna ustępować miejsca magnesom ziem rzadkich, czy szerzej pierwiastkom ziem rzadkich.

Do tych pierwiastków zaliczamy: skand, itr, lantan, cer, prazeodym, neodym, promet, samar, europ, gadolin, terb, dysproz, holm, erb, tul, iterb i lutet. Najbardziej znane z nich to oczywiście neodym oraz samar wykorzystywany do produkcji magnesów SmCo. Pierwiastki ziem rzadkich wcale nie występują w małych ilościach w skorupie ziemskiej. Tak naprawdę występują dosyć obficie, ale w związku z tym, że ich złoża zazwyczaj są rozproszone i skąpe, i co za tym idzie nienadające się do opłacalnego, przemysłowego wydobycia, nazwano je „pierwiastkami ziem rzadkich”. Tyle informacji ze strony ENES Magnesy Paweł Zientek Sp. k., przywołanych tu z dziennikarskiego obowiązku, dla zachowania porządku i pełnej jasności w temacie.

Do czego potrzebne są pierwiastki ziem rzadkich? Ponieważ pisałem o tym, tu tylko przypomnę w wielkim skrócie, że – do wszystkiego, tzn. do dalszego rozwoju technologicznego. Są niezbędne do produkcji nowoczesnej elektroniki, w obronności oraz w zaawansowanych technologii. Mocarstwo, które przegra w tym wyścigu, czeka niechybnie Stalingrad. A później to już z górki – w otchłań, na zatracenie.

Jeśli ktoś uważa, że obecna administracja waszyngtońska zaatakowała Iran, żeby zrobić przyjemność panu Netanjahu, to uważa. Ja uważam inaczej. „W zeszłym roku Ameryka potrzebowała około 48 tys. ton metrycznych najpowszechniej występującego magnesu ziem rzadkich, a krajowe źródła dostarczyły zaledwie 300 ton. Reszta musiała pochodzić skądinąd, a Chiny zaspokajają ponad 90 proc. światowej podaży. Co gorsza, w styczniu podaż ta zostaje ograniczona z obu stron. 1 stycznia [2027 r.] wchodzi w życie zakaz Pentagonu dotyczący stosowania chińskich magnesów w swoim łańcuchu dostaw, a zaledwie dziewięć dni później mogą wrócić najsurowsze chińskie przepisy dotyczące pierwiastków ziem rzadkich”, pisze Josh Owens na portalu Oilprice, wskazując tym samym, gdzie leży ciężar problemu, który spowodował, iż świat doświadcza właśnie konsekwencji wojny w Cieśninie Ormuz. Wskazuje pośrednio, ale precyzyjnie.

Powtórzmy: Chiny odpowiadają za ponad 90 proc. światowych dostaw surowca, bez którego niemożliwy jest rozwój technologiczny. Wszystkie pomysły z Doliny Krzemowej, mówiąc pars pro toto, pozostaną na papierze, znów używając figury retorycznej, bo kto dziś używa papieru do nanoszenia swych pomysłów? W ten sposób, krętą drogą środków stylistycznych i figur retorycznych dochodzimy do tyleż twardych, ileż zatrważających konkluzji. Wyrażają się one w stwierdzeniu, że komuniści z jednego z najbardziej opresyjnych państw na ziemi chwycili świat za gardło. I tu jest problem. I tu jest dramat godny pióra Ajschylosa, Sofoklesa i Eurypidesa, trzech wielkich tragików greckich, razem wziętych!

Właśnie ten problem próbuje rozwiązać REalloys. Firma buduje rozległy łańcuch dostaw metali ziem rzadkich poza Chinami, od przetwórstwa w Saskatchewan w Kanadzie po produkcję metali w Ohio. Firma spodziewa się, że pierwszy materiał o wysokiej czystości będzie pochodził z Saskatchewan już w czwartym kwartale 2026 r. „Jednak termin wyznaczony przez Pentagon to dopiero połowa sukcesu”, zwraca uwagę Owens. Słowo „dopiero” jest tu kluczowe. Bowiem połowa sukcesu sama w sobie brzmi nieźle, ale w praktyce jest to eufemizm pozwalający ominąć przykre słowo wskazujące na sukcesu brak. O tym, że tak właśnie jest, dowodnie świadczą kolejne zdania z tekstu Oilprice.

„Waszyngton wie o tym wszystkim i administracja pompuje dziesiątki mld dol. w firmy górnicze, żeby rozwiązać ten problem. Jednak nie da się z dnia na dzień zwalczyć niedoboru. Mimo wszystkich tych inwestycji, amerykańskie moce produkcyjne w zakresie magnesów mają osiągnąć jedynie ok. 5 tys. ton do końca 2026 r., podczas gdy popyt wynosi ok. 48 tys. ton. A najtrudniejsza część to nawet nie same magnesy. To separacja, czyli etap, w którym każdy pierwiastek ziem rzadkich zostaje oddzielony od pozostałych i oczyszczony. Chiński udział w procesie separacji wynosi, w przypadku ciężkich pierwiastków ziem rzadkich, około 99 proc.”.


Sztuczna inteligencja w podatkach: pomoc czy niebezpieczna pułapka?


Mówiąc krótko: zanim gruby schudnie, chudy umrze. Późno w czas ruszyła Ameryka, aby nadgonić zaległości. Pomińmy skądinąd ciekawe pytanie, dlaczego tak nierychło Pentagon zorientował się w problemie – bowiem dla nas w tym momencie ważne jest co innego. W tym wyścigu Chiny nie tylko wygrywają, w tym wyścigu Państwo Środka już wygrało. I jest hegemonem w sferze, która lada dzień stanie się osią rozwoju gospodarczego, jego fundamentem, niezbywalną wartością. Kwestią czasu, krótszego niż dłuższego, jest przekucie tej hegemonii w pierwiastkach ziem rzadkich w hegemonię polityczną. Świat zglobalizowany na modłę chińską to Orwell i Huxley w jednym. To wysoce stechnicyzowany laogai!

Jest w tym paśmie sukcesów komunistów z Pekinu jeden słaby punkt – Chiny nadal potrzebują ropy. Państwo Środka, podobnie jak inne państwa na świecie, bez ropy daleko nie zajdzie, nawet posiadając taką przygniatającą przewagę w pierwiastkach ziem rzadkich. Ponieważ do ich wydobywania i przetwarzania potrzeba energii, i to bardzo dużo energii. A ta bierze się głównie z ropy naftowej i gazu. A te surowce komuniści chińscy brali z Wenezueli i z Iranu. Ameryka przetrzepała tyłek wenezuelskiemu dyktatorowi, a obecnie zadaje bolesne ciosy irańskim ajatollahom, aby przystopować chiński rozwój i kupić sobie czas na rozwój własnego, niezależnego od Chin, górnictwa ziem rzadkich i zbudowanie ciągu produkcyjnego surowców pochodzących z tych ziem.

Wspominałem o tym na łamach „GF” oraz „WG”, przy omawianiu nowej amerykańskiej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego – wielu komentatorów politycznych uważa, że strategia prezydenta Trumpa to, jak pisze Robert Berke: „odwrócona strategia Nixona: wciągnąć Rosję, wykluczyć Chiny”. Tekst Berkea, podobnie jak poprzedni, pochodzi z Oilprice. Berke dodaje: „ Wraz z odcięciem dostaw ropy naftowej z Zatoki Perskiej, Rosja stała się głównym dostawcą energii dla Chin. Odstępstwo dotyczące oleju napędowego to pierwszy krok w kierunku złagodzenia sankcji wobec rosyjskiej energii, odwrócenia jej przepływu w kierunku Zachodu i sprowadzenia amerykańskich firm naftowych z powrotem do Rosji, by sięgnęły po ogromne rosyjskie zasoby”.

Agencja Reutera poinformowała 8 października, że najwyżsi rangą rosyjscy i amerykańscy urzędnicy, w tym specjalny wysłannik USA Jared Kushner, zięć prezydenta USA Donalda Trumpa, przeprowadzili rozmowy na temat zaangażowania amerykańskiego inwestora w gazociągi Nord Stream, które dostarczały gaz do Niemiec przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Jak podały źródła, w rozmowach wziął udział także Kiriłł Dmitrijew, bliski doradca prezydenta Rosji Władimira Putina.

Co to w praktyce może oznaczać? Tu ponownie głos oddaję autorowi Oilprice: „Zastanówmy się, co dałoby przejęcie gazociągu przez Stany Zjednoczone. Moim zdaniem, byłby to listek figowy, umożliwiający Europie powrót do zakupów rosyjskiego gazu pozornie bez kapitulacji przed Moskwą. Gazociąg jest bezużyteczny bez gazu, który można do niego wprowadzić, a bez tego gazu europejska gospodarka prawdopodobnie pozostałaby w kryzysie. Zużycie energii i wzrost gospodarczy historycznie ściśle się ze sobą wiązały, dlatego stawka jest tak wysoka. Następnie nastąpiłby powrót amerykańskich firm naftowych, które zostały zmuszone do wycofania się z Rosji w wyniku sankcji po 2022 r., wraz z joint ventures w rosyjskiej Arktyce. Rosja ze swojej strony musiałaby ograniczyć wsparcie wojskowe i wywiadowcze dla Iranu”.

Dla Rosji jest to kusząca perspektywa. Z wielu względów, z których przynajmniej część jest oczywista.

Ameryka pragnie dominacji na obszarze zachodniej hemisfery i wiele wskazuje, że taką dominację osiągnie. Nie oznacza to, że w stronę hemisfery wschodniej rzuci owsiakowe hasło: „róbta co chceta”. Odwracając się plecami do tego obszaru musi mieć oczy z tyłu głowy – to po pierwsze. Po drugie musi ten obszar mieć uporządkowany. W tym kontekście, patrząc na Europę, przychodzą na myśl dwa wydarzenia, które ten porządek zapewniały na długie lata – kongres wiedeński, przynoszący Europie, po wojnach napoleońskich, sto lat najdłuższego w jej dziejach pokoju, podczas którego nie zaznała wojny powszechnej. Drugim wydarzeniem była Jałta – sławna-niesławna, ale znana z tego, że po wojnie z Niemcami zapewniła naszemu kontynentowi dekady spokoju: twórczego, w jego zachodniej części, i martwego, w jego części wschodniej.

Jak łatwo zauważyć, każde z tych rozwiązań (wiedeńskie bądź jałtańskie) przyniosłoby nam kłopoty, choć w przypadku każdego z nich byłyby one trochę inne. To pocieszenie pierwsze. A to, że coś przychodzi na myśl, w żadnym razie nie oznacza, że musi również „przyjść do realizacji”. I to jest to pocieszenie drugie.

Podobne wpisy