|

Zamach na Trybunał Konstytucyjny w interesie UE

W swoim sobotnim oświadczeniu na temat wydarzeń w Polsce Komisja Europejska wyraziła faktyczne zadowolenie z największego dotąd w historii III RP przypadku ataku na konstytucyjny organ polskiego państwa.

Unia Europejska już od wielu lat stara się kreować na stróża praworządności. Daje jej to możliwość stosowania politycznego szantażu względem poszczególnych państw i rządów poprzez blokowanie wypłaty należnych środków. Narzędzie to jest niezwykle skuteczne, ponieważ w przypadku Polski czy też Węgier walnie przyczyniło się do zmiany władzy.

Termin „łamanie praworządności” jest przy tym przez Brukselę rozumiany przede wszystkim jako polityczna niesubordynacja, ponieważ gdy faktycznie dochodzi do aktów łamania porządku konstytucyjnego, unijne elity pozostają całkowicie bierne lub po prostu im przyklaskują. W ostatnich dniach przekonali się o tym Polacy, którzy byli świadkami ponurej uzurpacji przeprowadzonej przez rząd Donalda Tuska.

Wydarzenie bez precedensu

Wykorzystując nieobecność prezydenta Nawrockiego oraz moment, w którym Polacy byli już myślami przy grobach swoich bliskich, rządzący dokonali szturmu na Trybunał Konstytucyjny, dając tym samym do zrozumienia, że żadne demokratyczne procedury już ich nie dotyczą. Wiele można powiedzieć na temat ciągnącego się od 2015 r. sporu o TK, lecz wydarzenia z ubiegłego tygodnia stanowiły drastyczne zerwanie z dotychczasowymi regułami gry. Obie główne strony sporu dopuszczały się mniejszych lub większych naruszeń konstytucyjnego porządku, które w większości sprowadzały się do kontrowersyjnych zaprzysiężeń (lub ich braku) czy też niedrukowania orzeczeń, lecz nasłanie setek policjantów na budynek Trybunału w połączeniu z agresją fizyczną stosowaną wobec prezydenta RP było wydarzeniem niemającym dotąd precedensu.

Jeżeli praworządność cokolwiek znaczy, to przede wszystkim poszanowanie dla instytucji i organów, o których składzie i zarządzie decyduje nie użycie siły fizycznej, lecz wykorzystanie środków przewidzianych w prawie. Donald Tusk i jego ministrowie doprowadzili do tego, że po raz pierwszy po 1989 r. Polacy mieli do czynienia z sytuacją, w której w tak rażący sposób zerwano z podstawowymi zasadami cywilizowanego państwa.

W oświadczeniu, które w dzień po ataku rządu Tuska opublikowała rzeczniczka Komisji Europejskiej, można było przeczytać, że „do polskich władz należy zapewnienie, aby Trybunał Konstytucyjny mógł funkcjonować zgodnie z polską konstytucją oraz z poszanowaniem odpowiedniego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. Tym samym organ zarządzany przez Ursulę von der Leyen w pełni wpisał się w ogłoszoną przed trzema laty przez Tuska strategię zaprowadzania porządków prawnych „tak, jak my je rozumiemy”.

Niebezpieczna tendencja

Postawa Brukseli nie budzi oczywiście zdziwienia, ponieważ dokonany na Trybunale Konstytucyjnym gwałt znacząco wzmacnia pozycję rządzącego w Polsce obozu lewicowo-liberalnego, podejmującego próby coraz bardziej brutalnej rozprawy z opozycją. Jeszcze przed atakiem na siedzibę TK Sejm procedował m.in. ustawę wprowadzającą faktyczną cenzurę (DSA, czyli Ustawa o usługach cyfrowych) oraz umożliwiającą wprowadzenie sankcji pozbawiających majątku osoby uznane za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Prezydent Karol Nawrocki z pewnością zawetuje obie z nich, lecz po siłowym zajęciu Trybunału Konstytucyjnego istnieje niestety wysokie prawdopodobieństwo, że rząd Tuska zechce przystąpić do ataków na kolejne instytucje (m.in. Sąd Najwyższy) i tym samym faktycznie unieważnić decyzje podejmowane przez głowę państwa. W szeregach rządzącej koalicji nie milkną wciąż wezwania do unieważnienia wyników ubiegłorocznych wyborów prezydenckich, co w sytuacji pełnego podporządkowania najważniejszych instytucji państwa woli obozu lewicowo-liberalnego miałoby niestety szansę na realizację.


Can Canada Power Europe? Nuclear Energy, LNG & Poland


Komisja Europejska ostentacyjnie wsparła rząd Donalda Tuska w jego bezprawnym działaniu, ponieważ obecny gabinet jest skrajnie uległy względem przyspieszającego w ostatnich latach procesu budowy europejskiego superpaństwa. Ów proces dokonuje się na wielu różnych płaszczyznach, a jego rdzeniem jest stałe zwiększanie puli wspólnego zadłużenia, które ma umożliwić m.in. stworzenie europejskich sił zbrojnych. Bruksela z każdym rokiem uzurpuje sobie prawo do decydowania o coraz większej liczbie podstawowych kwestii oraz zastrzega sobie prawo do pobierania kolejnych podatków w ramach tzw. zasobów własnych UE. Jednocześnie Komisja Europejska podejmuje próby reformy wieloletniego budżetu wspólnoty, zmierzające w kierunku przejęcia pełnej kontroli nad wydatkami w ramach unijnych funduszy.

Praworządność według obecnego przywództwa Unii Europejskiej oznacza tym samym centralizację i niszczenie konstytucyjnych organów suwerennych państw. Eurokraci wiele mówią na temat demokracji i praw człowieka, ale w ostatecznym rozrachunku pokazują, że dążąc do realizacji swojego projektu, są w stanie uciec się do najbardziej skrajnych rozwiązań, które zdradzają, jak bardzo luźne jest ich przywiązanie do demokratycznych zasad.

Obawa przed utratą władzy

Wydarzenia z ostatnich dni w Polsce wpisują się w szerszy kontekst tego, co dzieje się w Europie. Wobec spodziewanego triumfu politycznego sił centroprawicowych w największych europejskich państwach (Francji, Hiszpanii, Polsce) czy też stałego wzrostu popularności AfD w Niemczech obecny rządzący establishment stara się podejmować działania mające na celu pełną neutralizację swoich przeciwników. We Francji w sposób całkowicie niezapowiedziany swoją przedwczesną rezygnację ze stanowiska szefa Europejskiego Banku Centralnego ogłosiła Christine Lagarde. Dzięki temu wybór jej następcy nastąpi przed ewentualnym zaprzysiężeniem Marine Le Pen na urząd prezydenta Francji. W Parlamencie Europejskim miały niedawno miejsce kontrowersyjne policyjne przeszukania biur Patriotów dla Europy, czyli formacji zrzeszającej polityków mogących wkrótce decydować o obsadzie stanowiska przewodniczącej Komisji Europejskiej. Polska ma w całej europejskiej układance politycznej znaczenie niebagatelne, ponieważ ewentualne zwycięstwo sił opozycyjnych wobec rządu Donalda Tuska może znacząco przechylić szalę politycznej dominacji na korzyść sił, które są zdecydowanie bardziej sceptyczne wobec obecnego politycznego kursu Brukseli i mogą zakwestionować wiele centralnych dla jej obecnej polityki obszarów takich jak klimatyzm, imigracjonizm czy też centralizacja władzy.

Gdyby kierowana przez Ursulę von der Leyen Komisja Europejska wykazywała autentyczną troskę o przestrzeganie zasad praworządności, już dawno podjęłaby decyzję o uruchomieniu kolejnych procedur i zamrożeniu środków, z których mógłby skorzystać rząd Donalda Tuska. Do tego oczywiście nigdy nie dojdzie, ponieważ dominujące w UE środowiska polityczne są szczerze zainteresowane pogłębianiem się kryzysu politycznego w Polsce oraz eskalacją chaosu, który tworzy powoływanie kolejnych sędziów nieuznawanych przez drugą stronę politycznego sporu. Im bardziej instytucje w Polsce będą dysfunkcyjne, tym łatwiej będzie narzucić narrację o rzekomej konieczności polegania przede wszystkim na prawie unijnym.

W ciągu ostatnich lat podjęte zostały bezprecedensowe próby pozatraktatowego narzucenia pry-
matu unijnej legislacji w wielu obszarach: począwszy od sporów o obsadę sądów, poprzez politykę migracyjną, a skończywszy na kwestiach społecznych i kulturowych. Dla Brukseli i jej roszczeń do narzucania prawa całej Europie nie byłoby większego prezentu niż doprowadzenie do stałego paraliżu polskich organów konstytucyjnych i sądowych. Z tego właśnie powodu zamiast zganić rządzących za ich bezprawny atak Komisja Europejska przyklasnęła im i z niecierpliwością czeka na dalszy rozwój wydarzeń.

Podobne wpisy